Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

Tatrzańskie złoto

Autor Wiadomość
Sebastian 


Wiek: 47
Dołączył: 09 Lis 2017
Posty: 1640
Skąd: Kraków
Wysłany: 2020-11-18, 16:33   Tatrzańskie złoto



W listopadową niedzielę jedziemy pięcioosobową grupą na wycieczkę w Tatry Zachodnie. Okazja jest zacna, bo jedna z uczestniczek wycieczki obchodzi okrągłe urodziny. Gdzie w Tatrach można o tej porze roku właściwie uczcić takie święto? Myśli nasze krążyło wokół Czerwonych Wierchów i Kasprowego Wierchu. Tam jest najpiękniej tatrzańską jesienią, mocno spóźnioną w tym roku. Długo się nie mogliśmy doczekać na żółto-czerwone barwy gór i lasów, jeszcze we wrześniu w górach dominowała zieleń. Ale jesień jednak przyszła i póki co trwa. Po przeanalizowaniu wariantów wycieczki decydujmy się iść z Kuźnic na Kopę Kondracką, przejść granią na Kasprowy Wierch, tam obejrzeć zachód słońca i w świetle latarek czołowych zejść z niego zielonym szlakiem.


Kasprowy Wierch

Na Kalatówkach jesteśmy dość wcześnie, listopadowe słońce jeszcze nie zdążyło wyjść znad gór. Pierwsze wrażenie z widoku na Kasprowy Wierch mam dość rozczarowujące, płaskie bezchmurne niebo. Z lekką tęsknotą patrzę w stronę Lubania wyłaniającego się znad wznoszącej się ponad Jeziorem Czorsztyńskim porannej mgły.



Lubań w Gorcach

Przy Kalatówkach nie zatrzymujemy się długo, ruszamy dalej w stronę Hali Kondratowej. Tam odbywa się pierwsza część urodzin, jest ciasto domowej roboty oraz nalewki alkoholowe, wybaczcie, ale nie pamiętam o jakim smaku. Schroniskowy bufet oczywiście tylko na wynos. Tu jeszcze doszlifowujemy trasę do przejścia, bo niektórzy chcą iść zielonym szlakiem wzdłuż Doliny Kondratowej, na co ja stanowczo oponuję, bo nie chcę ominąć świetnych widoków z Przełęczy Kondrackiej i drogi na Kopę. Droga daleka, listopadowy dzień krótki, ale uważam że zdążymy. Udaje się przekonać towarzystwo. Słońce wychodzi zza gór i mimo stosunkowo wczesnej pory zaczyna mocno przygrzewać, a my rozbieramy się z kolejnych warstw. Ciekawe czy zabrane zimowe czapki i rękawiczki się przydadzą? Czort wie, jak będzie na grani.


w Dolinie Kondratowej



Na razie idziemy w grzejącym jak w sierpniu słonku na Przełęcz Kondracką. Nadal na niebie ani jednej chmurki.


Dolina Kondratowa, na horyzoncie Pieniny i Beskid Sądecki

Na przełęczy listopadowe słońce nisko zawieszone nad górami. Sporo ludzi i świetne widoki. Pieniny i Beskid Sądecki zanurzone w mgle, widać tylko wystające ponad nią Trzy Korony, Wysoką, Prehybę czy Jaworzynę Krynicką. Poranne niezbyt dobre wrażenia z Kalatówek odchodzą w niepamięć.


Giewont


Świnica


Kopa Kondracka


panorama od Małołączniaka po Giewont


Trzy Korony i Prehyba


Siodło


wierzchołek Giewontu

Dalszy etap wycieczki to wyjście na Kopę Kondracką. Mimo sporej wysokości grzeje coraz bardziej, przydałyby się krótkie spodnie (w listopadzie! w Tatrach!). Szlak jest niesamowicie widokowy, gdy tymczasem widzimy, że zielony szlak przez Dolinę Kondratową o tej porze roku schowany jest w cieniu. Dobry wybór.


beskidzka inwersja


Giewont


Czerwony Grzbiet, zbocza Małołączniaka


Tatry Wysokie


Kopa Kondracka


Dolina Kondratowa



Na Kopie piękna pogoda, ciepło i prawie bezwietrznie. Nie raz w listopadzie w Tatrach panowały zimowe warunki, a teraz w zasadzie śniegu brak, jakieś małe jęzory w żlebach Tatr Wysokich i tyle. Za to wkoło wczechobecna rudość traw, tytułowe „tatrzańskie złoto”.


