W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022-2026)

Relacje z gór całego świata, niepasujące do pozostałych działów.
Awatar użytkownika
buba
Posty: 7070
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022-2025)

Postautor: buba » 2025-09-18, 16:12

Dziś zaczynamy wycieczkę w miejscowości Vidim. Busio zostaje pod kościołem, a my dalej tuptamy piechotą, z ciekawością rozglądając się na boki.

Obrazek

Vidimski kościół w innych perspektywach.

Obrazek

Obrazek

Jest tu miejsce nazywane zamkiem (choc mi by jakoś bardziej nazwa "pałac" na niego pasowała). Obecnie nie jest udostępniony do zwiedzania. W środku mieści się dom opieki.

Obrazek

Obrazek

Nieopodal stoi opuszczona kamienica.

Obrazek

Przy jednym z domów solidnie podeszli do tematu zapasów opału na zimę ;)

Obrazek

Przechodzimy przez teren jakiegoś gospodarstwa rolnego.

Obrazek

To się nazywa pojazd o wysokim zawieszeniu!

Obrazek

Za miejscowością zaczyna się teren jakby zdziczałego, przypałacowego parku, który stopniowo przechodzi w las. A w nim chatka. Gdy podejść do niej - słychać wyraźny szum i bulgotanie. W środku mieści się coś na kształt stacji pomp czy innych tam hydraulicznych mechanizmów.

Obrazek

Głównym celem, który nas dziś tu sprowadza, są okołoskalne formacje położone na skarpach tutejszego wąwozu. Jednym z nich jest jaskinia Buschkeller - sztucznie wykuta jama ponoć z czasu husyckich. Ściany ma porosłe mchem, a w górnej częśći malowniczo zwieszają się paprocie.

Obrazek

W suficie jest dziura, do której prowadzi taki szybik.

Obrazek

Jaskinia ze wszystkich stron jest ozdobiona napisami i datami z różnych okresów. Wnętrza zawierają duże, równo wykute litery. I misia!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na zewnętrznych ścianach są głównie napisy z XIX wieku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Są też płaskorzeźby - dwie gęby.

Obrazek

Obrazek

Kawalątek dalej jest dziwna, betonowa kładka, wisząca nad przepaścia. Na mapach są opisane jako "Vidimské lávky", a zdjęcia z netu sugerują, że jest ich więcej - przynajmniej trzy! Myśmy znaleźli tylko jedną. Czy pozostałe się obwaliły, zarosły czy może my nie umiemy szukać?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A wokół takowe wąwozy.

Obrazek

Zarówno jaskinia, kładki, jak i cały tutejszy teren, sprawiają wrażenie jakby niegdyś stanowiły ogrodowe atrakcje i przynależały do tego zdziczałego parku przy tutejszym zamku.

Potem schodzimy w dół wąwozu (nieco naokoło, bo tutaj to by trzeba posiąść umiejętność latania), a tam kolejne skalne atrakcje:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wykuta droga.

Obrazek

Obrazek

Zadaszone ścieżki.

Obrazek

Polna droga prowadzi przez niewielki przysiółek w dolinie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wąskie przejścia...

Obrazek

Obrazek

...prowadzą w ciekawe miejsca!

Obrazek

Albo w jeszcze ciekawsze :)

Obrazek

Obrazek

Wracamy do Vidimu i powoli pełzniemy w stronę busia.

Obrazek

Utyskujemy, że tu nie ma sklepu, a gdzieś daleko do miast nie chce się nam jeździć i szukać. Szkoda czasu. Żarcia i wody mamy jeszcze na kilka dni. Ale przydałoby się piwo na wieczór. Kabak snuje marzenia o lodach - że takie to by było rewelacyjne dopełnienie tego udanego dnia. I chyba gdzieś minęliśmy złotą rybkę! Musiała siedzieć w pęknięciu któregos muru. Albo na gałęzi kwitnącego bzu? Nagle widzimy przy drodze coś takiego... Kapliczka? Plac zabaw? Wiata biesiadna?

Obrazek

Niby przy ulicy, ale też jakby przy domu... Może to prywatny teren i zaraz nam jaki pies d... obszczypie?

Obrazek

Okienko bardzo ładne.

Obrazek

Nieufnie obserwujemy okolicę i powiewające na wietrze piłeczki. Patrzy na nas kamera. Ktoś musi mieć niezły ubaw oglądając nasze niepewne miny i idiotyczne kręcenie się w kółko. Acz napisy sugerują, że tam się wchodzi i może jednak nic tyłka nie odgryzie?

Obrazek

Jest też dłuższy tekst, że Czart tu zaprasza zbłąkanych wędrówców, że będzie ich kusił, no i żeby się zachowywać przyzwoicie. Ki diabeł?? Co za miejsce dziwaczne?

Obrazek

Naciskam klamkę... Włażę do skalnej pieczary - takiej jakich tu wszędzie jest pełno. I natychmiast słychać śmiech i ktoś coś gada! Serio, trochę można podskoczyć do góry! ;))) Jak się okazuje gada głośniczek, ustawiony przy tych diabłach!

Obrazek

A miejsce jest samoobsługowym barem! I jest tu dokładnie wszystko czego potrzebowaliśmy! Jak na życzenie! Ja pierdziuuuu! Co za przedziwny zbieg okoliczności!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Coś diabelskiego wyłazi też z sufitu.

