Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

22/23.01. 10 raz na Turbacz!

Autor Wiadomość
nes_ska 


Wiek: 30
Dołączyła: 09 Paź 2013
Posty: 2821
Skąd: Brzesko
Wysłany: 2019-01-24, 20:06   22/23.01. 10 raz na Turbacz!

Ze względu na pogodę plany na ferie uległy zmianie. Nie chciało mi się już jechać w tym tygodniu w Karkonosze i liczyć na to, że jednak będzie ładnie. W związku z tym postanowiłam "wyskakiwać" w góry. Zapowiadali ładną pogodę na wtorek, brzydszą na środę, więc postanowiłam, że wyjdę sobie na Turbacz, pooddycham świeżym, górskim powietrzem, a w środę rano zejdę.

Czemu Turbacz? Warunki miały być dobre, a ja miałam iść sama, więc nie chciałam narażać siebie i dostarczać pracy GOPRowcom (i tak mnie już znają ;-p)...

Nie chciało mi się zbyt wcześnie wstawać, więc w Nowym Targu byłam o 10.30. Po dotarciu na rynek okazało się, że autobus na Kowaniec mam dopiero o 11.06. To sobie marzłam na rynku. Trudno.




Autobus się spóźnił, więc miałam 10 minut marznięcia gratis. Na szczęście o 11.30 już byłam na Kowańcu i mogłam wyruszyć na zielony szlak.



Ciekawa byłam warunków. Podobno miała być autostrada. Rozpogadzało się. Idealnie.



Ostatnim razem, gdy tu szłam, to właśnie w tym miejscu dopiero zaczynały się krokusy....



Po minięciu kapliczki zaczyna się drapanie pod górę.



Początek był mało atrakcyjny. Drzewa zielone, śnieg już mocno wypracowany. Trudno. Miało być pięknie, a będzie jak zwykle :D




Na szczęście wyżej było ciut lepiej, chociaż jakichś spektakularnych widoków nie można było się spodziewać.



Tatry trochę majaczyły we mgle.



Ale drzewa zaczęły ciut lepiej wyglądać, chociaż nie były to już efekty z zeszłego tygodnia.





To jednak i tak jedne z lepszych moich warunków zimowych, więc mimo wszystko się cieszyłam. Dodatkowo zielonym szlakiem szło się bardzo łatwo w porównaniu do choćby zeszłotygodniowego podejścia na Tarnicę - spacer!





Ławeczki jednak były zasypane, więc tak sobie szłam powoli, niespiesznie pod górę bez dłuższych postojów. Selfiaka nie zabrakło!



Im wyżej, tym lepiej było!



Na Bukowinie Waksmundzkiej już było całkiem przyjemnie!






To miały być najlepsze warunki na tym wyjeździe, więc cieszyłam oczy dosyć długo!




Budynek dla Tobiego!




Idąc w kierunku łącznika szlaków spotkałam Pawła, którego znam on-line jako fotografa, ale do tej pory nie było mi dane poznać osobiście ;) W sumie gdyby nie przywitał się ze mną, pytając czy jestem Inez, to byśmy się nie poznali. Miłe to spotkanie i w bardzo sympatycznych okolicznościach przyrody.





Po naszym rozstaniu ja, nadworna ciamajda, zgubiłam telefon (ale tylko jeden ;p) Jak się spostrzegłam, to uznałam, że nie chce mi się wracać, bo na pewno ktoś już go znalazł i coś z nim zrobił. Okazało się, że znalazły go jakieś dziewczyny i zdążyły już zawiadomić moją mamę oraz mamę mojej uczennicy (bo była pierwsza na liście ostatnich połączeń. Zostawiły mi telefon w kasie wyciągu przy zielonym szlaku.




A ja sobie szłam... Gdyby nie to, że ścieżka jest zrobiona, to w ogóle nie byłoby wiadomo, że to szlak, bo znaczki wszystkie zasypane!



Strasznie się wlokłam!




Ale byłam coraz bliżej...





Pod schronisko doszłam na tyle późno, że nie chciało mi się iść na Halę Długą. Najpierw chciałam zjeść obiad, zameldować się, a później już byłoby blisko zachodu, więc sobie darowałam. Postanowiłam cieszyć się chwilą tu i teraz. Obsługa schroniska też już mnie poznała. Pan mi mówił, że ja już chyba u nich nocowałam... ;)

Hala Długa jeszcze w słońcu...




Schronisko już w cieniu.




Tatry widać. Nie jest źle!



I barierki całe zasypane! Super to wygląda. Te barierki zaburzają krajobraz :D Poza tym dzięki temu jesteśmy o blisko metr wyżej! :D




Po obiadku i zasiedzeniu w schronisku...



... wyszłam jeszcze na chwilę na zewnątrz. Tatry nabierały delikatnego rumieńca.





I tym akcentem zakończyłam wtorek. W środę pogoda miała się zepsuć.



Tak przynajmniej pokazywały praktycznie wszystkie prognozy, więc postanowiłam nastawić budzik na ósmą, zejść sobie spokojnie na dół jakimś krótkim szlakiem i skończyć wędrówkę.

Tymczasem obudziłam się zupełnie przypadkiem 10 po siódmej i podniosłam na chwilę głowę do okna.



Szok! O tym marzyłam! Więc wskakuję w kapcie i lecę do drzwi schroniska!




