Wypoczynek w Bazie Namiotowej Przysłóp Potócki
: 2026-09-11, 20:50
Hej!
Długo myślałem gdzie jechać i gdy mogłem sobie pozwolić na 4 dni wyjazdu. To naprawdę trudna decyzja. Mogłem po prostu zakończyć odznakę Sudecki Włóczykij, którą już robię jak na moje standardy dość długo. Wybrałem jednak sercem
Postanowiłem zrobić sobie wakacje. Miałem ochotę spędzić trochę czasu w bazie namiotowej i pożyć tym innym życiem. Trochę mamy obiektów tego typu w Polsce. Chciałem znaleźć coś, co z jednej strony jest gdzieś w górach, ale z drugiej strony można w umiarkowanym czasie znaleźć się znów w cywilizacji. Chciałem również, żeby miejsce miało wokół atrakcyjne szlaki, żeby sobie móc jednak zrobić krótką trasę dla zdrowotności
Wybór padł na Baze Namiotową Przysłóp Potócki położoną w Beskidzie Żywieckim, a dokładniej w "Worku Raczańskim"
Jak to mam w zwyczaju wyruszyłem w środę po pracy. Dojeżdżając na parking leśny po 5h. Szlakiem bazowym miałem do góry niecałe 2km. Niestety lało, aż nie spodziewałem się mocy deszczu, bo po zrobieniu 100m wróciłem się do samochodu, żeby schować ciasto do reklamówki, bo papier już przemakał
2 plecaki zabrałem ze sobą i udało się dojść o 23:00. Baza już spała, na szczęście przestało padać. Mogłem nie rozkładać namiotu, przespać się się gdzieś pod daszkiem, ale jako, że nie znałem panujących tu obyczajów, szybko rozbiłem namiot i poszedłem spać. Najlepszy moment gdy po takim dniu nareszcie znalazłem się w moim ciepłym śpiworze 

Rano śniadanie i w Bazie prawie pusto. Bazowy Daniel z rodzinką bardzo miło mnie przywitali. Pomyślałem, że dzisiaj jest szansa przejść się na dłuższą trasę.
Taki to szlak sobie wymyśliłem: https://mapa-turystyczna.pl/route/1d9ub
Wyruszyłem w trasę, zabrałem ze sobą Piotrka człowieka, który się kręcił tu i tam po okolicach z małym pakunkiem na plecach. Początkujący górołaz. Ja tam lubię oprowadzać ludzi po górkach i pokazywać ich najlepsze oblicze. Piotrek był bardzo szybki, choć wcześniej mówił zupełnie co innego. Ja mam dobre tempo, ale za to równie dobrze zatrzymuje się co chwilę żeby podziwiać widoki i strzelać foty. Tak zacząłem mu tłumaczyć co jest na horyzoncie i opowiadać, ale jakoś go chyba średnio go to interesowało xD

Skrzyczne

Szybko się wchodzi z Bazy na Bednoszke Wielką. Tak jakoś mi się przyjemnie wchodziło. Mam dobre wspomnienia z tego miejsca i super zdjęcia z wschodów i zachodów słońca.



Znowu mnie pokusiła Mala Fatra. Trzeba w końcu się tam wybrać!

Schronisko na Przegibku po remoncie. Elegancko się teraz prezentuje, w środku też trochę inaczej. Pogadałem chwilę z panią przy ladzie. Zamówiłem zimne piwo i placek drożdżowy. Na przełęczy rozstałem się z Piotrkiem, on poszedł w kierunku Wielkiej Raczy. Ja stwierdziłem, że czerwonym już szedłem idę niebieskim.

Szlak miał parę swoich widoków. W oddali słyszałem dźwięk piły, a szlak wyglądał jak świeżo poczyszczony. Z biegiem czasu dźwięk piły był coraz głośniejszy i faktycznie pan wycinał gałęzie z trasy. Takie dostał zlecenie i w sumie dzięki niemu, przyjemniej się szło.

Czas na klasykę gatunku beskidzkiego czyli Hale Rycerzową i Bacówkę


W sumie skorzystałem, że to był czwartek i mogłem na spokojnie zajrzeć do środka, gdy było tam pusto
Dalej szlakiem zielonym przez Wiertalówke.

Nadszedł czas na główny cel dnia czyli Muńcuł. Jeszcze nigdy nie byłem na nim, zawsze mi nie pasowało nadrabiać ten kawałek drogi. Jakoś dzisiaj te podejścia gładko mi wchodziły. Taki chyba po prostu fajny dzień był.

