Wesołe przygody Tobiasza Bobczyńskiego na Maninach

Relacje z gór całego świata, niepasujące do pozostałych działów.
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1386
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: Wesołe przygody Tobiasza Bobczyńskiego na Maninach

Postautor: _laynn » 2026-05-06, 17:56

Mam podobne skojarzenia.

Góry - piękne.
Awatar użytkownika
sprocket73
Posty: 6744
Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
Kontakt:

Re: Wesołe przygody Tobiasza Bobczyńskiego na Maninach

Postautor: sprocket73 » 2026-05-06, 17:58

Pudelek pisze:w chatce są zdjęcia pewnego nieszczęśnika, co spadł w przepaść

Dlaczego nieszczęśnik? A jakby nie spadł, tylko umierał we własnym domu srając pod siebie przez kilka lat, powoli tracąc kontakt z rzeczywistością, to byłoby szczęście? Masz Pudelku jakieś wizje odnośnie tego jak Ty chciałbyś odejść z tego świata? Czy jeszcze za młody się czujesz na myślenie o tym?
Awatar użytkownika
Wiolcia
Posty: 3946
Rejestracja: 2013-07-13, 19:14
Kontakt:

Re: Wesołe przygody Tobiasza Bobczyńskiego na Maninach

Postautor: Wiolcia » 2026-05-06, 20:23

Szaleni jesteście. I pan, i pies. A Tobi zakopany w liściach mistrzostwo świata!
Ja do tej chatki bym doszła normalnie szlakiem. Ale widzę, że są inne sposoby ;)
Awatar użytkownika
sprocket73
Posty: 6744
Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
Kontakt:

Re: Wesołe przygody Tobiasza Bobczyńskiego na Maninach

Postautor: sprocket73 » 2026-05-06, 20:48

Wiolcia pisze:Ja do tej chatki bym doszła normalnie szlakiem.
Jakim szlakiem? Chatka nie jest przy szlaku... Ale od szlaku wygodna ścieżka do niej prowadzi. Natomiast dojście "od dołu" smakuje lepiej ;)
Awatar użytkownika
Wiolcia
Posty: 3946
Rejestracja: 2013-07-13, 19:14
Kontakt:

Re: Wesołe przygody Tobiasza Bobczyńskiego na Maninach

Postautor: Wiolcia » 2026-05-06, 21:04

Tak, tą ścieżką, co odbija od szlaku. Czyli w sposób "cywilizowany", znaczy - nudny.
Awatar użytkownika
Sebastian
Posty: 7165
Rejestracja: 2017-11-09, 17:18
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Wesołe przygody Tobiasza Bobczyńskiego na Maninach

Postautor: Sebastian » 2026-05-06, 21:06

Ja do tej chatki szedłem od szlaku i tam było stromo.
Obyś kiedyś nie zaurwisował nieodwracalnie.
Awatar użytkownika
Pudelek
Posty: 8918
Rejestracja: 2013-07-08, 15:01
Lokalizacja: Oberschlesien

Re: Wesołe przygody Tobiasza Bobczyńskiego na Maninach

Postautor: Pudelek » 2026-05-06, 21:42

sprocket73 pisze:
Pudelek pisze:w chatce są zdjęcia pewnego nieszczęśnika, co spadł w przepaść

Dlaczego nieszczęśnik? A jakby nie spadł, tylko umierał we własnym domu srając pod siebie przez kilka lat, powoli tracąc kontakt z rzeczywistością, to byłoby szczęście? Masz Pudelku jakieś wizje odnośnie tego jak Ty chciałbyś odejść z tego świata? Czy jeszcze za młody się czujesz na myślenie o tym?


facet miał koło 30-tki, więc jak dla mnie średni wiek do umierania, nawet w górach
Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy wielki krok naprzód!
Awatar użytkownika
Pudelek
Posty: 8918
Rejestracja: 2013-07-08, 15:01
Lokalizacja: Oberschlesien

Re: Wesołe przygody Tobiasza Bobczyńskiego na Maninach

Postautor: Pudelek » 2026-05-06, 21:43

Sebastian pisze:Ja do tej chatki szedłem od szlaku i tam było stromo.

ja w ogóle nie wiedziałem jak iść, ale usłyszałem głosy. Myślałem, że w chatce jest impreza, poszliśmy za nimi (tzn. tylko ja je słyszałem, Bastek szedł za mną) i zaprowadziły nas do chatki, a tam pusto. Ciekawe :D
Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy wielki krok naprzód!
Awatar użytkownika
Prezes
Posty: 2049
Rejestracja: 2013-11-11, 10:10

Re: Wesołe przygody Tobiasza Bobczyńskiego na Maninach

Postautor: Prezes » 2026-05-06, 21:47

sprocket73 pisze:
Pudelek pisze:w chatce są zdjęcia pewnego nieszczęśnika, co spadł w przepaść

Dlaczego nieszczęśnik? A jakby nie spadł, tylko umierał we własnym domu srając pod siebie przez kilka lat, powoli tracąc kontakt z rzeczywistością, to byłoby szczęście? Masz Pudelku jakieś wizje odnośnie tego jak Ty chciałbyś odejść z tego świata? Czy jeszcze za młody się czujesz na myślenie o tym?

Fajnie się o tym pisze, dopóki się nie spadnie. A można się nie tylko zabić, ale również zostać warzywem i obciążeniem dla najbliższych.
Tak bez złośliwości, raczej z troską piszę. Głupot w górach na własnym koncie mam sporo, jakiś opiekun idiotów szczęśliwie czuwał.
Awatar użytkownika
sprocket73
Posty: 6744
Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
Kontakt:

Re: Wesołe przygody Tobiasza Bobczyńskiego na Maninach

Postautor: sprocket73 » 2026-05-07, 10:12

Część IV - Wielki Manin na spokojnie

Wiedziałem, że wrócę w te strony dokończyć porachunki, ale nie spodziewałem się że tak szybko. Po jednym dniu na regenerację meldujemy się ponownie na miejscu, tym razem w pełnym składzie. Obecność Ukochanej gwarantuje, że będzie bezpiecznie i bez szaleństw. Parkujemy w miejscowości Kostolec i ruszamy bezszlakowo w zielone łąki.

Obrazek

Kostolecký dóm jest na wyciągniecie ręki. Jednak zostawiamy go na później, ze względu na lepsze światło, póki co jest cały w cieniu. Planowałem zacząć od Bosmanów, ale one również są w cieniu, więc odpuszczamy.

Obrazek

Wędrujemy sobie malowniczymi łączkami pod grzbietem Hoľazne. Tu taka ciekawostka, po prawej stronie widać młode drzewka. To aleja lipowa, zasadzona 4 lata temu. Każde drzewko ma tabliczkę z informacją kto jest jego sponsorem. Można wystąpić z imienia i nazwiska, albo tylko imię lub pseudonim. Fajna inicjatywa.

Obrazek

Jest tu również typowa dla ostatnich czasów przerośnięta ławeczka.

Obrazek

Można z niej podziwiać Wielki Manin, ka któy mamy zamiar wyjść, gdyż Ukochana lubi mieć jakiś konkretny cel - to jej słowa. Wychodziłem już na Manin od 2 stron szlakowo oraz od wąwozu przedwczoraj. Pozostała jeszcze jedna strona, od tylca. Taki plan jest na dzisiaj.

Obrazek

Na początek kontynuujemy łączkową sielankę.

Obrazek

Przecinamy miejscowość Praznov.

Obrazek

Ponownie wchodzimy w łączki. Teraz już nawet bezścieżkowo.

Obrazek

Napotykamy ciekawy obiekt. To będzie wkrótce płonęło.

Obrazek

Jak widać nie jest to mała konstrukcja. Ukochana popisuje się ryzykując życiem. Nieodpowiedzialna.

Obrazek

Natrafiamy na niespodziewany lokalny szczycik z krzyżem i ławeczką.

Obrazek

Fajne widoczki.

Obrazek

Całą tą wielką łąkę już przeszliśmy.

Obrazek

Widok na Wielki Manin. Po lewej znajduje się mały przedszczytek - Manínec. Od niego mamy zamiar zacząć. Wygląda bardzo niepozornie.

Obrazek

W praktyce Manínec okazał się małą ścianą płaczu.

Obrazek

Zdobywamy i podziwiamy Wielki Manin, który wyłania się za nim.

Obrazek

Manínec to bardzo dobry punkt widokowy. Widok na południe na Góry Strażowskie.

Obrazek

Považská Bystrica - blokowisko w lesie.

Obrazek

Zbliżenie na Strážov, a na pierwszym planie po prawej Podskalský Roháč, gdzie mieliśmy bardzo udaną wycieczkę rok temu.

Obrazek

Pora zaatakować Manin. To już prawdziwa ściana płaczu. 300 metrów podejścia na 700 metrach.

Obrazek

Przepiękny las bukowy.

Obrazek

Nie ma tu szlaku, ale jest ścieżka. stroma, ale wygodna, jakby tylko kondycja było to można wbiec.

Obrazek

Wraz ze wzrostem wysokości maleje ilość liści na drzewach.

Obrazek

W okolicach wierzchołka liści jeszcze nie ma.

Obrazek

Tobi szczytuje.

Obrazek

Następnie przechodzimy wzdłuż wierzchołka i schodzimy szlakiem, bez dodatkowych atrakcji.

Obrazek

Jesteśmy już na dole pod Wielkim Maninem.

Obrazek

Wszyscy zadowoleni. Sielanka. Nudy ;)

C.D.N.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości