Świerkowy las znów szumi - Jeseniki (2026)

Relacje z Sudetów polskich i czeskich.
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6951
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Świerkowy las znów szumi - Jeseniki (2026)

Postautor: buba » 2026-05-07, 15:20

Nie od wczoraj wiadomo, że każdy długi weekend w Polsce to jakiś koszmar. A majówka to już chyba w szczególności... Trzeba gdzieś spierdzielać! Zachowaliśmy dosyć pozytywne wspomnienia z sierpniowego wyjazdu w Jeseniki, więc postanawiamy iść za ciosem i uderzać gdzieś tam. Może na jakiś skałkach, gdzieś, gdzie nie ma szlaku i specjalnych widoków, a o ich nazwach mało kto słyszał - ukryjemy się i nie zostaniemy zadeptani? Udaje się wyczaić na mapach kilka takich rokujących miejsc i ruszamy.

Pierwszy godny uwagi obiekt namierzamy już w Łukowicach Brzeskich, gdzie zatrzymujemy się, aby wyskoczyć za krzaczek. Przy okazji oglądamy ruiny wiatraka - setki razy go widziałam przejeżdżając, ale pierwszy raz mam okazję zajrzeć do środka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Droga, którą wybraliśmy (już po czeskiej stronie), oczywiście okazuje się być nieprzejezdna. Jakoś mamy zawsze cholerne szczęście do namierzania zamkniętych dróg. Klucząc jakimś objazdami trafiamy na rozległy, widokowy plac. Mówimy, że fajne miejsce na nocleg by było. Acz dzisiaj mamy inny plan, więc jedziemy dalej.

Obrazek

Obrazek

Miejsce, gdzie parkujemy, niedaleko miejscowości Vidly, dla odmiany nie ma zbyt wielu pozytywnych określeń, jakie można by o nim użyć. No może oprócz tego, że jest dokładnie tam, gdzie sobie zaplanowaliśmy powędrować a potem spać. Udaje się wcisnąć w ostatnie wolne miejsce, ale busio musi mocno wciągać brzuszek. Przynajmniej połowa aut to Polacy. Tak... Za blisko od granicy, więc i tu nas majówka dorwała...

Obrazek

Szybko opuszczamy to siedlisko jazgotu, łupiącej muzyki i ujadania psów. Niezbyt pozytywne myśli wirują nam w głowach - może trzeba stąd natychmiast spierdzielać? Byle dalej? Byle gdzie indziej? Może to był największy, najgorszy błąd, żeby przyjechać akurat tutaj???

W lesie udaje się ochłonąć dosyć szybko. Jest pusto. I tak już pozostaje. Nie wiem gdzie poszedł ten dziki tłum z parkingu - ale nie tutaj. I uprzedzając nieco fakty - szczęśliwie jak wróciliśmy wieczorem to również z parkingu się teleportował. Została jedynie ekipa Czechów paląca w wiacie ognisko i jeden polski kamper, zupełnie bezinwazyjny.

Co pierwsze zwraca uwagę w lesie? SZUM!!! Ten sam szum świerkowego lasu! Identyczny jak w sierpniu. Chyba nigdzie świerki tak cudnie nie szumią jak w Jesenikach! To jest chyba jakiś znak firmowy tych gór! :)

Obrazek

Obrazek

Świerk to chyba moje trzecie ulubione drzewo - zaraz po brzozie i sośnie! :)

Obrazek

Obrazek

I jest z nami Wiewiór. Macha kitą przy każdym kroku i ciągle trzeba mu dawać nowe szyszki, bo ma wilczy apetyt.

Obrazek

A w ogóle to zmierzamy na szczyt zwany Lyra. Już na pierwszym skałkach się rozsiadamy, bo zdecydowanie nadeszła pora obiadowa - trzeba wciągnąć jakąś bułeczkę, by mieć siłę iść dalej.

Obrazek

Był plan zapodać odżywianie już na parkingu, no ale jego stan zapewne wywołał by znaczną niestrawność przy podjęciu takiej próby. A tu jest bardzo przyjemnie, skały mamy dla siebie tzn. musimy je dzielić jedynie z gigantycznymi mrówkami i jedną jaszczurką, która dziwnie wokół nas krąży ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widoki stąd są dość ograniczone, ale coś obłego tam gdzieś przeziera. Zawsze coś dla zawieszenia wzroku podczas wbijania zębów w kanapkę.

Obrazek

Kolejne skałki Lyry okazują się jeszcze ciekawsze.

Obrazek

Obrazek

Przełazimy wąskim korytarzykiem, gdzie pozostały jeszcze jęzory lodu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przestrzeń, która się otwiera tu przed wędrowcem, prezentuje się całkiem akceptowalnie. Jak okiem sięgnąć ani jednego zabudowania! :)

Obrazek

Obrazek

Schodzimy, przysiadając czasem na zboczach, w co bardziej urokliwych miejscach, gdzie urzekną nas widoki czy korzeniowiska. A dookoła świeżość - aromat potoków i żywicy, ktorą nawiewa wiatr. Jaki miły ciepły wiatr! Jak totalnie inny niż to lodowate coś jeszcze sprzed tygodnia!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przy skrzyżowaniu stokówek stoi drewniany budynek. Sedlovka - głosi napis.

Obrazek

Pasowałoby tu schronisko albo przynajmniej knajpka. Może kiedyś było?? Bardzo przyjemne to miejsce i przelatuje przez głowę myśl, że bardzo szkoda, że jest zamknięte. Ale czy to nie tak, że jest ono takie miłe właśnie dlatego, że nie jest czynne? Dlatego, że teren wokół wypełnia tylko świergot wiosennego ptactwa i szum otaczającego lasu? Gdyby było otwarte i podawali tu piwo z frytkami - czy atmosfera nie byłaby jak na parkingu, z którego tak szybko uciekaliśmy? Pozytywne doznania gastronomiczne to nie wszystko. A "żarcie" = "tłum".

Obrazek

Obrazek

Wspinamy się na Žárový Vrch. Coby nie było nudno - tu skałka, tam skałka.

Obrazek

Obrazek

Ściana świerków i ściana modrzewi - oddzielone ścieżynką.

Obrazek

I jeszcze jedno co zauważyliśmy w Jesenikach - tu jakoś odległości są krótsze, góry są niższe i mniej strome niż wydawałoby się z mapy. Drugi raz tu jesteśmy w rejonie - i drugi raz to samo. Planuję jakąś trasę i myk, myk już jesteśmy na górze, bez zadyszki, o niebo szybciej niż by się wydawało. A czas jakby się wydłużał i płynął wolniej. Dziwne miejsce...

No więc Žárový szczyt pojawia się iście znienacka ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A na Pradziadzie i okolicznych graniach to jeszcze płaty śniegu leżą!

Obrazek

Na bałwana by starczyło ;)

Obrazek

Dobrze, że nas tam nie ma. Tu mamy ciepłe, wygrzane skałki - do wyboru do koloru. Jest gdzie powłazić. Wiewiórowi się chyba bardzo podoba, bo ciągle macha kitą :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Klucząc po lasach namierzamy też bardzo przyjemne miejsce ogniskowe - pod skalnym okapem, więc i na deszczowy dzionek jak znalazł. Nie wykorzystujemy go niestety zgodnie z przeznaczeniem, bo raz, że już wszystko zjedliśmy i grzankę można by zrobić jedynie z Wiewióra ;) Dwa, że woda też się skończyła i nie byłoby za bardzo czym gasić. No ale miejsc piękne - i kto wie? Może kiedyś?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Powrót przez lasy rozświetlone zachodzącym słońcem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tuptamy przez połacie szyszek.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wieczorny cień powoli wpełza na stokówki. A im słońce opada niżej - tym las zaczyna szumieć bardziej solidnie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Czasem niespodziewanie między drzewami błyśnie widoczek.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po całkiem ciepłym i przyjemnym dniu noc nastaje tak lodowata, że przez dwie godziny nie mogę się zagrzać, mimo śpiwora i dwóch ciepłych kocy. Pomaga dopiero kurtka puchowa i trzeci koc. Dopiero w takiej gawrze udaje się usnąć. Masakra - jak krótkie są te okresy w roku, gdy człowiek nie marznie i może z siebie ściągnać ten milion szmat!

cdn
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
sprocket73
Posty: 6759
Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
Kontakt:

Re: Świerkowy las znów szumi - Jeseniki (2026)

Postautor: sprocket73 » 2026-05-07, 15:50

Bardzo przyjemne odludne i skałkowe oblicze Jesioników.
Tłumy poszły na Pradziada, a Buba w drugą stronę ;)
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6951
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Świerkowy las znów szumi - Jeseniki (2026)

Postautor: buba » 2026-05-07, 16:36

sprocket73 pisze:Bardzo przyjemne odludne i skałkowe oblicze Jesioników.




I nawet myślelismy tam o tobie tzn. bardziej o Tobim ;) Jak na jednej skałce otwarła nam się szczelina pod nogami a dalej była druga skałka. I pomyślałam "Tobi by przeskoczył" - no ale my mamy tylko po dwie skoczne łapy więc się balismy i trzeba było zawrócić ;)

sprocket73 pisze:Tłumy poszły na Pradziada, a Buba w drugą stronę ;)



Szczęśliwie Pradziada oglądaliśmy z takiej odległości, że prezentował sie bardzo przyjemnie :)
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
Pudelek
Posty: 8927
Rejestracja: 2013-07-08, 15:01
Lokalizacja: Oberschlesien

Re: Świerkowy las znów szumi - Jeseniki (2026)

Postautor: Pudelek » 2026-05-07, 18:28

W tym roku majówka u Czechów wypadła identycznie jak u nas, więc też było bardziej tłumnie w górach, no, ale oni mają ich więcej, więc to się bardziej rozkłada.
Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy wielki krok naprzód!
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6951
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Świerkowy las znów szumi - Jeseniki (2026)

Postautor: buba » 2026-05-07, 19:36

Pudelek pisze:W tym roku majówka u Czechów wypadła identycznie jak u nas, więc też było bardziej tłumnie w górach, no, ale oni mają ich więcej, więc to się bardziej rozkłada.


Na naszych majówkowych trasach spotkaliśmy chyba z 10 osób - i to wszystko byli Polacy. Uprzedzając pytania czy im zaglądałam w dokumenty - para na skałce poprosiła nas żeby im zrobić zdjęcie, a pozostałe tak darły japy, że nie było watpliwości ;)

Może wśrod Czechów bardziej jest w modzie w długi weekend jezdzic rowerem, zwiedzać miasta albo po knajpach siedzieć?
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
Pudelek
Posty: 8927
Rejestracja: 2013-07-08, 15:01
Lokalizacja: Oberschlesien

Re: Świerkowy las znów szumi - Jeseniki (2026)

Postautor: Pudelek » 2026-05-07, 20:01

Rowery będą królować, jak sądzę.

Natomiast tu trzeba pamiętać, że byliście blisko granicy, stąd dużo ludzi z Polski uciekających od tłumów.
Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy wielki krok naprzód!
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 1393
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: Świerkowy las znów szumi - Jeseniki (2026)

Postautor: _laynn » 2026-05-11, 10:25

Fajne te Jeseniki.
Awatar użytkownika
Sebastian
Posty: 7184
Rejestracja: 2017-11-09, 17:18
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Świerkowy las znów szumi - Jeseniki (2026)

Postautor: Sebastian » 2026-05-11, 17:50

W Polsce można znaleźć w górach miejsca, gdzie w majówkę jest pusto - i jest ich całkiem sporo.
Awatar użytkownika
Coldman
Posty: 1843
Rejestracja: 2020-05-19, 22:34
Lokalizacja: Wysoczyzna Kaliska
Kontakt:

Re: Świerkowy las znów szumi - Jeseniki (2026)

Postautor: Coldman » 2026-05-11, 17:54

Miło tak gdy góry są tylko dla Siebie :D

Ja tam w Majówkę chodziłem wokół Wałbrzycha i oprócz szczytów do odznak to było ludzi w sam raz :D
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Awatar użytkownika
Sebastian
Posty: 7184
Rejestracja: 2017-11-09, 17:18
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Świerkowy las znów szumi - Jeseniki (2026)

Postautor: Sebastian » 2026-05-11, 18:11

Chwalmy Żabki, bo np. na słowackim zadupiu czasem po 18 nie ma gdzie zjeść cokolwiek.
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6951
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Świerkowy las znów szumi - Jeseniki (2026)

Postautor: buba » 2026-05-13, 22:42

Fajne te Jeseniki.


I pewnie tam jeszcze wrócimy, bo jeszcze zostało troche zaplanowanych miejsc, na które brakło teraz czasu.


W Polsce można znaleźć w górach miejsca, gdzie w majówkę jest pusto - i jest ich całkiem sporo.


Zapewne jak się człowieka wysili i poszuka - to znajdzie. Acz w tym przypadku poszliśmy na łatwizne :P

Miło tak gdy góry są tylko dla Siebie :D


Nie tak całkiem dla siebie, bo kazdego dnia z kilkanaście osób mineliśmy. Ale miło jak najbardziej!

Ja tam w Majówkę chodziłem wokół Wałbrzycha i oprócz szczytów do odznak to było ludzi w sam raz :D


To ja bardzo czekam na relacje!!!!

Chwalmy Żabki, bo np. na słowackim zadupiu czasem po 18 nie ma gdzie zjeść cokolwiek.


Dobra Żabka nie jest zła! Wolałabym wprawdzie sklepik spożywczo-przemysłowy "Promyk" albo "Ziuta", ale jak się nie ma co się lubi... Na wyjazdach korzystamy z Żabek bardzo często - coby uzupełnić zapasy i dla obserwacji lokalnych klimatów, które lubią się tam skupiać. I fajne jest, że tam można szybko zrobić zakupy, a nie stać w upiornych kolejkach jak w wiekszych marketach.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
Pudelek
Posty: 8927
Rejestracja: 2013-07-08, 15:01
Lokalizacja: Oberschlesien

Re: Świerkowy las znów szumi - Jeseniki (2026)

Postautor: Pudelek » 2026-05-14, 00:00

Sebastian pisze:Chwalmy Żabki, bo np. na słowackim zadupiu czasem po 18 nie ma gdzie zjeść cokolwiek.


prędzej na słowackim zadupiu znajdę knajpę niż w Polsce w znacznie większej miejscowości. W Polsce Żabki wykańczają konkurencję - zarówno dotychczasowe sklepy jak i lokale. Miejscowym pozostaje albo kupować drogo i w małym wyborze albo dymać ileś kilometrów do dyskontu...

Tak mi się przypomniało: wracaliśmy z Bastkiem z majówki 1 maja. W Czechach, w Bohuminie, wrzało jak w ulu: knajpy pełne, parki pełne, ludzie na ławkach, trawnikach, jedna wielka impreza. Po wjeździe do Polski przez prawie dwie godziny jazdy nie widzieliśmy ani jednego otwartego lokalu pomijając dwa, w których była impreza, chyba wesela. Kompletna pustynia, prawie nikogo na ulicach, żadnej socjalizacji, żadnego wspólnego spędzania czasu. Ale za to Żabki były otwarte... Nawet powiedziałem wtedy do Bastka, że wcale się nie dziwię, że w Polsce społeczeństwo tak jest podzielone, skoro ludzie w ogóle się ze sobą nie spotykają nawet w święto.
Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy wielki krok naprzód!
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6951
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Świerkowy las znów szumi - Jeseniki (2026)

Postautor: buba » 2026-05-14, 12:32

W Czechach, w Bohuminie, wrzało jak w ulu: knajpy pełne, parki pełne, ludzie na ławkach, trawnikach, jedna wielka impreza. Po wjeździe do Polski przez prawie dwie godziny jazdy nie widzieliśmy ani jednego otwartego lokalu pomijając dwa, w których była impreza, chyba wesela. Kompletna pustynia, prawie nikogo na ulicach, żadnej socjalizacji, żadnego wspólnego spędzania czasu.


To powiem ci, że ja z tegorocznej majówki mam zupełnie krańcowo przeciwne doznania. 1 i 3 maja mijane po drodze polskie miasteczka - Nysa, Głuchołazy to kłębowisko aut, rowerów, pieszych, hulajnog, całe watahy spacerujących rodzin, młodzieży, kociokwik jakby kij w mrowisko wsadził. Sama Oława zresztą też. Cieżko było się przebić bo jak nie mecz to bieg. Zlate Hory też masakra, ale ciągneły tam istne pielgrzymki rowerowe od polskiej strony. A za Zlatymi Horami jakby uciąć nożem - zaczął się spokój i przyjemna pustka (nie licząc parkingu o którym wspominałam w relacji). Np. takie Vrbno było jak wymarłe, puste ulice, puste chodniki, ludzi jakby wymiotło. Na tyle, ze na spokojnie mogliśmy stanąć na środku drogi i obfocić stare ciężarówki czy nie narażając sie na złe spojrzenia czy kłopotliwe komentarze wynieść śmieci do parkowych kubłów. Wioski tym bardziej. Jak inny świat. M.in. dlatego od kilku lat zaczęłam tak bardzo lubić Czechy i dwa wyjazdy w tym roku - w kwietniu i na początku maja utwierdziły mnie w tym. Może to zależy od regionu?
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
Pudelek
Posty: 8927
Rejestracja: 2013-07-08, 15:01
Lokalizacja: Oberschlesien

Re: Świerkowy las znów szumi - Jeseniki (2026)

Postautor: Pudelek » 2026-05-14, 14:38

Vrbno zawsze wygląda jak wymarłe ;)

Ogólnie czeskie wioski raczej rzadko kiedy sprawiają wrażenie ludnych, ale tam przeważnie można znaleźć jakieś punkty typu knajpa, gdzie gromadzą się ludzie. Nie osobno typu "spacer, hulajnoga", ale właśnie żeby spotkać znajomych i pogadać. Tutaj na odcinku Chałupki - Opole nie było niczego takiego. Nawet Racibórz pusty. W Chałupkach jedynie kilka osób przy lodziarni. Nie przez przypadek jak ja się chcę wybrać na piwo i przy okazji pogadać z miejscowymi, to muszę drałować prawie 13 km przez las, a żeby trafić na kolejną taką knajpę to musiałbym chyba jechać do Prudnika.

W Bohuminie było to o tyle fajne, że to nie była żadna odgórna impreza, ale wyglądało jakby po prostu wyszli sobie ludzie spotkać z innymi ludźmi. Niektórzy rozsiedli się pod blokami (u mnie tego już praktycznie w ogóle nie ma, poumierało razem ze starszymi pokoleniami), inni na ławkach w parku, jeszcze inni gdzieś na ulicach. Czasem ktoś tam coś pił, ale kulturalnie i nawet mówię do Bastka: - Kilka kilometrów dalej to by wpadła policja i rozgoniła całe towarzystwo, spisując co drugiego.
Odnoszę wrażenie, a wręcz jestem przekonany, że i Czesi i Słowacy jeszcze nie stracili tej ochoty do kontaktu z innymi ludźmi. I nie mam tu na myśli shopingu w zatłoczonej galerii.
Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy wielki krok naprzód!

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 19 gości