Bystra z Błyszczem, Krzesanica, Małołączniak


zbliżenie na wierzchołek Małołącznika


Bystra i Błyszcz


na horyzoncie Dumbier - najwyższy szczyt Niskich Tatr


panorama z Kopy Kondrackiej


Giewont i Siodło


panorama w stronę Tatr Wysokich



Na Kopie Kondrackiej po obejściu wierzchołka i sesji foto zasiadam z resztą grupy po zachodniej stronie, z widokiem na Małołączniak. Na Świnicę jeszcze się napatrzymy tego dnia. Tam drugi odcinek urodzinowej imprezy, naleweczki się leją do kieliszków, zdrowie jubilatki i tak dalej.


nasze kółko fotograficzne, Olympus - Nikon 2:1

W znakomitych humorach ruszamy dalej. Schodzimy z Kopy Kondrackiej. Zaczyna się mój ulubiony tatrzański szlak. Czerwone Wierchy i okolice Goryczkowej Czuby zawsze fascynują mnie przestrzenią. Idąc tą bardzo widokową granią, mając po jednej stronie bardzo głęboką Cichą Dolinę, obserwując nakładające na siebie pasma górskie na wschodzie (Tatry Wysokie) i na zachodzie (Tatry Zachodnie), czuje się tą przestrzeń namacalnie. Szczególnie pięknie szlak wygląda właśnie jesienią, gdy porastające ją trawy zrudzieją.


Rysy, Mięguszowiecki Szczyt, Cubryna



Chłonę widoki, starając się uwiecznić je na zdjęciach jak najlepiej.




na Kopie Kondrackiej sporo ludzi





Kolejny postój mamy pod Suchym Wierchem Kondrackim.


Dolina Cicha


kółko fotograficzne w akcji ze smartfonami


autor rozgrzany wrażeniami







Listopadowe słońce schodzi coraz niżej, pochylając się nad słowackimi Tatrami Zachodnimi. W miarę upływu czasu pejzaż przybiera cieplejsze i bardziej intensywne barwy, cienie się wydłużają, kontrasty wzmacniają, Cicha Dolina powoli chowa się w cieniu. Ta część wycieczki podoba mi się najbardziej.


Krywań






masyw Hrubego i Krywań








Krzesanica, Małołączniak, Kopa Kondracka




kontrasty


panorama Doliny Cichej













Na Kasprowy Wierch docieramy przed zachodem słońca. Trzeci odcinek urodzinowej imprezy, nalewki jeszcze są. Rozgrzewka od środka się przydaje, bo się robi coraz chłodniej. Ubieramy co tam kto ma i czekamy na zachód słońca, który jednakże porywający nie jest, nie ma chmur na horyzoncie, choć kolory się pięknie rozlewają po górach.


Świnica







Schodzimy zielonym szlakiem do Kuźnic. W miarę zapadania zmierzchu niebo nad Tatrami i Babią Górą robi się coraz intensywniej czerwone.







Po jakimś czasie robi się już ciemno, zakładamy czołówki i w ich świetle schodzimy w dół. Przed Myślenickimi Turniami zatrzymujemy się na tarasie widokowym oglądać nocne Zakopane i to już jest koniec relacji z wycieczki.



Tydzień później w mniejszym gronie wyruszamy ponownie na poszukiwanie tatrzańskiego złota na Małołączniak. Było złoto na stokach Czerwonych Wierchów, ale było jeszcze jedno jesienne „złoto”, o którym będzie w następnej relacji.
Profil Facebook
 
 
Dobromił 


Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 9631
Wysłany: 2020-11-18, 17:34   

Ta grań pomiędzy Kasprowym a Kopą to jeden z moich pierwszych szlaków w Tatrach. 18 lat temu ... Piękne barwy mieliście. Aparaty też wznosiły toasty ? ;)
_________________
Decyzją administracji naganę otrzymał:

Dobromił - za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum.
 
 
Adrian 
Cieszynioki


Wiek: 37
Dołączył: 13 Lis 2017
Posty: 3033
Wysłany: 2020-11-18, 18:07   

Do samiuśkiej nocy w górach ...Cały dzień super, ale końcówka najbardziej klimatyczna :)

Jak Dobromił pisze, piękny kawałek szlaku, szedłem nim tylko raz i to właśnie jesienią z odrobiną śniegu ...
Ostatnio zmieniony przez Adrian 2020-11-18, 18:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Piotrek 


Wiek: 45
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 7913
Skąd: Żywiec-Sienna

Wysłany: 2020-11-19, 18:21   

Rude, jesienne kolory... Aż troche żal, że w tym roku tylko raz w Tatrach byłem :-/
 
 
Wiolcia 


Dołączyła: 13 Lip 2013
Posty: 2329
Wysłany: 2020-11-20, 16:39   

Bardzo ładnie, jesiennie, rudo - świetne kolory złapałeś w Tatrach! Miło było obejrzeć Twe zdjęcia.
A to drugie "złoto", z kolejnej wycieczki, widać było z innych gór, więc czekam na relację, by się w nim "zanurzyć" ;) .
 
 
sprocket73


Dołączył: 14 Lip 2013
Posty: 3217
Wysłany: 2020-11-20, 18:38   

Tatry w tym roku były bardzo łaskawe w Listopadzie. Morza mgieł, brak śniegu, ciepło. Aż szkoda, że czasy moich corocznych listopadowych kilkudniowych wyjazdów po 20 latach jeżdżenia rok w rok się skończyły.
Cały dzień w górach, tak powinno być zawsze ;)
Zdjęcia jak zawsze, rewelacyjne.
_________________
SPROCKET
https://picasaweb.google.com/107852838183145186231
 
 
Wiolcia 


Dołączyła: 13 Lip 2013
Posty: 2329
Wysłany: 2020-11-20, 18:53   

sprocket73 napisał/a:
TAż szkoda, że czasy moich corocznych listopadowych kilkudniowych wyjazdów po 20 latach jeżdżenia rok w rok się skończyły.

A dlaczego? Ekipa się wykruszyła?
 
 
sprocket73


Dołączył: 14 Lip 2013
Posty: 3217
Wysłany: 2020-11-20, 21:24   

Wiolcia napisał/a:
Ekipa się wykruszyła?
Po części tak, choć myślę, że ktoś wciąż byłby chętny. Drugi decydujący powód - postanowiliśmy jeździć wszędzie z Tobim, a wchodzenie z nim do TPN jest praktycznie niemożliwe.
_________________
SPROCKET
https://picasaweb.google.com/107852838183145186231
 
 
Dobromił 


Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 9631
Wysłany: 2020-11-20, 21:26   

W Chochołowską wejdziecie.
_________________
Decyzją administracji naganę otrzymał:

Dobromił - za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum.
 
 
sprocket73


Dołączył: 14 Lip 2013
Posty: 3217
Wysłany: 2020-11-20, 21:53   

I tak przez 5 dni Chochołwska x5 asfaltem do schroniska? ;)
_________________
SPROCKET
https://picasaweb.google.com/107852838183145186231
 
 
Dobromił 


Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 9631
Wysłany: 2020-11-20, 21:58   

Spytaj się Tobiego ;)
_________________
Decyzją administracji naganę otrzymał:

Dobromił - za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum.
 
 
laynn 


Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 10574
Skąd: Zagłębie Dąbrowskie
Wysłany: 2020-11-22, 19:02   

Tylko pozazdrościć pogody. Umiesz jak nikt ją wyszukać!
Zdjęcia super!
_________________
Tam na dole zostało Wszystko to co cię męczy
Patrząc z góry wokoło Świat wydaje się lepszy
https://mniejszeiwiekszegory.blogspot.com/
https://www.flickr.com/photos/138543993@N07/albums
Profil Facebook
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group