Przyszedł czas na wyjazd tylko dla mnie. Szlak poprowadzony palcem po mojej wielkiej mapie. Mam piękne wspomnienia związane ze Szlakiem Trzech Pogórzy, więc postanowiłem to sobie troszkę powtórzyć.
Tak więc Wtorek popołudnie, wsiadam do pociągu 1 klasa za 25zł w promocji. Całą drogę do Krakowa sam w przedziale, idealnie
Korzystając jeszcze z chwili czasu zajrzałem do centrum Krakowa. Tutaj spory ruch jak na wtorek.
Dzień 1
Zaczynamy !
Startuje z Mszany Dolnej. Dojechałem tutaj busem z Krakowa wczesnym rankiem. Możliwości dojazdowe dworca autobusowego są dość spore, skorzystam z niego jeszcze nie raz.
W mieście dosyć duży ruch, dzieje się, ja szybkim krokiem uciekam w bardziej odludne miejsca.
Tego właśnie potrzebowałem
Najbardziej w oczy rzuca mi się Lubogoszcz, tam szedłem Mały Szlak Beskidzki. Od razu się zrobił Beskidzki klimat. Podejście łąką do Wsołowej, pierwszego miejsca na mojej liście.
Widok z Wsołowej. Krajobraz żyleta
Na zdjęciu na lewo Śnieżnica, a po prawo mój następny cel - Ćwilin.
Przeszedłem przez Czarny Dział, gdzie na szczycie mamy klasyczny zestaw Beskidu Wyspowego. Tablica z nazwą szczytu, obok niej ławka z imieniem i wielka tablica przestawiające mapę i listę szczytów do odznak. Ukazała mi się tutaj nareszcie Mogielica. W lesie było widać, że ostatnio padało, pełno kałuż i ogólnie mokro.
Podejście było przyjemne, bardzo długie, ale przynajmniej nie paliło tak jak na wałbrzyskiej drabinie. Ekwipunek miałem standardowy, nie był zbyt ciężki. Szedłem bez namiotu. Tylko cienka mata i materac dmuchany. Wiedziałem, że mam super czas, więc sobie poleżałem. Dużo czasu nie minęło i znalazłem się na Ćwilinie. Ogólnie to kompletne pustki na szlaku. Widoczki spoko, ale trochę słońce psuło.
https://youtube.com/shorts/4XROZqzKrRw
Luboń Wielki a za nią Babia Góra
Tatry <3
Gorce
Zejście z początku nieprzyjemne, dopiero później się polepszyło, spotkałem pierwszych turystów dzisiaj.
Na zdjęciu Mogielica. Jeju ten widok był dla mnie z początku przerażający.
Łopień
Przy Jurkowie krajobraz zdominował Łopień i Mogielica. Tym bardziej schodziłem w dół to widziałem, że zdobycie królowej Beskidu Wyspowego będzie cięższe. Naprawdę robiła podziw z dołu. W Jurkowie zrobiłem zakupy na kolację i śniadanie.
Ruszyłem powoli w górę, jak zwykle początek podejścia najtrudniejszy, potem zrobiło się znośnie. Od dołu do szczytu tak w równej odległości były pozostawianie obrazki z drogą krzyżową. To był mój taki wskaźnik.
Wbiłem na wieżę, ostatni raz nic tutaj nie widziałem tak było mgliście. Ujrzałem tutaj najpierw moją trasę wędrówki na jutrzejszy dzień
Zszedłem na lubianą przeze mnie Polane Stumorgową. Jest tam ładna wiatka. Tuż obok niestety buduje się jakaś bacówka, akurat 3 gości coś tam cięło, zakłócili mój spokój. Ja rozpaliłem ognisko, zjadłem 4 kiełbaski.
Panowie nareszcie pojechali, po drodze się co chwilę zatrzymując i coś tam szukając, chyba drewno wybierali tak mi się wydaje. Miałem sporo czasu położyłem się na trawie i nawet mi się przysnęło na chwilę.
Przed 20 ruszyłem z powrotem na wieżę na zachód słońca. Niestety jak widać trochę chmury przeszkodziły, ale nie ma co narzekać, bo wyszło też zajebiście.
To ja lubię!
Spójrzcie jak cudownie Ćwilin zapozował w centrum.
Wielki Wierch po lewo w centrum, a za nim Gorc. W sumie byłem tutaj sam, parę biegaczy się pojawiło na chwilę, ale na krótki rękawek to szybko uciekali.
Pan Modyń w centrum.
To ja lubię tak sobie zaplanować po swojemu i potem w pełni korzystać.
Filmik - https://youtube.com/shorts/UI66EhYsY44
Wschód miał być po drugiej stronie polany więc zdecydowałem się przenieść z noclegiem na szczyt, żeby mieć blisko na wieżę. Wyszło tak, że spałem pod gołym obok wieży. Troszkę wiało, ale było całkiem komfortowo. Tak właśnie minął pierwszy dzień mojej wyprawy.
Trasa: https://mapa-turystyczna.pl/route/1y6w4
20.1km 1514m przewyższeń. (Trasa krótka, ale przewyższenia odczułem, na szczęście tendencja będzie się odwracać)

