A czyli zawsze przychodziłaś na czas do domu?
No tak. To dziwne? I to nie dlatego, że się bałam, że zostanę ukarana. Wiedziałam, że jak mnie nie będzie w domu o umówionej godzinie to będą się martwić. A rodzice zawsze byli moimi najlepszymi przyjaciółmi (i nadal takimi są) więc nie chciałam, żeby się martwili. Jeśli były jakieś przypadki losowe, że nie mogłam wrócić na czas to starałam się dać znać, że wróce później. Najzabawniejsza sytuacja z tym związana jaką pamiętam to jak byłam w liceum i jezdzilam latem w Bieszczady. Miałam umowę z mamą, ze dzwonię przynajmniej co drugi dzień (a to były czasy, gdy nie było komórek). I raz było tak, że przyjeżdżam do jednego automatu - brak sygnału, jedziemy do drugiego - urwana słuchawka... Ja już wpadam w panikę, jest wieczór, wiec wiem, że jak nie zadzwonię to rodzice będą się martwić, nie będą spać całą noc itp. Miejscowi powiedzieli mi, że w Dwerniku jeden gość ma w domu telefon, to chyba leśniczy był. Wiec tłukę się mu do drzwi, jak otworzył to mówię, że potrzebuję telefon, juz teraz, zaraz, natychmiast, że zapłacę, zapłacę ile będzie trzeba, ale muszę zadzwonić! Gość wiec natychmiast mnie wpuszcza, prowadzi do telefonu - chyba myślał, że ktoś umiera, że był jakis wypadek albo co. Też juz cały przerażony, cała jego rodzina zebrala sie wokół mnie, a ja nabieram numer i "mamo u mnie wszystko w porządku, pogoda ładna, zdrowa jestem tylko te automaty wszedzie popsute". Miny wszystkich bezcenne...
I w sumie teraz też jak się umówię z toperzem, z kabakiem, z rodzicami, keidy wroce albo ze coś zrobię - to tez się tego trzymam. Zawsze mi się wydawało, ze to jest podstawa funkcjonowania w rodzinie, wsród bliskich sobie osób, ktore mają do siebie zaufanie.
W uja to mogę zrobić sąsiada (zwłaszcza jak go nie lubie
Nigdy nie złamałaś umowy z matką? No nie pierdziel.
Nie przypominam sobie. Serio. Będę u rodziców niedługo - to az ich zapytam czy oni coś takiego pamietają. Oczywiscie nieraz zdarzało mi się negocjować czy powiedzieć wprost, że czegoś nie zrobię i dlaczego nie mogę/nie chce tego zrobic. Ale umówić, obiecać i zrobić celowo na opak? Nieee...
Inna sprawa, czasem czegoś nie wiemy, bo nie wszystko jest napisane. Tyle i aż tyle.
No pewnie że tak. Zawsze wiemy tylko to co jest napisane i do tego możemy się ustosunkować, wiec nieznajomość różnych niuansów moze powodować ze komentarz jest nietrafiony.
Ale dlaczego potajemnie?
No bo to cała zabawa ta konspiracja! Zwłaszcza przed nauczycielami!
Ja jakbym miał dziecko, to razem byśmy pili
Ukochana cały czas opowiada, że jej ojciec dawał jej różne trunki, jeszcze grubo przed 18-stką. Jakiś koniaczek, naleweczka
Zgadzam się w pełni. U mnie w rodzinie tez tak było. Wino na święta w małej szklaneczce dostawałam nawet w bardzo młodym wieku. Zawsze napawalo mnie to wielką dumą, że mam kilka lat a jestem traktowana jak dorosła!
Kabakowi póki co nie dajemy. Nie jest zainteresowana, wiec wmuszać nie będziemy
