Zakończenie Włóczykija w Karkonoszach

Relacje z Sudetów polskich i czeskich.
Awatar użytkownika
Coldman
Posty: 2010
Rejestracja: 2020-05-19, 22:34
Lokalizacja: Wysoczyzna Kaliska
Kontakt:

Zakończenie Włóczykija w Karkonoszach

Postautor: Coldman » 2026-10-22, 20:37

Cześć
Szczerze nie spodziewałem się, że już na początku jesieni tego roku będę jechał zdobyć ostatnie szczyty do odznaki Sudeckiego Włóczykija.
W dodatku spakowałem rower na wyjazd mając w głowie ciekawą trasę.

Całość rozpocząłem w miejscowości Benecko.
https://mapa-turystyczna.pl/route/1ku7g

Zdjęcie z motywem ostatniej wycieczki. Mamy tutaj Jested oraz Kozakov.
Obrazek
Obrazek

Po tej stronie Karkonoszy nigdy nie byłem, pusto i spokojnie. Inna perspektywa na znane szczyty.
Wielki Szyszak na środku
Obrazek

Szczyt Zadní Žalý całkowicie zalesiony, nie ma tutaj nawet tabliczki. Parę skałek w okolicach szczytu. Atrakcją tego miejsca jest wieża widokowa na pobliskim szczycie Přední Žalý (1019 m n.p.m.) Wieża widokowa Žalý ma 18 metrów wysokości została zbudowana w 1890 roku.
Obrazek

Nie wiem czemu, ale wstęp mi policzyli jak za studenta :D
Widok na Śnieżkę.
Obrazek

Cerna Hora mój ostatni szczyt do zdobycia.
Obrazek

W centrum Kozakov
Obrazek

Byłem zadowolony z widoków. Ogólnie cały wyjazd stał pod znakiem zapytania, bo miało padać, a okazało się, że trafiłem na niezłą pogodę.

Czas na rower, długo nie mogłem znaleźć optymalnej trasy. Chciałem wykorzystać to, że Czeskie góry są w dużej mierze pokryte asfaltowymi drogami. Drogie parkingi też nie ułatwiały sprawy. W końcu znalazłem super opcje z darmowym parkingiem.
https://mapa-turystyczna.pl/route/1kcrm

Zawsze mnie interesowało, gdy stałem gdzieś wysoko w Karkonoszach co to jest za zbiornik tam na dole. Co to za miasteczko.
Wertując mapę okazało się, że to Zapora Labská na wjeżdzie do Špindlerův Mlýna. Jest tutaj darmowy parking i punkt widokowy. Można nawet zjechać na tyrolce za kilkadziesiąt złotych.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Trasa na rower zajebista, choć od początku trzeba było mocno kręcić pod górę.
Łaba w centrum Špindlerův Mlýna.
Obrazek

To mój główny jesienny wyjazd w tym roku, takich kolorków już więcej nie złapie.
Obrazek
Obrazek

Dałem radę wspinać się rowerem pod górkę 7km. Potem się zaczęła ściana ponad 20% nachylenia, więc pozostało tylko pchać rower do góry. Cały czas po asfaltowej drodze, więc nie było tak źle. Skupiałem się nad tym, że ten dodatkowy wysiłek zostanie uhonorowany na zjeździe.
Obrazek

Po drodze natrafiałem na domki mieszkalne czy na jakiś hotel i restauracje. Tutaj np. Davidovy bouda.
Obrazek

Nareszcie wyjechałem wyżej i pokazały się góry. Po prawo Železný vrch
Obrazek

W pewnym momencie asfalt się urwał, na szczęście do grani nie było już tak daleko. Powoli zacząłem wchodzić w chmury, jak to zwykle bywa w Karkonoszach :D Moravská bouda przy której pojawiło już się sporo turystów.
Obrazek

Obrazek

Miło było podejść do Petrovki, najwyższy punkt dzisiejszego dnia. Chyba też najwyższa wysokość na której znalazłem się rowerem 1283m n.p.m
To miejsce przywołuje mi wspomnienia moich zimowych wypraw, gdy w dużym mrozie odwiedzałem to miejsce :D
Obrazek

W chmurach ukrywa się Špindlerova bouda przy której już za chwilę byłem. Nareszcie mogłem sobie poszaleć na rowerze.
Obrazek

Zawsze mnie bardziej ciągnie do Polski, wolę tak jakoś przebywać u siebie, więc korzystając z okazji podjechałem pod Schronisko Odrodzenie. Niestety bardzo szybko stamtąd odjechałem. Na wejściu przy schodach dmucha wentylator z kuchni i śmierdzi fryturą. Objechałem z drugiej strony budynku, a tam kanalizacją śmierdziało. W środku kolejka na 20 osób, a ceny wiadomo jakie. W Czechach to znacznie lepiej wyglądało.
Obrazek

Czas na punkt programu na który czekałem najdłużej. Z Przełęczy Karkonoskiej na rowerze na sam dół do podnóża miasta. 7km w 11 minut. Ale to była frajda, ponad 50km/h w takich okolicznościach przyrody. Chyba przez to, że tak się tak człowiek namęczył pod górę ten zjazd tak dobrze smakował. W Bieszczadach miałem podobną sytuację, którą bardzo przyjemnie wspominam. (Brzegi Górne - Dwernik)
Obrazek

Wróciłem do auta, podjechałem jeszcze raz nad tamę i ruszyłem na parking by tam przenocować sobie w namiocie. Sobota wieczór, a ja już po 20 w namiocie :)
Obrazek


Koniec części 1
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1771
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: Zakończenie Włóczykija w Karkonoszach

Postautor: _laynn » 2026-10-22, 21:03

Kurcze za każdym razem jak oglądam Karkonosze od południa to one Tatry mi przypominają. Nie wiem jakie, ale Tatry :P

Fajne to zdjęcie, drugie od końca - to z ograniczeniem do 30tu :D
Awatar użytkownika
sprocket73
Posty: 6951
Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
Kontakt:

Re: Zakończenie Włóczykija w Karkonoszach

Postautor: sprocket73 » 2026-10-22, 22:46

Hmm... nie wiem jakie to uczucie zbierać pieczątki do Korony, czy innych odznak. Ale zakładam, że piękne :)
A gdzie szampan? ;)
Awatar użytkownika
Coldman
Posty: 2010
Rejestracja: 2020-05-19, 22:34
Lokalizacja: Wysoczyzna Kaliska
Kontakt:

Re: Zakończenie Włóczykija w Karkonoszach

Postautor: Coldman » 2026-10-25, 20:38

sprocket73 pisze:Hmm... nie wiem jakie to uczucie zbierać pieczątki do Korony, czy innych odznak. Ale zakładam, że piękne :)
A gdzie szampan? ;)


Szampan się wtedy chłodził w samochodzie :D
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Awatar użytkownika
Coldman
Posty: 2010
Rejestracja: 2020-05-19, 22:34
Lokalizacja: Wysoczyzna Kaliska
Kontakt:

Re: Zakończenie Włóczykija w Karkonoszach

Postautor: Coldman » 2026-10-25, 23:16

Dzień 2
Trasa: https://mapa-turystyczna.pl/route/1ku7i

Zimno gdy się wstaje z namiotu po ciemku przed 6 rano. Z światłem latarki rozpocząłem wędrówkę. Stwierdziłem, że zanim podejdę do góry to już zrobi się jasno i nie stracę żadnych ładnych widoków. Ciepło się bardzo szybko zrobiło, bo podejście dawało w kość. Na start ponad 500m przewyższenia.
Obrazek

Vlašské Boudy - Poczułem tutaj klimat Beskidu Niskiego, ta jesienna pogoda i te chatki z zapachem oleju do konserwacji desek.
Obrazek

Wszystko zaczęło pływać we mgle. Teren podmokły z charakterystycznymi ścieżkami tworzył moje ulubione kadry.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na szczęście nie było zbyt wiele punktów widokowych, więc pod tym względem nie straciłem. Bawiłem się fotografią.
Obrazek
Obrazek

W Hotelu Červenohorské sedlo wszyscy jeszcze spali.
Obrazek

W samotności wchodziłem zdobyć Černá hora. Nie czułem tego, że to był mój ostatni szczyt Sudeckiego Włóczykija. Klasycznie w takich momentach niespodzianki, na samej górze zakaz wstępu dla pieszych, więc nawet się tam nie kręciłem. Zrobiłem zdjęcie i zjadłem sobie uroczyste śniadanie z szampanem 300m dalej. Zimno było, więc długo nie posiedziałem.
Obrazek

Dalej polana z domkami. Miałem ochotę zjeść coś jeszcze, ale wszystko na razie pozamykane.
Kolínská bouda wraz z zagrodami zwierząt. Alpaki sobie luzem biegały :D
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wyszedłem z chmur i zaczęły się robić powoli coraz lepsze widoki. Tak przedłużałem sobie ten szlak, miałem dość dużo czasu.
Obrazek
Obrazek

Černá hora się elegancko pokazała.
Obrazek

Lyžařská bouda się już otworzyła, więc zagościłem tam by sobie zjeść zupę czosnkową, kelnerka proponowała również piwo, ale postawiłem na Kofole. Zupa nawet niezła, bardzo dużo sera dali.
Obrazek
Obrazek

Plan super wypalił, widoki się zrobiły, gdy wchodziłem na wieżę widokową na Hnědý vrch. Darmowa, można tutaj wjechać kolejką.
Obrazek
Obrazek

Śnieżka się schowała w chmurach :D
Obrazek

Na dole Pec pod Sněžkou, w którym niedługo będę.
Obrazek

Szlak w dół okazał się być stokiem narciarskim. Nie wiem czy tu tak można chodzić, ale innego wyjścia nie było. Nawet dosyć przyjemnie się szło. To taki ostatni najgorszy odcinek, przed długim płaskim w dolinie.
Obrazek

Już na dolę, cieszyłem się, że idę przez te miejscowości, leżące pod najwyższą górą Czech. Chociaż tutaj ruch niewielki, ludzie siedzieli w premium restauracjach. Takie okoliczności tworzą tutaj parkingi za 300kc (55zł) na kilka godzin, trochę dalej były na cały dzień za 300kc później za 200kc, no i mój najtańszy w całej okolicy za 100kc. Może bym gdzieś się wcisnął za darmo :D
Obrazek

Za tym banerem i obok kupki gruzu schowałem swój samochód na noc :D
Obrazek


To koniec pobytu w Czechach. Teraz bywałem tu dość często. Odznaki się zakończyły, więc naprawdę ciężko powiedzieć kiedy następnym razem tutaj zagoszczę. Mam w głowie Czechy, ale od innej strony :D
To nie koniec wyjazdu. Wjechałem jeszcze obok Świdnicy na szczyt Popiel. Ostatni mój szczyt do odznaki Korony Sudetów Polskich. Góra Popiel to najwyższe wzgórze Równiny Świdnickiej o wysokości 284,4 m n.p.m. Parkuje się przy winnicy i dosłownie kawałek idzie się do szczytu.
Obrazek
Obrazek

Po drugiej strony mamy ławeczkę i piękną panoramę na Masyw Ślęży ze Szczytną.
Obrazek

Wielką Sowę udało się jeszcze elegancko załapać tak na zakończenie :)
Obrazek

Kolejny udany wyjazd za mną.
Sudecki Włóczykij 100/100
Korona Sudetów Polskich 31/31
Korona Gór Polski 28/28
Korona Sudetów 22/22
Diadem Gór Polski 80/80
Wieże widokowe Ziemi Kłodzkiej 17/17

O tym co dalej, poruszę w moich osobistych filozofiach w innym temacie :D
Mam już pewne pomysły w głowie, nawet już na mapie rozrysowałem kolejne wyjazdy :D
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1771
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: Zakończenie Włóczykija w Karkonoszach

Postautor: _laynn » 2026-10-26, 07:42

:piw3 :piw4 :gor2 :bang :gor1 :trek :gra5

BRAWO :D
włodarz
Posty: 3107
Rejestracja: 2014-05-13, 17:38
Lokalizacja: Góry Sowie

Re: Zakończenie Włóczykija w Karkonoszach

Postautor: włodarz » 2026-10-27, 19:17

Coldman pisze:Sudecki Włóczykij 100/100


Moje gratulacje, to jedna z lepszych odznak, jeśli nie najlepsza

Coldman pisze:Wjechałem jeszcze obok Świdnicy na szczyt Popiel

Kiedy ja zdobywałem tę górę narażałem życie a co najmniej zdrowie. Grasowały tam stada krwiożerczych komarów. Że ja to przeżyłem to do tej pory się dziwię. A teraz ...wjechałem na szczyt :D
Awatar użytkownika
Coldman
Posty: 2010
Rejestracja: 2020-05-19, 22:34
Lokalizacja: Wysoczyzna Kaliska
Kontakt:

Re: Zakończenie Włóczykija w Karkonoszach

Postautor: Coldman » 2026-10-28, 20:16

Dziękuje bardzo :D
Statystyki
625.8km pieszo
30115m przewyższeń

Dla porównania Diadem Gór Polski 20 szczytów mniej
853km pieszo
46704 przewyższeń

Wynika to z tego, że z w Włóczykiju było sporo takich pierdół z wjazdem do góry lub prawie pod górę. Diadem to jednak tam na każdym szczycie było przynajmniej kilka kilometrów, a czasami znacznie więcej.
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Awatar użytkownika
marekw
Posty: 4792
Rejestracja: 2014-06-18, 18:04
Lokalizacja: Sucha Beskidzka

Re: Zakończenie Włóczykija w Karkonoszach

Postautor: marekw » 2026-10-31, 07:58

:brawo :piwo

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości