Parkujemy w Sidzinie niedaleko Przełęczy Zubrzyckiej, przy kaplicy i ruszamy do niebieskiego szlaku, a potem w górę na Czyrniec. Ten szlak był jakiś czas temu ogołocony z większości drzew, ale las znowu wkracza.
Wyżej w starym lesie robi się mroczno.
Czyrniec kiedyś był trochę widokowy w stronę Policy, ale teraz już nic a nic, jednak ma swój dziki klimat. Prawie nikt tu nie chodzi.
Na podejściu pod Policę robi się kolorowo.
Im wyżej tym bardziej.
Podoba mi się, więc dajemy z Nukim nura w te kolorowe chaszcze.
Bardzo przyjemne chaszczowanie.
Nukiemu też się podoba
Potem idziemy szukać chatki, którą czasem odwiedza nasz kolega Marek. Nawet jakbym nie znalazł, to samo szukanie już jest super.
Bardzo przyjemna podszczytowa droga.
Jest chatka!
Taki widok z pod chatki. Super lokalizacja.
Widać też Chocza i Tatry.
W środku bardzo porządnie i czysto.
Ale bałbym się tu spać. W środku nocy ktoś mógłby zajrzeć do chatki, jakiś zwierz... i byłby to bardzo przerażający widok.
p.s. Wydaje mi się, że Nuki ma jedno oko jakby w innym kolorze.
Wracamy na Policę. Przejść się tą samą drogą to sama przyjemność.
Apogeum kolorków.
Następnie idziemy szlakiem grzbietowym w stronę Krowiarek. Wyżej wciąż są fajne kolorki.
Potem odcinek leśny.
Niżej las trochę przerzedzony.
Nuki ciężko pracuje. To już pieniek wymaga współpracy przy wychodzeniu. Na razie ta współpraca jest ciężka.
Udało się zdobyć pierwszą ambonkę. Sam wyszedł na górę, pod koniec prawie spadł, ale go uratowałem. Zejść się jakoś udało. Potem powtórzyliśmy całość dla utrwalenia. Jest jeszcze dużo braków w technice.
Przed Schylcem porzuciłem szlak, zszedłem na południe. Góry nagle się skończyły i pojawiły się płaskie przestrzenie Orawy.
Faje łączki z kaniami.
Fajne mroczne leśne dróżki.
Udało się przebić do Zubrzycy. Widok na Czyrniec.
Tatry.
Zachód za Babią.
Dotarliśmy do auta o zmroku. Nuki chciał zamieszkać w Kaplicy, ale było zamknięte.
Super fajna ta Polica jest, wcale nie nudna