Cudeńko!




Ale ile można stać w kapciach! Poleciałam szybko do pokoju, ubrałam się i postanowiłam polecieć na Halę Długą, jednak!




Widoki już przy schronisku - bajka!




No, to się rozpływałam z radości... Najpierw przy samym schronisku






...a później już w drodze na halę.






Pogoda dała mi niesamowite pokłady radości przez tę krótką chwilę!





W końcu dotarłam na Halę Długą. Trzeba było iść wąską ścieżynką (tą pośrodku), bo inaczej się zapadało.





Po chwilowym pobycie na hali postanowiłam wracać, żeby zjeść śniadanie, spakować się i jak najdłużej korzystać z ładnej pogody.







Tak też zrobiłam. Po śniadaniu ruszyłam dalej.



Zgubienie telefonu wyznaczyło mi szlak. Postanowiłam schodzić żółtym, a następnie dojść sobie z powrotem zielonym do wyciągu, odebrać telefon i wrócić na przystanek. No, to w drogę.





Na razie pogoda cały czas się utrzymywała wbrew prognozom. Ciekawa byłam jak długo...







Ja chyba jednak wolę zielony szlak niż żółty. Ale też było ok, żeby nie było, że marudzę :P




Dochodząc do odbicia zastanawiałam się jeszcze, czy nie iść czarnym, ale ostatecznie pociągnęłam dalej żółtym.




I szłam sobie radośnie tym żółtym szlakiem...





I wydawało się, że wszystko idzie jak należy...







I znowu się zgubiłam! :D Ale już mi się nie chciało wychodzić pod górę i szukać właściwego szlaku.




To poszłam sobie tą złą drogą, wiedząc że przecież GDZIEŚ dotrę :d




A dotarłam...



...na zielony szlak :D Więc mogłam sobie spokojnie odebrać telefon, nie wracać się i robić niepotrzebne okrążenia. Cudownie!




Dotarłam do pętli, kupiłam bilet u kierowcy, siadłam sobie spokojnie w autobusie i ściągałam stuptuty, ubierałam się, bo na dole było zimno. I co? I przyszedł kanar, a ja nie mogłam znaleźć swojego biletu, więc był niemiły. Dwa przystanki go szukałam! ;D Ale znalazłam :P

Tym akcentem skończyła się moja wycieczka. Jutro Wierchomla.
_________________
Jestem tu gdzie stoję, ale jeśli się ruszę, to mogę się zgubić.
 
 
Sebastian Słota 


Wiek: 46
Dołączył: 09 Lis 2017
Posty: 271
Skąd: Kraków
Wysłany: 2019-01-24, 20:44   

Kapitalna wycieczka. Bardzo lubię zielony szlak z Kowańca. A pogoda zimą lubi płatać figle, często obowiązuje zasada "im wyżej, tym lepiej" - tu się sprawdziła.
Profil Facebook
 
 
Adrian 17 


Wiek: 35
Dołączył: 13 Lis 2017
Posty: 311
Wysłany: 2019-01-25, 05:47   

Zdjęcia robią wrażenie :o-o
Mieszam praktycznie w beskidach, ale z pewnością w tej brzydszej części ;)
Zima w górach i to w takim wydaniu, jak najbardziej tak !
 
 
Dobromił 


Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7346
Wysłany: 2019-01-25, 07:58   

19 stycznia szedłem tym szlakiem. W pogodzie bajkowej. Ale bardzo daleko mi do Ciebie - to dopiero moja czwarta wizyta na Turbaczu :)
_________________
Decyzją administracji naganę otrzymał:

Dobromił - za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum.
 
 
laynn 


Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 7315
Skąd: Zagłębie Dąbrowskie
Wysłany: 2019-01-25, 08:00   

Ech zdjęcia z wieczora i poranka powalają.
_________________
https://www.flickr.com/photos/138543993@N07/albums
https://mniejszeiwiekszegory.blogspot.com/
Profil Facebook
 
 
nes_ska 


Wiek: 30
Dołączyła: 09 Paź 2013
Posty: 2821
Skąd: Brzesko
Wysłany: 2019-01-25, 08:14   

Dobromił, widziałam różne zdjęcia z 19. Wtedy to dopiero był tam kosmos!:D
_________________
Jestem tu gdzie stoję, ale jeśli się ruszę, to mogę się zgubić.
 
 
Dobromił 


Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7346
Wysłany: 2019-01-25, 08:32   

nes_ska napisał/a:
Wtedy to dopiero był tam kosmos!:D


To moja pierwsza wycieczka w tym roku :) Warunki do chodzenia rewelacyjne ( do schroniska ), na szczyt średnie, za szczytem można było się w śniegu utopić :) A 13 kwietnia idę na Gorc. Jakbyś była w okolicy to … :)
_________________
Decyzją administracji naganę otrzymał:

Dobromił - za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum.
 
 
nes_ska 


Wiek: 30
Dołączyła: 09 Paź 2013
Posty: 2821
Skąd: Brzesko
Wysłany: 2019-01-28, 22:39   

Dobromił napisał/a:
A 13 kwietnia idę na Gorc. Jakbyś była w okolicy to …


Na 99% jestem wtedy w Sudetach, ale gdyby coś się zmieniło to mam Twój numer ;) )
_________________
Jestem tu gdzie stoję, ale jeśli się ruszę, to mogę się zgubić.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group