cz. 2 - Lazne Jesenik - sudeckie uzdrowisko
Czeskie uzdrowisko będące częścią miasta Jesenik, położone na wzgórzu nad miastem.
1. Historia uzdrowiska
Historia tego miejsca jest nierozerwalnie związana z osobą urodzonego tu w 1799 roku Vincenza Priessnitza. Wg legendy Vincenz, prosty chłop i analfabeta, w wieku 16 lat uległ wypadkowi - przewrócił go kort zaprzęgnięty w wóz drabiniasty, a koło owego wozu złamało mu żebra. Vincenz podpatrzył w lesie sarnę, która moczyła zranioną nogę w źródle wody mineralnej. Zainspirowany tym faktem Priessnitz sam zaczął stosować zimne okłady na swoje żebra, co pomogło mu w rekonwalescencji.
Tyle legenda - na ile prawdziwa, to tego nie wiem. Faktem jest, że w latach późniejszych Vincenz zaczął stosować leczenie zimną wodą różnych chorób. Lekarze oskarżali Priesnnitza o znachorstwo, zapewne również w trosce o własne praktyki lekarskie, niemniej jego metody działały, co potwierdzali uzdrowieni pacjenci.
Praktyka Priessnitza została zalegalizowana w 1840 roku. Choć od tego czasu minęło prawie 200 lat i medycyna rozwinęła się w szalonym stopniu, to jednak profilaktyka i leczenie urazów zimną wodą ma się dobrze w postaci np. jakże modnego teraz morsowania, korzystania z zimnych kąpieli w połączeniu z sauną, czy też po dużym wysiłku w celu szybszego zregenerowania mięśni.
W międzyczasie Lazne Jesenik stało się znanym kurortem o międzynarodowej sławie. W 1830 roku powstał główny budynek sanatoryjny, funkcjonujący do dziś pod nazwą „Sanatorium Priessnitz" (formalnie jest to hotel).
W uzdrowisku działa obecnie 11 domów uzdrowiskowych, w których leczone są choroby układu oddechowego, krążenia i zaburzeń nerwowych, można też tu przyjechać w ramach pakietu wypoczynkowo-regeneracyjnego.
2. Logistyka dojazdu i parkowania
Uzdrowisko położone jest na wzgórzu nad miastem Jesenik. Prowadzi do niego droga, która zakosami wiedzie aż do najwyższego punktu, jakim jest parking pod Sanatorium Priessnitz. Warto zatrzymać się przy tych zakosach i spojrzeć na panoramę Jeseników nad miastem.

Do uzdrowiskowej części miasta można wyjść na piechotę ,można wyjechać autobusem 112, rozkład jazdy znajdziecie tu:
https://www.idsok.cz/linky/112/ lub przyjechać autem. Ta ostatnia opcja jest dość droga, ponieważ trzy znajdujące się z uzdrowisku parkingi nie są tanie i oczywiście im bliżej centrum uzdrowiska tym drożej: za godzinę od 50 do 100 koron (od 9 do 18 zł), a za 6 cały dzień od 230 do 500 koron (od 42 do 91 zł) - stan na wrzesień 2026r.
Trochę was teraz postraszyłem cenami, ale jeśli chcecie zaparkować auto blisko uzdrowiska, legalnie i za darmo, to mam wyszukane takie bezpiecznie miejsce, pod nieczynnym i wystawionym na sprzedaż pensjonatem:
https://maps.app.goo.gl/vDsVA3vaAq8xsMxZ8. Tam też parkuję i rozpoczynam zwiedzanie podążając w górę schodami przecinającymi drogę dojazdową.
3. Zwiedzanie
Na samym początku mijam opuszczony i popadający w ruinę dom. Podobne takie spotkałem dzień wcześniej we wsi Pertovice w Górach Opawskich i też jadąc tam z Polski. Z mojej perspektywy, czyli turysty często zwiedzającego Słowację, to dość smutny widok, bo o ile tam jest sporo biednych wsi czy nawet cygańskich osiedli, to nie spotykałem tam raczej takich skupisk opuszczonych domów. Niemniej nie jestem specjalistą od Czech, może to był tylko taki zbieg okoliczności.

Zwiedzanie uzdrowiska rozpoczynam przy środkowym parkingu. Obok stoi Francousky Pramen (pramen to po czesku źródło), jedno z licznych tu źródełek, zwieńczone granitowym pomnikiem. Niestety, w dniu mojej wycieczki źródło jest wyschnięte.

Idę schodami do góry mijając po drodze budynek postawiony na miejscu chaty, w której się urodził Vincenz Priessnitz. Teraz mieszczą się na górze apartamenty do wynajęcia, a na parterze jest kawiarnia Vinckovo.

Nad kawiarnią docieram do zakosów głównej ulicy uzdrowiska, zwącej się ulica Priessnitzovą, jakżeby inaczej. Co zwraca mą uwagę, to ładna zabudowa miejscowości i „czysty" jej charakter, bez krzykliwych reklam, stoisk z turystycznym badziewiem i billboardów.

Pamiętam swoje wakacje w Karpaczu w roku 2019, wtedy też mnie uderzyła tamtejsza dbałość o estetykę przestrzeni miejskiej, jakże różna od np. zaśmieconego przestrzennie Zakopanego. Podobne wrażenia miałem i mam nadal oglądając podtatrzańskie miejscowości na Słowacji, a ponoć w Karpaczu już nie jest tak pięknie jak kiedyś.
W zakolu drogi znajduje się niewielka sadzawka, a po drugiej stronie uzdrowiskowy deptak: aleja z kwietnymi klombami, ławeczkami z widokiem na najwyższy szczyt Jeseników - Praded (Pradziad) oraz fontanną w centrum deptaku, spod której schody prowadzą pod Sanatorium Priessnitz.


Kącik botaniczny spod sadzawki:



Centrum uzdrowiska stanowi spacerowa promenada. Widać z niej Jeseniki, w tym Pradziada, są ławeczki, kwiaty, fontanna.


Altana z 1860 roku w stylu szwajcarskim z koronkowymi drewnianymi zdobieniami przy naturalnej kolumnadzie. W XIX wieku w tym pawilonie grała orkiestra uzdrowiskowa.

Kącik botaniczny z promenady:



Przy promenadzie stoi najbardziej reprezentacyjny budynek uzdrowiska - Hotel Priessnitz. Napis "sanatorium" nad wejściem jest mylący, gdyż obiekt działa jako wysokiej klasy hotel.

Zaglądam do środka obiektu. Jest przedpołudnie, sprzątaczki są w trakcie swych czynności, ale mnie z aparatem fotograficznym na szyi nie zwracają uwagi. Pewnie myślą, że robię zdjęcia służbowo, na potrzeby jakichś materiałów reklamowych albo czegoś w tym stylu - nie są dalekie od prawdy. Na korytarzach budynku sporo starych zdjęć i portretów, jest też mini galeria zdjęć fotografa Jeseników - Tomaša Neuwirtha, z których szczególną mą uwagę przykuwa zdjęcie sanatorium podczas jesiennej porannej inwersji. Korzystając z okazji, zaglądam też do pustych, właśnie sprzątanych pokoi - wyposażenie jest na wysokim poziomie, choć w absolutnie przewidywalnym stylu, jaki dominuje w większości hoteli.

hall

restauracja

inwersja w Lazne Jesenik, autor zdjęcia : Tomaš Neuwirth

widok z hotelowego okna

klatka schodowa

jedna z wielu rycin na hotelowym korytarzu
Za deptakiem znajduje się długa na 1150 metrów alejka otaczająca wzgórze Kopa poprowadzona w kształcie pętli. Aleja jest obsadzona 260 drzewami, co tworzy niezwykle fotogeniczną ścieżkę spacerową. To Ripperova Kolonada, jej nazwa pochodzi od imienia i nazwiska Johanna Rippera, zięcia założyciela uzdrowiska Vincenza Priessnitza, który po jego śmierci przejął zarządzanie uzdrowiskiem. Jest tu kilka pomników, ławeczki oraz miejsca widokowe, w tym na miejscowość Jesenlk. Szkoda tylko, że ten widok szpecą linie wysokiego napięcia.

wejście na Ripperovą Kolonadę


Zlaty Chlum i Bile Skaly nad Jesenikiem


Pomnik węgierski - sylwetka lwa zbudowany w 1839 roku na prośbę wdzięcznych węgierskich pacjentów.


Zlaty Chlum i Bile Skaly, w dole Jesenik

Soffin pramen - jedno z wielu nieczynnych już źródeł
Pomnik polski - trójścienna marmurowa piramida, na której szczycie znajduje się polski orzeł z wyciągniętymi skrzydłami oraz królewską koroną na głowie. Pomnik został zbudowany przez Polaków w 1890 roku.


Priessnitzova hrobka - miejsce pochówku Priessnitza oraz jego żony i córki. Priessnitz był początkowo pochowany na cmentarzu w Jesenikach.

Pomnik czeski - posąg greckiej bogini zdrowia Hygiei odlany w roku 1874 za pieniądze pochodzące ze zbiórki narodowej w Pradze.

Nad najwyżej położonymi budynkami w uzdrowisku znajduje się widokowa polana, a na niej kilka rzeźb z grubo ciosanego kamienia ustawionych tu w latach 2003-2004, w tym najbardziej charakterystyczna Słoneczna Brama (Slunečni brana), nawiązująca formą do megalitowych dolmenów.



Poniżej owej polany jest miejsce bezpośrednio nawiązujące do dziedzictwa Vincenza Priessnitza - zorganizowany w formie „ścieżki zdrowia" balneopark z kilkoma elementami wodolecznictwa, np. biczami wodnymi (aktualnie nieczynne) lub wodna akupresura stóp, który to zabieg pozwolę sobie tu szczegółowo pokazać i opisać, bo dobrze mi się łączy z pieszymi wędrówkami.


Akupresura wg Vincenza Priessnitza (przepisane z tablicy informacyjnej):
Kąpiel stóp Priessnitza z akupresurą - przed rozpoczęciem kąpieli organizm powinien być wystarczająco rozgrzany ćwiczeniem, szybkim chodem (ok. 10 minut) albo wygrzewaniem się na słońcu (przez co najmniej 30 minut). Zaleca się wejść do wody oraz powoli i krótko przechodzić. Czas trwania zabiegu trzeba dobrać indywidualnie, zaleca się co najmniej 5 sekund, najwyżej 5 minut. W momencie kiedy chłód odczuwany jest jako ból kończyn dolnych, należy kąpiel zakończyć, stopy osuszyć i chodzeniem, ćwiczeniem lub wygrzewaniem się na słońcu ciało ponownie rozgrzać. Uwaga! Między pojedynczymi zabiegami chłodzącymi należy zachować odstęp co najmniej 30 minut.

Niestety i tutaj nie uniknięto rżnięcia "pamiątkowych" napisów na skale.

Poniżej balneoparku jest plac zabaw dla dzieci, również z elementami wodnymi, jakżeby inaczej.

Po balneoparku przerwa gastronomiczna w restauracji U Pramene na parterze widocznego na poniższym zdjęciu budynku. Tradycyjny miejscowy posiłek, czyli wyprażany syr z frytkami i sosem tatarskim (tatarską omačką), do tego piwo (bezalkoholowe, bo wozem jestem), który zawsze mi się kojarzył z odwiedzaną dziesiątki razy Słowacją, a to w sumie również czeski klasyk.


Wracając do samochodu jeszcze kręcę się trochę po dolnej części uzdrowiska i oglądam miejscową architekturę, bo jest na czym zawiesić oko. Nawet nowe budynki są ładne.





c.d.n.