Rozpoczęliśmy w Psarach.
Wiosna.
Idziemy sobie w kierunku Wieży Ajfla.
Chciałoby się już zieleni na drzewach.
Na przedmieściach Paryża okopy. Mają pewnie chronić przed imigrantami z Afryki.
Jesteśmy w Paryżu - oto dowód.
Ale ta Wieża Ajfla ogromna.
Idziemy dalej. Ukochana dramatyzuje, że zimno. Ma na sobie koszulke z długim rękawem, cienki polar z kapturem, gruby polar, softshell i jeszcze pożyczyła ode mnie rękawiczki, które stacjonarnie noszę w plecaku. Twierdzi, że jej zimno, Tobi twierdzi, że jest ciepło.
Wawrzynek wilczełyko.
Bukowy las.
Otwarte przestrzenie.
Sanktuarium w Płokach.
Pora wracać.
Zieloną drogą.
Przylaszczka na koniec.
Pozdrawiam wszystkich, których nie stać, żeby w weekend wyskoczyć do Paryża oraz Cepra
