Gdzieś na Górnym Śląsku

Relacje pozagórskie z Polski.
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6894
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Postautor: buba » 2023-02-22, 15:21

sokół pisze:Plakat mojej ulubionej kapeli!!!! :D


Widac jakas bratnia dusza tam pracowala! :)
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6894
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Gdzieś na Górnym Śląsku

Postautor: buba » 2026-02-04, 12:58

Dojazd do Łazisk okazuje się znacznie dłuższy niż przypuszczaliśmy. Pierwszy pociąg zdaje się nie spieszyć. Stoi w Opolu kilkanaście minut, kolejne tyle w Kędzierzynie. Na przesiadkę w Nędzy zdążamy tylko dlatego, że nie byliśmy jedyni i dla grupy około 20 osób konduktor "przytrzymał" kolejny skład. Następny pociąg (relacji jak się nie mylę Racibórz - Katowice) wlecze się jeszcze bardziej. Może to oczekiwanie na nas w Nędzy tak go rozleniwiło? ;) Na dwóch kolejnych maleńkich stacyjkach stoi chyba po pół godziny. Nikt nie wsiada, nikt nie wysiada, nie ma żadnych mijanek. A pociąg stoi. Rozważamy czy się nie zepsuł, bo gasi też światła i silniki. Odnosimy wrażenie jakby czas stanął w miejscu albo w ogóle przestał istnieć. Za oknem świat zdaje się totalnie nieruchomy. Nie ma ludzi, nie ma ptaków, nie wieje nawet wiatr, więc nie porusza się ni ździebełko trawy. Niebo jest dość równomiernie sine, więc ruchu obłoków również nie zarejestrujemy. Współpasażerowie również wpadli w jakiś rodzaj odrętwienia - śpią albo albo gapią się w ekrany swoich elektronicznych urządzeń jak w transie, nawet nie mrugając oczami. Może takie zawieszenie w niebycie jest czasem potrzebne? Może jakoś oczyszcza czasoprzestrzeń? My w sumie szczęśliwie się nigdzie nie spieszymy - przesiadka już zaliczona, miejsce noclegowe wpuści nas całodobowo. Zawieszamy się więc tak samo jak wszechświat wkoło nas. Ten widok mam przed oczami przez pół godziny. Albo przez całą wieczność bo nie wiem czy zegarki pokazywały prawdę.

Obrazek

W Łaziskach jesteśmy już po zmroku, z chyba półtoragodzinnym opóźnieniem. Przemykamy ciemnymi uliczkami, ciesząc się budynkami o elewacjach z czerwonej cegły albo w ogóle pomalowanych w ciekawe murale.

Obrazek

Obrazek

Przemierzamy tereny będące kwintesencją tego naszego cyklu zimowych wyjazdów pt: "małe, zadymione miasteczka". Wieczór jest mroźny - pizga okrutnie, mimo że ubraliśmy się jak na biegun. Ludziska też się grzeją jak mogą, a powietrze przesiane kryształkami lodu nie pozwala się dymom rozproszyć zbyt szybko, tworząc półstałe, stabilne formy. Pełgające latarnie i płożące się cienie dodają całości nieco mrocznej atmosfery. Mimo że przeważnie temu zaprzeczam, w takich chwilach muszę się przyznać do błędu - tak, zima czasem ma urok :)

Obrazek

Do miejsca noclegowego docieramy od tyłu. Brama zamknięta, nie ma żadnych szyldów więc rozważamy czy forsować płot górą czy nam jakiś pies nogawki wyszczypie? Czy to w ogóle jest to miejsce co trzeba? Dzwonimy na posiadany numer. Tak, miejsce właściwe, ale nikt nigdy nie przyszedł od tej strony. Babka szuka kluczy, aby otworzyć dawno nieużywaną bramkę. Obiekt obecnie działa głównie jako kwatery pracownicze - klasycznych turystów w Łaziskach chyba nie ma zbyt wiele. Oprócz nas zasiedliło się tu kilku budowlańców.

Obrazek

Rano ruszamy w stronę Łazisk Średnich - naszego głównego celu wycieczki. Dojechaliśmy do Górnych i tam też nocowaliśmy. W Średnich nie znaleźliśmy żadnego noclegu, a i dojazd był bardziej skomplikowany ze względu na chyba boczniejszą linię.

Mijamy niby zwykły blok - ale z wieżami!

Obrazek

Przejścia dla pieszych oznaczone potrójnym dzieckiem w różnych formach przestrzennych. "Dziecko" oczywiście musi je wypróbować ;)

Obrazek

Podążamy ulicą, która zmieniła nazwę, ale stare elewacje pamiętają...

Obrazek

Zabudowa powoli zanika, zagłębiamy się w zagajniki.

Obrazek

Śniegu coraz więcej... Jak to jest? Ponoć mamy teraz bezśnieżne zimy, często nawet w górach. A jak buba ruszy się na krok z Oławy to od razu wpada w śnieg po kostki.

Zarośla się przerzedzają, a przed nami wyrasta wielka góra.

Obrazek

To Hałda Skalny, która z daleka przypomina wulkan ze spłaszczonym wierzchołkiem. Kiedyś wykazywała również inne cechy wulkanów - jej wnętrze się żarzyło, unosiły się dymy, a podłoże było gorące i ponoć niektórym nadtapiały się buty na wycieczkach w to miejsce. Teraz hałda jest już "zrekultywowana" i robi za park miejski dla miasta. Acz szlag wie co tam naprawdę wciąż czai się w jej wnętrznościach? Na szczyt można wejść drogą, która jednak strasznie się wije i tym samym mocno nadkłada odległość.

Obrazek

Idziemy więc na przełaj - po prostu pod górę.

Obrazek

Wyleźlim!

Obrazek

Obrazek

Hałda świetnie obrazuje absurdy obecnego świata - na szczycie jednocześnie znajdują się parkowe ławeczki, prawie górska tablica z wysokością (389m n.p.m.) jak i ... zakaz wstępu :D Czekaj... to dla kogo te ławeczki i tabliczki postawili??? Dla owych przestępców, którzy pragną wtargnąć tu nielegalnie, bo wiedzą, że prawem to można sobie jedynie d... podetrzeć??

Obrazek

Obrazek

Postawiono tu również pomnikowy wagonik kopalniany.

Obrazek

W pogodne dni można ponoć z hałdy zobaczyć beskidzkie szczyty, a niektórzy przebąkują coś nawet o wschodnich częściach Sudetów czy Tatrach. Dziś możemy podziwiać jedynie industrialny krajobraz miasta u podnóża - elektrociepłownię, kopalnie, bloki, rury, wciśnięte pomiędzy zakłady przemysłowe kamienice. I inne hałdy zamykające widnokrąg.

Być może widoki nie powalają. Być może cały otaczający nas dziś świat wygląda jak ogladany przez brudną szybę. Ale też może dzięki temu jesteśmy na szczycie sami? Spędzamy tu chyba z pół godziny robiąc zdjęcia i mały piknik przy wagoniku. I nie ma nikogo więcej. Coś za coś. I trzeba przyznać, że dzisiejsza pogoda bardzo pasuje do naszych "małych, zadymionych miasteczek" :)

Sporą część widoku zajmują zabudowania KWK Bolesław Śmiały.

Obrazek

Różne kopalniane fragmenty na zbliżeniu. Fajnie tak choć z góry pozaglądać w miejsca, które zazwyczaj są trudnodostępne dla zwykłego turysty. Zsypy, krzyżujące się taśmociągi, jakieś baseny, odstojniki czy inne bajora z nieznaną mi cieczą.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu widzimy opasane rurami osiedle przy ulicy Zwałowej i Długiej, zwane też Wietnamem. Zawędrujemy tam nieco później.

Obrazek

Obrazek

Kładka nad torami, którą będziemy chodzić polując na wagoniki. I bloki w tle, które jakimś cudem unikneły oblepienia styropianem i pomalowania na łososiowo. Nieczęsto już takowe można zobaczyć.

Obrazek

Obrazek

Dom przy rurze położony wśród zaoranych pól.

Obrazek

Inne hałdy zamykające horyzont. Tam też pójdziemy :)

Obrazek

Dwie wieże.

Obrazek

Produkcja chmur trwa na bieżąco ;)

Obrazek

Obrazek

Zimowe wycieczki wymagają systematycznego dogrzewania się :)

Obrazek

Schodzimy nieco inną drogą.

Obrazek

Wszędzie prześladują nas wulkany! :P

Obrazek

Mijamy budynki z ciekawą, przestrzenną mozaiką.

Obrazek

Obrazek

Solidne pokrętła na skrzyżowaniu rur.

Obrazek


cdn
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6894
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Gdzieś na Górnym Śląsku

Postautor: buba » 2026-02-16, 10:43

Po zlezieniu z hałdy kierujemy nasze kroki w rejon kopalni. Pierwsze co nam się rzuca w oczy to fajna mozaika.

Obrazek

Obrazek

I daszki nad pobliskimi parkingami. Teraz są ażurowe, ale chyba kiedyś auta tutaj nie mokły na deszczu.

Obrazek

Kopalnia Bolesław Śmiały reklamuje się jako jedna z najstarszych w Polsce. Ponoć jej początki sięgają XVIII wieku, choć wtedy występowała pod inną nazwą. Na chwilę obecną kopalnia wciąż działa, acz pojawiają się pogłoski o jej nierentowności i możliwości zamknięcia na przestrzeni najbliżsyzch kilku lat.

Głównie sprowadziła nas tu kładka. Jej zdjęcie znalazłam kiedyś w internecie na "Tak widzę Śląsk" ( https://www.facebook.com/TakWidzeSlask ) Skądinąd w ogóle rewelacyjna stronka - jak ktoś lubi śląskie zaułki i nieoczywiste miejsca. Widok z kładki mnie totalnie rozwalił - idziesz i jakby cię prowadziło przez środek terenu kopalni! :) Nie ma opcji - w takie miejsce trzeba zaraz jechać, zwłaszcza że ostatnimi czasy panuje jakaś obłędna moda na masowe niszczenie kładeczek nad torami.

No więc jesteśmy!

Obrazek

Już na pierwszych metrach kładki przechodzimy pod taśmociągiem. Strasznie lubię takie krzyżujące się w przestrzeni przemysłowe ciągi komunikacyjne.

Obrazek

A zaraz potem kolejny powietrzny tunel. Można też poklepać grubą rurę, owiniętą w jakieś zapewne azbestowe koce.

Obrazek

Koła wyciągowe sobie leżą pod płotem. Wypoczywają? Czy raczej szykują w jakąś daleką drogę?

Obrazek

Torowisko wyjazdowe jest puste - widać dzisiaj węgiel nie podróżuje.

Obrazek

Jakieś przytorowe mechanizmy nieznanego dla mnie przeznaczenia.

Obrazek

Widok na hałdę dodaje klimatu. Chwilę wcześniej byliśmy tam na górze.

Obrazek

Jednak największą przykopalnianą rewelacją są wagoniki! Nigdy jeszcze nie widziałam takiego ich nagromadzenia! W Bytomiu zdarzały się z rzadka i raczej pojedynczo, często w formie pomnikowej lub w miejscach zupełnie niedostępnych, gdzie dla zdjęć trzeba było przeskoczyć jakiś płot albo wbić w miejsca, gdzie cię cieć lub jego pies za tyłek łapie. Nawet kiedyś specjalną zbiorczą relację o nich zrobiłam: https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... oniki.html

A tu wagoniki sobie stoją masowo i pozują do zdjęć. W różnych formach, kolorach i konfiguracjach. Niektóre puste, inne załadowane różnym towarem - złomem, śmieciami, kostką brukową. Część stoi na torach - jakby to był krótki przystanek i zaraz miały pojechać ku swemu przeznaczeniu. Inne mają daleko do torowiska i stoją samotnie wśród innych metalowych kawałków jakby przygotowanych do oddania na złom... Toperz się śmieje, że ta kładka to specjalnie urządzony "plener fotograficzny dla bub" :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Oplecione, splątane krajobrazy.

Obrazek

Obrazek

Schodzimy po drugiej stronie torów.

Obrazek

Przed nami niewielkie osiedle. Ulica Zwałowa i Długa.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kilka kamienicopodobnych budynków wciśniętych między kopalnię, hałdę i tory kolejowe. Jakby na półwyspie! A z czwartej strony - pola uprawne. Ciekawe połączenie :)

Obrazek

Obrazek

Nie wiem jakie były początki tej dzielnicy - czy były tu może mieszkania dla pracowników kopalni, że taka nietypowa lokalizacja? Miejsce jest ponoć nazywane "Wietnamem" i ma nienajlepszą sławę. Mówią, że mieszkają tu osoby eksmitowane z innych lokali a przestępczość czy problemy alkoholowe są zdecydowanie większe niż w innej, losowo wybranej dzielnicy Łazisk. Jak to jest, że nawet idąc w ciemno - zawsze odnajdę takie rejony? Jakiś instynkt mnie chyba prowadzi - tak samo jak na poligony!

Acz w sumie może to tylko głupie plotki? Będąc tam nic niepokojącego nie zauważyliśmy, a informacje o "złej dzielnicy" pochodzą od rozmówców z drugiego końca miasta albo z otchłani internetu.

To już drugie miejsce (w poprzedniej relacji była to ul. Świerczewskiego), gdzie nie ma tabliczki z nazwą ulicy - tylko napisane było bezpośrednio na murze.

Obrazek

Kładka dla ludzi i kładka dla rury widziana z ulicy Zwałowej.

Obrazek

Obrazek

Wielka rura mija zabudowania i uchodzi w pola. Podążamy jej śladem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rura wali prosto do elektrociepłowni zamykającej horyzont.

Obrazek

Różne ciekawe pokrętła.

Obrazek

Obrazek

Oczywiście cały czas towarzyszy nam widok na hałdę - tego giganta to chyba zewsząd tutaj widać.

Obrazek

Szare blokowisko, wagony i krety.

Obrazek

Przy kopalni stoi pomnik górnika. Opisany po śląsku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Skądinąd ciekawe, że na ulicy, w sklepach, w knajpach w Łaziskach dużo częściej słychać jak ludziska gadają po śląsku (do siebie nawzajem albo do telefonu) niż np. w Bytomiu. W Bytomiu to jest rzadkość. I nie mówię o tym, że ktoś wplecie czasem jakieś lokalne słowo albo ma specyficzny akcent. W Łaziskach kilkakrotnie przysłuchiwałam się rozmowom i nie powiem, żebym wszystko zrozumiała.

Drugim pomnikiem w podobnym stylu jaki spotkaliśmy (ale w innym miejscu - w Łaziskach Górnych) jest „paradnie łobleczono Łaziszczonka”.

Obrazek

Obrazek

Czy podobnych pomników jest więcej w mieście czy tylko te dwa??

Potem kierujemy się ku kolejnej hałdzie. Teren się wznosi.

Obrazek

Mijamy płotki z wkopanych opon - zawsze jakoś mnie cieszy taki widok. Najlepiej jakby opony były jeszcze pomalowane na kolorowo albo we wzorki :)

Obrazek

Samotna kamienica wśród jednorodzinnej, niskiej zabudowy.

Obrazek

Mijamy kościół, którego okienko przypomina mi koła szybowe. Czy to przypadkowa zbieżność czy komuś tak w duszy zagrało? ;)

Obrazek



cdn
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6894
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Gdzieś na Górnym Śląsku

Postautor: buba » 2026-02-18, 23:16

Kolejna łaziska hałda, na którą zmierzamy, jest znacznie mniej imponująca i spektakularna niż jej poprzedniczka. Zwie się Marta Waleska i ma wysokość 315 m n.p.m. Kiedyś w owym miejscu znajdowała się kopalnia o tej nazwie. Podnóża hałdy porastają zagajniki, gdzie można napotkać różne pozostałości przypominające o industrialnym charakterze tych miejsc.

Pozarastane chaszczem betonowe podpory - może do jakiegoś rurociągu widmo?

Obrazek

Wąski, obetonowany kanał niknie za zakrętem.

Obrazek

Krajobraz staje się coraz bardziej górski. A ślisko jest upiornie!

Obrazek

Obrazek

Szczyt hałdy jest płaski i wypełniony wizgiem samochodzików. Oprócz nas jest tu rodzina z dwojgiem dzieci i właśnie wypróbowują możliwości jezdne zdalnie sterowanych, zabawkowych terenówek. Autka się więc zakopują, przewracają, zderzają i ich silniczki wyją przepotwornie.

Widoki są jeszcze bardziej zamazane niż w południe - no cóż... wieczór się robi, powietrze gęstnieje. Ale wszystkie dobrze już nam znane, okoliczne miejsca bez problemu możemy wypatrzeć. Jest więc wielka hałda, jest kopalnia i jej wieże szybowe, elektrociepłownia czy kościół z dziwnym okienkiem.

Obrazek

Na zbliżeniu - niknące we mgle giganty.

Obrazek

Obrazek

Wracamy do miasta. Widok hałdy Skalny jednak nas nie opuszcza ;)

Obrazek

Wręcz mogę powiedzieć, że ów temat nas prześladuje! ;) Pojawiając się nawet w miejscach zupełnie niespodziewanych!

Obrazek

Suniemy w stronę linii kolejowej.

Obrazek

Opuszczony budynek stacji PKP Łaziska Średnie.

Obrazek

Obrazek

Sama linia działa - przy nas 3 pociągi przejechały.

Obrazek

Ściemnia się już, więc obieramy kierunek powrotny. No bo przecież po zmroku to już nic nie zdziałamy - ani nie pozwiedzamy, ani zdjęć nie porobimy. Na tym etapie jeszcze nie wiem jak bardzo się mylę w tych osądach :)

Początkowo przemierzamy tereny wiejskie - z aleją zabytkowych dębów.

Obrazek

Obrosłe bluszczami domostwa.

Obrazek

Przydrożne kapliczki, przywodzące na myśl jakieś sielankowe, podlaskie rozstaje.

Obrazek

Droga doprowadza nas do zabudowań elektrociepłowni. Bliżej już się chyba nie da. W zapadającym zmroku po szarym dniu ta fabryka chmur ma wygląd nierealny i przytłaczający swoim ogromem. Światło latarni rozszczepia się na gęstniejącej mgle i odbija w mokrej nawierzchni drogi. Nad nami wisi niebo pocięte dziesiątkami skwierczących przewodów. I wszędzie pełno odcieni szarości - na szarym niebie wirujące w różnistych deseniach wyziewy chłodni kominowych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I pustka, rzecz tak rzadko spotykana w obecnym, wszędzie i zawsze zatłoczonym świecie. Jesteśmy tylko my i ta wąska nitka asfaltu mijająca gigantyczny zakład. Czasem tylko przemknie pociąg. Zaraz obok. Ale pociąg też zazwyczaj jest pusty.

Obrazek

Mijamy chatki z ciemnej cegły, o niesamowicie maleńkich okienkach.

Obrazek

Nasza droga się kończy. Jej dalsza część zdaje się wchodzić na zamknięty teren przemysłowy i gdzieś tam zanikać, rozłazić się czy prowadzić prosto do kotłów czy gardzieli taśmociągów. Początkowo próbujemy obejść skwerami, ale widok matki z czworgiem dzieci walących tą drogą, jakby prosto przez zakład, zachęca nas by również tej trasy spróbować. Może jednak jest to ogólnodostępna droga? Zabudowania elektrociepłowni już minęliśmy - tu mamy hutę.

Od czasu przejazdu tramwajem przez środek chorzowskiej huty (lat temu prawie 40) nie byłam nigdy tak blisko działającego zakładu tego typu. Nad głowami krzyżują się ogromne taśmociągi, a wydawane przez nie dźwięki sugerują, że coś tam się przesypuje, bo hurgocze potężnie.

Obrazek

Obrazek

Jest już zupełnie ciemno, ale dzięki stojącym gdzieniegdzie latarniom i lampom oświetlającym teren działającego kombinatu - jest szansa porobienia zdjęć. Za parkanami z pogiętej, falistej blachy widać odblaski żywego ognia - chyba z wielkich, hutniczych pieców. Momentami mamy wrażenie, że cały obiekt zaraz nam runie na głowę, bo kilkanaście metrów od nas następuje jakiś rozładunek i echo tych dźwięków dzwoni w uszach jeszcze sporo czasu później. Strzypy, wizgi i chrzęszczenia jakiś pracujących zaraz obok gigantycznych maszyn. Do tego zapach - tak zupełnie nowy, nieznany, acz kojarzący mi się z czymś niezmiernie pozytywnym. Jeżeli na mnie, na starej babie, która już niejedno widziała, ten spacer obrzeżem huty robi duże wrażenie - jakie emocje wywołuje to u kabaczka! :) Kabak nigdy nie jechał tramwajem, w którego oknach odbijał się żar martenowskich pieców. Ba! ona nigdy nie widziała starego, dobrego, prężnie działającego Śląska, na którego kawałek ja czy toperz mieliśmy jeszcze okazję się załapać. Kabak ma więc oczy jak spodki, zapomina o bolących nóżkach i zdecydowanie stwierdza, że jest to najfajniejsza i najciekawsza część naszej dzisiejszej wycieczki. No bo jest. Niezaplanowana, a niepomiernie udana. A tam, na dworcu PKP Łaziska Średnie, oficjalnie obwołaliśmy koniec wycieczki - bo nam się skończył dzień. Miał być tylko powrót, przez nudną i nijaką ciemność obrzeży miasta. A los jak widać postanowił nam podrzucić podarek na ten wieczór! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rejony najbardziej spektakularnego buchania wyziewów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A w oddali błyska elektrociepłownia.

Obrazek

Pełni wrażeń z udanego, dobrze spędzonego dnia, wracamy na nasz nocleg. Zostawiamy plecaki i ruszamy na poszukiwanie knajpy. Namierzyłam nieopodal taką jedną, która i wyglądała sensownie, i można tam zjeść, i opinie miała takie jak trzeba. Acz gdy wkraczamy na osiedle domków jednorodzinnych zaczynam mieć obawy. Knajpa? W takim miejscu? Chyba jednak pomyliłam adres...

Obrazek

Okazuje się jednak, że dobrze dotarliśmy. Obiekt zwany "Zośka" jest właśnie tu i co najważniejsze - jest otwarty.

Obrazek

Miło spędzamy tu trochę czasu, wsród stałych bywalców, głównie starszych panów popijających wódeczkę i grających w karty. Jak to ktoś z miejscowych powiedział: "tu bywają same dinozaury" - co nasze zdjęcie zdaje się potwierdzać ;)

Obrazek

Tak się kończy nasza łaziska przygoda. Na powrocie, w innych miasteczkach, mijamy jakieś kolejne kopalnie. Może kiedyś i tu zawędrujemy? Póki co musimy się zadowolić fotografowaniem przez brudne szyby pociagu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I znów przesiadka w Nędzy, ale tym razem na spokojnie, z zapasem czasowym. Mamy więc możliwość by przyjrzeć się sporemu budynkowi stacyjnemu, który obecnie jest opuszczony i szczelnie pozamykany.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ile tam w środku jest pomieszczeń! i każde kiedyś spełniało jakąś fukcje. A teraz to wszystko stało się niepotrzebne, mimo wciąż działającej linii? No w sumie poczekalnia niepotrzebna - niech pasażerowie sobie mokna i marzną na peronie. Kible niepotrzebne - niech oczekujący trzymają albo idą w krzaki. Kasy niepotrzebne - niech konduktor ma dodatkową robotę ze sprzedażą biletów. I tak dalej... Z takim podejściem to faktycznie większość rzeczy można wyeliminować...

Krótki spacer po najbliżej okolicy.

Obrazek

Obrazek

Już mamy nadzieję, że znaleźliśmy jakiś schron, ale to tylko niewielka, zaśmiecona piwniczka. A z zewnątrz wyglądał całkiem rokująco!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Więcej nie połaziliśmy bo już wjeżdża nasz pociąg.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6894
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Gdzieś na Górnym Śląsku

Postautor: buba » 2026-02-23, 12:12

Dzień jest mroźny i szary, ale zdarzają się momenty, że na chwilę błyśnie słońce przez niewielką dziurę w chmurach. Ruszamy z Miechowic i podążamy ulicą Relaksową. Mijamy osiedle fińskich domków. Niektórzy z ekipy ochoczo nawiązują kontakt z każdą zamarzniętą kałużą.

Obrazek

Przechodzimy groblami przez teren wędkarskich stawów.

Obrazek

Obrazek

Dalej nasza trasa wiedzie skrajem hałdy. Kiedyś była tu wielka, czarna pryzma. Nieco upiorna i wielka pod niebo. Potem w tajemniczych okolicznościach zniknęła i pozostał jedynie żuzlowy płaskowyż, który z roku na rok mocniej porastają krzaczyny i głównie iglaste zagajniki.

Obrazek

Obrazek

Wielkie kałuże, pozamarzane w ciekawe desenie, od czasu do czasu urozmaicają krajobraz.

Obrazek

Tak docieramy na Osiedle Młodego Górnika. Przemykamy gdzieś przy garażach.

Obrazek

Nad ulicą Pod Borem przekładają się rury. Zrobili im fajny wiadukcik, taki z kratownicy.

Obrazek

Obrazek

Dalej idziemy ulicą Ziemską, gdzie mijamy szyb "Gigant", niegdyś należący do KWK „Rokitnica” – „Pstrowski”. Potem miejsce zaczęło prowadzić działalność jako Zakład Górniczy „Siltech”.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przed budynkami stoi jakaś instalacja artystyczna uformowana z dawnych kopalnianych mechanizmów.

Obrazek

Obrazek

Skręcamy tu w bok, w żwirową drogę prowadzącą w chaszcze.

Obrazek

Rozciągają się tu nieużytki, porośnięte młodym lasem i całe usiane przemielonym betonem. Kilka budynków się zachowało, acz ich stan jest mocno nadgryziony. Nigdzie nie udało mi się znaleźć informacji jakie dokładnie było ich przeznaczenie, ale przypuszczalnie coś związanego z kopalnią "Pstrowski". Gdzieś ktoś wspominał, że mógł też tu być zakład zajmujący się przerabianiem hałd.

Pierwszy budyneczek. Coś jakby stróżówka?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Drugi też niepozorny, ale dwupoziomowy. Jedno jest pewne - zwiedzanie tego terenu latem chyba w ogóle nie wchodzi grę. Zapewne jest jeden wielki chaszcz, który całkowicie zakrywa szczątkowe pozostałości dawnych czasów.

Obrazek

Obrazek
(zdjęcie zrobione przez Staszka)

Kiedyś tu mieli posadzki w szachownicę.

Obrazek

Tu zachowała się nieco większa buda. Skądinąd ciekawe jaki mieli algorytm burzenia tego terenu? Że jedne budynki przemielili a inne zostały?

Obrazek

Obrazek

W środku bez szału. Acz przed deszczem można się schronić.

Obrazek

Obrazek

Jedynie na strukturach lodu można oko zawiesić.

Obrazek

Obrazek

Nieopodal stoi też trójnogi, betonowy słup, który bardzo przypomina takowy napotkany niegdyś nad stawem Trójkąt: https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... t-dwa.html . O tamtym mi napisali w komentarzu, że to "podpora kolejki linowej do transportu węgla z kopalni Castellengo (dzisiaj "Siltech" na Osiedlu Młodego Górnika) do huty Julia na Bobrku". Może więc ten też??

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zaraz obok napotykamy coś jakby upadowa. Już już mam wizję zajrzenia w czeluście jakiejś sztolni, ale niestety wnętrze jest zalane.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dalej jest jeszcze kilka totalnie rozwalonych budynków. Jeden mocno nadfajczony - chyba to miejsce używane do opalania kabli.

Obrazek

Obrazek

Napis obok raczej nie współgra ze wspomnianą działalnością ;)

Obrazek

Nie wiem co tak konsekwentnie wygryzło cegiełki na tej ścianie?? Dziwnie to wygląda!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przedzieram się jeszcze przez kolczaste krzaki i wpadam w wykroty, aby się dostać do kilku szkieleto - wydmuszek. Nic ciekawego tu nie znajdę, ale skoro już żeśmy tu przyleźli - to warto obczaić wszystko. Reszta ekipy decyduje się poczekać na drodzę, nie podzielając tak daleko posuniętego obłędu eksploracyjnego ;)

Obrazek

Obrazek

Jedno jest pewne - opon to tu nie brakuje.

Obrazek

Mijamy niewielkie osiedle otoczone zagajnikami, położone u zbiegu Ziemskiej i Szybowej. Rury, stare garaże, dużo zarośli - fajne miejsce!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdzieś przy drodze. Początkowo myślałam, że ogródek, ale chyba raczej składowisko? Rośliny by się już nie zmieściły ;)

Obrazek

Koksownia Jadwiga bucha dymami i zieje ogniem.

Obrazek

Zaraz potem mijamy miejsce, gdzie jeszcze niedawno stał szyb Mikołaj. Też należał do kopalni "Pstrowski". Był szybem wentylacyjnym. Śliczny był - taki nietypowy, malutki. Ze zdjęć znalezionych w necie wynikało, że nawet na wieżę z kołem szybowym dało się bez problemu wejść. Od kilku lat planowałam się tu wybrać. Myślałam o nim podczas każdego pobytu w Bytomiu, ale jakoś nie mogłam się zebrać. Głównie brak towarzystwa stawał na przeszkodzie. Gdy ekipa się w końcu znalazła i wyruszyłam we właściwą stronę - szybu już nie ma. Nie zdążyłam. Rozebrano go w czerwcu 2025. Został pusty, rozorany plac... Głównym powodem było ponoć to, że "buczał" i to przeszkadzało mieszkańcom.
Czemu nie przyszłam tu sama? Toż to z Miechowic kilka kilometrów! Na rowerze bym była w 20 minut. Cóż... Smutno... I wściekłość na siebie samą chce mnie rozerwać od środka. A na pewno to taka porządna nauczka, że nie wolno nic odkładać na później, na kiedyś, na lepszy czas. Bo potem się okazuje, że magiczne "kiedyś" nie nadejdzie już nigdy :(

Zdjęcie z googlemaps. Już historyczne :(

Obrazek

Główny cel naszej dzisiejszej wycieczki ma charakter kolejowy. Zwany jest mostem, choć żadna rzeka pod nim nie płynie ;) Aby się tam dostać trzeba skręcić z ulicy Drzymały w torowisko i kawałek nim przejść. Docieramy do krzyżówki drogi z dawną linią kolejową. Wszystko jak trzeba. Tylko... kolej przebiegała na wysokim wiadukcie, na który trzeba się wspiąć po dosyć stromej skarpie. Nie wszyscy z ekipy są jednakowo zachwyceni tą niespodzianką ;)

Obrazek

Nie wiem jak to rozumieć? Ostrzeżenie, żeby barierek nie zabierać i nie oddawać na złom?? ;)

Obrazek

Wyleźlim na górę. Przechodzimy przez wiadukt, który ma fragmenty nieco nadwątlone przez czas i różne inne okoliczności ;)

Obrazek

A w tle już widać nasz obiekt!

Obrazek

Przyjemnie się wyłania z płowych traw!

Obrazek

To most zsypowy "Wojciech", który powstał na początku XX wieku. Służył do wyładowywania wagonów z piaskiem. Działał zgodnie z przeznaczeniem do końca 2020 roku. Potem most przeznaczono do likwidacji, a tory zostały rozebrane. Prawie w ostatniej chwili most został uratowany dzięki staraniom różnych organizacji zrzeszających miłośników kolei i wpisano go do rejestru zabytków. Szkoda, że została zlikwidowana tutejsza linia kolejowa - to dopiero musiało być ciekawe patrzeć jak podjeżdżają pociagi, jak z tego mostu sypie się piach. Na takie atrakcje niestety już nie zdążyliśmy. No ale grunt, że most się zachował i możemy się dziś nim nacieszyć! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Bokami biegną kładki dla pieszych. Można więc przemierzyć most wygodniej niż skacząc po podkładach. Są też oczywiście tablice - znaki bubowego szlaku atrakcji :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
(zdjęcie zrobione przez Staszka)

I nieco przymglone widoczki podziwiane z góry.

Obrazek

Przy moście robimy sobie piknik. Są kanapki, herbata, makowiec i nalewki. Trochę połazilismy więc wszyscy zgłodnieli. A i nieco rozgrzać się warto :)

Obrazek

Obrazek

Wracamy.

Obrazek

Wieczorne promienie podświetlają dymy i odbija się w taśmociągach.

Obrazek

Obrazek

Zachód słońca dobrze się prezentują nad zbiornikami wodnymi :)

Obrazek

Gdzieś na Osiedlu Młodego Górnika, gdzie bloki przeplatają się z działkami.

Obrazek

Obrazek

Nad stawem. Wierzba jak ucho igielne.

Obrazek

Na chwilę na naszej hałdzie błysnął odblask zachodu.

Obrazek

Większość trasy przemykamy jednak już o zmierzchu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Krótki zimowy dzień kończymy konsumpcją nalewek w Miechowicach :)
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6894
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Gdzieś na Górnym Śląsku

Postautor: buba » 2026-02-26, 10:50

Zima. Jeden z najkrótszych dni w roku, więc i wycieczka nie może być zbyt długa. Zatem Rokitnica. Przy miejscowym dworze byłam kilkakrotnie, ale akurat zawsze był zamknięty. Kiedyś się mocno nadpalił, potem ktos go kupił i remontował, później znów był na sprzedaż. Niewielki to obiekt i nie jakiś wielce spektakularny - ot dom wyróżniający się jedynie obecnością wieży.
Hmmm... Ciekawe co tam siedzi w tej zamurowanej piwnicy?? ;)

Obrazek

Obrazek

Dziś jednak szczęście postanawia się do nas uśmiechnąć - drzwi są otwarte! :)

Obrazek

Nurkujemy we wnętrza prawie z całkowitą pewnością, że za wiele do oglądania tam nie będzie. A tu niespodzianka! Ścienne malowidła! Farba już fest się łuszczy, ale jeszcze sporo widać.

Obrazek

Motywy roślinne, jeziorka, zamki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I całkiem porządny kominek tu mają.

Obrazek

Czy tylko mnie się wydaje, że ten biały budynek po prawej stronie - to jest ten, w którym się znajdujemy? W takim razie gdzie ta brązowa ruinka z wieżą i paprociami na dachu? hmmmm....

Obrazek

Gospodarza nie spotkaliśmy, acz zapach czasem sugerował, że coś może być na rzeczy ;)

Obrazek

Strychy wyraźnie noszą ślady nie tak dawnego remontu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ważny obiekt architektury drewnianej również tu odnajdziemy! :)

Obrazek

Suniemy potem w miejsce, gdzie kiedyś był basen. Ciekawe czy coś z niego zostało, bo to już kawałek czasu minęło jak się tu przychodziło popływać. Jakieś 30 lat? ;)

Główna niecka basenowa porządnie zarosła krzakami. Ciężko by nawet rozkminić co to za betonowy placyk - gdyby nie znać osobiście historii.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niebieska górka w środku lasu.

Obrazek

Gdzieniegdzie nawet beton równo szuwarem zakryty.

Obrazek

Kiedyś musiało tu mocno wiać - duże drzewa połamane jak zapałki...

Obrazek

Obrazek

Mniejszy basen zachował jeszcze swój kształt i wspomnienie o przeszłości.

Obrazek

Obrazek

Mamy święta, więc zapodajemy piknik specjalny. Grzane wino z przyprawami i makowiec :)

Obrazek

Obrazek

Wracając wsiedliśmy przypadkiem w autobus w przeciwną stronę ;) Więc jeszcze atrakcja dodatkowa - rzut oka na budynek hali sportowej, która z tej strony ma ciekawe kraty, wycinane w metalu w napisy i desenie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I pamiątkowy wagonik kopalniany.

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
maurycy
Posty: 1010
Rejestracja: 2013-11-17, 09:25
Lokalizacja: Bielsko okolice

Re: Gdzieś na Górnym Śląsku

Postautor: maurycy » 2026-03-02, 09:30

Jak sie jeżdzi autobusem, to potem można sobie pozwolić na winko z makowcem :)
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6894
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Gdzieś na Górnym Śląsku

Postautor: buba » 2026-03-02, 12:06

maurycy pisze:Jak sie jeżdzi autobusem, to potem można sobie pozwolić na winko z makowcem :)


czasem celowo się właśnie wybiera autobus :)
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1282
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: Gdzieś na Górnym Śląsku

Postautor: _laynn » 2026-03-02, 13:26

Gorzej jak się za dużo pozwoli i jest problem z wejściem do autobusu :D
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6894
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Gdzieś na Górnym Śląsku

Postautor: buba » 2026-03-02, 16:08

_laynn pisze:Gorzej jak się za dużo pozwoli i jest problem z wejściem do autobusu :D


Duzo by musiało byc tego makowca, żeby nie zmieścić się w szerokie drzwi autobusu ;)
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1282
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: Gdzieś na Górnym Śląsku

Postautor: _laynn » 2026-03-02, 16:46

Tu chodzi raczej o ilość:
Jak sie jeżdzi autobusem, to potem można sobie pozwolić na winko z makowcem :)

;)
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6894
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Gdzieś na Górnym Śląsku

Postautor: buba » 2026-03-12, 16:42

Tak się dziwnie złożyło, że nigdy dotychczas nie byłam w Mikulczycach. A przejeżdżałam tamtędy dziesiątki razy, bo to jest na trasie z Miechowic do centrum Zabrza. W końcu jednak nadszedł ten moment, że to Mikulczyce są głównym celem dnia. Dzień jest chłodny, szary i wilgotny, ale nosi w sobie jeszcze ostatki kolorów jesieni. Na ulicy Brygadzistów odwiedzamy drewniany kościółek ewangelicki. Akurat odprawia się w nim nabożeństwo (choć bardziej to wygląda na zebranie). Ale fakt taki, że w środku jest pełno ludzi, więc głupio łazić czy robić zdjęcia. Oglądamy więc budynek tylko z zewnątrz. Wiatr miecie igłami modrzewi, a po niebie zapychają chmury z prędkościami dość obłędnymi. Płyną też jakoś tak faliście i nieregularnie, więc jak na nie dłużej patrzeć to zaczyna się kręcić w głowie.

Obrazek

Obrazek

Zaraz obok są ogródki działkowe. Zawsze lubie takowe ich rodzaje, gdzie każda chatynka jest jedyna w swoim rodzaju, a szklarnie czy płoty również nie należą do zbytnio powtarzalnych.

Obrazek

Obrazek

Ulica Tarnopolska. Ech... Jakie to by było fajne zdjęcie, gdyby akurat jechał jakiś stary model tramwaju! No ale cóż... Jest co jest.

Obrazek

Skręcamy w Lipową i wbijamy w tutejsze podwórka. Plac zabaw z dawnych lat zawsze cieszy swoją skrzypliwą melodią.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pagórek tu mają solidnie umocniony! Wygląda jakby domy stały na jakims sporym schronie!

Obrazek

Obrazek

A poza tym to miło i sielsko. Sznurki na pranie, leniwie przechadzające sie koty, zasypane igliwiem auta...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I przestrzenie - pełne płowych traw i resztek jesiennych barw. Może kiedyś stały tu jakieś kamienice? A dawno już wyburzowe podmurówki zarosły burzany traw?

Obrazek

Zasypane liśćmi chodniki.

Obrazek

Zasypane są również rzeczki.

Obrazek

Tutajszy ciek wodny do głębokich nie należy. Wleźlim pod most, połazilim, pozaglądalim w przepusty i nawet udało się butów nie zamoczyć.

Obrazek

Obrazek

Spora część dalszego spaceru to okolice ulicy Św. Wawrzyńca. Tu nam się jakoś szczególnie spodobało! :)

Klimaty starych garaży. Wiele z nich wygląda, że już dawno nie były otwierane. Czy w ich czeluściach czają się jeszcze jakieś dawne maszyny? Jakieś syreny, łady, junaki czy komarki? I za żelaznymi drzwiami o zamkniętych kłódkach i zgubionych kluczach - rdzewieją równie nieubłagalnie jak ściany i bramy wjazdowe?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zarośnięte ogrody.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zamknięte, zabite na głucho sklepiki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zwłaszcza jedno podsklepie przypada nam do gustu. Takie na winklu, z ławeczką. Aż oczyma wyobraźni widzi się tych stałych bywalców tu przesiadujących - jakby się nie do końca wymazali z czasoprzestrzeni. Nie wiem czy tylko ja tak uwielbiam takie sklepiki? Takie po schodkach, na rogu...

Obrazek

Ekipa w komplecie. Przysiedlim sobie na chwilkę.

Obrazek

Obrazek

Nietypowy krajobraz tej dzielnicy tworzy płynący między kamieniczkami niewielki ciek wodny. Nie wiem jak się nazywa, ale jest to dopływ Potoku Mikulczyckiego.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mosteczki.

Obrazek

Niektore tak pogrodzone jakby kogoś opętało! Aż cud, że pola minowego wokół nie zrobili!

Obrazek

Murale w klimatach kibicowskich, motoryzacyjnych albo jeszcze innych ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zapuszczamy też żurawia w podwórka. Zima idzie, więc opał w toku przygotowań.

Obrazek

Obrazek

Niektóre palety miały więcej szczęścia. Nie trafią tak od razu do pieca - dostały szansę na drugie życie tworząc przykomórkowy kącik biesiadny.

Obrazek

Obrazek

Tu komuś w duszy zagrało i pomalował cegiełki.

Obrazek

A tu jakiś dziwny budynek - ni to blok mieszkalny, ni to domek jednorodzinny, ni to zabudowania gospodarcze.

Obrazek

Kablowisko przyjemnie się komponuje z kłębowiskami ciemnych chmur.

Obrazek

Nieregularne, pokarbowane ściany familoków widziane od nieco zarosłych podwórek. Z taką starodawną tarką do prania mi się one skojarzyły.

Obrazek

Ulica Mostowa wykładana jest moją ulubioną trylinką.

Obrazek

Obrazek

Czasem trafi się całkiem klimatyczny zaułek, ale ciężko mu zrobić zdjęcie. Jak się nie ustawić - to widok psuje zaparkowy na środku samochód.

Obrazek

Choć bywa i tak, że auto nie psuje, a dodaje uroku. Wszystko zależy od konkretnego przypadku :) Skądinąd ciekawe czy te zakłady dalej działają.

Obrazek

O taki wózeczek by mi się przydał na nasze majowe wędrówki wokół granic! :) Plecak do środka, dyszelek w dłonie i heja! No tylko gorzej z łapaniem stopa ;)

Obrazek

Powoli kończymy wycieczkę i ulicą, gdzie kostka brukowa miesza się z dywanem liści, wracamy na autobus. Połaziłoby się jeszcze, ale listopadowy dzień jest taki krótki...

Obrazek

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości