Nigdy nie wierz socjalom

Relacje z Beskidów od bieszczadzkich połonin po Beskid Śląsko-Morawski.
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1763
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Nigdy nie wierz socjalom

Postautor: _laynn » 2026-10-26, 09:27

Jeśli ktoś Ci napiszę, że kolory tylko w Żywieckim...ważne jest byś mu nie uwierzył!
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

;)
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1763
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: Nigdy nie wierz socjalom

Postautor: _laynn » 2026-10-26, 09:47

A wtedy będzie nagroda!!!
Obrazek
Awatar użytkownika
marekw
Posty: 4784
Rejestracja: 2014-06-18, 18:04
Lokalizacja: Sucha Beskidzka

Re: Nigdy nie wierz socjalom

Postautor: marekw » 2026-10-26, 09:58

Niedziela pięknie dopisała.Nagroda smakowita.
Awatar użytkownika
Coldman
Posty: 2007
Rejestracja: 2020-05-19, 22:34
Lokalizacja: Wysoczyzna Kaliska
Kontakt:

Re: Nigdy nie wierz socjalom

Postautor: Coldman » 2026-10-26, 20:38

Mmmmm czy była tak kwaśna jak ostatnie jesienne jagody?
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Awatar użytkownika
sprocket73
Posty: 6947
Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
Kontakt:

Re: Nigdy nie wierz socjalom

Postautor: sprocket73 » 2026-10-26, 22:13

A co to jest "socjalom"?
Awatar użytkownika
Sebastian
Posty: 7408
Rejestracja: 2017-11-09, 17:18
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Nigdy nie wierz socjalom

Postautor: Sebastian » 2026-10-26, 22:17

Może to skrót od "socjalistom"?
Awatar użytkownika
buba
Posty: 7075
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Nigdy nie wierz socjalom

Postautor: buba » 2026-10-26, 22:36

sprocket73 pisze:A co to jest "socjalom"?


Socjale to chyba te rozne zasiłki co można je dostać od państwa. Tu np. widzimy, że w ramach "renty alkoholowej" można dostac nie tylko kasę ale i nalewkę. Może warto złożyć podanie - w MOPS-ie czy gdzie tam się składa prośby o socjale? Tylko nie wiem w której rubryczce zaznaczyć, że się najbardziej lubi pigwówkę? :P
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1763
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: Nigdy nie wierz socjalom

Postautor: _laynn » 2026-10-26, 22:53

marekw pisze:Niedziela pięknie dopisała.Nagroda smakowita.

Dwa x tak.

Coldman pisze:Mmmmm czy była tak kwaśna jak ostatnie jesienne jagody?

Była :D

Pigwówka była przed lasem. Podanie z kopertą przyjmuje w poniedziałki, dział funduszy ogólnych.
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1763
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: Nigdy nie wierz socjalom

Postautor: _laynn » 2026-10-27, 08:02

To był wyjazd na osłodę, a to dlatego, że w zamyślę miałem pojechać w ostatnie istotne dla mnie pasmo górskie, tzn w ostatnie, w którym nie byłem. Ale poniedziałkowe prognozy deszczowe mnie do tego zniechęciły, więc z zamian miały być czeskie góry, ale tu znów prognozy przyśpieszyły i tu zaś od rana miało być pochmurno. A że ja nie lubię jeździć w nowe miejsca tylko dla sportu, więc poszukałem rejonu, w którym można było liczyć na słońce. Znalazłem je w Beskidzie Średnim.
I nie dość, że słońca było całkiem sporo, to jeszcze dużo kolorów jesiennych spotkaliśmy. Fajnie, bo kolejnego dnia miała nadejść szarówka i deszcze. Miała...
Tylko co to Beskid Średni? To po prostu Beskid Makowski. Od zachodu graniczy z Beskidem Małym i leży między nim a Beskidem Wyspowym. My pojedziemy w ten skraj graniczący z tym ostatnim.
W niedzielę o szóstej zgarniam Michała i jedziemy przez Olkusz i Kraków w kierunku Myślenic, gdzie skręcamy na wschód. Rano w niedzielę jest to trasa, którą można wybrać, w przeciwieństwie do południa czy popołudnia kiedy to obwodnica Krakowa to jeden nerwowy korek. Parkujemy praktycznie pod kościołem w Porębie i ruszamy zielonym szlakiem. Kurcze ładnie tu mają, człowiek nie wyszedł jeszcze ze wsi w las a już podziwia jesienne barwy lasu:
Obrazek

Po chwili następuje ten moment, gdy szlak przed tobą idzie w górę. Zostawiamy więc za sobą pokolorowane wzgórza nad wsią i wchodzimy w las. Sapiąc.
Obrazek

To był moment gdy Pigwówka smakowała przepysznie :D
Leśną szarość od samego początku rozjaśnia słońce przebijające się przez drzewa i gałęzie:
Obrazek

I im wyżej tym robi się jaśniej. Od samego początku idzie mi się ciężko.
Na ziemi leżą dywany liści, a buczyny wokół mienią się żółtymi liśćmi:
Obrazek

Mijamy pierwszy punkt widokowy:
Obrazek

a potem mijamy również pierwszy szczyt Kamiennika Północnego, choć o tym fakcie domyślamy się nieco później.
Obrazek
To on. Szczyt.
Już od chwili trasa wiedzie nas bardziej płasko, więc wędrówka jest przyjemna. Dodatkowo słońce podświetlające las dodaje zarówno uroku jak i chęci do dalszej wędrówki.
Obrazek

Przy kopcu usypanym na szczycie Kamiennika Południowego robimy krótką przerwę na witaminy. Następnie ruszamy ku przełęczy, na którą docieramy prędko. Przełęcz w dole, las na zboczach góry...pięknie!
Obrazek

Schodzimy na przełęcz, gdzie na ławkach na skraju polany robimy krótki popas. Zjadamy kanapki popijając je herbatą z termosu i podziwiamy piękne otoczenie.
Obrazek

Sucha Przełęcz - na niej w czasie II WŚ odbywały się zgrupowania i przeglądy partyzanckich oddziałów, których w okolicy było dość sporo

Po krótkiej przerwie ruszamy. Ale zmieniamy plan. Zamierzamy podejść dalej żółtym szlakiem, by wejść na Lubomir, który pierwotnie planowaliśmy pominąć, a to dlatego, że gdy sześć lat temu schodziłem nim z żoną ( https://mniejszeiwiekszegory.blogspot.c ... orach.html ), to zapadł mi w głowie jako ten szlak, którym nie chciałbym podchodzić. Ale stwierdzamy, że jednak się z nim spróbujemy zmierzyć. Rzut oka na Suchą Polanę ze skraju lasu:
Obrazek

i rozpoczynamy wspinaczkę. Początek taki dość konkretny, ale szybko zostaje za nami, a my albo się rozgrzaliśmy, albo witaminy nam doping niezły dodały, bo idzie nam się bardzo raźnie. Całkiem możliwie, że ma na to wpływ, ten niesamowity las:
Obrazek

Obrazek

W każdym razie do MSB*, który ciągnie grzbietem docieramy sporo szybciej niż czas widniejący na szlakowskazie na polanie. I to mimo kilku przerw na zdjęcia.
Obrazek

Dopiero tu robi się gwarniej, choć pierwszych ludziów spotkaliśmy w okolicy przełęczy. No ale tu szlak biegnie od schroniska, do tego jest to fragment *Małego Szlaku Beskidzkiego, więc nie ma co się dziwić większemu natężeniu. Ruszamy ku Lubomirowi. Cały czas słońce pokazuje, że nawet szlak wiodący środkiem lasu bez widoków może się podobać. (A przynajmniej ja jestem nim zachwycony).
Obrazek

Po drodze czeka miła niespodzianka, dla osób spragnionych widoków. Jest tu miejsce widokowe, z ławami, gdzie i my na chwilę zasiadamy, by pooglądać wspomniane widoki. A widać najbardziej na północ wysuniętą cześć Beskidu Wyspowego - Grodzisko, a z lewej wzgórza Pogórza Wiśnickiego (grzbiet Glichowca, oraz w oddali Tuszyna):
Obrazek

Po chwili ruszamy, by dosłownie po kilku minutach dotrzeć do obserwatorium na szczycie Lubomira:
Obrazek

Ciut więcej o obserwatorium i genezie nazwy szczytu pisałem w poprzedniej relacji, więc nie będę się powtarzał (opis w wcześniejszym linku)
Tu turystów jest już całkiem sporo. Piechurzy, biegacze, rowerzyści, dzieciaki i psiaki tworzą gwar, więc czytamy o Pokazach Słońca, ja zaglądam do wiatki na palach (zamknięta na klucz) i po chwili ruszamy do schroniska:
Obrazek

Dojście zajmuje nam nieco ponad pół godziny. Im bliżej, tym coraz więcej mijamy osób. Pod schroniskiem ludzi znów sporo, ale myślałem, że będą większe tłumy. Wkraczamy coś zjeść.
Obrazek

Obrazek

Oferta obiadowa kiepska. Zupy z dwie, do tego naleśniki, bigos (30zł) i zestaw na ognisko (kiełbasa, chleb ketchup) i coś tam jeszcze. Kurka ani schaboszczaka, ani pierogów z mięsem czy innych konkretów. Kupujemy więc zupę chmielową. Spożywając ją okazuje się, że jest tu jakiś rajd, quest czy coś w tym rodzaju. Poniżej stoi namiot gdzie są osoby związane z tą imprezą, ludzi też tam kręci się trochę więcej.
Obrazek

My tymczasem ruszamy dalej i mimo, że zupa chmielowa była zeroprocentowa, to nam się nogi coś plączą. Śmiejemy się, że niezłego kopa miało to piwo! Schodzimy poniżej parkingu (10zł za dzień), gdzie pan biega aby złapać każde auto i ruszamy na łąkę popodziwiać widoki. Jest Babia Góra pod kaszkietem z chmur, słońca prawie już nie ma, niebo zasnute chmurami:
Obrazek

Pękalówka, na którą szliśmy rok temu z moimi dziewczynami (sam wlazłem na szczyt - https://mniejszeiwiekszegory.blogspot.c ... sie-w.html ), która wystaje nad Krzywcką Górą:
Obrazek

Nieco z boku, nad żółtymi drzewami wystaje kolorowa Uklejna wraz z Wierchem Stróża, a między nimi widać pasmo Barnasiówki:
Obrazek

Obłazimy lasem polanę, by dołem iść jej skrajem:
Obrazek

a następnie małym wąwozem leśnym:
Obrazek

docieramy do asfaltowej drogi, gdzie stoi trochę aut. A ja się dziwiłem, że tu tyle rodzin z maluchami popyla do schroniska, a to pewnie z godzina drogi z tymi najmłodszymi, dwu, trzyletnimi piechurami (dla dorosłego nieco ponad kwadrans zapewne). Mijamy kilka domostw, dwa domki do wynajęcia i docieramy do krzyżówki dróg:
Obrazek

Obrazek

Na niej widzimy dwie tabliczki - Domki pod Lasem, a drugi, który nas niezwykle zainteresował, kawiarnia-domowe obiady. Idziemy! Rzut oka na Kamienniki, które dziś zdobyliśmy:
Obrazek

Schodzimy więc ze szlaku i złazimy drogą w dół, by następnie skierować nasze nogi ku tej kawiarni.
Mieści się ona w domu, w którym są do wynajęcia domki, min w kształcie beczek, oraz alpaki. Oferta dość skromna, ale głodni wybieramy coś ciepłego - zupy. Barszcz czerwony ma 5 uszek, ale te są porządne więc głód zaspokajamy, popijamy kawą i ruszamy już do auta.
Obrazek

Po drodze robię jeszcze kilka zdjęć jesiennemu lasu:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

oraz robimy pamiątkowe, wspólne zdjęcie, dość wyjątkowe, bo mamy dwa odbicia:
Obrazek

i docieramy do auta.
Krótki, acz treściwy spacer. My zadowoleni, bo słońca żeśmy trochę nałapali, twarze lekko opalone. Szkoda, że na sam koniec słońce przegrało z chmurami, ale najważniejsze, że nie padało. Deszcz już pod domem napotkaliśmy.

PS. a następnego dnia, lać lało ale z rana, a w południe już pełne słońce. Ech te prognozy...
PS2 choć widziałem zdjęcia z Bieszczad...dobrze, że nie pojechałem. Deszczowo fest.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości