Inwersja na Skrzycznem

Relacje z Beskidów od bieszczadzkich połonin po Beskid Śląsko-Morawski.
Awatar użytkownika
Sebastian
Posty: 7042
Rejestracja: 2017-11-09, 17:18
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Inwersja na Skrzycznem

Postautor: Sebastian » 2026-02-12, 19:56

Obrazek

Inwersja termiczna to zjawisko, w którym temperatura powietrza rośnie (zamiast spadać) wraz z wysokością. Cięższe zimniejsze powietrze osadza się przy gruncie powodując powstawanie mgieł, często o znacznej grubości. Zjawisko występuje często jesienią i zimą powodując w górach powstawanie „morza mgieł".

Zanim przejdę do właściwego opisu wycieczki, jeszcze kilka informacji meteorologicznych. Interesują nas następujące rodzaje inwersji:

1. radiacyjna - powstaje nocą, gdy ziemia szybko traci ciepło i ochładza przygruntową warstwę powietrza, a wyższe jego warstwy ochładzają się wolniej - obserwowana jest często po dobrej pogodzie dzień wcześniej i bezchmurnej nocy,
2. orograficzna - chyba interesująca nas najbardziej, bo obserwowana w górskich dolinach, do których spływa ochłodzone powietrze, odmiana inwersji radiacyjnej,
3. frontowa (adwekcyjna) - powstaje przy frontach atmosferycznych, gdy ciepłe powietrze napływa na chłodniejsze, można ją często obserwować gdy po niżu i dużych opadach deszczu powietrze ma dużą wilgotność, a następująca nazajutrz poprawa pogody i wzrost ciśnienia atmosferycznego powoduje napłynięcie ciepłego powietrza, które od góry blokuje parowanie, więc mgły kumulują się w dole.

Powstawaniu inwersyjnych mgieł sprzyja woda: płynące rzeki, a w szczególności zbiorniki wodne. Klasyczne przykłady to sztuczne jeziora w Beskidach: Zalew Czorsztyński, Zalew Orawski, Liptowska Mara, czy Jezioro Żywieckie, będące znakomitymi „generatorami mgieł", o czym zwolennicy obserwowania inwersji, czy też szczególnie atrakcyjnych fotograficznie inwersyjnych wschodów słońca doskonale wiedzą.

Przewidywanie inwersji oraz inwersyjnych mgieł jest fascynującym zajęciem, przydaje się znajomość meteorologii oraz umiejętność czytania prognoz pogody. Przy tym praca zawodowa i dostępność samochodu nie zawsze pozwala jechać wtedy, gdy są najlepsze warunki, co czasem jest źródłem frustracji.

Mgła sama z siebie jest zjawiskiem ulotnym i czasem nie pojawia się, choć powinna. Zdarzały mi się wyjazdy doskonale zaplanowane pod kątem obserwacji inwersji, ale też zdarzały się „przestrzelone" pod tym względem.

Tym razem moje przewidywania inwersyjne skierowały mój wzrok na Skrzyczne, choć brałem też pod uwagę Babią Górę. Przeważyły prognozy wskazujące na długie utrzymywanie się chmur po zachodniej stronie Skrzycznego, w przeciwieństwie do Orawy.

Wyjeżdżam z Krakowa o 4:30. Nie mam tym razem ambicji zdążyć na wschód słońca na Skrzycznem, ale może się uda gdzieś po drodze, tym bardziej że wg mapy pierwsze widoki powinny być na wysokości ok. 1000 metrów n.p.m., wcześniej szlak prowadzi lasem.

Właśnie – szlak. Klasyczna skrzyczneńska pętla z miejscowości Ostre z powrotem przez Malinowską Skałę i Dolinę Zimnika.

Docieram na parking w Ostrem około godziny 7 rano. Jest koniec grudnia, więc oznacza to, że jest jeszcze przed świtem. Nade mną pełne zachmurzenie, ale ani śladu mgieł, podobnie było, gdy jechałem przez całą Kotlinę Żywiecką. Jest to dość nietypowa inwersja, zawsze gdy jechałem na poranne morze mgieł, to droga w góry przebiegała przez mniej czy bardziej zamglone obszary, czasem mgła była tak mocna, że trzeba było jechać wolniej i ostrożniej. W tym przypadku warstwa inwersyjnej mgły zdaje się być zawieszona wyżej nad gruntem. Nietypowo, ale ciekawie.
Niebieski szlak na Skrzyczne prowadzi systematycznie w górę. Na razie śniegu są jakieś resztki, zabrane przeze mnie raczki spoczywają na razie w plecaku, może będą potrzebne wyżej. Ale na razie wszystko się zgadza, wchodzę w mgłę, która na razie nadaje lasowi tajemniczości.

Obrazek

Im wyżej, tym jest jaśniej. Pojawiają się pierwsze przebłyski słońca, widać pomiędzy drzewami, że wyszedłem ponad mgłę, a wschodzące słońce oświetla wszystko na czerwono. Niestety, gęsty las skutecznie prawie wszystko zasłania.

Pierwsze dobre i szerokie widoki mam dopiero na wysokości ok. 1100 metrów, tuż pod szczytem i wyżej niż wskazuje mapa. Schodzę ze szlaku ścieżką prowadzącą lekko w prawo i wychodzę na pierwszy znakomity punkt widokowy.

Wszystko się zgadza – w dole mgła gęsta jak śmietana, a nad nią czyste, błękitne niebo. Takie warunki mają się utrzymać przez większą część dnia, zobaczymy czy prognoza się sprawdzi.

Obrazek
Babia Góra, słowackie Tatry Wysokie, Pilsko

Obrazek
inwersja, nad nią Polica i Babia Góra

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Niżne Tatry: Dumbier i Chopok

Obrazek
wierzchołki Beskidu Małego

Stąd na Skrzyczne jest niedaleko. Robi się cieplej, trzeba się nieco rozebrać. Pierwsze kroki kieruję do schroniska – mój krwioobieg domaga się kawy. Rano (jest kilka minut po dziewiątej) jeszcze jest pusto na jadalni.

Obrazek

Przy schronisku jest taras, ale ignoruję go – najlepsze widoki są ze znajdującej się nieopodal platformy widokowej. Nie jest ona zbyt wysoka, ale „robi robotę”, bo pozwala wznieść się nad ograniczające widoczność drzewa porastające Skrzyczne.

Obrazek

Mgła gęsta jak śmietana utrzymuje się cały czas, do tego dochodzi znakomita przejrzystość powietrza, warunki marzenie. Wprawdzie śniegu jest zaskakująco mało (raczki nadal pozostają w plecaku), ale inwersja wszystko wynagradza z naddatkiem.

Obrazek
Polica, Babia Góra

Obrazek

Obrazek
Beskid Mały: Wielka Cisowa Grapa, Kocierz, Jaworzyna

Obrazek
na horyzoncie Beskid Wyspowy: Lubogoszcz, Szczebel, Mogielica, Luboń Wielki

Obrazek
słowackie Tatry Wysokie

Zaliczam jeszcze niespecjalnie interesujący szczyt Skrzycznego ze słynną skrzyczneńską żabą i ruszam w stronę Malinowskiej Skały. Cały ten odcinek prowadzi w większości w miarę płaskim i widokowym grzbietem. To zresztą wszyscy wiedzą, przecież to popularny szlak.

Obrazek

Obrazek

Na dzisiejszy dzień rozważałem wstępnie Babią Górę i właśnie Skrzyczne, które ostatecznie wybrałem na podstawie analiz prognozy pogody. Doświadczenie / nos / intuicja / szczęście (niepotrzebne skreślić) mnie nie zawiodły, bo w którą stronę się nie obrócić, wszędzie inwersja. Do tego znakomita przejrzystość powietrza, dobrze widać odległe o ponad 130 km Jesioniki, pasmo górskie w czeskich Sudetach. Zdjęcie Jesioników dedykuję Sokołowi.

Obrazek
Mała Fatra

Obrazek
szlak na Małe Skrzyczne, w tle inwersja na Słowacji

Obrazek
w centrum kadru Wielki Chocz

Obrazek
na horyzoncie Jesioniki

Przy Małym Skrzycznem znajdują się dwa wyciągi narciarskie. Pierwszy to sześcioosobowa kanapa, zawsze pełna narciarzy w taki dzień jak dziś.

Obrazek

Na sam wierzchołek Małego Skrzycznego idę przez las. W cieniu drzew zimowa aura, zimowe „kwiaty” na kosodrzewinie, choć na ścieżce śniegu mało.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pod samym wierzchołkiem Małego Skrzycznego drugi wyciąg - orczykowy, już nieczynny. Wszyscy narciarze korzystają z krzesełek, a tu stacja narciarska na Skrzycznem ma się czym pochwalić – to bardzo nowoczesny ośrodek. Ale widoki spod orczyka są dużo lepsze niż spod wcześniejszej "kanapy".

Obrazek

Obrazek
Błatnia, Stołów, Trzy Kopce, Klimczok

Obrazek
Beskid Śląsko-Morawski

Tymczasem inwersja nie odpuszcza.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
po lewej Kotarz

Obrazek
Polica, Babia Góra

Zima jest raczej szczątkowa, nawet tu na grzbiecie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
wieża na Skrzycznem

Napotykam po drodze kilka ścieżek odchodzących w poprzek od głównego szlaku. Nie byłbym sobą, gdybym nie sprawdzał, co może się pojawić po zboczeniu z głównej drogi. Jedno odejście okazuje się być wyjątkowo płodne fotograficznie.

Obrazek
na horyzoncie Klak i Strażow

Obrazek
po lewej Beskid Śląsko-Morawski, po prawej Wielka Czantoria

Obrazek
Beskid Śląsko-Morawski: Smrk i Łysa Góra

Obrazek

Obrazek

Obrazek
po prawej Kotarz

Wracam na szlak, tam też dzieje się dużo ciekawego, a inwersja nadal nie odpuszcza.

Obrazek
Klak na horyzoncie

Obrazek
Babia Góra

Obrazek
inwersja w Kotlinie Żywieckiej

Obrazek
Wielka i Mała Czantoria

Obrazek

Obrazek

Przede mną kultowe miejsce Beskidu Śląskiego, na którym popełniono niezliczoną ilość zdjęć i selfików – wychodnia skalna na Malinowskiej Skale, niegdyś otoczona lasem, obecnie stercząca samotnie na widoki niczym wyrzut obumarłych świerkowych lasów, zawsze pełna ludzi robiących tu swoje główne (a może nawet jedyne) zdjęcie z tutejszej wycieczki. Jej sylwetka z daleka przywodzi mi na myśl pewną scenę z „Króla Lwa”, wielkiej animacji Disneya.

Obrazek

Obrazek
kadr z filmu „Król Lew” (fot. materiały prasowe; prawa zastrzeżone)

Obrazek

Skoro wszyscy strzelają sobie tu foty, to strzelę sobie i ja. Na szczęście spotykam innego posiadacza lustrzanki (choć „tylko” Canona), robimy sobie nawzajem zdjęcia dając sobie gwarancję, że horyzont będzie prosty, nogi nieucięte, a głowa nie w centrum kadru.

Obrazek
kolejka do zdjęcia

Obrazek
Król Lew

Mam zamiar posiedzieć tu nieco dłużej. Robię kilka widoków, które jednakże nie odbiegają zbytnio od wcześniejszych obserwacji i siadam do posiłku.

Obrazek
Kopa Skrzyczeńska, Małe Skrzyczne, Skrzyczne

Obrazek
dolina Malinowskiego Potoku

Nie jest mi jednak dane posiedzieć dłużej w spokoju, bowiem zauważam kłębiące się i podnoszące się na południu chmury, które zaczynają zasłaniać widoki na Niżne Tatry. Trzeba się zebrać, bo można przegapić coś ważnego, a ostatnio mam szczęście do dynamicznie zmieniającej się pogody.

Obrazek

Idę na szczyt Malinowskiej Skały, położony ciut nad wychodnią skalną.

Obrazek

Obrazek
na górze Malinowska Skała

Robi się ciekawie, Skrzyczne i inne góry chowają się praktycznie całe za chmurami. Dochodzi godzina 13, ci którzy wybrali się w góry później, nie mają już tak ładnych fotek na wychodni jak ja. Cóż, nie po raz pierwszy i pewnie nie ostatni wczesne wstawanie przynosi efekty.

Obrazek

Obrazek

Jeden turysta odpala drona, który wznosi się wysoko, pewnie ponad chmury, które po chwili spowijają okolicę. Dopiero po ok. 10 minutach zaczyna się pojawiać ponownie błękitnie niebo, a krajobraz zdobią chmury przelewające się przez zbocza górskie.

Obrazek
w czerwonej kurtce pilot drona

Obrazek

Obrazek

Krótki odcinek zejścia zielonym szlakiem z widokiem na chmury przelewające się przez Zielony Kopiec.

Obrazek

Ostatni etap wycieczki do powrót żółtym szlakiem do Ostrego, najpierw zejście zboczem do doliny potoku Leśna, a następnie doliną, której ostatni odcinek nosi nazwę Doliny Zimnika.

Dla niektórych turystów punktem obowiązkowym w tym miejscu jest bezszlakowe wyjście na Kościelec i zwiedzenie licznych znajdujących się w jego okolicy skałek, ale ja odpuszczam – niezbyt mnie to interesuje. W tym momencie Dobromił może się oburzyć na mnie.

Obrazek
po lewej Kościelec

Schodzę w dół. Na ścieżce kamienisto-błotno-lodowa breja, trzeba uważać. Nade mną ostatki słońca walczącego z chmurami.

Obrazek

Obrazek

Mniej więcej o tej samej godzinie Sprocket73 z rodziną jest na położonej po drugiej stronie Kotliny Żywieckiej Magurce Wilkowickiej, z której Skrzyczne wygląda wtedy tak:

Obrazek

Obrazek

Podczas schodzenia mijam idącego w górę turystę, który przestrzega mnie przed bardzo dużym oblodzeniem niżej. Faktycznie, woda spływająca ścieżką podczas ocieplenia zamarzł, pokrywając ją całą lodowymi kaskadami. Raczki do tej pory trzymane cały czas w plecaku i do tej pory niepotrzebne, okazują się teraz niezbędne – bez nich musiałbym przedzierać się lasem, tymczasem komfortowo schodzę sobie w dół.

Obrazek

Ostatni etap wycieczki to dolina potoku Leśna przechodząca potem w Dolinę Zimnika. Dnem doliny prowadzi szeroka droga gospodarcza, a po jej prawej stronie płynie potok. Spad jest dość duży, na potoku jest sporo kaskad, na których tworzą się niewielkie zlodowacenia. Wzdłuż potoku w Dolinie Zimnika jest poprowadzona ścieżka dydaktyczno-przyrodnicza, która pozwala dobrze zapoznać się z krajobrazem tego miejsca.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rzut oka na jednej z polan przy drodze na otaczające wzgórza przynosi mi taką konstatację, że miejsce to musi wyglądać pięknie wiosną i jesienią, gdy drzewa się zazielenią lub zaczerwienią. Oczywiście las zimą też wygląda przepięknie, gdy jest pokryty śniegiem, którego akurat dziś była symboliczna ilość. Niemniej celem tej grudniowej wycieczki było złapanie zimowej inwersji, a tu mi się udało znakomicie wstrzelić z miejscem i terminem, czego kolejnym dowodem oprócz zamieszczonych w relacji zdjęć są dwie zamieszczone na końcu panoramy.

Obrazek

Obrazek
panorama na polską stronę

Obrazek
panorama na słowacką i czeską stronę

Taka to była wycieczka, a pięć dni później złamałem rękę. Na zdrowie: :piwo
Awatar użytkownika
Dobromił
Posty: 15207
Rejestracja: 2013-07-09, 08:33

Re: Inwersja na Skrzycznem

Postautor: Dobromił » 2026-02-12, 20:09

Darz Gad na Szlaku.

Pięknie było tego 27 grudnia tamtego roku. Świetne warunki na ziemi, nad ziemią i między szczytami nam się trafiły.

Trasa tzw klasyczna, widoki już niekoniecznie. Widoki z wyższej półki. Tak trzymaj.

Ja tego dnia szedłem z Węgierskiej Górki na Glinne, potem na Radziechowską, z niej na wychodnie na Magurkach, z powrotem na Halę Radziechowską i potem w stronę Matyski i przystanku autobusowego w Radziechowach. Potem był wieczór podsumowania wydarzeń dnia. Widoki miałem równie dobre jak Seb. Zdjęcia również fajne.

Końcówka niebieskiego szlaku na Skrzyczne ma wielki plus - rzeźnię drzew.

Pozdrawiam.
Decyzją administracji Dobromił otrzymał nagany :
- za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum
- za niecytowanie w postach wypowiedzi, do których się odnosi
- za relację przypisaną do niewłaściwego działu
Awatar użytkownika
sokół
Posty: 12156
Rejestracja: 2013-07-06, 09:41
Lokalizacja: Bytom

Re: Inwersja na Skrzycznem

Postautor: sokół » 2026-02-12, 20:42

Bombowe warunki, eleganckie zdjęcia. dziękuję za dedykację, Jeseniki świetne! Graty.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości