Zaułkami Wałbrzycha (2025)

Relacje pozagórskie z Polski.
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6952
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Zaułkami Wałbrzycha (2025)

Postautor: buba » 2026-05-04, 16:06

Do miasteczka położonego wśród wzgórz docieramy w pewien marcowy wieczór. Osiedlamy się w przyjemnej noclegowni o klimatach kwater pracowniczych.

Obrazek

Obrazek

Najbardziej mi tu do gustu przypadła kuchnia - wyraźnie przekształcona z baru! Kiedyś na terenie obiektu musiała więc działać knajpa.

Obrazek

Obrazek

Nie jest bardzo późno, więc postanawiamy jeszcze zajrzeć do centrum. Przyznam, że trochę mieliśmy obawy, że będą tu tłumy - no bo weekend, kurort - to bardzo źle wróży... Rzeczywistość jednak nas zaskakuje niezwykle pozytywnie - w centrum jest totalnie pusto! Wprawdzie wszystko jest mocno oświetlone - gęste latarnie uliczne, knajpy, podświetlone kolorowo budynki. Jednak ludzi jakby wymiotło. Cisza... Tylko kot czasem przebiegnie drogę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ładny, stary budynek zwany Halą Spacerową jest wyłącznie we władaniu gołębi. Wchodzimy w jego ciemne czeluście. Gruchanie niesie się po całej hali z różnych stron, potęgowane wszechobecnym echem. Gdzieś też odzywa się sowa. Początkowo jej głos niesie się z parku zdrojowego, ale potem charakterystyczny dźwięk słyszymy też w samej hali. Do tego dołącza też odgłos kroków. Dziwne... Nikogo oprócz nas nie ma... A my stoimy. Cóż - zaczynam dochodzić do tego, że kurorty są jednak fajne! :) (a przynajmniej w marcu ;) Rozważamy też czy do naszego cyklu zimowych wyjazdów pt: "małe, zadymione miasteczka" nie dodać "zdrojowiska po sezonie" :)

Obrazek

Obrazek

Ludzie jednak ze Szczawna nie wyparowali. Trochę lokalsów się kręci, acz 90% z nich skupia się wokół Żabki. Ostatnio mam wrażenie, że sklepiki znaczone podobizną płaza stały się podstawowym ośrodkiem kulturalno-rekreacyjnym w większości miejscowości. Głównie płynie tu sprzedaż alkoholu, słodyczy i hotdogów, wyglądających nieco na plastikowe. Na osobę kupującą chleb i ser wszyscy (zarówno obsługa jak i klienci) patrzą jak na kosmitę.

Pozytywnie zaskoczeni atmosferą zdrojowiska postanawiamy wrócić tu rano i zobaczyć owe miejsce również w świetle dziennym. Budynek zwany Halą Spacerową za światła wizualnie podoba się nam chyba jeszcze bardziej, acz nie ma już tej nieco mrocznej i tajemniczej atmosfery co z wieczora.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Działa w nim sklepik z pamiątkami, lodziarnia i pijalnia wód mineralnych. Cała ta hala ogromnie przypomina nam budynek z czeskich Janskich Koupeli, gdzie przeczekiwalismy burzę kilka lat temu - RELACJA: https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... upele.html Wieże, kolumnady, mozaikowe podłogi. Jest tu coś z klimatu starej stacji kolejowej, jak również coś z aromatu małego, drewnianego kościółka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ścienne malowidła i wyłażące spod łuszczącej się farby niemieckie napisy - bardzo dodają kolorytu temu miejscu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Skoro już tu jesteśmy to idziemy też zwiedzić pijalnię. Wielkie okna i rzeźbione poręcze. Wszędzie pełno kwiatów doniczkowych. Tu i ówdzie przewijają się kuracjusze popijając lecznicze wody. Jest w tym wszystkim atmosfera spokoju, odpoczynku i braku pośpiechu. I jakby powiew dawnych czasów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Fajne są te wody mineralne ze starych kurków - mają ich tu kilka rodzajów. Bukiet smaku zapodaje jakby jaskinią, trochę ciepłym źródłem. Niektóre są lekko gazowane, inne jakby podgrzewane. Mi najbardziej podeszła ta radioaktywna woda (Marta ją chyba zwali), która musi być jakaś nieco niepewna ;) Kilka razy nas ostrzegają, żeby absolutnie jej nie dawać kabakowi.

