Po pierwszej wycieczce pełnej wrażeń postanowiliśmy zrobić sobie dzień wypoczynkowy nad wodą nad Zbiornikiem Dziećkowice. Fajnie tu, bo teren rozległy a ludzi mało.

Dzień upalny, trochę pospacerowaliśmy.

Potem znaleźliśmy pustą zatoczkę i tam się rozłożyliśmy. Nuki nie wykazywał chęci aby popływać. Przeszkadzały mu fale. Kilka dni wcześniej na Gródku przeszkadzało mu kamieniste dno. Ewidentnie nie jest to pies wodny.

Za to objawiła się jego pierwsza fajna cecha. Położył się i cały czas spał. Tobi w takich sytuacjach robił więcej zamieszania.

Bardzo spokojny dzień.

Jedyny incydent był taki, że napadł nas jakiś duży pies. Moim zdaniem 2x większy od Nukiego, choć Ukochana zapamiętała to inaczej, twierdzi że był dokładnie wielkości Nukiego. Było trochę zamieszania, zanim właściciel go zabrał. Nuki zachował się bardzo ładnie. Bez agresji, ale i bez strachu. Bardziej spanikowałem ja, bo nie wiedziałem jak Nuki zareaguje na takiego niespodziewanego gościa. Okazało się, że bardzo dobrze się spisał. Siła spokoju.