Gdy przed wyjazdem szukaliśmy kwatery, stwierdziliśmy, że ważnym kryterium byłoby możliwość nocowania jak najbliżej rynku. Noc pokazała nam, że nie do końca to był dobry wybór, więc nieco zmieleni przez małą ilość snu ruszamy z rana do kolejnej z atrakcji.
Oczywiście po śniadaniu. Wynajęty "apartament" mieliśmy przy jednej z ulic odchodzących od rynku, na ulicy Ruska, nazwa ulicy nie uległa zmianie od średniowiecza. Spod drzwi mamy dokładnie pół kilometra na róg rynku. Fajnie bo to tylko kilka minut spaceru. Dodatkowym plusem jest biedra w kamienicy obok, oraz podziemny parking w niej.
Niefajnie, bo nocą ta ulica żyje. I mniejsza o imprezowanie, ale do drugiej jeżdżą tramwaje, oraz co jakiś czas jakiś %&$#* z pierdzącym wydechem musi dawać popisy a głos między tymi kamienicami jest jak w studni. A że nie możemy zamknąć okien (bo mieszkanie znajduje się na ostatniej kondygnacji i w te upały jest bardzo zagrzane i panuje tu zaduch), a klimatyzacji nie ma, to nie umiemy zasnąć ani przy zamkniętych oknach, ani przy otwartych. Jest wiatrak, więc w środku nocy zamykamy okna i go włączamy i w końcu zasypiamy, choć męczą nas koszmary. Samo mieszkanie jest bardzo fajne, obszerny pokój z aneksem (z dwoma wygodnymi łóżkami oraz rozkładaną sofą), w pełni wyposażoną kuchnią; w całym mieszkaniu jest czysto; a według opinii zimą jest w nim też ciepło, więc kto wie, może do niego kiedyś wrócimy (przy rezerwacji nie było informacji o piętrze stąd nasze zaskoczenie - zapewne nie wybralibyśmy takiego mieszkania mając tą wiedzę).
Rano wstaję i idę po bułki na śniadanie i wtedy robię zdjęcie jednej ze świątyń - prawosławnej katedrze, której dzień wcześniej nie obejrzeliśmy.
Po śniadaniu opuszczamy apartament i po opłaceniu parkingu ruszamy ku atrakcji, na którą mamy już bilety - do Wrocławskiego ZOO. Człowiek się wychował na "Z kamerą wśród zwierząt", które prowadzili państwo Gucwińscy, więc w końcu je odwiedzimy.


(...)
Czas wracać do domu, ale zanim jeszcze wyjedziemy na autostradę pozostało nam jedno miejsce do odwiedzenia.
Stary Cmentarz Żydowski przy ul Ślężnej.
Parkujemy pod bramą wejściową i idziemy zakupić bilety. Pan na kasie się nas pyta - czy bilety powrotne też nam sprzedać?



więcej w relacji
https://mniejszeiwiekszegory.blogspot.c ... cawiu.html