Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
- sprocket73
- Posty: 6726
- Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
- Kontakt:
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Przykro mi, że się rozczarowałeś. Kiedyś to były wyjazdy ze Zdobywcami...
SPROCKET
viewtopic.php?f=17&t=1876
viewtopic.php?f=17&t=1876
- Tępy dyszel
- Posty: 3031
- Rejestracja: 2013-07-07, 16:49
- Lokalizacja: Tychy
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Bardzo wysoki poziom kultury i klasy KG "Zdobywcy" co Pan Bóg wynagrodził bardzo dobrą pogodą.
Czy to skutek działań ewangelizacyjnych Obywatela Dobromił ?
Czy to skutek działań ewangelizacyjnych Obywatela Dobromił ?
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Wiosna nieśmiało wkracza,cieszą oko kwitnące drzewa.Takie mam wrażenie,że polana na Ćwilinie coraz bardziej zarasta.
- sprocket73
- Posty: 6726
- Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
- Kontakt:
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
marekw pisze:Wiosna nieśmiało wkracza,cieszą oko kwitnące drzewa.Takie mam wrażenie,że polana na Ćwilinie coraz bardziej zarasta.
Ją też dotyka upływ czasu, tak jak nas...
SPROCKET
viewtopic.php?f=17&t=1876
viewtopic.php?f=17&t=1876
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
A jak tam Tobi się trzyma na początku nowego sezonu?
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
A jak tam Ukochana się trzyma na początku nowego sezonu?
mój blog: http://sebastianslota.blogspot.com/
- sprocket73
- Posty: 6726
- Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
- Kontakt:
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Tobi jak na 12 letniego psa całkiem dobrze.
Ukochana jak na starą babę, chyba też
Ukochana jak na starą babę, chyba też
SPROCKET
viewtopic.php?f=17&t=1876
viewtopic.php?f=17&t=1876
- sprocket73
- Posty: 6726
- Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
- Kontakt:
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Pod koniec wtorkowego dnia pracy wpadła mi do głowy myśl, że może warto zobaczyć jak pojawiają się na drzewach liście. To naprawdę krótki moment i łatwo go przegapić. Szybki urlop i następnego dnia pojechałem na Jurę do Trzebniowa. Zaparkowałem pod formacją skalną Skały na Wzgórzu. Wielkiego wrażenia nie zrobiły, słońce operowało od tyłu, wszystko skrywało się w cieniu.

Zaszedłem je od tyłu i okazało się, że ktoś porobił utrudnienia dla piesków, żeby nie mogły wyjść na górę. Tobi musiał kombinować.

Następnie skierowałem się w las szukać tych liści na drzewach. Były

Skałka z dziurami - ser szwajcarski.

Byłem naprawdę zdziwiony ile dziur zaliczył Tobi. Doszedł tam od tyłu, przemieszczając się w labiryncie wąskich korytarzy, człowiek nie dałby rady.

Skała Mechata i zielone widoki z niej.

Potem szedłem sobie zarośnietym lasem i delektowałem się zielenią.




Kierowałem się na azymut w kierunku kolejnej formacji - Bukowie.

Pod koniec wyborne chaszczowanie.

Bukowie.

Ładne skalniaczki tu są.


Dalsze łażenie bezścieżkowe, przez kolejne skałki.

I inne atrakcje.

Nawet się trochę zgubiłem w drodze do kolejnych skałek i już chciałem je odpuścić, ale okazało się, że się nie zgubiłem, wyszedłem prosto na nie. Okazały się niewielkie.

Prawie już miałem nie podchodzić na kolejne nieciekawe skałki, ale coś mnie tam jednak przyciągnęło i okazało się, że tym razem natrafiłem na coś spektakularnego.

To Kopciówki i Rygiel. Kawał skały. Od razu wpadłem na pomysł, żeby zejść szczeliną widoczną tu na zdjęciu na wprost, miedzy skałami na dół.

Schodzimy w szczelinę. Tobi zadowolony.

Bardzo fajne malownicze miejsce. Można nawet zwiedzać po parę metrów na boki.

Pomysł nie okazał się łatwy w realizacji. Udało się dotrzeć do drzewa (tego niższego) dokładnie na wprost przed Tobim. Potem było już blisko, ale Tobi się nie zdecydował, ja tym bardziej.

Próbujemy innymi drogami obchodząc skały wokół.

Udało się, jesteśmy na dole. Straszne Bydlaki.

A tu próbowaliśmy schodzić, Tą szczeliną na wprost.

Teraz atakujemy od dołu. Tobi najdzielniejszy ma parcie i wychodzi to tego drzewa, gdzie zeszliśmy od góry. Czyli on ma zaliczone. Ja się nie odważyłem. Nie było tam się czego chwycić.

Po Kopciówkach spojrzałem pierwszy raz tego dnia na zegarek, bo miałem takie poczucie, że powinna być 13-15, a słońce wydawało mi się jakoś za nisko. Była 17:22 - ale ten czas w skałkach leci. Wpadłem w lekką panikę, bo byłem w najdalszym punkcie wycieczki i pognałem na przełaj w drogę powrotną.

Bezproblemowo dotarłem w miejsce startu. Skały na Wzgórzu wyglądały całkiem inaczej niż rano.

Fajna ta maczuga.


Tobi znowu był męczony na utrudnieniach dla piesków.

Fajna wycieczka po nieznanych terenach. Z tych wszystkich miejsc tylko na Bukowiu byłem kiedyś z Ukochaną. Szlaki omijają te atrakcje, jak coś tu jest to idzie dołem, wygodnymi leśnymi drogami, albo asfaltowanymi drogami rowerowymi. Morał z tego taki, że warto się zapuścić w krzaki
Zaszedłem je od tyłu i okazało się, że ktoś porobił utrudnienia dla piesków, żeby nie mogły wyjść na górę. Tobi musiał kombinować.
Następnie skierowałem się w las szukać tych liści na drzewach. Były
Skałka z dziurami - ser szwajcarski.
Byłem naprawdę zdziwiony ile dziur zaliczył Tobi. Doszedł tam od tyłu, przemieszczając się w labiryncie wąskich korytarzy, człowiek nie dałby rady.
Skała Mechata i zielone widoki z niej.
Potem szedłem sobie zarośnietym lasem i delektowałem się zielenią.
Kierowałem się na azymut w kierunku kolejnej formacji - Bukowie.
Pod koniec wyborne chaszczowanie.
Bukowie.
Ładne skalniaczki tu są.
Dalsze łażenie bezścieżkowe, przez kolejne skałki.
I inne atrakcje.
Nawet się trochę zgubiłem w drodze do kolejnych skałek i już chciałem je odpuścić, ale okazało się, że się nie zgubiłem, wyszedłem prosto na nie. Okazały się niewielkie.
Prawie już miałem nie podchodzić na kolejne nieciekawe skałki, ale coś mnie tam jednak przyciągnęło i okazało się, że tym razem natrafiłem na coś spektakularnego.
To Kopciówki i Rygiel. Kawał skały. Od razu wpadłem na pomysł, żeby zejść szczeliną widoczną tu na zdjęciu na wprost, miedzy skałami na dół.
Schodzimy w szczelinę. Tobi zadowolony.
Bardzo fajne malownicze miejsce. Można nawet zwiedzać po parę metrów na boki.
Pomysł nie okazał się łatwy w realizacji. Udało się dotrzeć do drzewa (tego niższego) dokładnie na wprost przed Tobim. Potem było już blisko, ale Tobi się nie zdecydował, ja tym bardziej.
Próbujemy innymi drogami obchodząc skały wokół.
Udało się, jesteśmy na dole. Straszne Bydlaki.
A tu próbowaliśmy schodzić, Tą szczeliną na wprost.
Teraz atakujemy od dołu. Tobi najdzielniejszy ma parcie i wychodzi to tego drzewa, gdzie zeszliśmy od góry. Czyli on ma zaliczone. Ja się nie odważyłem. Nie było tam się czego chwycić.
Po Kopciówkach spojrzałem pierwszy raz tego dnia na zegarek, bo miałem takie poczucie, że powinna być 13-15, a słońce wydawało mi się jakoś za nisko. Była 17:22 - ale ten czas w skałkach leci. Wpadłem w lekką panikę, bo byłem w najdalszym punkcie wycieczki i pognałem na przełaj w drogę powrotną.
Bezproblemowo dotarłem w miejsce startu. Skały na Wzgórzu wyglądały całkiem inaczej niż rano.
Fajna ta maczuga.
Tobi znowu był męczony na utrudnieniach dla piesków.
Fajna wycieczka po nieznanych terenach. Z tych wszystkich miejsc tylko na Bukowiu byłem kiedyś z Ukochaną. Szlaki omijają te atrakcje, jak coś tu jest to idzie dołem, wygodnymi leśnymi drogami, albo asfaltowanymi drogami rowerowymi. Morał z tego taki, że warto się zapuścić w krzaki
SPROCKET
viewtopic.php?f=17&t=1876
viewtopic.php?f=17&t=1876
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Bardzo ładne. Poczułem chęć udać się w Kuźnie.
Decyzją administracji Dobromił otrzymał nagany :
- za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum
- za niecytowanie w postach wypowiedzi, do których się odnosi
- za relację przypisaną do niewłaściwego działu
- za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum
- za niecytowanie w postach wypowiedzi, do których się odnosi
- za relację przypisaną do niewłaściwego działu
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
sprocket73 pisze:Następnie skierowałem się w las szukać tych liści na drzewach. Były
Są liście, jest zajebiście
sprocket73 pisze:Byłem naprawdę zdziwiony ile dziur zaliczył Tobi. Doszedł tam od tyłu, przemieszczając się w labiryncie wąskich korytarzy, człowiek nie dałby rady.
Nie bałeś się, że Tobi się gdzieś zaklinuje w szczelinie?
sprocket73 pisze:Bezproblemowo dotarłem w miejsce startu. Skały na Wzgórzu wyglądały całkiem inaczej niż rano.
Na tym właśnie polega rola światła w fotografii.
Poza tym bardzo odważne skałkowanie, przynajmniej według mojego wyczucia. Jura jest fajna na przedwiośnie, jest tam wcześniej zielono niż w górach.
mój blog: http://sebastianslota.blogspot.com/
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Piękne zdjęcia i znów musiałem poszukać gdzie to jest mapach 
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
- sprocket73
- Posty: 6726
- Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
- Kontakt:
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Sebastian pisze:Nie bałeś się, że Tobi się gdzieś zaklinuje w szczelinie?
Szczerze mówiąc - nie. Tobi z wiekiem jest coraz bardziej ostrożny.
Coldman pisze:znów musiałem poszukać gdzie to jest
Ciekawe miejsca są po prostu wszędzie. Skałek na Jurze jest tak wiele, że przy mniej znanych nie są nawet wydeptane dzikie ścieżki. Trzeba eksplorować
SPROCKET
viewtopic.php?f=17&t=1876
viewtopic.php?f=17&t=1876
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
sprocket73 pisze:Tobi z wiekiem jest coraz bardziej ostrożny.
A ty?
mój blog: http://sebastianslota.blogspot.com/
- sprocket73
- Posty: 6726
- Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
- Kontakt:
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Ja jestem jakby coraz bardziej obok tego co się dzieje. Jakbym tylko obserwował, coraz mniej się angażując.
SPROCKET
viewtopic.php?f=17&t=1876
viewtopic.php?f=17&t=1876
- sprocket73
- Posty: 6726
- Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
- Kontakt:
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Pora zobaczyć, czy w górach tez jest wiosna 
Jedziemy w Markowe okolice, zaczynamy w Stryszawie i idziemy na Surzynówkę unikając niebieskiego szlaku, który idzie długo asfaltem, a potem omija górki po drodze.

Jest biało. Jeszcze po drodze, przez ułamek sekundy miałem wrażenie, że widzę wapienne skały, a to były kwitnące drzewa.

Pierwsze szczytowanie - Gawronowa z ciekawą chatką.


Potem trochę widoków, identyczne miał Marek w niedawnej relacji, tylko bez zieleni. Magurka i Surzynówka.

Jaworzyna, Wojewodowa Góra i Czepelówka.

Docieramy pod Surzynówkę.

Jest tu nowoczesna góralska zabudowa.

Zdobywamy szczyt z widokiem na Babią.

Przechodzimy przez zabetonowany Beskidzki Raj.

Surzynówka zostaje w tyle, idziemy na Magurkę.

Tu są zdecydowanie inne klimaty.

Rozpoczynamy powrót. Przed nami Kamienna.

Przysiółek Kubasiaki.

Widok wstecz na Magurkę.

Przed przysiółek Knapczyki.

Pykowica.

Widok wstecz na Kamienną.

Pykowica jest szczytem bezścieżkowym.

A zejście z niej jest dzikie.

Gołuszkowa Góra i Lipska Góra... ale tam już nie idziemy.

Przechodzimy potok Czerna.

Wracamy do Stryszawy.

Dzień był bardzo ciepły, słoneczny, zielony. A Markowe tereny kolejny raz przyjemnie zaskoczyły
Jedziemy w Markowe okolice, zaczynamy w Stryszawie i idziemy na Surzynówkę unikając niebieskiego szlaku, który idzie długo asfaltem, a potem omija górki po drodze.
Jest biało. Jeszcze po drodze, przez ułamek sekundy miałem wrażenie, że widzę wapienne skały, a to były kwitnące drzewa.
Pierwsze szczytowanie - Gawronowa z ciekawą chatką.
Potem trochę widoków, identyczne miał Marek w niedawnej relacji, tylko bez zieleni. Magurka i Surzynówka.
Jaworzyna, Wojewodowa Góra i Czepelówka.
Docieramy pod Surzynówkę.
Jest tu nowoczesna góralska zabudowa.
Zdobywamy szczyt z widokiem na Babią.
Przechodzimy przez zabetonowany Beskidzki Raj.
Surzynówka zostaje w tyle, idziemy na Magurkę.
Tu są zdecydowanie inne klimaty.
Rozpoczynamy powrót. Przed nami Kamienna.
Przysiółek Kubasiaki.
Widok wstecz na Magurkę.
Przed przysiółek Knapczyki.
Pykowica.
Widok wstecz na Kamienną.
Pykowica jest szczytem bezścieżkowym.
A zejście z niej jest dzikie.
Gołuszkowa Góra i Lipska Góra... ale tam już nie idziemy.
Przechodzimy potok Czerna.
Wracamy do Stryszawy.
Dzień był bardzo ciepły, słoneczny, zielony. A Markowe tereny kolejny raz przyjemnie zaskoczyły
SPROCKET
viewtopic.php?f=17&t=1876
viewtopic.php?f=17&t=1876
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 28 gości
