Pierwsze w życiu czeskie wakacje
: 2026-10-08, 17:49
WSTĘP
Na Słowacji byłem dziesiątki razy, na wakacjach, weekendach i jednodniówkach, ale w Czechach tylko raz w życiu - w 2019 roku w Adrspaskim Skalnym Mieście i Teplickich Skałach. W ramach pozyskiwania mitycznej świeżości pojechałem we wrześniu na tydzień w Jesioniki. Moją bazą było Vrbno pod Pradedem, a tydzień spędziłem tak:
cz. 1 - Na połoninach Gór Opawskich: Solna Hora - Kutny Vrch - Vetrna

Wycieczka w czeskiej części Gór Opawskich, na terenach spustoszonych przez inwazję kornika.
W 2015 roku susza oraz inwazja kornika spowodowała obumarcie całych połaci lasu po polskiej stronie Górach Opawskich. Rok później nadleśnictwo wycięło masę drzewną o objętości ponad 100 tysięcy metrów sześciennych na powierzchni ponad 100 hektarów. To ponad 40 procent tamtejszych lasów świerkowych, a wycinki na mniejszą skalę miały miejsce Już wcześniej. Straty biologiczne objęły nawet rezerwat Cicha Dolina - tam ścięto i okorowano ponad 260 drzew. Kora i gałęzie ze ściętych świerków zostały wywiezione, ale pnie zostały pozostawione w ekosystemie.
Świerki sadzone w polskich Sudetach i Beskidach masowo od XIX wieku na potrzeby przemysłu papierniczego nie wytrzymywały zmian klimatycznych i atmosferycznych. Monokultura świerkowa nie przetrzymała próby czasu, dodatkowo kwaśne deszcze z lat 70 i 80 XX wieku spowodowały utrzymujące się latami zakwaszenie gleby, co sprzyjało rozwojowymi gruntowych grzybów atakujących systemy korzenne świerków. Mniejsze opady deszczu też spowodowały osłabienie tkanki drzew. Osłabione świerki stały się łatwym łupem dla kornika, który dokonał ostatniego aktu obumarcia drzewostanu.
Pięćdziesiąt lat temu podobna klęska ekologiczna, choć na większą skalę, miała miejsce w Górach Izerskich i Karkonoszach. Obszar klęski to było ponad 15 tys. ha, a jednym z jej powodów było olbrzymie zanieczyszczenie powietrza spowodowane spalaniem węgla brunatnego w elektrociepłowniach i elektrowniach skoncentrowanych na styku granic Polski, Niemiec i Czech spadające na glebę w postaci kwaśnych deszczów.
Krajobraz zmieniony po inwazji kornika można również obejrzeć w Beskidzie Śląskim, w rejonie Skrzycznego, gdzie w latach 2006-2010 obumarło i zostało wycięte mnóstwo świerków.
Po czeskiej stronie Gór Opawskich proces obumierania i wycinki przyszedł z niewielkim opóźnieniem w stosunku do polskiej strony, ale tam spustoszenia były dużo większe. Efektem obumierania i masowej wycinki drzew w tych górach jest drastyczna zmiana w krajobrazie kiedyś zalesionych całkowicie terenów. O ile po polskiej stronie trwa intensywne zalesianie, w dużej części drzewostanem liściastym i okolice Biskupiej Kopy stają się znowu zielone, to po czeskiej stronie można znaleźć tereny całkowicie odsłonięte i pozbawione lasu. Dzięki temu wycieczka tam nabiera zupełnie nowego aspektu widokowego, choć widok ten jest nieco postapokaliptyczny.
Tak to wygląda w dużej części czeskich Gór Opawskich pomiędzy wsiami Hermanovice i Petrovice i tam też będzie przebiegać trasa opisanej dziś wycieczki, dodatkowo dołączę do niej krótki pozaszlakowy i pozaścieżkowy odcinek zaznaczony na mapie niebieską ciągłą kreską.

Zaczynam w miejscowości Petrovice. Tu na skrzyżowaniu dróg znajduje się urząd gminy, przy nim niewielkie miejsce do zaparkowania auta, a po drugiej stronie ulicy stoi opuszczony budynek, gdzie miejsc dla samochodów jest trochę więcej. Tu zostawiam swoje auto i ruszam w trasę. Początek to zielony szlak wiodący najpierw asfaltem, a potem wznoszący się do góry aż do skrzyżowania z szeroką gruntową drogą.

w Petrovicach

Pričny Vrch i Vetrna
Tam opuszczam szlak, idę ścieżką na Solną Horę. Idę pośród rzadkiej roślinności, wyschniętych drzew i pożółkłych traw. Klimat jesieni (jest druga połowa września).

Pričny Vrch
Faktycznie jest bardzo widokowo, drzewa są często martwe, okorowane lub z bardzo skąpymi liśćmi, nie przesłaniają widoczności na okoliczne Góry Opawskie. Powoli się tu odradza roślinność, na razie w postaci skąpych krzaków liściastych i niewysokich drzewek.

Biskupia Kopia i Srebrna Kopa

ścieżka na Solną Horę
Moje wędrowanie żółtym szlakiem przez Solną Horę i Kutny Vrch to niespieszne oglądanie tego nietypowego górskiego widoku, spowodowanego przez opisywaną wyżej inwazję kornika i wycinkę drzew będącą jej następstwem. Można zauważyć duże połacie młodnika, niektóre ogrodzone siatką ochronną, pojawiają się też tu i ówdzie pojedyncze drzewka iglaste i liściaste, pewnie samosiejki, są też pojedyncze obumarłe drzewa, ale generalnie zadrzewienie jest niskie i rzadkie. Według mnie lata miną, nim tu się znowu pojawi solidny las. Pokryje on całe te niewysokie w sumie góry i guzik będzie widać. Na razie widać bardzo dużo i w sumie dobrze.



w dole Prudnik

Widoki są takie sudeckie, bardzo często są to płaskie góry. Wprawdzie niezbyt wysokie, ale jednak.

Solna Hora to rozległy, stosunkowo płaski szczyt. Po jego drugiej stronie widać Pradeda (Pradziada), najwyższy szczyt Jesioników.

Praded i Medvedi Vrch
Za Solną Horą jest krótki odcinek prowadzący pośród wysokich drzew, który daje nam pogląd, jak ten szlak mógł wyglądać przez inwazją kornika i jak będzie wyglądał za jakiś czas, gdy drzewa wszędzie wyrosną na słuszną wysokość.


Kutny Vrch

w drodze na Kutny Vrch

Solna Hora
Kutny Vrch to kolejny rozległy i płaski szczyt. Na jego wierzchołku spore połacie wyrębów i martwych drzew, dużo wysokich i żółtych już traw.




Biskupia Kopa







Pričny Vrch
Dalsza droga żółtym szlakiem prowadzi przez szczyt Vetrnej, ale ja zbaczam na chwilę ze szlaku, robię zaznaczoną na mapie niewielką pętlę pozaścieżkową. Początkowy odcinek pętli to zielony szlak prowadzący na Končiną i Komorę. Tu akurat zalesianie postępuje w najlepsze, rośnie już młodnik ogrodzony siatkami, który również odgradza mnie od widoków. Uważne wypatrywanie ścieżki po prawej stronie prowadzącej w stronę Hermanovic. Jest.
Po krótkiej chwili wychodzę na rozległe łąki nad tą wsią. Krajobraz jest tu zgoła inny, nie widać tu nawet resztek spustoszenia przez kornika. Na horyzoncie Pradziad, wokół łąki i zielone jeszcze przed jesienią drzewa. Pasie się mnóstwo krów. Odpoczywam chwilę na tutejszych łąkach.

łąki nad Hermanovicami

Medvedi Vrch i Orlik

Praded
Po odpoczynku bezścieżkowo idę na Salaš. W międzyczasie mija popołudniowe „przesilenie chmurkowe" i czeka mnie piękna, słoneczna pogoda aż do końca dnia. Bardzo ładnie będzie, mam nadzieję.

Biskupia Kopa




na Salašu
Z Salaša schodzę do drogi Hermanovice - Pertovice, którą prowadzi zielony szlak. Droga jest asfaltowa, ale asfalt ów jest mocno nadgryziony zębem czasu - stan drogi dla aut jest kiepski. Będę tędy wracał samochodem, trzeba będzie jechać ostrożnie. Stan drogi jest zły, ale widoki są bardzo dobre.








Przechodzę obok miejsca zwącego się Pramen Osoblahy. Pramen to po czesku źródło, a wg mapy rzeka Osoblaha spływa stąd w dół do Petrovic i dalej. Niestety, źródło owo istnieje tylko na mapie, w rzeczywistości jest sucho. Wracam na żółty szlak prowadzący mnie przez szczyt Vetrnej. Tutaj też spustoszenia lasu nie są tak silne jak na Solnej Horze i Kutnym Vrch, ale są zauważalne, zwłaszcza na podejściu na Vetrną. Niemniej roślinność odzyskuje swoje miejsce.


Najlepszym punktem widokowym na tym odcinku jest kilkumetrowej wysokości skałka, z której widać cały grzbiet Solnej Hory i Kutnego Vrchu.


Solna Hora i Kutny Vrch

w dole miasteczko Zlate Hory
W następnej części schodzę już dużo bardziej zalesionym terenem, choć prześwity też są.


Kutny Vrch


zbliżenie na Biskupią Kopę

Przede mną przełęcz, przez którą przechodzi droga Zlate Hory - Petrovice, a z której też prowadzi najkrótszy szlak na Biskupią Kopę. Na przełęczy znajduje się całkiem spory parking dla samochodów, przystanek autobusowy oraz bufet „Petrovy Boudy" z napojami i przekąskami. Kupuję zimne piwo bezalkoholowe „Holba". Płacę 45 koron czeskich, w przeliczeniu na złotówki 8,20 zł. Polska drożyzna tu na szczęście nie dotarła.
Spod Boudy muszę teraz zejść do Petrovic. Zielony szlak przecinający zakosy drogi na mapie (mapy.com) jest opisany, że ścieżka w dwóch miejscach jest zarośnięta i trudno przechodnia, co ilustrują adekwatne zdjęcia. Z kolei zejście asfaltem jest strasznie długie - droga robi spore zakosy. Wynajduję na mapie ścieżkę, która w górnej części prowadzi wzdłuż przewodów wysokiego napięcie i schodzę nią.
Wybór jest dobry, ścieżka jest całkiem przyzwoita i nieco tylko zarośnięta w górnej części, ale dla osoby przyzwyczajonej do pozaszlakowych wędrówek nie jest żadnym problemem. Za to w dolnej części zejście jest bardzo przyjemne.
Gdy przy innej okazji jechałem tędy samochodem, to z ciekawości zwalniałem na miejscach skrzyżowania drogi z zielonym szlakiem i rzeczywiście było tam kiepsko. To była bardzo dobra decyzja z wyborem opisanego wyżej zejścia do Petrovic.
Wycieczka owa, w sumie niezbyt wymagająca, była dla mnie dużym przeżyciem estetycznym, choć raczej z gatunku przeżyć niebanalnych. Pora roku na tę trasę była idealna, pogoda dopisała, dopisała też tak ceniona przeze mnie w górach cisza - mimo słonecznej soboty spotkałem przez cały dzień kilkanaście osób: turystów pieszych i rowerowych oraz grzybiarzy.
A parkowałem tutaj:

c.d.n.
Na Słowacji byłem dziesiątki razy, na wakacjach, weekendach i jednodniówkach, ale w Czechach tylko raz w życiu - w 2019 roku w Adrspaskim Skalnym Mieście i Teplickich Skałach. W ramach pozyskiwania mitycznej świeżości pojechałem we wrześniu na tydzień w Jesioniki. Moją bazą było Vrbno pod Pradedem, a tydzień spędziłem tak:
cz. 1 - Na połoninach Gór Opawskich: Solna Hora - Kutny Vrch - Vetrna
Wycieczka w czeskiej części Gór Opawskich, na terenach spustoszonych przez inwazję kornika.
W 2015 roku susza oraz inwazja kornika spowodowała obumarcie całych połaci lasu po polskiej stronie Górach Opawskich. Rok później nadleśnictwo wycięło masę drzewną o objętości ponad 100 tysięcy metrów sześciennych na powierzchni ponad 100 hektarów. To ponad 40 procent tamtejszych lasów świerkowych, a wycinki na mniejszą skalę miały miejsce Już wcześniej. Straty biologiczne objęły nawet rezerwat Cicha Dolina - tam ścięto i okorowano ponad 260 drzew. Kora i gałęzie ze ściętych świerków zostały wywiezione, ale pnie zostały pozostawione w ekosystemie.
Świerki sadzone w polskich Sudetach i Beskidach masowo od XIX wieku na potrzeby przemysłu papierniczego nie wytrzymywały zmian klimatycznych i atmosferycznych. Monokultura świerkowa nie przetrzymała próby czasu, dodatkowo kwaśne deszcze z lat 70 i 80 XX wieku spowodowały utrzymujące się latami zakwaszenie gleby, co sprzyjało rozwojowymi gruntowych grzybów atakujących systemy korzenne świerków. Mniejsze opady deszczu też spowodowały osłabienie tkanki drzew. Osłabione świerki stały się łatwym łupem dla kornika, który dokonał ostatniego aktu obumarcia drzewostanu.
Pięćdziesiąt lat temu podobna klęska ekologiczna, choć na większą skalę, miała miejsce w Górach Izerskich i Karkonoszach. Obszar klęski to było ponad 15 tys. ha, a jednym z jej powodów było olbrzymie zanieczyszczenie powietrza spowodowane spalaniem węgla brunatnego w elektrociepłowniach i elektrowniach skoncentrowanych na styku granic Polski, Niemiec i Czech spadające na glebę w postaci kwaśnych deszczów.
Krajobraz zmieniony po inwazji kornika można również obejrzeć w Beskidzie Śląskim, w rejonie Skrzycznego, gdzie w latach 2006-2010 obumarło i zostało wycięte mnóstwo świerków.
Po czeskiej stronie Gór Opawskich proces obumierania i wycinki przyszedł z niewielkim opóźnieniem w stosunku do polskiej strony, ale tam spustoszenia były dużo większe. Efektem obumierania i masowej wycinki drzew w tych górach jest drastyczna zmiana w krajobrazie kiedyś zalesionych całkowicie terenów. O ile po polskiej stronie trwa intensywne zalesianie, w dużej części drzewostanem liściastym i okolice Biskupiej Kopy stają się znowu zielone, to po czeskiej stronie można znaleźć tereny całkowicie odsłonięte i pozbawione lasu. Dzięki temu wycieczka tam nabiera zupełnie nowego aspektu widokowego, choć widok ten jest nieco postapokaliptyczny.
Tak to wygląda w dużej części czeskich Gór Opawskich pomiędzy wsiami Hermanovice i Petrovice i tam też będzie przebiegać trasa opisanej dziś wycieczki, dodatkowo dołączę do niej krótki pozaszlakowy i pozaścieżkowy odcinek zaznaczony na mapie niebieską ciągłą kreską.
Zaczynam w miejscowości Petrovice. Tu na skrzyżowaniu dróg znajduje się urząd gminy, przy nim niewielkie miejsce do zaparkowania auta, a po drugiej stronie ulicy stoi opuszczony budynek, gdzie miejsc dla samochodów jest trochę więcej. Tu zostawiam swoje auto i ruszam w trasę. Początek to zielony szlak wiodący najpierw asfaltem, a potem wznoszący się do góry aż do skrzyżowania z szeroką gruntową drogą.
w Petrovicach
Pričny Vrch i Vetrna
Tam opuszczam szlak, idę ścieżką na Solną Horę. Idę pośród rzadkiej roślinności, wyschniętych drzew i pożółkłych traw. Klimat jesieni (jest druga połowa września).
Pričny Vrch
Faktycznie jest bardzo widokowo, drzewa są często martwe, okorowane lub z bardzo skąpymi liśćmi, nie przesłaniają widoczności na okoliczne Góry Opawskie. Powoli się tu odradza roślinność, na razie w postaci skąpych krzaków liściastych i niewysokich drzewek.
Biskupia Kopia i Srebrna Kopa
ścieżka na Solną Horę
Moje wędrowanie żółtym szlakiem przez Solną Horę i Kutny Vrch to niespieszne oglądanie tego nietypowego górskiego widoku, spowodowanego przez opisywaną wyżej inwazję kornika i wycinkę drzew będącą jej następstwem. Można zauważyć duże połacie młodnika, niektóre ogrodzone siatką ochronną, pojawiają się też tu i ówdzie pojedyncze drzewka iglaste i liściaste, pewnie samosiejki, są też pojedyncze obumarłe drzewa, ale generalnie zadrzewienie jest niskie i rzadkie. Według mnie lata miną, nim tu się znowu pojawi solidny las. Pokryje on całe te niewysokie w sumie góry i guzik będzie widać. Na razie widać bardzo dużo i w sumie dobrze.
w dole Prudnik
Widoki są takie sudeckie, bardzo często są to płaskie góry. Wprawdzie niezbyt wysokie, ale jednak.
Solna Hora to rozległy, stosunkowo płaski szczyt. Po jego drugiej stronie widać Pradeda (Pradziada), najwyższy szczyt Jesioników.
Praded i Medvedi Vrch
Za Solną Horą jest krótki odcinek prowadzący pośród wysokich drzew, który daje nam pogląd, jak ten szlak mógł wyglądać przez inwazją kornika i jak będzie wyglądał za jakiś czas, gdy drzewa wszędzie wyrosną na słuszną wysokość.
Kutny Vrch
w drodze na Kutny Vrch
Solna Hora
Kutny Vrch to kolejny rozległy i płaski szczyt. Na jego wierzchołku spore połacie wyrębów i martwych drzew, dużo wysokich i żółtych już traw.
Biskupia Kopa
Pričny Vrch
Dalsza droga żółtym szlakiem prowadzi przez szczyt Vetrnej, ale ja zbaczam na chwilę ze szlaku, robię zaznaczoną na mapie niewielką pętlę pozaścieżkową. Początkowy odcinek pętli to zielony szlak prowadzący na Končiną i Komorę. Tu akurat zalesianie postępuje w najlepsze, rośnie już młodnik ogrodzony siatkami, który również odgradza mnie od widoków. Uważne wypatrywanie ścieżki po prawej stronie prowadzącej w stronę Hermanovic. Jest.
Po krótkiej chwili wychodzę na rozległe łąki nad tą wsią. Krajobraz jest tu zgoła inny, nie widać tu nawet resztek spustoszenia przez kornika. Na horyzoncie Pradziad, wokół łąki i zielone jeszcze przed jesienią drzewa. Pasie się mnóstwo krów. Odpoczywam chwilę na tutejszych łąkach.
łąki nad Hermanovicami
Medvedi Vrch i Orlik
Praded
Po odpoczynku bezścieżkowo idę na Salaš. W międzyczasie mija popołudniowe „przesilenie chmurkowe" i czeka mnie piękna, słoneczna pogoda aż do końca dnia. Bardzo ładnie będzie, mam nadzieję.
Biskupia Kopa
na Salašu
Z Salaša schodzę do drogi Hermanovice - Pertovice, którą prowadzi zielony szlak. Droga jest asfaltowa, ale asfalt ów jest mocno nadgryziony zębem czasu - stan drogi dla aut jest kiepski. Będę tędy wracał samochodem, trzeba będzie jechać ostrożnie. Stan drogi jest zły, ale widoki są bardzo dobre.
Przechodzę obok miejsca zwącego się Pramen Osoblahy. Pramen to po czesku źródło, a wg mapy rzeka Osoblaha spływa stąd w dół do Petrovic i dalej. Niestety, źródło owo istnieje tylko na mapie, w rzeczywistości jest sucho. Wracam na żółty szlak prowadzący mnie przez szczyt Vetrnej. Tutaj też spustoszenia lasu nie są tak silne jak na Solnej Horze i Kutnym Vrch, ale są zauważalne, zwłaszcza na podejściu na Vetrną. Niemniej roślinność odzyskuje swoje miejsce.
Najlepszym punktem widokowym na tym odcinku jest kilkumetrowej wysokości skałka, z której widać cały grzbiet Solnej Hory i Kutnego Vrchu.
Solna Hora i Kutny Vrch
w dole miasteczko Zlate Hory
W następnej części schodzę już dużo bardziej zalesionym terenem, choć prześwity też są.
Kutny Vrch
zbliżenie na Biskupią Kopę
Przede mną przełęcz, przez którą przechodzi droga Zlate Hory - Petrovice, a z której też prowadzi najkrótszy szlak na Biskupią Kopę. Na przełęczy znajduje się całkiem spory parking dla samochodów, przystanek autobusowy oraz bufet „Petrovy Boudy" z napojami i przekąskami. Kupuję zimne piwo bezalkoholowe „Holba". Płacę 45 koron czeskich, w przeliczeniu na złotówki 8,20 zł. Polska drożyzna tu na szczęście nie dotarła.
Spod Boudy muszę teraz zejść do Petrovic. Zielony szlak przecinający zakosy drogi na mapie (mapy.com) jest opisany, że ścieżka w dwóch miejscach jest zarośnięta i trudno przechodnia, co ilustrują adekwatne zdjęcia. Z kolei zejście asfaltem jest strasznie długie - droga robi spore zakosy. Wynajduję na mapie ścieżkę, która w górnej części prowadzi wzdłuż przewodów wysokiego napięcie i schodzę nią.
Wybór jest dobry, ścieżka jest całkiem przyzwoita i nieco tylko zarośnięta w górnej części, ale dla osoby przyzwyczajonej do pozaszlakowych wędrówek nie jest żadnym problemem. Za to w dolnej części zejście jest bardzo przyjemne.
Gdy przy innej okazji jechałem tędy samochodem, to z ciekawości zwalniałem na miejscach skrzyżowania drogi z zielonym szlakiem i rzeczywiście było tam kiepsko. To była bardzo dobra decyzja z wyborem opisanego wyżej zejścia do Petrovic.
Wycieczka owa, w sumie niezbyt wymagająca, była dla mnie dużym przeżyciem estetycznym, choć raczej z gatunku przeżyć niebanalnych. Pora roku na tę trasę była idealna, pogoda dopisała, dopisała też tak ceniona przeze mnie w górach cisza - mimo słonecznej soboty spotkałem przez cały dzień kilkanaście osób: turystów pieszych i rowerowych oraz grzybiarzy.
A parkowałem tutaj:
c.d.n.