Szczyt całkiem zalesiony, więc szybka fota i przebiłem się do Bacówki na Muńcule. Tak teraz już wiem, dlaczego tak wiele osób lubi to miejsce. Spektakularny widok. Piękna panorama na Tatry i najwyższe szczyty Beskidów.


W Bacówce siedziała rodzinka, podszedłem zobaczyć bliżej jak to wygląda i ruszyłem z powrotem w kierunku Mładej Hory.

Gdy szedłem tutaj czerwonym szlakiem to w głowie mi pozostał obraz zaniedbanej, starej wsi. Teraz było całkiem inaczej, coś tu nowego się pobudowało.

Schodziłem na dół do Rycerki. Dziki szlak z widokami, również warty przejścia.

Specjalnie trasę zaplanowałem idąc po drodze przez parking, żeby zaopatrzyć się znów i płyny i jedzenie

To tyle jeśli by chodziło o wycieczkę. Wieczorem posiadówka przy ognisku i zakończenie dnia.
W piątek na luzie poczytałem trochę książkę, poleżałem w hamaku i po czasie stwierdziłem, że idę zrobić kółko przez Praszywkę Wielką. Przy okazji złapie choć na chwilę zasięg. Na Praszywkę choć jest niedaleko to jakoś to przewyższenie pali w stopy

Spojrzenie na Bednoszke

Nie spodziewałem się, że ten szczyt oferuje tak rozległą i ciekawą panoramę.
Wielka Racza

Mała i Wielka Rycerzowa

Widok na Beskid Mały i Śląski

Szlak robił taką długą pętle do głównej drogi. Oczywiście ja patrząc na mapę postanowiłem iść pozaszlakowo na skróty. Początkowo po ładnej polanie, gdzieś tam przez dłuższą chwilę musiałem się przemęczyć po krzakach, ale zaraz potem pojawiła się elegancka ściezka, która zaprowadziła mnie znów do mojego samochodu
Co najlepsze miałem tylko parę procent baterii, więc dla bezpieczeństwa zrobiłem zdjęcie mapy 


Zakupy i znów do góry do bazy spędzić resztę dnia. Powoli coraz więcej ludzi przybywało. Stali bywalsi bazy, wielu przewodników beskidzkich. Bardzo dobrze spędzony czas wśród ludzi do długich godzin nocnych.


Po nocnych wojażach poranek był bardzo ciężki, tym bardziej, że w moim małym namiocie bardzo szybko robiło się gorąco. Długo nie mogłem się pozbierać, ale w końcu trzeba było się ruszyć do roboty, bo baza zaczynała się zwijać. Trochę pracy i dalsze chillowanie.
Wieczorem stwierdziłem, że muszę się gdzieś ruszyć, taka moja natura. Poszedłem na zachód słońca na Praszywkę. Już będą przy szczycie wiedziałem, że to jest genialny pomysł.


Znakomity Warun!
Tatry się elegancko odsłoniły

Kiczora za nią Soszów w centrum. Po prawo Czantoria Wielka i bliżej Ochodzita

Barania Góra i Skrzyczne w centrum

Bednoszka Wielka

Zastanawiało mnie jakie pasmo widać tak mega w oddali. Miałem w głowie, że to mogą być Sudety, ale nie chciało mi się w to wierzyć. Okazało się, że jak najbardziej, prawie 150km odległości do Biskupiej Kopy. Interesuje mnie fotografia długodystansowa, więc taki strzał mnie bardzo ucieszył.

Słońce chowało się za Beskidem Morawsko-Śląskim, tuż obok Lysej Hory.


Za drzewami chowa się Romanka i Pilsko




Po tej sesji wyjazd był dla mnie kompletny. Tyle w temacie
Wieczór również miło spędzony, ale bez szaleństw, bo trzeba było rano jechać.
Kadr z rana: obserwacja Wielkiej Raczy z Bazy.

