Od gór po morze. Od Bałtyku po Beskid Żywiecki albo urlop czyli wakacje 2026
: 2026-08-16, 22:47
Albo może trzeba by zatytułować, od słońca po sztorm...?
Zacznijmy jednak, nie od pogody, co od lokalizacji.
Wakacje rozpoczynamy od szybkiego wyjazdu na bazę, w górach zostawiając zwierzaka a zabierając babcie.

Gdy zeszłej jesieni zaczynaliśmy się zastanawiać nad przyszłorocznymi wakacjami, to wiedzieliśmy jedno. Będą one w Polsce.
Wyjazd nad morze rozpoczynamy w ulewnym deszczu...no świetnie. Liczyłem, że prognozy się nie sprawdzą, ale na nasze "szczęście" sprawdziły się idealnie. Kolejna mała przeszkoda? Zablokowana A1 obok Pyrzowic - jakby nie dało się wcześniej postawić policji, musimy się wrócić i starą jedynką przez Częstochowę dotrzeć do autostrady. Leje generalnie całą drogę i dopiero pod trójmiastem przestaje padać. Gdy się rozpakowujemy w Jastrzębiej Górze nawet wychodzi słońce, więc ruszamy z niego skorzystać. Przechodzimy przez letniskową miejscowość, zjadając obiad w poleconej knajpie. Następnie ruszamy ku "Gwiazdy Północy" czyli pomnikowi oznaczającym najbardziej wysunięty punkt Polski:

z żoną
Następnie przez fajny zagajnik schodzimy na plażę i nią spacerem docieramy do Lisiego Jaru.

Na plaży wieje przeokrutnie, widać sypiący się piasek na konarze, ale podwijam spodnie, zdejmuje buty i idę mocząc stopy w morskich falach, a nogi kłują niczym igły ziarenka piasku:


Poniżej główne zejście na plażę z Jastrzębiej Góry:

a to wejście do Lisiego Jaru:

Lisi Jar ma długość 350 metrów i głębokość 50 metrów. Ponoć wracał nim po rozbiciu się statku Zygmunt III Waza. Piękne miejsce!



Kolejnego dnia ma być pochmurno ale bez opadów. cdn...
Zacznijmy jednak, nie od pogody, co od lokalizacji.
Wakacje rozpoczynamy od szybkiego wyjazdu na bazę, w górach zostawiając zwierzaka a zabierając babcie.
Gdy zeszłej jesieni zaczynaliśmy się zastanawiać nad przyszłorocznymi wakacjami, to wiedzieliśmy jedno. Będą one w Polsce.
Wyjazd nad morze rozpoczynamy w ulewnym deszczu...no świetnie. Liczyłem, że prognozy się nie sprawdzą, ale na nasze "szczęście" sprawdziły się idealnie. Kolejna mała przeszkoda? Zablokowana A1 obok Pyrzowic - jakby nie dało się wcześniej postawić policji, musimy się wrócić i starą jedynką przez Częstochowę dotrzeć do autostrady. Leje generalnie całą drogę i dopiero pod trójmiastem przestaje padać. Gdy się rozpakowujemy w Jastrzębiej Górze nawet wychodzi słońce, więc ruszamy z niego skorzystać. Przechodzimy przez letniskową miejscowość, zjadając obiad w poleconej knajpie. Następnie ruszamy ku "Gwiazdy Północy" czyli pomnikowi oznaczającym najbardziej wysunięty punkt Polski:
z żoną
Następnie przez fajny zagajnik schodzimy na plażę i nią spacerem docieramy do Lisiego Jaru.
Na plaży wieje przeokrutnie, widać sypiący się piasek na konarze, ale podwijam spodnie, zdejmuje buty i idę mocząc stopy w morskich falach, a nogi kłują niczym igły ziarenka piasku:
Poniżej główne zejście na plażę z Jastrzębiej Góry:
a to wejście do Lisiego Jaru:
Lisi Jar ma długość 350 metrów i głębokość 50 metrów. Ponoć wracał nim po rozbiciu się statku Zygmunt III Waza. Piękne miejsce!
Kolejnego dnia ma być pochmurno ale bez opadów. cdn...