Najmilsze kozie buzińki.
: 2023-09-14, 19:02
Dzień dobry.
Ładny jest wrzesień w tym roku. Dzisiaj ładny deszczowo, wczoraj słonecznie. Kilka dni temu, 7.9.2023, też panowało słońce - idąc ze Zwierówki odwiedziliśmy Grzesia w towarzystwie szponiastych łap.
Wczoraj poszliśmy trochę w inny i wyższy teren Tatr. Ruszamy o normalnej porze ( żeby gdzieś pójść nie można na wszystko narzekać ) - 3.50. We dwóch; Taś i ja. Po drodze nawiedzamy Poronin i przejmujemy Sz. P. P. Piotra. I tak to we trzech docieramy pod stację elektriczki w Popradzkim Plesie ( 1245 m ). Płacimy w parkomacie i poważnie wyglądając ( wszystko w plecakach ) ruszamy szosą do schroniska przy Popradzkim Stawie. Przed nami aż 4500 metrów odległości i 27 000 cm przewyższenia !
W okolicach końca tej wymagającej trasy otwierają się widoki w prawo.
Na zdjęciu jest jedno z moich tatrzańskich marzeń - Kozia Strażnica.
Przechodzimy obok dwóch schronisk - Majlathowe i Popradzkie. Staw leżakuje na wysokości 1494 m. Nie wchodzimy, zew nas wzywa. Wkraczamy na szlak na Przełęcz pod Osterwą. To straszliwy szlak - tysiące zakosów, przewyższenie z 2000 metrów, odległość nie do zmierzenia. Dlatego tam nie idziemy. W pewnym momencie wchodzimy w dziką roślinność.
Wkraczamy w Dolinę Złomisk. Jest to największa i najpiękniejsza odnoga Doliny Mięguszowieckiej. Otoczona wspaniałymi szczytami i ścianami, posiadająca kilka stawów, nie za bardzo dobrze utrzymywane ścieżki, trochę kosodrzewiny i z dwa miliardy złomów; odłamów skalnych.
Pożegnalny rzut oka na Popradzkie Schronisko z częścią Grani Baszt nad nim. Jest to obiekt o standardzie hotelu. Polecam - nie ma w nim pseudoklimatu.
Po prawej najwyższy osobnik w Basztach - Szatan. Miałem przyjemność być na nim dwa razy. W tym roku pogoda była lepsza.
Wypoczywamy na sporym głazie, czekamy na misia ( były wyraźne ślady ), witamy się z jednym Słowakiem i wznosimy się na wyższy poziom doliny.
Panie i Panowie.
Ten na wprost to Żłobisty.
Po lewicy takie stwory.
Np część Korony Wysokiej.
Oto ona z bliższa.
2426 m.
Złomy tutaj panują.
Czyż Kozia Strażnica ( po prawej ) nie jest piękna ?
Demoniczna chmura nad Koroną Wysokiej.
Przed zakrętem w lewo spotykamy się z ciekawą grupą. Był w niej m.in. obecny szef Straży Parkowej w TPN.
Wejdę tam !
Zielone Tatry.
Oni coś knują.
Po lewej ściana Tępej. Tam zginął Cywiński.
Z Kończystej jest dość spora skocznia.
A tymczasem na okolicznych skałach kwitnie życie.
Szarpane Turnie po prawej.
No dobrze. Przyszedł czas na koniec zabawy i łażenia po dnie Doliny Złomisk.
Wkraczamy w pierwszy żleb w gustownych kaskach. Jeszcze bez liny.
Korona Wysokiej - Szarpane Turnie, Smoczy Szczyt, Wysoka. To maleństwo po prawej to Rysy.
U dołu jeden z Rumanowych Stawów w Dolinie Rumanowej; lewej odnodze Doliny Złomisk.
Zbliżamy się do drugiego żlebu.
Ten skalny mur "pod" Rysami to Rumanowe Przełęcze.
A to ludziki na słowackim wierzchołku.
Stwolska Przełęcz jest dość dziwnym tworem.
Dwa wierzchołki Wysokiej się dumnie prezentują.
Drugi żleb.
Przełęcz Waga z dróżką na Rysy.
Docieramy do bardzo ważnego miejsca na naszej wyprawie - Gankowej Przełęczy ( 2388 m ). Z niej kierujemy się w dół i w prawo, w stronę Rumanowego Szczyt. Było ciekawie. Po około 20 minutach zdobywamy ten zacny szczyt - 2428 m zdobyte.