Obrazek

I nawet kupiliśmy sobie pamiątkowy kubeczek! Przypomniałam sobie, że bardzo podobny miałam z Piwnicznej, 30 lat temu. Gdzie on teraz jest? Co się z nim stało? Zaginął chyba gdzieś w odchłani czasu...

Obrazek

Obrazek

W tym uzdrowisku brakuje mi tylko jednego - baseników z ciepłymi źródłami, żeby tam wskoczyć i ponacierać się aromatycznym błotem! :)

W pijalni mam okazję obserwować konflikt rodzinny pewnych seniorów. Babcia i dziadek popijają wodę. Dziadek pyta: "To jakie mamy plany na dzisiaj?" Babcia stwierdza, że "możemy sobie tu posiedzieć, pijalnia jest czynna do 16". Dziadkiem aż zatrzepało w tym momencie. Dopiero na tym etapie zauważam, że ręce ma pełne folderków. "Myślałem, że pojedziemy dziś do zamku Czocha - zobacz jaki ładny!" - szybkim ruchem podsuwa żonie folderek. Ona ani nie patrzy na kolorową karteczkę: "Ale przecież już wczoraj byliśmy w zamku! Ile można???" "-Ale to był zamek Książ!! Ten!" - dziadek wyciąga z kieszeni magnesik i prawie wpada w rozpacz, jak można pomylić dwa tak zupełnie inne zamki. "- No dobrze, nie lubisz zamków, trudno, niech ci będzie... To może pójdziemy na Wzgórze Giedymina? Tam jest wieża widokowa! A z wieży może wypatrzymy jakieś ciekawe miejsca na kolejne wycieczki??"
Nie wiem co było dalej i jak sytuacja się rozwinęła. No bo powędrowaliśmy dalej.

Zaraz obok jest park, gdzie można wypatrzyć ciekawe rzeczy - np. placyk z dużą ilością studzienek kanalizacyjnych.

Obrazek

Pomnik psa.

Obrazek

Obrazek

Nieopodal, w nieco bardziej zacisznym miejscu, napotykamy jeszcze jeden betonowy pomnik - cycata baba.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Stojący obok sporych rozmiarów budynek jest nieużywany. Obeszliśmy dookoła, ale niestety pozamykany i nie udało się wejść do środka.

Obrazek

Obrazek

A my póki co opuszczamy przyjemne uzdrowisko i kierujemy się w stronę, gdzie Szczawno zlewa się z Wałbrzychem. I dalej - ku hałdom! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek


cdn
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6952
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Zaułkami Wałbrzycha (2025)

Postautor: buba » 2026-05-06, 23:10

Wycieczkę zaczynamy przy szybie Tytus, który na pierwszy rzut oka bardziej przypomina jakąś wieżę ciśnień niż coś związanego z kopalnią. Już tu byliśmy w zeszłym roku, ale bez kabaczka. Poza tym nie zaszkodzi zerknąć, czy przypadkiem nie otworzono jakiegoś dogodniejszego wejścia do wnętrz baszty. Niestety bez zmian - drogi tylko dla wspinaczy. Póki co więc oglądamy tylko z zewnątrz.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Stąd suniemy dalej trasą dawnej linii kolejowej nr 291, wiodącej niegdyś z Wałbrzycha Szczawienko do Mieroszowa i dalej do Czech do Meziměstí. Powstała ona już w XIX wieku i miała charakter głównie przemysłowy, łącząc ze sobą miejscowe kopalnie i inne zakłady.

