Ech kiedyś to były czasy. Dziś to już szlaki zamknięte...jak żyć?
Wieści z gór
Re: Wieści z gór
Jak żyć?
Ech kiedyś to były czasy. Dziś to już szlaki zamknięte...jak żyć?
Ech kiedyś to były czasy. Dziś to już szlaki zamknięte...jak żyć?
Re: Wieści z gór
A już bez śmieszków, widzieliście zdjęcia z Babiej? Też ratownicy odradzają wyjście ponad schronisko (tyle, że Górny Płaj udrożnili).
https://www.facebook.com/photo?fbid=139 ... 0848853482
https://www.facebook.com/photo?fbid=139 ... 0848853482
Re: Wieści z gór
Widzieliśmy, widziałem też zdjęcia dróg na Podhalu, różnie tam z przejezdnością.
mój blog: http://sebastianslota.blogspot.com/
Re: Wieści z gór
raczej schronisko chce więcej wyrwać kasy, bo to przecież skandal, że ktoś wypije swoje piwo kupione w sklepie za 5 złotych, zamiast od nich za 15... nota bene jest to niezgodne z regulaminem schroniska PTTK, nie można zakazać nikomu spożywania swoich produktów, a co dopiero przynoszenia... Będą sprawdzać plecaki?
Ogólnie ta zasada o potwierdzeniu przybycia w dniu przyjazdu, z jednej strony jest problemem.
ogólnie ta zasada jest idiotyczna i znowuż niezgodna z przepisami... skoro wpłaciłeś zaliczkę to sam fakt niezgłoszenia, że zjawisz, nie może być podstawą do anulowania rezerwacji. Jak napiszesz dzień wcześniej to się nie liczy? Albo jak przyjdę o 15-tej, to mogę już wejść do pokoju, napisać najpierw smsa (spod schroniska) czy już mnie nie wpuszczą?
Dzięki za cynk, zastanawiałem się czy tam w tym roku nie zajrzeć i już wiem, co zrobić
Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy wielki krok naprzód!
Re: Wieści z gór
Mnie też tam szybko nie zobaczą. Najbardziej rozbawił mnie sposób tytułowania. Wg schroniska jesteśmy Rezerwującymi
O zwrocie Szanowny Gościu itp. chyba nawet nie słyszeli..
A pro po, jak usłyszałem nazwę Zygmuntówka, to na początku skojarzenie miałem,
z takim przybytkiem w Beskidzie Żywieckim na przeł. Klekociny.
Z tym, że tam był jeszcze większy lewel hard. Właściciel był niemożliwie wk....
O zwrocie Szanowny Gościu itp. chyba nawet nie słyszeli..
A pro po, jak usłyszałem nazwę Zygmuntówka, to na początku skojarzenie miałem,
z takim przybytkiem w Beskidzie Żywieckim na przeł. Klekociny.
Z tym, że tam był jeszcze większy lewel hard. Właściciel był niemożliwie wk....
Re: Wieści z gór
A pro po, jak usłyszałem nazwę Zygmuntówka, to na początku skojarzenie miałem,
z takim przybytkiem w Beskidzie Żywieckim na przeł. Klekociny.
A ja miałam skojarzenie z takim jednym miłym schroniskiem w Sowich, gdzie kiedys był zlot forum sudeckiego ze spiewami i tańcami na stole, wokół budynku łaziły i meeczały kozy, a jedynym minusem było, że opiekun obiektu czasem lubiał kleić się do niektórych chłopaków
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"
na wiecznych wagarach od życia..
na wiecznych wagarach od życia..
Re: Wieści z gór
Zapomniałem dodać jedno w swoim poście poprzednim.
Jak ostatnio tam byłem to śpiewaliśmy z właścicielem przy ognisku i polewał nam swoją nalewkę
Miły facet się mi wydawał
Jak ostatnio tam byłem to śpiewaliśmy z właścicielem przy ognisku i polewał nam swoją nalewkę
Miły facet się mi wydawał
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Re: Wieści z gór
Coldman pisze:Zapomniałem dodać jedno w swoim poście poprzednim.
Jak ostatnio tam byłem to śpiewaliśmy z właścicielem przy ognisku i polewał nam swoją nalewkę
Miły facet się mi wydawał
Moze go podmienili? Albo hakerzy przejeli stronke w necie?
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"
na wiecznych wagarach od życia..
na wiecznych wagarach od życia..
Re: Wieści z gór
maurycy pisze:A pro po, jak usłyszałem nazwę Zygmuntówka, to na początku skojarzenie miałem,
z takim przybytkiem w Beskidzie Żywieckim na przeł. Klekociny.
Z tym, że tam był jeszcze większy lewel hard. Właściciel był niemożliwie wk....
ja znam Zygmuntówkę tylko z czasów Bogdana, czyli tak z kilkanaście lat temu. Bogdan faktycznie się kleił, ale do kieliszków
A Klekociny to znane są ;D
Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy wielki krok naprzód!
Re: Wieści z gór
Coldman pisze:Zapomniałem dodać jedno w swoim poście poprzednim.
Jak ostatnio tam byłem to śpiewaliśmy z właścicielem przy ognisku i polewał nam swoją nalewkę
Miły facet się mi wydawał
Z aktualnym gospodarzem Zygmuntówki jest taki problem, że jak się prześledzi opinie to niektórzy sobie bardzo chwalą schronisko i gospodarza, inni zaś narzekają na niego. Cóż pewnie prawda jest pośrodku
W przypadku tego postu coś musiało wydarzyć się w schronisku. Ktoś zostawił psa w pokoju na kilka godzin, który zaczął ujadać. Na dole była głośna impreza z wódą i hamówą. A do zarezerwowanych pokoi w schronisku nie dotarła duża ekipa.
Będąc czasem w schronisku obserwując zachowanie ludzi czy przysłuchując się rozmowom, także tych z kochanieńkimi pieskami czasem mam wrażenie, że obsługa niektórych schronisk ma anielską cierpliwość.
A świadkiem libacji w schronisku (Na Hali Szrenickiej) też byłem i nie była to impreza z dwiema flaszkami. Oczywiście zastawiony stół szkłem, resztkami żarcia, śmieci i czego jeszcze następnego dnia sprzątała obsługa.
W Zygmuntówce spałem dwa razy, ale jeszcze za poprzedniego gospodarza. Wtedy wystrój sali i wyposażenie w pokojach było bardzo surowe. Na plus była bardzo miła Pani z Ukrainy. Aktualnie tam nie spałem, dwa razy byłem tam na jedzeniu. Mają dobre. Na sali zrobili ładny wystrój, jest też kominek. Moje wrażenia są stamtąd pozytywne, a siedziałem dość długo. Nawet chwilę rozmawiałem z facetem zza baru (chyba gospodarz?)
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/
Re: Wieści z gór
Pudelek pisze:[. Bogdan faktycznie się kleił, ale do kieliszków![]()
Do Franka też
Na plus była bardzo miła Pani z Ukrainy.
Ta pani (o ile mowimy o tej samej) była bardzo miła! Dzwoniłam kiedys do schroniska, aby zapytać czy można pod schronisko podjechać autem (mieliśmy w ekipie osobę ze złamaną nogą więc przejscie nawet tych 200 metrów stanowiło problem). Pani nam odradziła, że bez terenowki to zostaniemy do wiosny (była późna jesien). No a potem zeszło na inne tematy i... przegadałam z panią chyba godzinę albo półtorej. Przez telefon. Do schroniska nie dotarłam, ale wrażenie zostało mega miłe!
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"
na wiecznych wagarach od życia..
na wiecznych wagarach od życia..
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 15 gości