Obrazek

Można się ogrzać ogniem piekielnym ;)

Obrazek

Wieczorem podjeżdżamy w okolice miejscowości Střezivojice i tam zatrzymujemy się u wlotu polnej drogi. Wieczór mija przy ogniu, wśród skał, z różnymi diabelskimi zapasami. Bo oczywiście ulegliśmy pokusom vidimskiego czarta! Nie dało się inaczej :D

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
Adrian
Posty: 10476
Rejestracja: 2017-11-13, 12:17

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022-2025)

Postautor: Adrian » 2025-09-19, 05:48

Płaskorzeźby na jaskini jakby miały odstraszać, jakieś takie wrzeszczące?
Awatar użytkownika
buba
Posty: 7070
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022-2025)

Postautor: buba » 2025-09-19, 10:48

Adrian pisze:Płaskorzeźby na jaskini jakby miały odstraszać, jakieś takie wrzeszczące?


Zastanawialiśmy się właśnie czy one wrzeszczą, ziewają czy śpiewają ;)
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
Adrian
Posty: 10476
Rejestracja: 2017-11-13, 12:17

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022-2025)

Postautor: Adrian » 2025-09-19, 13:57

Ta po lewej wygląda lekko przerażająco, stawiam na horrorowe klimaty :D
Awatar użytkownika
buba
Posty: 7070
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022-2025)

Postautor: buba » 2025-09-19, 14:48

Adrian pisze:Ta po lewej wygląda lekko przerażająco, stawiam na horrorowe klimaty :D


Może dopiero nocą, w świetle księżyca, ona pokazuje swoje prawdziwe oblicze :D
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 7070
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: W krainie zamków i rzeźbionych skał (2022-2025)

Postautor: buba » 2026-01-12, 11:25

Opuszczamy zamglony teren "ostrzyc" siedzących w chmurach, kierując się nieco na zachód. Po drodze nie robię zbyt dużo zdjęć, bo wszędzie tak szaro i ponuro...

Obrazek

Obrazek

Jedynie ogromne stada ptactwa krążą nad polami. Zawsze lubię oglądać takie "ławice", które zachowują się jak jeden organizm, jak jakaś jedna wielka, przelewająca się ameba.

Obrazek

Obrazek

Czasem wpadnie w oczy jakiś klasztorek na szczycie albo inny pomnik walca.

Obrazek

Obrazek

Nasz plan na dzisiaj zakłada posiedzieć przy ognisku. A że co chwilę jest zlewa - to znaleźć jakąś jaskinię czy chociażby skalny okap, aby rozpalić owo ognicho pod dachem i nie musieć się co 15 minut rozkoszować kolejnym prysznicem. Na poszukiwania odpowiedniej miejscówki ruszamy z wioski Veseli. Nie wiem ile jest dokładnie stopni, ale zdecydowanie za mało ;) Dla przypomnienia - jeszcze wczoraj chodziliśmy w krótkich spodenkach i rozważaliśmy w jakim bajorze zażyć by kąpieli. Dziś wciągamy na siebie chyba wszystkie zabrane ciuchy i oględnie mówiąc - nie przegrzewamy się zbytnio...

Początek trasy to droga z wygryzionego asfaltu wiodąca przez pastwiska. Plecaki mamy wyładowane żarciem, piciem i... jenotami ;) Cała rodzina jenotów z nami podróżuje - mama jenot, tata jenot i 4 malutkie jenociki :) Tata jenot jest tak gigantyczny, że nie mieści się do kabaczego plecaka, więc wędruje z toperzem i z góry dogląda swojej rodziny.

Obrazek

Są tu góry, w zasięgu wzroku nawet, ale można powiedzieć, że dosyć daleko ;)

Obrazek

Potem droga wkracza w lasy.

Obrazek

Dominują tu sosny. Pozornie przypomina to zwykły las gospodarczy znany z polskich nizin.

Obrazek

Wszystko skąpane jest w wilgoci. Podziwiamy kapeluchowate, rosnące masowo jak... grzyby po deszczu ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Malownicze pajęczyny z tysiącem kropelek...

Obrazek

albo wyłaniające się z mchu i igliwia dobrane kolorystycznie do okolicy wykładziny.

Obrazek

W lesie jest raczej kameralnie. Mokry i zimny wrześniowy poniedziałek nie jest chyba okolicznością zwabiającą w teren tłumy turystów. Całkiem pusto jednak nie jest, spotykamy kilka osób zachowujących się hmmm... w sposób nie do końca standardowy ;)

Trzykrotnie widzimy osobników, których bierzemy za grzybiarzy - gumiaki, kijaszek, jakiś pojemnik w ręce. Typowa sprawa - jesień, mokry las, grzybów kupa. Najpierw widzimy kolesia z babką, którzy z wiaderkami idą drogą w naszą stronę. Będąc w odległości 50-100 metrów od nas skręcają w las, pewnie na zbiory - myślimy sobie. Mijają nas lasem, po czym wychodzą znów na drogę 50 metrów za nami. Pół godziny później, inny koleś z reklamówką, zachowuje się analogicznie. Mijamy też dwie babcie z koszykami, ale koszyki są przykryte serwetkami - trochę jakby szły do święcenia na Wielkanoc. Czy w Czechach zbieranie grzybów jest zabronione, że tak się czają? Albo w tych koszach/wiadrach nie grzyby noszą?

