Od mniej więcej roku przymierzałem się do zmiany sprzętu, noszona w góry lustrzanka Nikon D 7100 z ciężkimi obiektywami (zwłaszcza klocowatym 18-140) zaczynała mi ciążyć, choć jeszcze dwa-trzy lata temu nie ciążyła. W grę wchodził bezlusterkowiec Nikon Z, choć nie byłem do końca zadowolony z ich oferty obiektywów do tego systemu.
Do Rumunii pojechałem jeszcze z lustrzanką, niestety na początku przedostatniej wycieczki strzeliła mi w niej migawka. Szczęście w nieszczęściu - prawie pod sam koniec wakacji. Na szczęście moja koleżanka - tatromaniaczka, którą (przezornie ?) wzięliśmy z Renią na nasze wakacje, dysponuje w miarę porządnym kompaktem Lumix, zdjęcia robi dobre (choć nie tak dobre jako moje

) no i zapisuje zdjęcia w RAW. Udostępniła mi swoje zdjęcia, ja też coś tam popstrykałem uzupełniająco jej aparatem, do tego zainstalowałem na swojej raczej budżetowej komórce aplikację do robienia nią RAW? Wiedzieliście, że większość matryc w komórkach ma proporcje wymiarów 4/3, i zdjęcia te są przycinane do typowych panoramicznych proporcji komórkowych przy robieniu zdjęć?
Ostatnie dwie relacje z Rumunii będą kombinowane w zakresie źródeł fotograficznych, zobaczymy, co da się wykrzesać.
Nie było sensu naprawiać D7100. Po powrocie nabyłem Nikona Z i trzy obiektywy: 12-28, 18-140 i 50-250. Waga i gabaryty są mniejsze, szczegółowość zdjęć jest lepsza, jest lepsza stabilizacja, albo ta w 18-140 już mi szwankowała, bo zdarzyło się "zerwać" zdjęcie przy naciskaniu spustu migawki.
Poza tym przy normalnych ISO nie ma oszałamiającej różnicy, za to przy wyższych ISO jest miód. Na starej lustrzance granicznym ISO było dla mnie 1600, powyżej już było widać wyraźny spadek jakości, choć czasem z konieczności robiłem na 2000 lub 2500. Nowy aparat testowałem w ciemnym kościele i przy ISO 51200 zdjęcia wychodziły lekko zaszumione. Otwiera to naprawdę nowe możliwości.
Poza tym AF działa perfekcyjnie i co ważne, mogę włączyć na wyświetlaczu podgląd ostrych miejsc przy manualnym ustawianiu ostrości. Oznacza to, że mogę przywrócić do życia stary obiektyw Auto Revuenon 50 mm f:1,9, którym przy lustrzance musiałem ostrzyć "na oko" więc efekty bywały różne, najczęściej kiepskie. Tu jest dużo lepiej. Efekty możecie ocenić w ostatniej relacji z Krakowa.