Na powitanie mamy taki widok na Ganek.
Rzut oka w drógą stronę. Na pierwszym planie drugi, niższy, wierzchołek Rumanowego i Żłobisty Szczyt za nim. W tle np. Grań Kończystej i Śnieżna Galeria po lewej.
Te kamyki są z dwa metry poniżej szczytu Rumanowego. Nad nimi Zadni Gerlach i Gerlach. Po prawej "płytowy" Batyżowiecki Szczyt.
Wierzchołek Rumanowego. Po lewej Wysoka, po prawej Ganek. Fajnie się tam stało.
Od Małej Wysokiej do Rogatej Turni.
Litworowy Staw z Towarzystwem.
Nad Durnymi i Łomnicą gęste dymy.
Mroczne urwiska Żłobistego. To ten drugi z przodu.
Tłumy na Ganku jak na ganku.
Urwiste to bydlę. Zresztą wszystkie typy w tej grani charakteryzują się taka budową - ich ściany schodzące np do Kaczej Doliny maja ponad 700 metrów wysokości.
Oto i dno Kaczej Doliny.
Śnieżna Galeria. Wg P.P. Piotra jedno z najtrudniej dostępnych miejsc w Tatrach.
Miły zestaw - Wysoka, wierzchołek Rumanowego, Rysy i Ganek. W momencie robienia zdjęcia byłem na trzech z nich.
Kacze stawy - Zielony ( większy ) i Mały Kaczy Staw. Z brzegu Zielonego widoki są monumentalne.
Czas zakończyć pobyt na Rumanowym. Jest pod wrażeniem panoramy z niego. Nie da się ukryć - trudne to bydlę ale warto, warto, warto na niego wejść.
Wracamy na Gankową Przełęcz. Zejście na nią trwało kilkanaście minut i polegało na stałym użyciu rąk, kluczeniu, schodzeniu, podchodzeniu i mądrej dyskusji.
Przed nami początek drogi na Ganek. Piękna lita skała bez sztucznych ułatwień. Oczywiście na Rumanowy też takowych nie było.
Szliśmy po lewej stronie
Na te skałki nie musieliśmy wychodzić
Rzut oka w otchłań Doliny Białej Wody. Z przyległościami.
Nie ma co stać, trzeba iść.
Tam byliśmy. Schodziliśmy po prawej stronie
Cudna grań. W "szlakowej" części Tatr trudno o takie. No chyba, że okolice Czubika.
Właśnie przeszliśmy Gankowego Konia. Nie mam z "przejścia" zdjęć ponieważ mam tylko dwie ręce. Nigdy bydlaka nie zapomnę
Za tym grzbiecikiem będzie jeszcze z 8 minut do szczytu. Na którym czekał na nas sęp przebrany za kruka.
Dla zmiany nastroju widok na Wysoką. I malutki Koprowy w oddali.
To nad urwiskiem to część Konia.
Gerlach na to patrzy.
Co znaczy to zdjęcie ? Jesteśmy na Wielkim Ganku ( 2462 m; w masywie Ganku jest jeszcze Mały, tan z Galerią Gankową, i Pośredni ).
Widok na Wysoką.
Wycieczka na Gerlach to był spacer w porównaniu z Rumanowym i Gankiem.
Kończysta "kończy" Tatry.
Siedzę sobie przy skrzynce szczytowej i się po ludzku cieszę. Taś również. P.P. Piotr jest profesjonalistą
W ramach cieszenia się zrobiłem jeszcze kilka zdjęć.
Wspaniały ogród na dnie Doliny Złomisk.
A tam sobie ktoś schodzi z Rumanowego. Nad Żłobistym Zmarzły Szczyt.
Większość zdjęć jest ze słowacką częścią Doliny Białki. Tym razem mamy "Teraz Polska". Niżne Rysy, a w tle grań idąca od Świnicy.
Tutaj mieli długopis, na Rumanowym go zabrakło.
Dobrze się siedzi ale zejść trzeba. Cześć Ganek, lekko z Tobą nie było.
Czyż nie fajne ?
Na Gankową Przełęcz wracamy przez Konia, a potem trochę łatwiejszym wariantem w dół. Przez te płyty.
I czas na pierwszy żleb czyli drugi przy podejściu. Witajcie milutkie kamyki, nie bardzo przytwierdzone do podłoża.
Żleb pokonany.
Taś zahaczył kaskiem o Stwolską Przełęcz.
Jaki ten Ganek niepozorny jest ze strony Doliny Rumanowej
Drugi żleb czyli pierwszy.
"Szarpiący się z Turnią".
To ta pierwsza z lewej. Pierwsza z trzech Szarpanych Turni. Pięknych dla oka.
Piękne są również te zwierzaki.
Tępa nad nami.
Kozia Strażnica i Grań Kończystej. A czy widzicie kozicę żywą ?
I kolejną ?
Oto ona.
Królujący Żłobisty.
P.s. Jesteśmy na wysokości około 2000 m. Czy widzicie tutaj lekko nie pasującą roślinę ?
Oto ona.
Za tym progiem leżakuje Zmarzły Staw.
Przyszedł czas na pożegnanie z górnym piętrem Złomisk. I z miliardami kamyczków ogrodowych, po których skakaliśmy żeby tutaj dotrzeć.
Pa.
Witaj Popradzki Stawie.
Z wami też się żegnam.
Inny świat. Iglaki się panoszą
I potok furkocze.
Docieramy do schronisk, szybkie napoje, wrażenia i jazda do auta. Tam Taś czyni dobro i zabiera z nami młodego turystę. Szedł z Palenicy przez Rysy na Słowację. Był pierwszy raz w Tatrach. Prawie nam z trzy razy w aucie zasnął ze zmęczenia. Co by nie spał - rozmawialiśmy. o sztuce, historii, literaturze ( P.P. Piotr napisał kilka książek o Zakopanem, brat autostopowicza jedną ). Wysiadł w Bukowinie.
Wielkie dzięki Piotrze i Taś za rewelacyjny dzień w Tatrach Wysokich. Oby takich więcej.
Dobranoc.
P.s. Wchodząc na Ganek wszedłem na czternasty z czternastu szczytów Wielkiej Korony Tatr. Warto w takim razie podziękować osobom, które mi w tym sporo pomogły / brały udział w tej mojej przygodzie.
Biskup, Taś, P.P. Piotr - po prostu dziękuję.
Z tego Forum ukłony z mojej strony należą się Pauli. Dziękuję Ci za Wysoką, Pośrednią, Staroleśny i miłą wycieczkę na Sławkowski. Żyj zdrowo.
Ładny jest wrzesień w tym roku. Dzisiaj ładny deszczowo, wczoraj słonecznie. Kilka dni temu, 7.9.2023, też panowało słońce - idąc ze Zwierówki odwiedziliśmy Grzesia w towarzystwie szponiastych łap.
Wczoraj poszliśmy trochę w inny i wyższy teren Tatr. Ruszamy o normalnej porze ( żeby gdzieś pójść nie można na wszystko narzekać ) - 3.50. We dwóch; Taś i ja. Po drodze nawiedzamy Poronin i przejmujemy Sz. P. P. Piotra. I tak to we trzech docieramy pod stację elektriczki w Popradzkim Plesie ( 1245 m ). Płacimy w parkomacie i poważnie wyglądając ( wszystko w plecakach ) ruszamy szosą do schroniska przy Popradzkim Stawie. Przed nami aż 4500 metrów odległości i 27 000 cm przewyższenia !
W okolicach końca tej wymagającej trasy otwierają się widoki w prawo.
Na zdjęciu jest jedno z moich tatrzańskich marzeń - Kozia Strażnica.
Przechodzimy obok dwóch schronisk - Majlathowe i Popradzkie. Staw leżakuje na wysokości 1494 m. Nie wchodzimy, zew nas wzywa. Wkraczamy na szlak na Przełęcz pod Osterwą. To straszliwy szlak - tysiące zakosów, przewyższenie z 2000 metrów, odległość nie do zmierzenia. Dlatego tam nie idziemy. W pewnym momencie wchodzimy w dziką roślinność.
Wkraczamy w Dolinę Złomisk. Jest to największa i najpiękniejsza odnoga Doliny Mięguszowieckiej. Otoczona wspaniałymi szczytami i ścianami, posiadająca kilka stawów, nie za bardzo dobrze utrzymywane ścieżki, trochę kosodrzewiny i z dwa miliardy złomów; odłamów skalnych.
Pożegnalny rzut oka na Popradzkie Schronisko z częścią Grani Baszt nad nim. Jest to obiekt o standardzie hotelu. Polecam - nie ma w nim pseudoklimatu.
Po prawej najwyższy osobnik w Basztach - Szatan. Miałem przyjemność być na nim dwa razy. W tym roku pogoda była lepsza.
Wypoczywamy na sporym głazie, czekamy na misia ( były wyraźne ślady ), witamy się z jednym Słowakiem i wznosimy się na wyższy poziom doliny.
Panie i Panowie.
Ten na wprost to Żłobisty.
Po lewicy takie stwory.
Np część Korony Wysokiej.
Oto ona z bliższa.
2426 m.
Złomy tutaj panują.
Czyż Kozia Strażnica ( po prawej ) nie jest piękna ?
Demoniczna chmura nad Koroną Wysokiej.
Przed zakrętem w lewo spotykamy się z ciekawą grupą. Był w niej m.in. obecny szef Straży Parkowej w TPN.
Wejdę tam !
Zielone Tatry.
Oni coś knują.
Po lewej ściana Tępej. Tam zginął Cywiński.
Z Kończystej jest dość spora skocznia.
A tymczasem na okolicznych skałach kwitnie życie.
Szarpane Turnie po prawej.
No dobrze. Przyszedł czas na koniec zabawy i łażenia po dnie Doliny Złomisk.
Wkraczamy w pierwszy żleb w gustownych kaskach. Jeszcze bez liny.
Korona Wysokiej - Szarpane Turnie, Smoczy Szczyt, Wysoka. To maleństwo po prawej to Rysy.
U dołu jeden z Rumanowych Stawów w Dolinie Rumanowej; lewej odnodze Doliny Złomisk.
Zbliżamy się do drugiego żlebu.
Ten skalny mur "pod" Rysami to Rumanowe Przełęcze.
A to ludziki na słowackim wierzchołku.
Stwolska Przełęcz jest dość dziwnym tworem.
Dwa wierzchołki Wysokiej się dumnie prezentują.
Drugi żleb.
Przełęcz Waga z dróżką na Rysy.
Docieramy do bardzo ważnego miejsca na naszej wyprawie - Gankowej Przełęczy ( 2388 m ). Z niej kierujemy się w dół i w prawo, w stronę Rumanowego Szczyt. Było ciekawie. Po około 20 minutach zdobywamy ten zacny szczyt - 2428 m zdobyte.
Na powitanie mamy taki widok na Ganek.
Rzut oka w drógą stronę. Na pierwszym planie drugi, niższy, wierzchołek Rumanowego i Żłobisty Szczyt za nim. W tle np. Grań Kończystej i Śnieżna Galeria po lewej.
Te kamyki są z dwa metry poniżej szczytu Rumanowego. Nad nimi Zadni Gerlach i Gerlach. Po prawej "płytowy" Batyżowiecki Szczyt.
Wierzchołek Rumanowego. Po lewej Wysoka, po prawej Ganek. Fajnie się tam stało.
Od Małej Wysokiej do Rogatej Turni.
Litworowy Staw z Towarzystwem.
Nad Durnymi i Łomnicą gęste dymy.
Mroczne urwiska Żłobistego. To ten drugi z przodu.
Tłumy na Ganku jak na ganku.
Urwiste to bydlę. Zresztą wszystkie typy w tej grani charakteryzują się taka budową - ich ściany schodzące np do Kaczej Doliny maja ponad 700 metrów wysokości.
Oto i dno Kaczej Doliny.
Śnieżna Galeria. Wg P.P. Piotra jedno z najtrudniej dostępnych miejsc w Tatrach.
Miły zestaw - Wysoka, wierzchołek Rumanowego, Rysy i Ganek. W momencie robienia zdjęcia byłem na trzech z nich.
Kacze stawy - Zielony ( większy ) i Mały Kaczy Staw. Z brzegu Zielonego widoki są monumentalne.
Czas zakończyć pobyt na Rumanowym. Jest pod wrażeniem panoramy z niego. Nie da się ukryć - trudne to bydlę ale warto, warto, warto na niego wejść.
Wracamy na Gankową Przełęcz. Zejście na nią trwało kilkanaście minut i polegało na stałym użyciu rąk, kluczeniu, schodzeniu, podchodzeniu i mądrej dyskusji.
Przed nami początek drogi na Ganek. Piękna lita skała bez sztucznych ułatwień. Oczywiście na Rumanowy też takowych nie było.
Szliśmy po lewej stronie
Na te skałki nie musieliśmy wychodzić
Rzut oka w otchłań Doliny Białej Wody. Z przyległościami.
Nie ma co stać, trzeba iść.
Tam byliśmy. Schodziliśmy po prawej stronie
Cudna grań. W "szlakowej" części Tatr trudno o takie. No chyba, że okolice Czubika.
Właśnie przeszliśmy Gankowego Konia. Nie mam z "przejścia" zdjęć ponieważ mam tylko dwie ręce. Nigdy bydlaka nie zapomnę
Za tym grzbiecikiem będzie jeszcze z 8 minut do szczytu. Na którym czekał na nas sęp przebrany za kruka.
Dla zmiany nastroju widok na Wysoką. I malutki Koprowy w oddali.
To nad urwiskiem to część Konia.
Gerlach na to patrzy.
Co znaczy to zdjęcie ? Jesteśmy na Wielkim Ganku ( 2462 m; w masywie Ganku jest jeszcze Mały, tan z Galerią Gankową, i Pośredni ).
Widok na Wysoką.
Wycieczka na Gerlach to był spacer w porównaniu z Rumanowym i Gankiem.
Kończysta "kończy" Tatry.
Siedzę sobie przy skrzynce szczytowej i się po ludzku cieszę. Taś również. P.P. Piotr jest profesjonalistą
W ramach cieszenia się zrobiłem jeszcze kilka zdjęć.
Wspaniały ogród na dnie Doliny Złomisk.
A tam sobie ktoś schodzi z Rumanowego. Nad Żłobistym Zmarzły Szczyt.
Większość zdjęć jest ze słowacką częścią Doliny Białki. Tym razem mamy "Teraz Polska". Niżne Rysy, a w tle grań idąca od Świnicy.
Tutaj mieli długopis, na Rumanowym go zabrakło.
Dobrze się siedzi ale zejść trzeba. Cześć Ganek, lekko z Tobą nie było.
Czyż nie fajne ?
Na Gankową Przełęcz wracamy przez Konia, a potem trochę łatwiejszym wariantem w dół. Przez te płyty.
I czas na pierwszy żleb czyli drugi przy podejściu. Witajcie milutkie kamyki, nie bardzo przytwierdzone do podłoża.
Żleb pokonany.
Taś zahaczył kaskiem o Stwolską Przełęcz.
Jaki ten Ganek niepozorny jest ze strony Doliny Rumanowej
Drugi żleb czyli pierwszy.
"Szarpiący się z Turnią".
To ta pierwsza z lewej. Pierwsza z trzech Szarpanych Turni. Pięknych dla oka.
Piękne są również te zwierzaki.
Tępa nad nami.
Kozia Strażnica i Grań Kończystej. A czy widzicie kozicę żywą ?
I kolejną ?
Oto ona.
Królujący Żłobisty.
P.s. Jesteśmy na wysokości około 2000 m. Czy widzicie tutaj lekko nie pasującą roślinę ?
Oto ona.
Za tym progiem leżakuje Zmarzły Staw.
Przyszedł czas na pożegnanie z górnym piętrem Złomisk. I z miliardami kamyczków ogrodowych, po których skakaliśmy żeby tutaj dotrzeć.
Pa.
Witaj Popradzki Stawie.
Z wami też się żegnam.
Inny świat. Iglaki się panoszą
I potok furkocze.
Docieramy do schronisk, szybkie napoje, wrażenia i jazda do auta. Tam Taś czyni dobro i zabiera z nami młodego turystę. Szedł z Palenicy przez Rysy na Słowację. Był pierwszy raz w Tatrach. Prawie nam z trzy razy w aucie zasnął ze zmęczenia. Co by nie spał - rozmawialiśmy. o sztuce, historii, literaturze ( P.P. Piotr napisał kilka książek o Zakopanem, brat autostopowicza jedną ). Wysiadł w Bukowinie.
Wielkie dzięki Piotrze i Taś za rewelacyjny dzień w Tatrach Wysokich. Oby takich więcej.
Dobranoc.
P.s. Wchodząc na Ganek wszedłem na czternasty z czternastu szczytów Wielkiej Korony Tatr. Warto w takim razie podziękować osobom, które mi w tym sporo pomogły / brały udział w tej mojej przygodzie.
Biskup, Taś, P.P. Piotr - po prostu dziękuję.
Z tego Forum ukłony z mojej strony należą się Pauli. Dziękuję Ci za Wysoką, Pośrednią, Staroleśny i miłą wycieczkę na Sławkowski. Żyj zdrowo.