Rozważamy właśnie co jest na rzeczy z tymi miejscowymi grzybami, gdy zza zarośli widzimy samochód. Ścieżka, którą podążamy, jest wąska, taka dość trudno przejezdna dla osobówki. Auto wyraźnie nie jest zaparkowane - a schowane, wbite w połowie pod drzewo o długich, gęstych gałęziach. Gdybyśmy szli od innej strony w ogóle nie byłoby go widać. Bok jest mocno pordzewiały, drzwi uchylone, szyby otwarte lub wybite - chyba więc porzucony wrak? Już mam pomysł na ciekawe zdjęcia, typu - my na dachu, ręka już sięga po aparat... Nie zrobiłam jednak zdjęcia, bo w ostatniej chwili dostrzegam, że w środku ktoś jest!!! Był to rzut oka na ułamek sekundy - w środku siedzi koleś w różowej bluzie, o ciemnej karnacji, coś jakby Cygan. Jednak nie to zwraca największą uwagę - koleś od pasa w dół jest rozebrany, a wspomniane wcześniej uchylone drzwi służą do przytrzaskiwania sobie przyrodzenia... Chyba to taki rodzaj zabawy. Gość chyba nas zobaczył, z lekka się wystraszył (nie spodziewając się pewnie odwiedzin w taką pogodę, z dala od szlaków) i chyba raz sobie przytrzasnął tymi drzwiami z lekka za mocno. Zawył okrutnie, a my wyciągamy nogi solidnie i szybko dajemy w długą za krzakami, byle umknać z tej drogi. Trochę mamy pietra, bo zabawiający się w ten sposób osobnik może mieć też inne niecodzienne zachowania, a może jeszcze dodatkowo być na nas zły za to nagłe, niespodziewane najście (zakończone zapewne bolesnym incydentem). Nikt nas jednak nie goni z maczetą, więc po chwili już na spokojnie wędrujemy dalej. Na wszelki wypadek jednak wracamy inną drogą i pilnie wypatrujemy czy nigdzie nie wystaje z krzaków bordowy opel bez tylnych blach. Od tego momentu tutejsze okolice nazywamy na własne potrzeby "Lasem Zboczeńców" ;)

Nagle i dość niespodziewanie w owym równinnym, monotonnym lesie - wyrastają skały. To znak, że zbliżamy się do właściwego miejsca. Wzrasta falistość terenu. Raz po raz wspinamy się na wzniesienia czy schodzimy w wąwoziki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu jest! Nasza poszukiwana miejscówka :) Z zewnątrz prezentuje się niepozornie - czarna dziura w skale.

Obrazek

Wnętrze jest dużo bardziej spektakularne. Komory jaskini są rozgałęzione, jest ich kilka, a najwiekszej malowniczości dodają moim zdaniem otwory, jakby oczy czy okna i kolumny podpierające strop - typowe dla tutajszych skalnych jam.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pojawiają się rysunki naskalne - pewnie pamiątka po biwakowiczach z odległej prehistorii ;)

Obrazek

Obrazek

Widoki pseudogórskie jakieś są, ale raczej bez szału.

Obrazek

W tym miejscu spędzamy kilka godzin, słuchając jak raz po raz okoliczne lasy wypełnia szum deszczu. Obserwując jak nagle znikąd pojawia się mgła, która wpełza do jaskini i miesza się z ogniskowym dymem, wypełniając wilgocią również naszą suchą norkę. Odwiedza nas jeden zmoknięty i zmarznięty czeski wędrowiec, z którym niestety ni cholery nie możemy się porozumieć. Na szczęście kubek wypełniony ziołowym rumem jest gestem bardzo międzynarodowym i chyba koleś bardzo się ucieszył z takiego powitania. Kubek ochoczo wychylił, chwilę się pogrzał przy ognichu i ruszył gdzieś w mglistą dal ku swemu przeznaczeniu. I znów zostajemy sam na sam z jaskinią, a przeciągi, które się tu tworzą świstają dziwnie w skalnych otworach. Najdziwniejszy jest jednak dźwięk zderzających się ze sobą sosen, targanych tak pod wpływem wiatru. Niektóre robia tylko "puk" lub "łup", inne chwilę trą się korą i gałęziami, jakby się zaplątały. Ten odgłos, taki krrrr... jest dosyć nieprzyjemny, kabak wręcz mówi, że czuje dreszcze na plecach. Czasem mam wrażenie, że kabak słyszy więcej niż my.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nieraz ognisko nieco przygasa i trzeba je rozdmuchiwać.

Obrazek

Jaskinię opuszczamy, gdy dzień ma się ku wieczorowi. Dziś nocleg w Dřevěnce.

Obrazek

Obrazek

To miejsce, gdzie byliśmy już nie raz i zawsze chetnie wracamy. Przypomina ono nieco nasze schroniska PTTK z dawnych lat. Tym razem nie robiłam dużo zdjęć, ale np. TU: https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... vodin.html czy TUTAJ: https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... venka.html są relacje z wcześniejszych pobytów.