Torowisko dawno już zdjęto. Obecnie jest tu żwirowa droga, a artefaktów przypominajacych o kolejowej przeszłości jest bardzo niewiele.

Obrazek

Obrazek

Linia miejscami biegła nasypem.

Obrazek

A w innych - skalistym wąwozem.

Obrazek

Obrazek

A ponoć w Sudetach niedźwiedzie nie występują? ;)

Obrazek

Mijamy pozostałość jakiejś budowli. Chyba to był wiadukt?

Obrazek

Obrazek

Nie wiem czy to miały być schody? Dla ludzi? Czy raczej dla wody? Przejście jest wąskie, a stopnie bardzo wysokie i pod ukosem, więc od razu zjeżdża się z powrotem ;)

Obrazek

Obrazek

Chwilę później szutrowa droga wkracza w teren płowych łąk.

Obrazek

Otwierają się szerokie przestrzenie!

Obrazek

Miasto gdzieś w tam majaczy w dole, a wokół bezmiar gór! Fakt ten cieszy nas podwójnie, bo jest element zaskoczenia - nie spodziewalismy się tu aż tak kapitalnych widoków.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Można sobie przyzoomować różne zakłady czy kamienice - powspominać, gdzie to byliśmy na poprzednich, wałbrzyskich wycieczkach albo poplanować kolejne :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

To też jest jedno z tych niewielu miejsc, gdzie zachowały się jakieś podkłady. Praktycznie prawie nic - kilka sztuk, ale zawsze jakieś muśnięcie kolejowej przeszłości.

Obrazek

Obrazek

A zaraz potem dawne torowisko wkracza w leśny tunel, okolony kolczastymi krzewami.

Obrazek

Obrazek

Miejscami trasa wygląda jak zwykła, najzwyklejsza leśna droga.

Obrazek

A potem znów podąża wykutym w skałach wąwozem.

Obrazek

Obrazek

Tak sobie tuptamy, aż nagle wzrok przykuwa podłużna szczelina.

Obrazek

Jak daleko się ciągną jej wnętrza - nie wiem. Strop jest na tyle nisko, że trzeba by się czołgać, a to jakoś mi się wcale nie uśmiecha, zwłaszcza przy panującej obecnie wszędzie wilgoci. Sufity podparte są pieńkami, więc raczej nie wygląda to na naturalną grotę. Drewno nie jest spróchniałe, co sugeruje, że nie może być bardzo stare. Może to jeden z licznych w tych okolicach biedaszybów i wciąż jest używany?

Obrazek

Czasem spomiędzy drzew zamajaczy jakiś górski widoczek.

Obrazek

Od czasu do czasu mijamy betonowe słupki - chyba coś będące pozostałością infrastruktury z czasów kolejowych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeszcze na koniec rzut oka na jeden z niewielkich wiaduktów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Linia kolejowa idzie dalej prosto. Może kiedyś jeszcze będziemy podążać jej śladem? Póki co jednak skręcamy w bok. Ku naszej hałdzie :)



cdn
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6952
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Zaułkami Wałbrzycha (2025)

Postautor: buba » 2026-05-08, 20:43

Czy istnieje "Korona Hałd"? Jakby co - mamy kolejnego, zacnego kandydata dla takiej listy! :)

Znajdujemy się pomiędzy dzielnicami Sobięcin a Biały Kamień. Był tu kiedyś szyb Wiesław. Teraz już go nie ma. Pozostała tylko hałda. Właśnie się do niej zbliżamy. Koleiniasta droga wiedzie przez łąki zryte przez dziki.

Obrazek

Coraz większy żużlowy wał prezentuje się przed dzielną ekipą. Wygląda na jednolicie stromy... Jak my tam wleziemy??

Obrazek

Zupełnie jak skóra słonia!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie trzeba jednak wdrapywać się po stromiźnie. Jest dogodna droga w górę. A nawet dwie! Hmmm... którą wybrać?

Obrazek

Krajobraz staje się coraz bardziej wysokogórski ;) Zaczyna się piętro żużlu - jak na wulkanach Kamczatki ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rzut oka za siebie pokazuje, że już całkiem porządnie wyleźliśmy! :)

Obrazek

Obrazek

Samotność na szczytach - jedna choinka i dwóch wędrowców.

Obrazek

Wspomniane drzewko widziane od drugiej strony.

Obrazek

A nie! Jeszcze i drugi iglaczek się zasadził! Bo poza tym to głównie brzozy tu występują. One chyba najbardziej lubią taki postindustrialny teren. Uwielbiam brzozy - to chyba moje ulubione drzewo. Nic dziwnego - wyraźnie mamy coś ze sobą wspólnego, np. obszar bytowania :)

Obrazek

To już gdzieś na szczytach - no bo jest tu kilka takowych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A na Chełmcu pewnie w tej chwili szaleją wściekłe tłumy. Słoneczną sobotę w końcu mamy. I co gorsza z dawno zapowiadaną ładną pogodą. Obecnie większy tłum w górach generuje dobra prognoza niż słońce na niebie o poranku ;) Dziś akurat mamy jedno i drugie... Ale na szczęście hałdy póki co nie są modne :)

Obrazek

Gdzieś tu, w terenach przyszczytowych, ponoć czasem występuje niewielkie jeziorko. My go nie znaleźliśmy, acz mamy pewne przypuszczenia, że to mogło być to miejsce ;)

Obrazek

Obrazek

Oprócz jeziorka można tu też znaleźć ciekawe kamienie z odciskami paprotników czy innych tam pradawnych roślin. Tak przynajmniej mówiły internety. Albo ściemniały albo my szukać nie umiemy. Pamiątek więc nie będzie.

Na skraju skarpy obwołujemy popas. Próbuję zrobić zdjęcie na samowyzwalaczu, ale mój statyw z kamieni zawala się i w ostatniej chwili ratuję aparat toczący się w dół zbocza. Toperz twierdzi, że lepiej nie powtarzać tego sukcesu. Musimy się więc zadowolić fotką z rączki. Nie przepadam za takimi, no ale wizja aparatu odwiedzającego Sobięcin szybciej niż ja - pozwala wyzbyć się uprzedzeń ;)

Obrazek

Jest ciepło, miło - tak niesamowicie już wiosennie, mimo że to jeszcze marzec. Nasiadówka więc przedłuża się. Z kilku dzisiejszych planów przyjdzie więc zrezygnować. Czas niestety nie jest z gumy... Coś za coś.

Cieszymy się rozległymi widokami na góry i na teren usiany wieżami kopalnianych szybów. Tych, gdzie już byliśmy i przywołują miłe wspomnienia z minionych wycieczek (Siostrzane, Chrobry, Jan) i tych, których odwiedzenie dopiero planujemy w przyszłości (Staszic, Irena).

Z oddali.

Obrazek

Obrazek

Na większych zbliżeniach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest i koksownia Victoria i górująca nad nią hałda o tej samej nazwie, gdzie wygrzewaliśmy się prawie równy rok temu :) Stąd równie pięknie prezentują się dymiące i płonące kominy zakładu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Słonko zaczyna powoli przybierać coraz cieplejsze złote barwy, co o tej porze roku niestety wiąże się z nadejściem coraz bardziej kąśliwego chłodu. Czas na nas...

Obrazek

Obrazek

Żużlowe zbocza - prawie jak gołoborza, tylko kamyczki mniejsze ;)

Obrazek

Oprócz brzóz mają tu też całkiem sporo modrzewi.

Obrazek

Obrazek

Nie wiem jak to się stało, ale schodząc z hałdy żeśmy pobłądzili i wypluło nas zupełnie nie z tej strony wzgórza co chcieliśmy. Trzeba było więc zawrócić, a wtedy droga nagle skończyła się w bagnie. Wygląda na to, że hałda nie chciała nas zbyt szybko wypuścić - jakby coś knuła! ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tak klucząc dotarliśmy w teren biedaszybów. Niektóre wyglądały wręcz zapraszająco, a inne były całkiem porządnie zamaskowane i bez pomocy miejscowych trudno by je było znaleźć.

Obrazek

Obrazek

A to już chyba nie biedaszyb - tylko jakieś naturalne zapadlisko! Kusiło, żeby zapuścić żurawia do środka, ale jednak zwyciężyła obawa, że to się może zawalić jeszcze bardziej, gdy tam wlezie taka tłusta buba i zacznie tupać... Albo mnie co gorsza zasyśnie mnie ten grunt wyglądający na dość grząski? Jedno jest pewne - gdy próbowałam spełznąć do owej jamy, poczułam dziwny niepokój i postanowiłam go posłuchać. Toperz i kabak od samego początku obwieścili, że oni absolutnie nie są zainteresowani tą podejrzaną dziurą i poczekają na drodze.

Obrazek

Ale nieprawdaż, że urocza? Jeszcze nigdy takiej jamy nie widziałam! Jak to warto nieraz pobłądzić! To często sam los kieruje nas w ten sposób na właściwe ścieżki, mimo że wcześniej nie wiedzieliśmy nic o ich istnieniu.

Obrazek

Obrazek


cdn
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
Coldman
Posty: 1843
Rejestracja: 2020-05-19, 22:34
Lokalizacja: Wysoczyzna Kaliska
Kontakt:

Re: Zaułkami Wałbrzycha (2025)

Postautor: Coldman » 2026-05-11, 18:02

buba pisze:
Ludzie jednak ze Szczawna nie wyparowali. Trochę lokalsów się kręci, acz 90% z nich skupia się wokół Żabki. Ostatnio mam wrażenie, że sklepiki znaczone podobizną płaza stały się podstawowym ośrodkiem kulturalno-rekreacyjnym w większości miejscowości. Głównie płynie tu sprzedaż alkoholu, słodyczy i hotdogów, wyglądających nieco na plastikowe. Na osobę kupującą chleb i ser wszyscy (zarówno obsługa jak i klienci) patrzą jak na kosmitę.




Ja po przybyciu do Szczawna w majówkę, w Sobotę o 21:00 nie miałem gdzie zjeść normalnego posiłku w normalnej cenie, więc poszedłem do żabki kupiłem grzaną pizze i byłem zadowolony :D
O tym czasie jednak więcej osób spacerowało i coś tam się działo wokół.
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6952
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Zaułkami Wałbrzycha (2025)

Postautor: buba » 2026-05-13, 22:19

Coldman pisze:
buba pisze:
Ludzie jednak ze Szczawna nie wyparowali. Trochę lokalsów się kręci, acz 90% z nich skupia się wokół Żabki. Ostatnio mam wrażenie, że sklepiki znaczone podobizną płaza stały się podstawowym ośrodkiem kulturalno-rekreacyjnym w większości miejscowości. Głównie płynie tu sprzedaż alkoholu, słodyczy i hotdogów, wyglądających nieco na plastikowe. Na osobę kupującą chleb i ser wszyscy (zarówno obsługa jak i klienci) patrzą jak na kosmitę.




Ja po przybyciu do Szczawna w majówkę, w Sobotę o 21:00 nie miałem gdzie zjeść normalnego posiłku w normalnej cenie, więc poszedłem do żabki kupiłem grzaną pizze i byłem zadowolony :D
O tym czasie jednak więcej osób spacerowało i coś tam się działo wokół.


Wygląda na to, że w Szczawnie wszystkie drogi prowadzą do Zabki :) Ktokolwiek kiedykolwiek tam dotrze , chce czy nie chce - i tak przewinie się przez to miejsce! :D
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości