04:40 Pobudka w namiocie 15 minut od Parku Narodowego Ujścia Warty
Ja poowijany jak tylko się da, temperatura spadła do -4 stopni. Na szczęście to nie była niespodzianka, więc nawet ogrzewanie chemiczne grzało

Szybko się zebrałem i ruszyłem na znaną mi ptasią trasę tak zwaną Betonkę. Nie byłem na miejscu sam, niektórzy już szykowali aparaty z wielkimi obiektywami i ruszali na ścieżkę. Ja po krótkim przygotowaniu ruszyłem na foty. Ostatnio byłem tutaj w lutym tamtego roku i było spoko.
https://mapa-turystyczna.pl/trail/21965
Wszędzie panował niezły gwar ptaków, problem był za to taki, że wszystko było dosyć daleko i ciężko było robić fajne ujęcia.





Jak widzicie robiłem co się dało, głównie Gęgawy i Łabędzie mi towarzyszyły. Nieźle marznąłem tam. Czekałem mocno za wschodem słońca.
Czasem to miejsce w którym jestem potrafi być sporo pod wodą


Piękny wschód słońca i pierwsze promyki słońca zaczęły mnie ogrzewać


Dopiero wtedy ludzi zaczęło coraz więcej dojeżdżać.

Rzeka która płynie przez Park to Postomia.


Światło robiło największą robotę próbowałem je jak najlepiej wykorzystać.


Na zdjęciu most i koniec ścieżki. Trzeba wrócić tą samą drogą.



Ogólnie tak żem się mijał z ludźmi to wszyscy się tylko patrzeli i uśmiechali w ciszy. Każdy z dobrym aparatem w ręku

Na zdjęciu to prawdopodobnie Mazurek



Ten jak ładnie zapozował.




Miałem wrażenie jakby ostatnio więcej się tutaj działo. Każda dobra fota i bliski przelot mnie cieszył.

Jaskółka Dymówka

Widok z wieży widokowej na parkingu.

Wróciłem do auta, zjadłem śniadanie i jechałem w kierunku drugiej strony Parku Narodowego. Jak dobrze było się ogrzać w samochodzie.
Mały postój przy Czarnkowskiej Górce. Jest tutaj wieża widokowa ukazująca krajobraz Parku.


Niedaleko dalej jest ścieżka przyrodnicza "Mokradła". Ostatnio złapałem tu ładnie Bieliki. Tym razem cisza. Spotkałem po drodze pana z profesjonalnym sprzętem, który robił zdjęcia małych ptaszków, których gołym okiem nie było widać. Fotki robił zajebiste. Trochę pogadaliśmy, a za chwilę podłączyła się straż parku narodowego. Panowie sprawdzili czy nikt czasem nie schodzi ze szlaku.



Przejechałem przez Kostrzyn nad Odrą, aby się udać na trasę rowerową głównie po Polderze Północnym.
https://mapa-turystyczna.pl/route/1zbg3Tak tu pięknie jest. Zrobiło się ciepło. Jazda rowerem to była sama przyjemność. Poczułem wiosnę na całego.

Polder Północny

Tak się jedzie po linii prostej w sumie 8km. Bardzo przyjemna trasa. Praktycznie nikogo nie spotkałem. Spokój cisza i wypatrywanie zwierząt. Nagle w krzakach coś się mega poruszyło, patrzę a tu cała rodzinka dzików - locha z młodymi. Zaczęły biec równolegle do ścieżki. No to ja cisnę ostro na rowerze i za nimi. Co chwilę ich podganiałem, próbowałem zrobić dobre foty i potem znów gazu na rowerze. Młode na szczęście za szybkie nie były.




Tak kilkanaście minut za nimi goniłem i zauważyłem, że jeden co był z przodu przebieg przez ścieżkę. To ja szybko nadgoniłem. Ustawiłem się i tylko czekałem aż wskoczą mi w kadr. Udało się




Po takiej akcji automatycznie dzień zaliczyłem do udanych, tak się zgrzałem, że na krótki rękawek zacząłem dalej jechać.
Po chwili Błotniaka Stawowego udało mi się złapać.

Na stronie Parku Narodowego mapa jest średnio czytelna i tam według niej musiałbym zawrócić, żeby nie jechać poza szlakiem. Ja zaryzykowałem i pojechałem dalej. Kawałek asfaltem i jak się później okazało, można było śmiało wjechać na nieoznakowaną ścieżkę.


Fotka z wieży obserwacyjnej ze ścieżki i kawałek dalej byłem już przy samochodzie.


Tak zakończyłem przygodę z Parkiem Narodowym Ujścia Warty. Jeszcze mam tu miejsca do których mogę zajrzeć, więc może tu jeszcze wrócę.
Nie było jeszcze późno, więc pomyślałem, że wybiorę się do Zielonej Góry. Jedna ze stolic województwa lubuskiego. Nigdy tam wcześniej nie byłem. Było bardzo ciepło, a mi się popsuło ogrzewanie w samochodzie i cały czas mi grzało. Jechałem cały czas z otwartymi szybami. Po drodze skuszony wielką tablicą wjechałem do Witnicy do Parku Drogowskazów. Taki normalny park z paroma różnymi atrakcjami w formie zazwyczaj tabliczek informacyjnych.

Znalazłem się w Zielonej Górze, szukałem na szybko jakiś atrakcji. Centrum takie mi się wydawało jakieś ciasne, Rynek taki mocno zamknięty, że tak to ujmę. Chociaż ulica Niepodległości bardzo ładna, idealna na spacer.
Tak jak zwykle pochodziłem trochę po centrum w kółko. Wynalazłem w mapach palmiarnie za darmo blisko centrum to poszedłem zobaczyć. To taki cały kompleks na wzgórzu. W środku palmiarni mamy restauracje, kawiarnie i wiele innych atrakcji. Jeśli chodzi o roślinność to myślałem, że będzie jej tu więcej. Ogólnie strasznie było gorąco, więc raz dwa i stąd zniknąłem.




Nie mogłem się zdecydować co by tu zjeść w końcu padło na restauracje gruzińską.
https://maps.app.goo.gl/YX2eykyacBjBtpgKAPolecam!
Zupa Charczo została jedną z moich ulubionych zup. Gdy będzie tylko okazja to będę ją kupował. Przyprawy to czułem jeszcze kilkanaście minut po zjedzeniu

Pierożki Chinkali mnie nie zachwyciły, ale to może przez sposób samego jedzenia.
Na powrocie zahaczyłem o wieżę widokową Joanna. Ma ona 40m wysokości, leży koło Jeziora Sławskiego. Nie powiem w takim miejscu robi ogromne wrażenie. Sprawdzałem czy jest szansa ujrzeć tutaj góry, ale według apki to brakuje kilkunastu metrów w górę.
Widok świetny na jeziorko. Wokół same lasy, bo Lubuskie to najbardziej zalesione województwo w kraju. Chyba z tym mi się najbardziej kojarzy, jeżdżąc czasem tutaj.



A tu już nad samym jeziorem

Udało się złapać Gągoła. Najczęściej go widywałem w Dolinie Baryczy.


A resztę opowieści już dobrze znacie. Wymęczony pojechałem w kierunku domu i całkiem niespodziewanie trafiłem na Gęgawy.
[Sorki za ewentualne błędy 23:25, jutro wyjeżdżam w góry, zależało mi żeby to wypuścił, potem na telefonie poprawie

]