Pierwsze w życiu czeskie wakacje

Relacje z Sudetów polskich i czeskich.
Awatar użytkownika
Sebastian
Posty: 7419
Rejestracja: 2017-11-09, 17:18
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Pierwsze w życiu czeskie wakacje

Postautor: Sebastian » 2026-10-17, 18:54

_laynn pisze:Hmm, kraftowo - tak, ale popularne piwa, koncerniaki mi bardziej czeskie smakują vs polskie. Stropramen, Budweiser czy Radegast kontra Tyskie, Żywiec, Lech i inne, zawsze wybiorę czeskie.

To się zgadza. Aha, jeszcze jest bezalkoholowy Birell, moje ulubione zagraniczne piwo wycieczkowe.
Awatar użytkownika
sprocket73
Posty: 6957
Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
Kontakt:

Re: Pierwsze w życiu czeskie wakacje

Postautor: sprocket73 » 2026-10-17, 19:06

Czechy to prawie Niemcy... czyli Europa ;)
Awatar użytkownika
Pudelek
Posty: 9030
Rejestracja: 2013-07-08, 15:01
Lokalizacja: Oberschlesien

Re: Pierwsze w życiu czeskie wakacje

Postautor: Pudelek » 2026-10-18, 20:52

Smażony ser przejadł mi się jakoś 15 lat temu ;)

Swoją drogą, to rzadko obserwuję, by jedli go sami Czesi, za to cudzoziemcy wręcz przeciwnie. Wynika z tego, że jestem już Czechem :D
Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy wielki krok naprzód!
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1774
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: Pierwsze w życiu czeskie wakacje

Postautor: _laynn » 2026-10-19, 13:02

:zso To kiedy zmiana flagi?
Awatar użytkownika
Dobromił
Posty: 15405
Rejestracja: 2013-07-09, 08:33

Re: Pierwsze w życiu czeskie wakacje

Postautor: Dobromił » 2026-10-19, 17:47

Sebastian pisze:Czeska kuchnia to ogólnie nie jest szczyt marzeń. Słowacka zresztą też, wyjątkiem jest zestaw: bryndzowe haluszki i Kofola.


To dopiero jest paskudne. Prawie jak rybne paluszki.

Bardzo ładnie tam. Architektura miła oku.
Decyzją administracji Dobromił otrzymał nagany :
- za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum
- za niecytowanie w postach wypowiedzi, do których się odnosi
- za relację przypisaną do niewłaściwego działu
Awatar użytkownika
Sebastian
Posty: 7419
Rejestracja: 2017-11-09, 17:18
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Pierwsze w życiu czeskie wakacje

Postautor: Sebastian » 2026-10-29, 18:41

cz. 3. - Dolina Białej Opawy i nieoczywisty Pradziad

Obrazek

Wycieczka wzdłuż górskiego potoku Biała Opawa w czeskich Jesionikach prowadząca wzdłuż licznych kaskad i wodospadów górskiego wąwozu i otulony chmurami najwyższy szczyt tego pasma na początek.

Najdłuższy wariant tej wycieczki liczy 8,2 km i prowadzi od niewielkiego darmowego parkingu w Karlovej Studance aż do schroniska Barborka, skąd już jest niedaleko na najwyższy szczyt Jesioników, czyli Pradziad (po czesku Praded), liczący 1491 metrów wysokości.

Uwaga - żółty, środkowy odcinek szlaku, prowadzący przez najbardziej malownicze tereny, pełne mostków, drabinek oraz kaskad wodnych, w 2024 roku wskutek ulewnych deszczów uległ znacznemu zniszczeniu. W następnym roku został wyremontowany, ale od tego czasu zalecane jest przechodzenie tego odcinka tylko w górę, zwłaszcza latem, gdy jest tu sporo turystów. Według innych źródeł jest nawet zakaz schodzenia nim w dół. Wszystko w trosce o ich komfort i bezpieczeństwo.