Po drodze, w którymś z gospodarstw, natrafiamy na ciekawą scenkę - koleś karmi koty. DUŻO kotów! :)

Obrazek

Obrazek

Warto zwrócić uwagę jakie piękne, puszyste kity! Oj jak ja bym chciała, żeby tyle kotów było na naszym osiedlu! Też byśmy je z kabakiem dokarmiały! :)

Obrazek

A potem znów kierujemy się w stronę ostrzyc. Może dziś pogoda okaże się łaskawsza?

I jeszcze na koniec - jak to wysyłanie pocztówek do znajomych wpływa pozytywnie na odnajdywanie ciekawych miejsc :) Pewnie byśmy się nie zatrzymali w tym miasteczku. Pewnie byśmy przemknęli dalej. Ale postanowiliśmy poszukać poczty. Poczty nie znaleźliśmy, ale znaleźliśmy takowy wspaniały eksponat na jednym z podwórek! Nie wiem jaka to marka, ale blachy miała solidne, prawie na centymetr grube. Tego rdza szybko nie zje! Jeszcze nas przeżyje stojąc w tych zaroślach!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
marekw
Posty: 4774
Rejestracja: 2014-06-18, 18:04
Lokalizacja: Sucha Beskidzka

Re: W krainie zamków i rzeźbionych skał (2022-2025)

Postautor: marekw » 2026-01-17, 17:49

Ten samochód to któryś z mercedesów.
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1744
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: W krainie zamków i rzeźbionych skał (2022-2025)

Postautor: _laynn » 2026-01-17, 19:47

Ten las, płaski a potem skały wyrastające to jak Jura - Sokole Góry. Fajne te tereny.
Awatar użytkownika
buba
Posty: 7070
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: W krainie zamków i rzeźbionych skał (2022-2025)

Postautor: buba » 2026-01-17, 23:30

marekw pisze:Ten samochód to któryś z mercedesów.


Tak! Na innym forum mi napisali, że to Mercedes w120 ponton, moze nawet z lat 50 tych
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 7070
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: W krainie zamków i rzeźbionych skał (2022-2025)

Postautor: buba » 2026-01-17, 23:35

_laynn pisze:Ten las, płaski a potem skały wyrastające to jak Jura - Sokole Góry. Fajne te tereny.


Ma dużo wspólnego z Jurą! Takie niby góry - pagóry, ale nie do końca bo czasem zupełnie płasko. Tylko nie wapień a piaskowiec. I też zamki, ruiny. Acz bardziej mi przypomina tą Jurę z moich wspomnień z lat 90 tych, gdzie w ruinach zamku w Rabsztynie, Olsztynie, Tenczynku, Mirowie czy Bobolicach paliło się ogniska, rozbijało namioty i nocami wspinało na mury.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 7070
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: W krainie zamków i rzeźbionych skał (2022-2025)

Postautor: buba » 2026-10-02, 12:05

Nadeszła druga połowa kwietnia. Piękny czas :)

Obrazek

To od kilku lat ten moment, gdy wyruszamy busiem w nasze ulubione rejony Czech. Jeszcze za zimno na namiot, a już szkoda spać pod dachem kwater czy schronisk. Początek wyjazdu jest słoneczny i ciepły - choć wyraźnie widać, że zima skończyła się nie tak dawno ;)

Obrazek

Już po czeskiej stronie mijamy przyjemne dla oka stare, brzuchate ciężarówki.

Obrazek

Obrazek

A gdzieś w tle sterczy szpikulec Ještěda.

Obrazek

Tym razem będziemy się kręcić głównie wokół Ralska - po terenach dawnych poligonów. Będą więc tereny nieistniejących wsi, dziesiątki żłobionych skalnych pomieszczeń i przycupnięte na szczytach pagórków ruiny zamków. Po II wojnie światowej mieszkająca tu niemiecka ludność została wysiedlona, a nowi osadnicy nie pojawili się, bo powstały tu ogromne tereny wojskowe przeznaczone do ćwiczeń czechosłowackiej armii. Później poligony pod Ralskiem przejęły wojska radzieckie i mocno rozbudowały tutejsze bazy. Od ponad 30 lat poradzieckie bunkry i betonowe drogi donikąd zarastają podobnie jak pozostałości dawnych niemieckich wsi - co w połączeniu z ukształtowaniem terenu tworzy idealne miejsce dla bytowania bub :)

Opuszczone osiedla ( https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... czone.html ) i podziemne bunkry ( https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... or-52.html ) odwiedziliśmy juz kilka lat temu. Teraz plan zakłada głębiej się zapuścić w tutejsze lasy.

Na zaplanowane miejsce noclegu docieramy późnym popołudniem - dobrze, że kwietniowe dni są już w miarę długie. Program pierwszej wycieczki nie będzie więc zbyt przeładowany - suniemy wzdłuż rzeczki Zabrdka, aby obczaić miejsce, gdzie niegdyś stał Zourovský mlýn. Obiekt swoimi początkami sięgał XVII i jak można się domyślać - dział prężnie do czasów wojny. Później budynki młyna były wielokrotnie plądrowane, a ostatecznie rozebrano je w latach 80 tych. Dziś możemy odszukać w dolinie pozostałości dawnych dni, ale nie są one zbyt liczne i imponujące.

Nitka powygryzanego asfaltu wije się przez łąki i zagajniki.

Obrazek

Zwraca uwagę spora ilość powykręcanych, omszałych drzew, które jakoś dziwnym trafem zazwyczaj występują na terenach nieistniejących wsi.

Obrazek

Mijamy budynki, które częściowo zdają się być mieszkalne, ale ich fragmenty mają chyba jakiś przemysłowy charakter.

Obrazek

Pogoda zaczyna się z lekka psuć. Kilkukrotnie pojawia się nawet lekki deszczyk. No i co będzie z naszymi planami ogniskowymi?? Sporo wałówy ze sobą targamy właśnie w tym celu! I głodni już jesteśmy jak wilki!

Obrazek

Docieramy na miejsce. Pierwsze co rzuca się tu w oczy to kilka różnej wielkości pomieszczeń wykutych w skałach. Dawniej ponoć służyły one jako stajnie, magazyny i garaże.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W jednym jest studnia, przy której leżą jakieś zwłoki.

Obrazek

Obrazek

Największa z grot wyraźnie jest używana jako miejsce ogniskowe.

Obrazek

Wewnątrz są nawet ławeczki, a w skalnych niszach można znaleźć resztki świec czy np. nieotwarty keczup. Teraz już żaden deszcz nam niestraszny! :)

Obrazek

Zaglądamy nad rzekę, gdzie stoją ruiny betonowego budyneczku, zapewne związane kiedyś z działalnością młyna.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdzieniegdzie spomiędzy traw wystaje omszały beton, murek albo kamienna piwniczka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Udało się też upolować takie dwa dorodne okazy :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A i to ciekawie wygląda - takie regularne kulki trawy. Zęby smoka tak obrosły czy jak? Próbowałam podejść, ale niestety teren był zbyt grząski na dokładniejsze eksploracje...

Obrazek

Zatem najbliższą okolicę żeśmy pobieżnie obejrzeli, za dużo do zwiedzania tu chyba nie ma, więc przez resztę wieczoru skupiamy się na ognisku :) Biesiady w jaskiniach mają dla mnie szczególną magię. Ten moment, gdy świat powoli szykuje się do snu, okolicę spowija ciemność i wieczorny chłód, a po skalnych ścianach pełgają odblaski ognia, przyjemne, otulające nas ciepło utrzymuje się wewnątrz, a dymy ścielą się w sposób nieprzewidziany i niezaprzeczalnie urokliwy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na kolację mamy grzanki, kiełbaski, ogóry w zalewie musztardowej, gruzinskie wino i duuuużo pysznej herbaty!

Obrazek

Obrazek

Są takie momenty w życiu, że (nie wiedzieć czemu) człowiek czuje się obserwowany ;)

Obrazek

Nasz piknik fajnie prezentuje się również z zewnątrz, zwłaszcza w połączeniu z rosochatymi drzewami i omszałymi murkami, skrywającymi w sobie zapewne jakies nieznane nam historie z przeszłości tych terenów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zmierzch powoli zapada nad doliną.

Obrazek

Wszystko co dobre kiedyś się kończy...

Obrazek

Z pełnymi brzuszkami i porządnie uwędzeni (na tym wyjeździe po raz pierwszy) - wracamy do busia przez ciemną dolinę. Nocne ptaki kląskają gdzieś w zaroślach, a my sobie opowiadamy historie o duchach i zbiegłych z hodowli pumach ;) Bo czasem odgłos dobiegający z mroku jest jakiś taki zupełnie nie ptasi. A gdzie ma straszyć jak nie w wysiedlonych wsiach??

Idąc tu rozważaliśmy czy mijany budynek nie jest przypadkiem opuszczony. Teraz widać, że nie ;)

Obrazek

Rozpiera nas jakaś wyjątkowa radość. Piekny jest dziś wieczór. W miarę ciepły i przyjemny jak na kwiecień (to niestety niedługo się drastycznie zmieni ;) a my mamy przed sobą cały wyjazd! Ba! Cały sezon! To lepsze pół roku! Po raz kolejny udało się przetrwać zimę i gęba śmieje się do bezmiaru planów, które mamy przygotowane na najbliższe dobre, ciepłe czasy! Nad nami migoczą miliony gwiazd - a jutro kolejna opuszczona wieś!!

cdn
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 7070
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022-2026)

Postautor: buba » 2026-10-05, 22:37

Od rana leje... Tzn. zaczęło już pokapywać w nocy, ale rano intensywność opadu wzrosła w sposób znaczny. A prognozy, oględnie mówiąc, optymistyczne nie są... No ale cóż zrobić? Nie będziemy przecież siedzieć w busiu cały dzień. Idziemy zwiedzać kolejną opuszczoną wieś. Celowo na dziś wybieramy taką, gdzie choć część czasu będziemy mogli spędzić pod zadaszeniem.

Obrazek

Na żadną górkę to raczej nie ma sensu wchodzić - wyraźnie widać, że dzisiejsze panoramy z pobliskich szczytów nie będą należeć do zbyt rozległych.

Obrazek

Trzeba jednak przyznać, że przyroda (w odróżnieniu od nas) cieszy się ogromnie tą wilgocią. Wszystko wokół pachnie, a kwiaty wydają się rozrastać w oczach! A wokół znów pełno rosochatych, omszałych drzew.

Obrazek

Obrazek

Historie tutejszych wsi są pisane jak przez kalkę. Holičky nie wyróżnia się więc z lokalnego trendu. Kiedyś mieszkali tu głównie Niemcy. Po wojnie wywalili Niemców - została pusta wieś. Tereny przejął poligon. Potem poligony przejęły radzieckie wojska. W latach 90-tych wywalili Ruskich. Został pusty teren, znaczony tu i ówdzie śladami przeszłości.

Holicky nie była dużą wsią - przed wojną liczyła ponoć 165 mieszkańców. Śladów po domach nie napotkaliśmy żadnych - zwraca jednak uwagę ogromna ilość skalnych pomieszczeń, różnej wielkości, głębokości i stopnia rozgałęzienia. Zaglądamy po kolei we wszystkie możliwe, aby obczaić, które z nich najlepiej się nada dla naszych celów.

Sporo otworów wygląda jak sztolnie, groty lub kamienne piwniczki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wnętrza o korytarzach mniej lub bardziej rozgałęzionych. Zazwyczaj mniej. Nie są to sztolnie, w których można się zgubić ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Drugi typ to równo wycinane w litej skale otwory drzwi i okien, a wewnątrz równe, prawie gładkie ściany. Jaskiniowcy by zapewne powiedzieli, że to zabudowa nowocześniejsza i bardziej elegancka ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niektóre schronienia przypominają grzybki - o kapeluchach porosłych paprociami, mchem, opadłymi liśćmi i innym leśnym poszyciem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W wielu miejscach napotykamy ścienne podpisy radzieckich żołnierzy - sprzed 40, a nawet 50 lat!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Natrafiamy też na równo wycięty kawałek zbocza. Pewnie coś na kształt kamieniołomu?

Obrazek

Najbardziej chyba przypada nam do gustu grota, która ponoć niegdyś pełniła funkcje kuźni. Wnętrza przesiąknięte są aromatem wędzonki, jest trochę przygotowanego, suchego drewna, a konstrukcja pieco-kominka wręcz idealnie nadaje się na niewielkie ognisko.

Obrazek

Obrazek

Stąd też zapewne taki malunek naścienny - ku pamięci dawnych pracowników. Fajnie to wygląda w jaskiniowym mroku - jakby cienie przeszłości odbiły się w skale i tak już zostały, mimo upływu czasu.

Obrazek

Obrazek

Chrust zbieramy też w innych niszach i znosimy do kuźni. Coby i dla kolejnych biwakujących coś zostało :)

Obrazek

Fajną miejscówkę już mamy namierzoną, więc chwilową przerwę w opadach wykorzystujemy, żeby się dokładniej powłóczyć po otaczającym terenie. Oprócz skalnych form mieszkalnych rzuciło nam się w oczy jeszcze coś innego. Tu i ówdzie, zarówno na łąkach, jak i wewnętrz grot, stoją i wiszą różne nieznanego nam przeznaczenia konstrukcje. Nie wyglądają na przedmioty użytkowe - raczej są to jakieś instalacje artystyczne. Jest ich całkiem sporo. Niektóre naprawdę robią wrażenie, a ich wymowa jest świetnie dopasowana do atmosfery tego wyludnionego miejsca o trudnej historii. I sporo tych konstrukcji też nie jest zupełnie nowych - je również nadgryzł ząb czasu i nuta patyny wkomponowała w otaczający teren jeszcze lepiej.

Po powrocie do domu zaczęłam szukać co to za twórcy tu szaleli? Okazało się, że w latach 2021 i 2023 odbywał się tu festiwal "Proměny". Prace powstawały w ramach warsztatów prowadzonych przez lokalnych artystów. Utworzono tu całą galerię plenerową. Cisza, spokój i atmosfera wymarłej wsi sprzyjały wszelakiej twórczej działalności.

Największe wrażenie zrobiła na mnie dziupla pełna książek. Niemieckich książek. A wszystko obrosłe mchem, przypylone próchnem i porosłe pajęczynami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Są też drzewa udekorowane odłamkami dawnej ceramiki.

Obrazek

Obrazek

lub kawałkami malowanych kamieni.

Obrazek

Obrazek

Trafiają się pnie, którym dodano rosochatości i dodatkowo ich korę przerastają cegły.

Obrazek

Obrazek

Na miejscach dawnych domów stoją wiklinowe rzeźby czy instalacje z drewna i kamienia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Również wewnątrz pomieszczeń można znaleźć różniste ciekawostki - np. konstrukcje z kości. Jakby tajemniczy ołtarz ofiarny?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kamienie ze zdjęciami. Zrobione chyba techniką "dekupażu". Ciekawe czy to zdjęcia z tej konkretnie wsi czy po prostu utrzymane "w stylu"? Takie pojedyncze odłamki dawnych dni...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na terenach wsi jest też coś na kształt muzeum. Na płocie wisi tabliczka, wiersz i kilka zdjęć. Czy dalej jest coś ciekawego - nie wiemy. Furtka była zamknięta.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Może byśmy zawędrowali jeszcze dalej i znaleźli co ciekawego po okolicznych pagórkach, ale okno pogodowe się skończyło. Pozostaje więc się ukryć w zawczasu namierzonej grocie i rozpocząć tzw. przeczekiwanie :)

Komin początkowo ciągnie dość słabo, więc dymy krążą pod powałą i nieco gryzą w oczy, a nasze ubrania i plecaki nabierają charakterystycznego aromatu leśnej wędrówki. Za oknami deszcz szumi w zaroślach i artystycznych konstrukcjach. Bułeczki z serem skwierczą na ogniu, a kiełbaski jedna po drugiej wybierają wolność i wpadają do ognia. No cóż - takie w panierce z popiołu nadal są jadalne ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Najgorsze, że jaskiniowy mrok w połączeniu z zadymieniem i wiszącymi w powietrzu drobinkami kurzu - mocno utrudniają zrobienie zdjęć z zadowalającą ostrością. Próbujemy trzema aparatami z efektem nie do końca satysfakcjonującym. No ale tak tam właśnie było - mgliście, pyliście.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Komin.

Obrazek

Do busia wracamy już o zmierzchu. Deszcz nie przestaje padać, więc przynajmniej odrobinę nas opłukuje z kurzu starej kuźni ;) Zawsze można się dopatrzeć jakiś pozytywów ;)

A rano wita nas słońce i błękit nieba! Zapodajemy wielkie suszenie i w drogę! Nie leje - to trzeba wyleźć na jakąś górkę!

Obrazek

Obrazek

Obrazek


cdn
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 7070
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022-2026)

Postautor: buba » 2026-10-07, 11:14

Szczytowi Ralska przyglądaliśmy się od kilku lat.

Obrazek

Zawsze z oddali - jadąc w pobliskie miejsca lub wyłażąc na inne wzgórza w okolicy. Obiecywaliśmy się, że tam też pójdziemy, ale zawsze jakoś inne plany miały priorytet, a wyjazd kończył się zbyt szybko. Ralsko czekało. Aż do dzisiaj.

Ruiny na szczycie, jak większość okolicznych "zamków na ostrzycach" używane były głównie w czasie wojen husyckich. Budowla opuszczona jest już od ponad 500 lat.

Obrazek

Idziemy ze wsi Vranov. Mijamy skałkę zwaną Džbán.

Obrazek

Wyłazimy na nią kawałek i możemy rzucić okiem z góry na wioskę.

Obrazek

Początek trasy wiedzie przez bukowe lasy.

Obrazek

Malownicze tu mają korzeniowiska! :) Momentami idzie się jak po schodach.

Obrazek

Droga nie jest zbyt trudna, więc trzeba sobie ją jakoś urozmaicić ;)

Obrazek

Obrazek

Wyżej zaczynają się skałki i omszałe gołoborza.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Między drzewami zaczyna majaczyć zarys baszty.

Obrazek

Zdecydowanie jest już blisko - trzeba tylko obczaić którędy jest wejście do zamku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A widoczki już całkiem przyjemne rozciągają się wokół.

Obrazek

Obrazek

Pierwsza brama prowadzi na teren zamku.

Obrazek

A tych ruin to całkiem sporo się tu zachowało i to na kilku poziomach. Jest się gdzie powspinać, poskakać po murkach i skałkach. Myśleliśmy, że tylko resztki baszty tu mają - a tu takie pozytywne zaskoczenie!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolejna brama wiedzie nas do wnętrza baszty. Taka fajna - z drewnianymi drzwiami!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wewnątrz baszty można zrobić ognisko. Sprytnie to miejscowi wymyślili - to jedyne chyba miejsce na szczycie, które ze wszystkich stron jest osłonięte, więc nie wieje. Problem jest jedynie ze zbiorem opału - raczej trzeba przynieść go ze sobą.

Obrazek

Można stąd popatrzeć na widoki przez zakratowane okienko...

Obrazek

Jest się gdzie powspinać...

Obrazek

A niektórzy, nie wiedzieć czemu, dostają ataku głupawki ;)

Obrazek

Za czasów radzieckich poligonów szczyt Ralska służył za wojskowy punkt obserwacyjny i stacjonujący tu żołnierze chyba szczególnie się nudzili, bo tylu podpisów to ja dawno nie widziałam - na skałach:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

na murach:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

na drzewach:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

a nawet na drzwiach do baszty:

Obrazek

Więcej ściennych wpisów z tego okresu to było chyba tylko w kościele w Starej Vodzie:
https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... igonu.html

Tu, na szczycie, był maszt radiowy, nadajniki i reflektory. Widoczne metalowe pręty, rury i mocowania to właśnie pozostałości po tych systemach antenowych. Szczyt Ralska, będący najwyższym punktem poligonu, był węzłem komunikacyjnym, pozostającym w ciągłej łączności z bazą dowodzenia w pobliskim Mimoniu oraz lotniskiem w Hradczanach. Niestety cała ta instalacja została zdemontowana w latach 90 tych. Szkoda, bo ciekawe by były takie żelastwa sprzed lat - zawsze to kawałek historii tego miejsca.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Będąc na szczycie można się przejść na skalną ostrogę.

Obrazek

Jest tu coś na kształt barierek - słupki połączone liną, ale wszystko jest na tyle chybotliwe i nadwątlone przez czas, że nie odbiera uroku temu miejscu. Ba! Może nawet trochę go dodaje? :)

Obrazek

Obrazek

Fajny jest stąd widok na zamkową wieżę.

Obrazek

I całą okolicę.

Obrazek

Chyba obeszlim co było tu do obejścia, więc tuptamy w dół.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Odwiedzamy jeszcze punkt widokowy na Vranovských Skałach, położony dużo niżej na zboczach Ralska. Miejsce zwane jest "Juliina vyhlídka". Idzie się tam szerokimi schodami przez równo wyciętą w skałach szczelinę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdzieś po drodze wmurowano pamiątkową tablicę.

Obrazek

Na górze zwraca uwagę sporych rozmiarów okrąg wyżłobiony w skałach, wyraźnie nienaturalnego pochodzenia. Obecnie owa nietypowa skalna forma służy jako ogromny krąg ogniskowy. Jedyny problem, że opał trzeba przynieść ze sobą w plecaku - tutaj chrustu nie nazbieramy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dopiero po powrocie do domu udaje mi się sprawdzić, że są to pozostałości po fundamentach altany widokowej, którą w XIX wieku lokalny hrabia wybudował dla hrabiny. Schody i wykute w skałach przejścia pochodzą z tego samego okresu. Altany już nie ma, ale widoki wciąż są tu całkiem całkiem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Chwilę tu spędzamy, grzejąc się w słońcu i na różne sposoby ciesząc tym sympatycznym miejscem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Noc spędzamy niedaleko, na skraju lasu między wioskami Srní Potok a Vranov. Szczyt Ralska majaczy nam między drzewami.

Obrazek


cdn
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 7070
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022-2026)

Postautor: buba » 2026-10-08, 11:22

Dzień niestety znów jest szary i pochmurny. Ruszamy z miejscowości Kuřívody w mokre, ociekające lasy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Napotykamy po drodze kamienne rzeźby. Coś jakby stół, krzesło i są też elementy wyłącznie ozdobne, nie mające cech przedmiotów użytkowych. Trochę przypominają konstrukcje związane z inicjatywą zwaną "geopark", które tu już kilkakrotnie w różnych miejscach spotykaliśmy. A może to co innego?

Obrazek

Docieramy na tereny wysiedlonej wsi Strážov. Wciąż jesteśmy na terenach dawnych ralskich poligonów.

Obrazek

Przypominają o tym np. takie wielkie place z betonowych płyt.

Obrazek

Głównym powodem, który nas sprowadza akurat tutaj, jest Strážovská jaskinia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest to niewielkie pomieszczenie, najprawdopodobniej sztucznie wydłubane przez ludzi w miękkiej skale. Najciekawsze w niej są rzeźby dekorujące odrzwia prowadzące do wnętrz.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na ścianach możemy znaleźć podpisy radzieckich żołnierzy z lat 80 tych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wspinamy się też na skałkę i obchodzimy ją dookoła.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Bezděz majaczy między drzewami.

Obrazek

Przy szczycie skałki znajdujemy malutkie miejsce ogniskowe. Jest częściowo zadaszone, co bardzo nam się przydaje, bo akurat zaczyna kropić. Ciekawy taki wysoko zawieszony balkonik, z dokładnie okrągłym zagłębieniem.

Obrazek

Ognisko nie może być duże, bo nie bardzo jest gdzie położyć nogi - trzeba je trzymać w tej dziurze razem z paleniskiem. Ostatecznie wszystko kończy się sukcesem - grzanki się upiekły, kiełbaski również, a moje buty przeżyły ;)

Obrazek

Najedzeni i solidnie podwędzeni ruszamy dalej - przez rozległe, płowe łąki znaczące miejsce po dawnej wsi.

Obrazek

W oddali widać pagórki - pewnie to Wielka i Mała Bukova tam siedzą.

Obrazek

I napatoczyliśmy się na piwniczkę! Niby nic wielkiego, ale takie znalezisko zawsze cieszy. Bo więcej pozostałości dawnej zabudowy nie udało się znaleźć - ni podmurówki, ni drzewka owocowego...

Obrazek

Obrazek

Jesteśmy na środku łąki, gdy znów zaczyna lać. Nie ma sensu już wracać do piwniczki ani jaskini - biegniemy do wiaty i tu przeczekujemy największą ulewę. Nawet rodzina jenotów ubiera peleryny! :)

Obrazek

Po godzinie upad ustaje, więc możemy opuścić nasze schronienie i wychylnąć na ociekający, chlupoczący świat.

Obrazek

Obrazek

Sporo tu mają starych, malowniczo omszałych drzew.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wsród sosen, paproci, porostów i mgieł wracamy do busia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ciekawe słupy tu mają...

Obrazek

Obrazek



cdn
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1744
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022-2026)

Postautor: _laynn » 2026-10-08, 19:48

Nadrabiam relacje.
Fajne ten kos i dzięcioł zielony.
Jakoś mnie te jaskinie, oraz skalne rzeźby nie ruszają, ale za to te drzewa obrośnięte porostami, powykrzywiane, czy te rumowiska skalne bardzo się podobają.
Te 3-4 ostatnie relacje to jedna wycieczka?

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości