W ostatnią niedzielę maja pojechaliśmy z żoną na kawę. Było to pewne pożegnanie.
Ale szkoda by nie skorzystać z pięknej pogody, więc pojechaliśmy pozwiedzać miejsce nam znane, choć chcieliśmy zobaczyć to czego ostatnim razem nie obejrzeliśmy. Amerykańską kolonię.

Czyli jedziemy do Katowic, na Giszowiec, który odwiedziliśmy kilka lat temu ( https://mniejszeiwiekszegory.blogspot.c ... escie.html ), ale nie dotarliśmy do jednego skrawka, więc dziś postanawiamy to nadrobić.
Parkujemy, kupujemy lody i ruszamy na spacer.
Giszowiec to osiedle zbudowane pod nowy szyb Carmen (dziś Pułaski) kopalni Giesche (Wieczorek). Budowę rozpoczęto w czerwcu 1907 roku - tu więcej historii. Osiedle wybudowano w niskiej zabudowie by móc pod terenem osiedla wydobywać węgiel. W latach 70 tych ubiegłego wieku 2/3 osiedla wyburzono pod 10cio piętrowe bloki z wielkiej płyty. Wyburzanie przerwano w 1978 roku po decyzji konserwatora zabytków o wpisaniu układu urbanistyczno-przestrzennego osiedla do rejestru zabytków województwa katowickiego.

więcej na blogu:
https://mniejszeiwiekszegory.blogspot.c ... szcze.html
Pożegnanie to było naszego Focusa, naszej turbo-wiśni. Ostatnia wycieczka nim