Warto było posiedzieć sobie w bazie i posmakować takiego życia. Tak sobie myślę, że ważnym elementem był kompletny brak zasięgu. Nikt nie siedział na telefonie, trzeba było być tu i teraz. Oswoiłem się z tą bazą. Myślę, że tam wrócę pewniejszy siebie. Wiem jak to wszystko funkcjonuje. Z chęcią pobawił bym się w porządne gotowanie na ogniu, może ugotowanie jakieś zupy, albo upieczenie prymitywnej pizzy
Nie powiedziałem jeszcze ważnej rzeczy, która mnie w dużej części skłoniła do wyjazdu do bazy. Po drodze miałem upatrzonego nowego kanarka
Choć właściciel zmienił później zdanie i w dzień odbioru zostałem z niczym, to na parkingu w Rajczy znalazłem nowe ogłoszenie i pojechałem po samiczkę na Śląsk.
Poznajcie więc mojego nowego ptaszka Pannę Rycerkę

Długo myślałem gdzie jechać i gdy mogłem sobie pozwolić na 4 dni wyjazdu. To naprawdę trudna decyzja. Mogłem po prostu zakończyć odznakę Sudecki Włóczykij, którą już robię jak na moje standardy dość długo. Wybrałem jednak sercem
Postanowiłem zrobić sobie wakacje. Miałem ochotę spędzić trochę czasu w bazie namiotowej i pożyć tym innym życiem. Trochę mamy obiektów tego typu w Polsce. Chciałem znaleźć coś, co z jednej strony jest gdzieś w górach, ale z drugiej strony można w umiarkowanym czasie znaleźć się znów w cywilizacji. Chciałem również, żeby miejsce miało wokół atrakcyjne szlaki, żeby sobie móc jednak zrobić krótką trasę dla zdrowotności
Wybór padł na Baze Namiotową Przysłóp Potócki położoną w Beskidzie Żywieckim, a dokładniej w "Worku Raczańskim"
Jak to mam w zwyczaju wyruszyłem w środę po pracy. Dojeżdżając na parking leśny po 5h. Szlakiem bazowym miałem do góry niecałe 2km. Niestety lało, aż nie spodziewałem się mocy deszczu, bo po zrobieniu 100m wróciłem się do samochodu, żeby schować ciasto do reklamówki, bo papier już przemakał
Rano śniadanie i w Bazie prawie pusto. Bazowy Daniel z rodzinką bardzo miło mnie przywitali. Pomyślałem, że dzisiaj jest szansa przejść się na dłuższą trasę.
Taki to szlak sobie wymyśliłem: https://mapa-turystyczna.pl/route/1d9ub
Wyruszyłem w trasę, zabrałem ze sobą Piotrka człowieka, który się kręcił tu i tam po okolicach z małym pakunkiem na plecach. Początkujący górołaz. Ja tam lubię oprowadzać ludzi po górkach i pokazywać ich najlepsze oblicze. Piotrek był bardzo szybki, choć wcześniej mówił zupełnie co innego. Ja mam dobre tempo, ale za to równie dobrze zatrzymuje się co chwilę żeby podziwiać widoki i strzelać foty. Tak zacząłem mu tłumaczyć co jest na horyzoncie i opowiadać, ale jakoś go chyba średnio go to interesowało xD
Skrzyczne
Szybko się wchodzi z Bazy na Bednoszke Wielką. Tak jakoś mi się przyjemnie wchodziło. Mam dobre wspomnienia z tego miejsca i super zdjęcia z wschodów i zachodów słońca.
Znowu mnie pokusiła Mala Fatra. Trzeba w końcu się tam wybrać!
Schronisko na Przegibku po remoncie. Elegancko się teraz prezentuje, w środku też trochę inaczej. Pogadałem chwilę z panią przy ladzie. Zamówiłem zimne piwo i placek drożdżowy. Na przełęczy rozstałem się z Piotrkiem, on poszedł w kierunku Wielkiej Raczy. Ja stwierdziłem, że czerwonym już szedłem idę niebieskim.
Szlak miał parę swoich widoków. W oddali słyszałem dźwięk piły, a szlak wyglądał jak świeżo poczyszczony. Z biegiem czasu dźwięk piły był coraz głośniejszy i faktycznie pan wycinał gałęzie z trasy. Takie dostał zlecenie i w sumie dzięki niemu, przyjemniej się szło.
Czas na klasykę gatunku beskidzkiego czyli Hale Rycerzową i Bacówkę
W sumie skorzystałem, że to był czwartek i mogłem na spokojnie zajrzeć do środka, gdy było tam pusto
Dalej szlakiem zielonym przez Wiertalówke.
Nadszedł czas na główny cel dnia czyli Muńcuł. Jeszcze nigdy nie byłem na nim, zawsze mi nie pasowało nadrabiać ten kawałek drogi. Jakoś dzisiaj te podejścia gładko mi wchodziły. Taki chyba po prostu fajny dzień był.
Szczyt całkiem zalesiony, więc szybka fota i przebiłem się do Bacówki na Muńcule. Tak teraz już wiem, dlaczego tak wiele osób lubi to miejsce. Spektakularny widok. Piękna panorama na Tatry i najwyższe szczyty Beskidów.
W Bacówce siedziała rodzinka, podszedłem zobaczyć bliżej jak to wygląda i ruszyłem z powrotem w kierunku Mładej Hory.
Gdy szedłem tutaj czerwonym szlakiem to w głowie mi pozostał obraz zaniedbanej, starej wsi. Teraz było całkiem inaczej, coś tu nowego się pobudowało.
Schodziłem na dół do Rycerki. Dziki szlak z widokami, również warty przejścia.
Specjalnie trasę zaplanowałem idąc po drodze przez parking, żeby zaopatrzyć się znów i płyny i jedzenie
To tyle jeśli by chodziło o wycieczkę. Wieczorem posiadówka przy ognisku i zakończenie dnia.
W piątek na luzie poczytałem trochę książkę, poleżałem w hamaku i po czasie stwierdziłem, że idę zrobić kółko przez Praszywkę Wielką. Przy okazji złapie choć na chwilę zasięg. Na Praszywkę choć jest niedaleko to jakoś to przewyższenie pali w stopy
Spojrzenie na Bednoszke
Nie spodziewałem się, że ten szczyt oferuje tak rozległą i ciekawą panoramę.
Wielka Racza
Mała i Wielka Rycerzowa
Widok na Beskid Mały i Śląski
Szlak robił taką długą pętle do głównej drogi. Oczywiście ja patrząc na mapę postanowiłem iść pozaszlakowo na skróty. Początkowo po ładnej polanie, gdzieś tam przez dłuższą chwilę musiałem się przemęczyć po krzakach, ale zaraz potem pojawiła się elegancka ściezka, która zaprowadziła mnie znów do mojego samochodu
Zakupy i znów do góry do bazy spędzić resztę dnia. Powoli coraz więcej ludzi przybywało. Stali bywalsi bazy, wielu przewodników beskidzkich. Bardzo dobrze spędzony czas wśród ludzi do długich godzin nocnych.
Po nocnych wojażach poranek był bardzo ciężki, tym bardziej, że w moim małym namiocie bardzo szybko robiło się gorąco. Długo nie mogłem się pozbierać, ale w końcu trzeba było się ruszyć do roboty, bo baza zaczynała się zwijać. Trochę pracy i dalsze chillowanie.
Wieczorem stwierdziłem, że muszę się gdzieś ruszyć, taka moja natura. Poszedłem na zachód słońca na Praszywkę. Już będą przy szczycie wiedziałem, że to jest genialny pomysł.
Znakomity Warun!
Tatry się elegancko odsłoniły
Kiczora za nią Soszów w centrum. Po prawo Czantoria Wielka i bliżej Ochodzita
Barania Góra i Skrzyczne w centrum
Bednoszka Wielka
Zastanawiało mnie jakie pasmo widać tak mega w oddali. Miałem w głowie, że to mogą być Sudety, ale nie chciało mi się w to wierzyć. Okazało się, że jak najbardziej, prawie 150km odległości do Biskupiej Kopy. Interesuje mnie fotografia długodystansowa, więc taki strzał mnie bardzo ucieszył.
Słońce chowało się za Beskidem Morawsko-Śląskim, tuż obok Lysej Hory.
Za drzewami chowa się Romanka i Pilsko
Po tej sesji wyjazd był dla mnie kompletny. Tyle w temacie
Wieczór również miło spędzony, ale bez szaleństw, bo trzeba było rano jechać.
Kadr z rana: obserwacja Wielkiej Raczy z Bazy.
Warto było posiedzieć sobie w bazie i posmakować takiego życia. Tak sobie myślę, że ważnym elementem był kompletny brak zasięgu. Nikt nie siedział na telefonie, trzeba było być tu i teraz. Oswoiłem się z tą bazą. Myślę, że tam wrócę pewniejszy siebie. Wiem jak to wszystko funkcjonuje. Z chęcią pobawił bym się w porządne gotowanie na ogniu, może ugotowanie jakieś zupy, albo upieczenie prymitywnej pizzy
Nie powiedziałem jeszcze ważnej rzeczy, która mnie w dużej części skłoniła do wyjazdu do bazy. Po drodze miałem upatrzonego nowego kanarka
Choć właściciel zmienił później zdanie i w dzień odbioru zostałem z niczym, to na parkingu w Rajczy znalazłem nowe ogłoszenie i pojechałem po samiczkę na Śląsk.
Poznajcie więc mojego nowego ptaszka Pannę Rycerkę