Wybieram się na zwiedzanie doliny w drugiej połowie września, poza sezonem turystycznym, nieświadom rekomendacji (zakazu?) dotyczącej kierunku zwiedzania. Czasem nieświadomość się przydaje.

Swoją wycieczkę rozpoczynam od wyjazdu autobusem z Karlovej Studanki na parking Owczarnia (Ovćarna) znajdujący się pod Pradziadem. Autobus się zapełnia kuracjuszami - emerytami, wraz z jedną młodą dziewczyną jesteśmy chyba jedynymi przedstawicielami pracującego pokolenia. Dziś jest kiepska pogoda, duże zachmurzenie i niski poziom chmur. Z parkingu ma górze w ogóle nie widać szczytu i charakterystycznej wieży przekaźnikowej. W zasadzie taki miałem zamysł podczas wrześniowego tygodniowego pobytu w Jesionikach - wybrać się do Doliny Białej Opawy w niepogodny, pochmurny dzień, gdy będzie to lepszym wyborem niż wycieczka na górskie szczyty. W głębokim wąwozie pewnie i tak nie ma dużo słońca, a przekonałem się kiedyś, że w takim miejscach przebłyski słońca poprzez drzewa tworzą silne kontrasty nie do końca pożądane na zdjęciach. Dużo lepiej to wygląda przy braku słońca.

Na górze dużo niskich chmur, Pradziada nie widać w ogóle.

Obrazek

Zastanawiam się, czy będąc już na Owczarni jednak przejść się na Pradziada. Spacer na świeżym powietrzu w łatwym terenie (łagodne podejście asfaltem) w otoczeniu jesiennych barw - zaczynają mnie cieszyć takie drobiazgi. Idę, może stanie się cud i chmury się rozstąpią.

Obrazek

Cud się nie stał, choć wieża na Pradziadzie co chwilę odsłaniała się i zasłaniała, a coś tam było widać pomiędzy chmurami. Cudu nie było, za to był klimacik i zmienność.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przy budynku wieży w 2015 roku postawiono wykonaną przez czeskiego rzeźbiarza Jiřiego Halouzkę rzeźbę legendarnego strażnika i ducha Jesioników.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Schodząc z Pradziada nie wracam już na Owczarnię, lecz skręcam w lewo na niebieski szlak rozpoczynający się w górnej części Doliny Białej Opawy przy Chacie Barborka.

Obrazek

Ten odcinek prowadzi wzdłuż stosunkowo niedużego jeszcze potoku, pośród już kolorowych jesiennych drzew, często dość wysoko nad strumieniem. Ciekawym widokiem są zżółknięte i rude paprocie dostosowujące się do jesiennego klimatu. Jest tu ich naprawdę sporo.

Obrazek

Obrazek

Momentami ścieżka prowadzi bardzo wysoko po zboczu głęboko wciętego wąwozu.

Obrazek

W dole Biała Opawa.

Obrazek

W pewnym momencie szlak żółty prowadzący z Owczarni oraz niebieski się rozdzielają – niebieski nadal prowadzi nad wąwozem, natomiast żółty schodzi do jego najciekawszego odcinka, pełnego kaskad wodnych, mostków i drabinek. W kontekście wszechobecnej wilgoci nie dziwi bujna roślinność. Panuje tu wszechobecna wilgoć, skałki są mokre, a stopnie duże. Dla kogoś nieprzyzwyczajonego do górskich wędrówek faktycznie zejście żółtym szlakiem w dół może być problematyczne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dolny odcinek wąwozu jest już spokojniejszy - ścieżka jest szersza, a spad terenu mniejszy. Nie znaczy to jednak, że woda Białej Opawy płynie tu nudnym, jednostajnym nurtem. Nadal jest sporo kaskad i uskoków na nurcie potoku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Całość szlaku robi spore wrażenie, jego długość i zmienność krajobrazu pozwalają nacieszyć się w pełni tą wycieczką - inaczej wygląda to w górnej części, inaczej w środkowej (najciekawszej), a jeszcze inaczej, choć nadal interesująco, w jej dolnym odcinku. Wąwóz kończy się przy asfaltowej drodze. Dodatek w postaci zamglonego szczytu Pradziada też był ciekawy, niemniej na szczęście udało mi się go odwiedzić ponownie kilka dni później przy pięknej, słonecznej pogodzie.

