25 III 2022 Javorovy czyli z cyklu :JA TU DAWNO NIE BYŁEM.
: 2022-03-27, 11:41
Kilka uwag na początek.
1-Komunikacja masowa w Czechach jest opanowana do perfekcji,nasza komunikacja ma sie tak do ich jak nasza piłka nożna z 3 ligi do ekstraklasy angielskiej lub Niemieckiej.
2-Maski tu już zniesiono wcześniej,wsiadając do pociągu jak idiota jedyny występuję w masce.Reszta uwag potem..Szczyt JAVOROVY, dla ciekawych leży w Beskidzie Śląsko-Morawskim.Jak do większości schronisk w tym rejonie można dojechać autem.Więc od początku, granicę przekraczam w miejscowości Gołkowice-Zavada.Przy przejściu wita mnie taki widok;
W mam tylko tyle czasu by wysiąść z pociągu i dojść na przystanek autobusowy,już na mnie czeka.
Trzyniecka huta, kiedyś jedna z najwiekszych w Europie.
Wysiadam w miejscowości Tyra, szlak zaczyna się 100 metrów od przystanku.
Szlak od początku pnie się stromo pod górę, będzie tak do końca czyli ok,3,5 km.
Koty chyba mnie lubią, ten wyraźnie okazuje wyrazy sympatii.
Po drodze widzę sporo domków letniskowych tutaj znanych pod nazwą CHALUPA.Pozwalam sobie przy jednej z nich na krótki odpoczynek.
Wkraczam w piękny bukowy las,Dochodzę do źródełka jakich sporo się spotyka w Czeskich Beskidach.
Po ok, 2 godzinach zbliżyłem się znacznie do chaty na Javorovym,mijam górną stację kolejki.Pierwszy cel coraz bliżej.
Widoki z chaty nie za bardzo, to i owo jednak widać.
MIREK-ZDOBYWCA.
Kilka fot ze środka.
Tak jak wspominalem widoki dupy nie urywają, ale już gorzej bywało.W chacie wysyłam info do Adriana o sukcesie , chata Javorovy zdobyta.
Ruszam do głównego celu jakim jest JAVOROVY, byłem tu kilka razy ale wejść na szczyt nie dane mi było.
Lądowisko dla helikoptera jak informuje tabliczka.
W drodze na szczyt coś nie coś widać.
Szlak na szczyt,
I wreszcie na miejscu.
Kawa z termosu smakuje wybornie,wafelek Alek też.
LOTNIK, KRYJ SIĘ.
No i czas by wracać do cywilizacji, ruszam na Gutske Sedlo.
I kolejna uwaga,Już kiedyś wędrując na tutejszych szlakach widziałem a właściwie nie widziałem ,ŚMIECI.W Czeskich Beskidach sporo jest tzw, miejsc odpoczynkowych z wiatami, ławeczkami itp,lecz koszy na śmieci nie ma.Nie ma także smieci,ani tu ani nigdzie indziej na szlaku.Wiecie sami jak na naszych krajowych sytuacja wygląda.Z Gutskiego Sedla to już ło rzut beretem do miejscowości Guty do przystanku mestska hromadna doprava.Po drodze na pożegnanie chata Javorovy ukazuje sie w całej krasie.
Guty i cywilizacja co raz bliżej.
No i koniec przygody na dzisiaj,ale wiem że jeszcze tu wrócę.Tu i wszędzie gdzie byłem już i gdzie nie byłem.To końcowy akcent wycieczki.Guty Konecna.
Tu mam kwadrans do odjazdu autobusu.Tambylcy nawiązują ze mną rozmowę, słyszeli że rozmawiam przez telefon po polsku.I nawiążę do uwagi nr.1.
Mój powrót jak i dojazd do tylko kwestia przesiadek,przesiadam się z paciągu na autobus, z autobusu na inny autobus.Najdłuższa przesiadka trwała AŻ 20 minut w Karvinie,nasi włodarze powinni uczyć się od sasiadów z zagranicy.A ja już planuję nastepny wyjazd w te strony.To by było na tyle i dziekuję za uwagę.
1-Komunikacja masowa w Czechach jest opanowana do perfekcji,nasza komunikacja ma sie tak do ich jak nasza piłka nożna z 3 ligi do ekstraklasy angielskiej lub Niemieckiej.
2-Maski tu już zniesiono wcześniej,wsiadając do pociągu jak idiota jedyny występuję w masce.Reszta uwag potem..Szczyt JAVOROVY, dla ciekawych leży w Beskidzie Śląsko-Morawskim.Jak do większości schronisk w tym rejonie można dojechać autem.Więc od początku, granicę przekraczam w miejscowości Gołkowice-Zavada.Przy przejściu wita mnie taki widok;
W mam tylko tyle czasu by wysiąść z pociągu i dojść na przystanek autobusowy,już na mnie czeka.
Trzyniecka huta, kiedyś jedna z najwiekszych w Europie.
Wysiadam w miejscowości Tyra, szlak zaczyna się 100 metrów od przystanku.
Szlak od początku pnie się stromo pod górę, będzie tak do końca czyli ok,3,5 km.
Koty chyba mnie lubią, ten wyraźnie okazuje wyrazy sympatii.
Po drodze widzę sporo domków letniskowych tutaj znanych pod nazwą CHALUPA.Pozwalam sobie przy jednej z nich na krótki odpoczynek.
Wkraczam w piękny bukowy las,Dochodzę do źródełka jakich sporo się spotyka w Czeskich Beskidach.
Po ok, 2 godzinach zbliżyłem się znacznie do chaty na Javorovym,mijam górną stację kolejki.Pierwszy cel coraz bliżej.
Widoki z chaty nie za bardzo, to i owo jednak widać.
MIREK-ZDOBYWCA.
Kilka fot ze środka.
Tak jak wspominalem widoki dupy nie urywają, ale już gorzej bywało.W chacie wysyłam info do Adriana o sukcesie , chata Javorovy zdobyta.
Ruszam do głównego celu jakim jest JAVOROVY, byłem tu kilka razy ale wejść na szczyt nie dane mi było.
Lądowisko dla helikoptera jak informuje tabliczka.
W drodze na szczyt coś nie coś widać.
Szlak na szczyt,
I wreszcie na miejscu.
Kawa z termosu smakuje wybornie,wafelek Alek też.
LOTNIK, KRYJ SIĘ.
No i czas by wracać do cywilizacji, ruszam na Gutske Sedlo.
I kolejna uwaga,Już kiedyś wędrując na tutejszych szlakach widziałem a właściwie nie widziałem ,ŚMIECI.W Czeskich Beskidach sporo jest tzw, miejsc odpoczynkowych z wiatami, ławeczkami itp,lecz koszy na śmieci nie ma.Nie ma także smieci,ani tu ani nigdzie indziej na szlaku.Wiecie sami jak na naszych krajowych sytuacja wygląda.Z Gutskiego Sedla to już ło rzut beretem do miejscowości Guty do przystanku mestska hromadna doprava.Po drodze na pożegnanie chata Javorovy ukazuje sie w całej krasie.
Guty i cywilizacja co raz bliżej.
No i koniec przygody na dzisiaj,ale wiem że jeszcze tu wrócę.Tu i wszędzie gdzie byłem już i gdzie nie byłem.To końcowy akcent wycieczki.Guty Konecna.
Tu mam kwadrans do odjazdu autobusu.Tambylcy nawiązują ze mną rozmowę, słyszeli że rozmawiam przez telefon po polsku.I nawiążę do uwagi nr.1.
Mój powrót jak i dojazd do tylko kwestia przesiadek,przesiadam się z paciągu na autobus, z autobusu na inny autobus.Najdłuższa przesiadka trwała AŻ 20 minut w Karvinie,nasi włodarze powinni uczyć się od sasiadów z zagranicy.A ja już planuję nastepny wyjazd w te strony.To by było na tyle i dziekuję za uwagę.