Znajduje się tu niewielki, za to darmowy parking. Parkingi w nieodległej Karlovej Studance są płatne, choć cena nie jest zaporowa - 130 koron (ok. 24 zł) za cały dzień, za to płatność jest jedynie w gotówce. Wracam do auta właśnie przez Karlovą Studankę - urocze sudeckie uzdrowisko, którego zwiedzaniu będzie poświęcona osobna relacja na blogu.

c.d.n.
Awatar użytkownika
Sebastian
Posty: 7419
Rejestracja: 2017-11-09, 17:18
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Pierwsze w życiu czeskie wakacje

Postautor: Sebastian » 2026-11-02, 17:43

cz. 4 - Karlova Studanka

Obrazek

Czeskie sudeckie uzdrowisko z niezwykle ciekawą i dobrze zachowaną zabytkową architekturą.
Karlova Studánka zanim stała się popularnym uzdrowiskiem była osadą górniczą. Wydobywano tu rudy żelaza.
Pierwsze sanatorium zostało tu zbudowane w 1780 roku i też wtedy została dokonana pierwsza analiza składu chemicznego tutejszych źródeł. Korzystne warunki hydrogeologiczne umożliwiły tu powstawanie węglanowych wód mineralnych, aktualnie funkcjonuje tu osiem źródeł wód leczniczych.
Obecna nazwa miejscowości, która zastąpiła starą - Hubertov, funkcjonuje od 1803 roku i wywodzi się od Karola Ludwika Habsburga, wnuka Marii Teresy, będącego w latach 1801-1804 Wielkim Mistrzem Zakonu Krzyżackiego. Zakon ten zarządzał uzdrowiskiem aż do roku 1945, gdy zostało ono znacjonalizowane przez Czechosłowację – było ono częścią tzw. dóbr bruntalskich otrzymanych przez zakon w czasach wojny trzydziestoletniej.
Co ciekawe, uzdrowisko oparło się przemianom własnościowym po upadku komunizmu w Czechosłowacji i nadal całościowo jest zarządzane przez państwo.
Jest to drugie z odwiedzonych przeze mnie czeskich kurortów i podobno jedne z ciekawszych i ładniej położonych. Uzdrowisko jest ze wszystkich stron otoczone lasami i z racji położenia pomiędzy grzbietami górskimi ma unikalny mikroklimat i niezwykle czyste powietrze. Ponadto przepływająca przez miejscowość rzeka Biała Opawa oraz okoliczne kompleksy leśne wytwarzają wyższe od przeciętnego stężenie jonów ujemnych w powietrzu, co sprzyja wzmacnianiu odporności organizmu - nic dziwnego, że leczy się tutaj m.in. schorzenia alergiczne oraz dróg oddechowych.
Miejscowość uzyskała w pierwszej połowie XIX wieku charakterystyczny styl architektoniczny, w którym zbudowane są domy zdrojowe, pawilony i budynki uzdrowiskowe, zachowane w tym stylu do dzisiaj. Cała zabudowa wkomponowana jest w piękne założenia parkowo-ogrodowe, dużo uroku ma też płynąca przez miejscowość rzeka Biała Opawa, kaskady na niej i ścieżki spacerowe wzdłuż jej nurtu.
Co zwraca uwagę, to zachowana niezwykła spójność zabudowy z otoczeniem: ulica oraz chodniki są wyłożone kostką brukową (zero asfaltu) i nie widać żadnych krzykliwych szyldów, reklam i billboardów. Dbałość o zachowanie takiego klimatu uzdrowiska jest godna podziwu i naśladowania, zwłaszcza przez polskie, coraz bardziej zaśmiecane urbanistycznie kurorty. Cztery dni wcześniej odwiedzałem uzdrowisko Lázně Jeseník położone nieopodal i miałem tam identyczne spostrzeżenia. Da się? Da się, niech się Polacy uczą, o ile nie jest już za późno.
Teraz niezbędny wg mnie wstęp do zwiedzania logistyczno-meteorologiczno-fotograficzny. Pierwszy raz odwiedziłem Karlovą Studánkę pod koniec opisywanej w poprzedniej relacji wycieczce na Praděd (Pradziad) i do Doliny Bílej Opavy (Białej Opawy). Było już popołudnie, miejscowość leży w głęboko wciętej dolinie na linii wschód - zachód, więc pomimo tego, że na koniec dnia wyszło słońce, to w dole było już dużo cienia. Słońce w górze i cień w dolinie powodowały powstawanie niekorzystnych dla fotografii kontrastów.
Niemniej do Karlovej Studánki przyjechałem nazajutrz, zwiedzić już tylko samo uzdrowisko. Sytuacja meteorologiczna na ten dzień przedstawiała się tak, że mniej więcej do godziny 13 miało być solidne, prawie 100% zachmurzenie, a potem miał przyjść od zachodu front z bardzo silnymi opadami deszczu. Pogoda w sam raz na architektoniczną wycieczkę - paradoksalnie brak słońca może lepszy do zdjęć architektury, zwłaszcza jeśli to słońce łączy się z głębokimi cieniami, co daje zbyt głębokie. Przy braku słońca są one są mniejsze, a zdjęcie wbrew pozorom mogą być lepsze i ciekawsze, szczególnie w połączeniu z frontowymi chmurami.
Według mnie wyszło klimatycznie i interesująco, choć to oczywiście moja subiektywna opinia. Z drugiej strony podczas mojego tygodniowego pobytu w Jesenikach pogoda niespecjalnie dopisywała, trzeba było wykorzystywać to, co było.
Uzdrowisko Karlova Studánka to skupisko budynków położonych wzdłuż przebiegającej doliną drogi rozlokowanych na dystansie mniej więcej jednego kilometra. By je zwiedzić, wystarczy przejść przez miejscowość tam i z powrotem.
Na dwóch skrajach uzdrowiska znajdują się dwa płatne parkingi - parkowanie za cały dzień kosztuje 130 koron czeskich, czyli ok. 24 zł (stan na wrzesień 2026r.). Spod parkingów odjeżdżają autobusy na przełęcz Ovčarna, jeśli ktoś ma ochotę połączyć odwiedziny w Karlovej Studánce ze zwiedzaniem Pradziada i okolicznych gór czy Doliny Białej Opawy. Rozpoczynam zwiedzanie przy wschodnim parkingu.

VILA VLASTA

Budynek uzdrowiskowy Vila Wilhelm – wzniesiony w latach 1893–1894, a dziś znany jako Vila Vlasta – otrzymał swoją nazwę na cześć arcyksięcia Wilhelma Franciszka Karola Habsburga, Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego i syna założyciela uzdrowiska. Obiekt został wzniesiony przez Franza Meissnera, mistrza budowlanego z Bruntálu, według jego własnego projektu. Budynek wyróżnia się złożoną konstrukcją, narożną wieżyczką, kamiennym parterem ozdobionym rzeźbami umieszczonymi w niszach oraz piętrem o konstrukcji szkieletowej, wzbogaconym o balkony i dekoracyjne snycerskie detale. Po przebudowach w drugiej połowie XX wieku oraz modernizacji przeprowadzonej w 2005 roku, willa pełni obecnie funkcję obiektu noclegowego dla gości uzdrowiska.

Obrazek

Obrazek

VILA EUGEN

Willa została wzniesiona w 1890 roku według projektu wiedeńskiego architekta Franza Kachlera. Styl architekta wyróżnia się bogatą ornamentyką: łukami, zdobionymi szczytami, wieżyczkami, loggiami, balkonami oraz wyrazistymi gzymsami. Po II wojnie światowej willa funkcjonowała pod nazwą „Šarka”, jednak od 2011 roku ponownie nosi swoją pierwotną nazwę, upamiętniającą arcyksięcia austriackiego Eugeniusza – ostatniego wielkiego mistrza zakonu wywodzącego się z rodu Habsburgów Lotaryńskich (następcę Wilhelma). Obecnie willa jest wpisana do rejestru zabytków i pełni funkcję luksusowego obiektu noclegowego dla gości.

Obrazek

LAZENSKY DUM BEZRUČ

Kolejny obiekt hotelowy (na zdjęciu po lewej stronie), powstały pierwotnie jako parterowy budynek w 1824 roku i sukcesywnie rozbudowywany aż do 1894 oku. Na początku w budynku mieścił się zajazd Riedla, w którym kuracjusze spożywali posiłki obecnie funkcjonuje on jako obiekt noclegowy pod nazwą Spa House Bezruč.

Obrazek

LÁZEŇSKÝ DŮM LIBUŠE

Jeden z największych budynków uzdrowiskowych w Karlovej Studance powstały w latach kryzysu gospodarczego (1928–1931) według projektu wiedeńskiego architekta Antona Kostlera. Obiekt uzdrowiskowy „Libuše” oferuje kompleksowe usługi: zakwaterowanie, inhalatorium, elektroterapię, salę rehabilitacyjną oraz zabiegi z wykorzystaniem ciepła leczniczego. Wnętrza budynku umożliwiają również organizację koncertów, kongresów, seminariów, wykładów, szkoleń oraz innych wydarzeń o charakterze społecznym lub zawodowym.

Obrazek

Obrazek

LETNÍ LÁZNĚ

Budynek powstały w latach 1891-1893. Projektantem obiektu był wiedeński architekt Franz Kachler, twórca również pobliskiej willi Eugen. Budynek wzniesiono w miejscu dawnych stajni dla koni należących do gości; w czasie swego powstania stanowił on niezwykle nowoczesny kompleks uzdrowiskowy. Obecnie budynek funkcjonuje jako nowoczesne centrum balneoterapii, w którym na froncie znajdują się również restauracja i kawiarnia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Portret Karola Ludwika Habsburga na jednym z budynków.

Obrazek

Nawet szkoła podstawowa wygląda stylowo, tylko kto do niej uczęszcza? Nie wygląda mi na to, by żyli tu stali mieszkańcy - chyba że mieszkają w budynkach uzdrowiska, w jakichś służbowych mieszkaniach.

Obrazek

HUDEBNI HALA

Budynek powstał w latach 1836–1837 jako „salon uzdrowiskowy” z inicjatywy wielkiego mistrza Maksymiliana III Józefa d’Este, według projektu architekta Antona Onderki. W budynku znajdowała się kuchnia wyposażona w stanowisko do przygotowywania i utrzymywania w cieple serwatki owczej, którą serwowano kuracjuszom. Tę metodę leczenia zarzucono w 1909 roku. Salon służył również jako przestrzeń rozrywkowa dla dzieci przebywających tu gości oraz jako miejsce spacerów dla pacjentów podczas niesprzyjającej pogody. Obecnie obiekt pełni funkcje kulturalne i jest miejscem organizacji ślubów oraz koncertów. Dawna kuchnia została przekształcona w bar dla występujących artystów oraz odwiedzających.

Obrazek

Obrazek

Tak się prezentuje Karlova Studánka w szerszej perspektywie, widziana spod Hudebni Hali.

Obrazek

KNÍŽECÍ DŮM

Ten w całości drewniany budynek w stylu empire, posadowiony na kamiennym fundamencie – z datą „1833” umieszczoną na szczycie – został zaprojektowany przez architekta Antona Onderkę. Obiekt powstał w okresie, gdy wiele budowli w samym sercu uzdrowiska rozbudowywano, dodając kolejne kondygnacje. Służył on jako letnia rezydencja dla wysokich rangą członków zakonu krzyżackiego. Do dziś zachowała się znaczna część oryginalnego wystroju wnętrz, w tym dekoracje sztukatorskie. W okresie powojennym budynek zaadaptowano na potrzeby badań lekarskich dla pacjentów. Obecnie mieści się w nim siedziba administracji uzdrowiska.

Obrazek

Obrazek

PITNÝ PAWILON

Jednym z istotnych symboli architektonicznych Karlovej Studánki jest pawilon zdrojowy, którego historia sięga 1864 roku. Aż do upadku monarchii obiekt ten nosił nazwę Wilhelms-Quelle (Źródło Wilhelma). Nazwano go tak na cześć Wilhelma Franciszka Karola Habsburga, który jako Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego zarządzał rozległymi dobrami na terenie północnych Moraw i Śląska – w skład których wchodziły pałace, zamki, wielkie majątki ziemskie, szpitale oraz uzdrowiska. Obecnie pawilon jest zasilany wodą z głębinowego źródła „Petr” do którego dostęp uzyskano w latach 60 XX wieku dzięki odwiertowi sięgającemu około 121 metrów w głąb ziemi. Woda ma dużą zawartość żelaza, czego dowodem jest rudy kolor wnętrza misy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

SLEZSKÝ DŮM

Największy obiekt uzdrowiskowy w Karlovej Studance, liczący 108 miejsc noclegowych, zbudowany w latach 1909-1913 z inicjatywy arcyksięcia austriackiego Eugeniusza. Pierwotna jego nazwa to Lotrinský Dům (Dom Lotaryński). Nazwa nawiązywała do Lotaryngii i dynastii lotaryńsko-habsburskiej. Było to odniesienie do historycznych związków dynastii Habsburgów z tym regionem Europy. Brak jednoznacznej informacji, kiedy obiekt uzyskał obecną nazwę. Jest on świeżo po gruntownej renowacji, która miała miejsce w 2025 roku.

Obrazek

KĄCIK BOTANICZNO-PARKOWY

Jak wspominałem we wstępie relacji, całość uzdrowiska jest zgrabnie wkomponowana w ładny kompleks parkowo-ogrodowy, są klomby, fontanny, a nawet kącik geologiczny. Skrajem miejscowości płynie Biała Opawa, tu już o uregulowanym nurcie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

HUBERTUS

Zwiedzanie kończę przy Hubertusie. To współcześnie zachowane apartamenty wczasowe, ale zachowujące stylistykę uzdrowiska. Znajduje się tu drugi w Karlovej Studance parking, przy parkingu jest niewielki bufet, a z jego tyłu wodospad. Na chwilę się nawet nieznacznie rozpogadza się, niemniej to taka cisza przed burzą.

Obrazek

Obrazek

Na takim przyjemnym spacerze mija mi większość przedpołudnia. Po obejrzeniu wodospadu idę do bufetu uzupełnić kalorie i płyny, czyli biorę zestaw: langosz + kawa. Po przerwie gastronomicznej wracam niespiesznie przez uzdrowisko ciesząc się brakiem deszczu, choć robi się coraz bardziej mroczno. Mniej więcej w 3/4 drogi powrotnej nagle spada na mnie ściana deszczu, na szczęście wziąłem kurtkę przeciwdeszczową na tę okoliczność. Szybko idę do auta i wracam do Vrbna pod Pradedem, gdzie mieszkam w czasie tego urlopu. Pada mocno aż do wieczora. Co by nie mówić, był to dobrze wykorzystany dzień.

c.d.n.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości