Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

Żywiecka klasyka: Worek Raczański i Festiwal Danielka

Autor Wiadomość
Dobromił 


Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6179
Wysłany: 2017-09-13, 13:09   

Dobromił napisał/a:
Pudelek napisał/a:
A co tam się zmieniło


Tam jest czysto :)


W trakcie Twego pobytu :




W kwietniu 2015 r :




_________________
Decyzją administracji naganę otrzymał:

Dobromił - za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum.
 
 
Pudelek


Dołączył: 08 Lip 2013
Posty: 4325
Skąd: Oberschlesien
Wysłany: 2017-09-13, 13:27   

Poranek na Przegibku jest słoneczny i ciepły. Może będzie ładny dzień?


Na śniadanie tradycyjnie zjadam jajecznicę w pustej już jadalni. Większość osób albo wyrwała się wcześnie na szlak albo siedzi na zewnątrz.


Na ścianie wisi mapa wykonana przez Edwarda Moskałę w 1966 roku. Powstało ich kilka i, moim zdaniem, świetnie oddają plastyczność gór. Można też przyjrzeć się dawno nieistniejącym szlakom - np. nie wiedziałem, że z Raczy na Przegibek prowadził kiedyś niebieski szlak znacznie poniżej granicy państwowej.



Schronisko zdobi stare godło państwowe, na którym ktoś domalował ręcznie koronę. Toż to skandal!


Przed godziną 10-tą zarzucam plecak i raźno maszeruję w kierunku przełęczy. Przy szlaku powstał jakiś nowy szałas zamknięty na głucho.



Wielka i Mała Racza widoczne jak na dłoni.



Pod Banią (Przegibkiem) wybieram szlak niebieski. Jest on minimalnie krótszy niż czerwony graniczny, a że oboma chodziłem już wielokrotnie, to nie ma co kombinować.

Od ostatniej wizyty wycięto jednak sporo drzew (warkot pił słychać niemal cały czas, jeśli ktoś marzy o górskiej ciszy to nie ten klimat), więc ciut się pozmieniało: schronisko na Przegibku i krzyż na Bednoszce widać z miejsc, gdzie kiedyś był środek lasu.



W pewnym momencie, już w dalszej części trasy, pojawia się nawet Racza, co dawniej było niemożliwe.


Tablica rezerwatu "Dziobaki". Długa lista czego nie można robić. Ale już zaoranie całej okolicy przy zwózce drewna nie stanowi problemu.


Niestety, pogoda się zepsuła. Meteo zapowiadało dziś praktycznie brak chmur, niebo miało być czyściutkie, a tu coraz bardziej szaro i buro, wieje wiatr. Zdaje się, że i wśród meteorologów nastąpiła wymiana na "dobrą zmianę", bo ostatnio prognozy są dokładnie odwrotne niż rzeczywistość.


Ludzi na szlaku niewielu, dopiero w okolicach Rycerzowej spotykam jakieś większe grupki. Przy bacówce nawet całkiem sporo turystów, stoi kilka namiotów.


Dobrze, że nie zdecydowałem się tu nocować: raz, że tłumniej, dwa, że drożej, trzy - średnio mi się podoba. Zamiast skorzystać z usług bufetu zjadam wczorajsze zapasy i popijam importówką ;) .


Słuchanie niektórych współturystów bywa bardzo zajmujące - można się dowiedzieć, że zdobyli prawie Mount Blanc ;) . Za to dzieciaki w wieku nastoletnim jak jeden mąż odkrywają przerażającą prawdę:
- Tu nie ma internetuuuu?

W środku bacówki druga mapa autorstwa Moskały. Musieli ją skądś przynieść, bo w latach 60., gdy powstała, bacówka jeszcze nie istniała.


Nagłe słychać ryk silników - dwóch debili przemknęło polaną i stanęli sobie wyżej, aby pozachwycać się przyrodą obok swoich quadów. Ciekawe z jak wysokich schodów trzeba upaść, aby mieć tak zryte mózgi?


Początkowo planowałem iść dalej na Muńcoł, a potem do Ujsołów, bo tego odcinka chyba nigdy nie robiłem. Patrząc jednak na pogodę, która w każdej chwili może przynieść deszcz, postanawiam trasę skrócić. Trudno.

Najpierw maszeruję dość długo Halą Rycerzową.




Widoków trochę jest: Mała Fatra z Rozsutcami i Stohem (21-23 km)...


...Krawców Wierch (11), Pilsko (20) i Babia Góra (35 km).


Na skraju polany zagaduje mnie dwóch gości (prawdopodobnie spali też na Przegibku): chcieli iść na przełęcz Przysłop, ale nic im się nie zgadza, poza kolorem szlaku. I mieli rację: barwa żółta była odpowiednia, tylko kierunek nie ten, bo poruszali się w kierunku Soblówki!


Wchodzę w las, wyjątkowo gęsty jak na okolicę. Pełno w nim błota, niczym w Beskidzie Niskim.


Po podejściu na Wiertalówkę następuje ostre zejście do przełęczy Kotarz, gdzie ktoś wyjechał seicento.


Postanawiam zrobić sobie przerwę, podczas której przewala się obok dużo osób. Od strony Mładej Hory dotarła grupka ludzi, wśród których jeden brodaty cały czas marudzi:
- Kto to widział tak chodzić, proponuję się wrócić, nie po to tu przyjechałem aby łazić po górach, chciałem grać w GoTa (chodzi zapewne o grę planszową)! Zobaczycie, dostanę zawału i umrę (gdy zaczęli wspinać w kierunku Rycerzowej)! :D :D

Jego jęki i stęki (być może robił sobie jaja, a ja nie wyczułem ironii ;P) słychać było jeszcze długo, dopiero potem mogłem chwilę posiedzieć w ciszy.


Zamiast na Muńcuł skręcam w leśną drogę trawersującą go od zachodu. Według mapy biegnie tam szlak rowerowy, w rzeczywistości nie ma jednak żadnych oznaczeń. Idzie się dość przyjemnie, pomijając ciągłe zrywki drewna.




Młada Hora, przełęcz Przegibek, Bania i Bendoszka Wielka.


Beskid Śląski: Barania Góra i Skrzyczne (25 kilometrów).


Pogoda zaczyna się poprawiać. Szkoda, że tak późno.


Z oddali słychać odgłosy muzyki, które nasilają się z każdym krokiem. Po chwili w dole widać obozowisko namiotów.


Schodzę w dół do doliny Danielki. Mijam zaparkowany wóz - prawdą jest to, że BMW to nie samochód, to stan umysłu.


W Chałupie Chemików odbywa się kolejna edycja Festiwalu Danielka. Nie byłem tu wcześniej na imprezie, ale usłyszałem o niej w Rudawach Janowickich i postanowiłem wykorzystać sytuację ;) .

Wokół chatki tłum.


Jest tu ciut bardziej "profesjonalnie" niż na Festiwalu Polana: za namiot pobierają opłatę, są pewne ograniczenia odnośnie widowni pod sceną. Za to ludzi tutaj więcej, choć podobny klimatyczny gatunek jak w Sudetach.



Po rozłożeniu miejsca namiotowego udaję się do potoku Danielka aby nieco się schłodzić. A tam - alternatywa impreza: gitary, śpiewy, a głównym muzykantem jest Andrzej, którego poznałem w Rudawach ;) .



Podchodzi do mnie z kielonkiem:
- Wypij na raz.
Łykam, niezłe, choć mocne.
- Co to jest? - lekko mnie zatkało.
- Oddzielacz. Oddziela chłopców od mężczyzn - pokazuje z uśmiechem etykietę: tuzemak 80%. - Zdałeś egzamin ;) .

Postanawiam jeszcze przed wieczorem skoczyć do Ujsołów coś zjeść i po zakupy. To około trzech kilometrów, ale przecież nie będę szedł asfaltem piechotą. Macham ręką... pierwsze auto z Sosnowca mija mnie obojętnie. Drugie - z Lublińca - zabiera :) .

W Ujsołach udaje mi się znaleźć bankomat i nieczynną restaurację ze starymi neonami.


Zespół Pieśni i Tańca "Juhas" :D .


Na posiłek wstępuje do knajpy prowadzonej kiedyś przez znajomego Eco, teraz chyba ekipa się zmieniła, ale jest bardzo sympatycznie, bo wkrótce trwa komitywa i dyskusje w najlepsze, przyłącza się też jeden rowerzysta z festiwalu. Tymczasem na dworze zaczyna lać...


...a potem przychodzi burza, po której kilka okolicznych wiosek nie ma prądu! Ponoć czegoś takiego nie było tu od lat, mimo, że same wyładowania nie były najsilniejsze. W sklepie kasy działają dopóki nie padną baterię, w lokalach piwnych mają jeszcze zeszyty ;) .


Do Chemików znów udaję się stopem, tym razem zatrzymuje się pierwszy samochód. Ludzi nieco przybyło.




Wieczorem zjawia się Turystykon z małżonką, więc dzielimy czas pomiędzy dyskusje przy ognisku i oglądanie kolejnych koncertów.






Rano niektórzy mają ciężko...



Plan wcześniejszego wyjścia storpedował stolik w okolicach bufetu, gdzie gra gitara i szybko nawiązują się rozmaite ciekawe dyskusje. Spotykam też całą gamę znajomych: Baśkę Z., Agnieszkę i Guru, którzy byli w styczniu w Łupkowie, faceta, z którym rozmawiałem na Rycerzowej, organizatora biegów z Czerwionki i jeszcze kilka innych person ;) .


Tymczasem na scenie koncerty laureatów konkursowych, ale z braku czasu tylko przemykam.


Idę wyrzucić śmieci do kosza, podnoszę lekko rękę i... staje samochód:
- Przepraszam, chciałeś się zabrać na stopa??
:D :D Eh, żeby zawsze podwózki tak działały :)

Weekend udany: zaliczone bezśnieżne przejście z Raczy na Przegibek i dalej (dla mnie Worek Raczański zamyka się między tymi dwoma schroniskami, ale geograficznie sięga on aż do przełęczy Glinka) i dobra zabawa na festiwalu. Troszkę szkoda tego Muńcoła, ale wszystkiego (ponoć) mieć nie można :)

----
Wszystkie zdjęcia:
https://flic.kr/s/aHsm8bJHYK
Ostatnio zmieniony przez Pudelek 2017-09-13, 13:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
sokół 


Wiek: 36
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 5384
Skąd: Bytom
Wysłany: 2017-09-13, 20:34   

Zdjęcia bardzo dobre. A co do szlaków już nieistniejących... o czarnym z rysianki na miziowa wiedziałeś?
Profil Facebook
 
 
sprocket73


Dołączył: 14 Lip 2013
Posty: 1180
Wysłany: 2017-09-13, 21:01   

Pudel, normalnie znasz wszystkich ludzi w górach :)
Jakieś 25 lat temu mieliśmy wycieczkę klasową z dwoma noclegami w Danielce. Bardzo miło wspominam. A i po górach też wtedy trochę pochodziłem, z psorem.
_________________
SPROCKET
https://picasaweb.google.com/107852838183145186231
 
 
Pudelek


Dołączył: 08 Lip 2013
Posty: 4325
Skąd: Oberschlesien
Wysłany: 2017-09-13, 21:08   

sokół napisał/a:
o czarnym z rysianki na miziowa wiedziałeś?

gdzie on niby miał tam biec? Bo nie kojarzę :)
 
 
trotyl

Wiek: 45
Dołączył: 06 Sty 2015
Posty: 437
Wysłany: 2017-09-13, 21:11   

Myśliwska...to ta z Filmu Żeniacz
_________________
A na ziemi pokój ludziom dobrej woli
 
 
sokół 


Wiek: 36
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 5384
Skąd: Bytom
Wysłany: 2017-09-13, 21:54   

Cytat:
ze schr. w dół halą wspolnie ze znakami czerwonymi, aż do miejsca, gdzie w przecince leśnej zbaczamy w lewo. Stąd trawersujemy stoki grzbietu granicznego, najpierw lasem,a potem wychodzimy na Halę Marszałkowską. Przecinamy ją ukosem ku górze i znowu trawersujemy przez pewien czas połogo, aby znów podejść - zboczem Palenicy na brzeg Hali Cudzichowej. Obniżamy się w stronę szałasu, przekraczamy potoczek a następnie wchodzimy do wysokopiennego lasu, którym wiedzie łagodnie pozioma ścieżka leśna, zbaczająca później w lewo. Pod koniec podchodzimy na brzeg Hali Cebula. Jeszcze niewielkie podejście na przechylenie grzbietu i znajdujemy sie nad halą Miziową. 2.15-2,30


W. Krygowski, Beskidy, tom 1, szlak nr 161
Profil Facebook
 
 
sokół 


Wiek: 36
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 5384
Skąd: Bytom
Wysłany: 2017-09-13, 22:02   

Kilka jeszcze innych szlaków było, a już nie ma. Np. Zielony z Obłaźca przez Jawornik na Soszów, czerwony GSB też kiedyś nie szedł na Glinne z Miziowej tylko złaził do Korbielowa i potem wracał na grzbiet graniczny pod Szelustem. A na Glinne z Miziowej szedł szlak zielony.
Profil Facebook
 
 
Dobromił 


Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6179
Wysłany: 2017-09-14, 06:59   

trotyl napisał/a:
Myśliwska...to ta z Filmu Żeniacz


A nie ze "Sprawa się rypła"? Albo też z tego filmu.

27 lat temu ... wycieczka szkolna ... Wielka Racza ... Pierwszy nocleg w schronisku ... Łza w oku ...
_________________
Decyzją administracji naganę otrzymał:

Dobromił - za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum.
 
 
laynn 
Rain Man


Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 4404
Wysłany: 2017-09-14, 07:49   

Dobrze, wiedzieć, że nie tylko mnie pogoda denerwuje (żeby nie napisać, że nie tylko mnie nawiedza ta gorsza) ;)
Ilość osób w Danielce, mnie zaskoczyła, bo ja znam ją z ciszy. No ale tylko raz tamtędy przejeżdżałem.
_________________
"Tam na dole zostało wszystko
Wszystko to co cię męczy...
Od złych rzeczy na dole Jesteś mgłą oddzielony..."
Profil Facebook
 
 
Pudelek


Dołączył: 08 Lip 2013
Posty: 4325
Skąd: Oberschlesien
Wysłany: 2017-09-14, 10:18   

Na Danielce można się naciąć, ponieważ miejsce jest łatwo dostępne samochodem, więc (podobno) zdarzają się miejscowe byczki, które przyjeżdżają sobie zrobić imprezki i obsługa miewała już problemy.

Natomiast co do nieistniejących szlaków: na Soszów nadal prowadzi zielony, tyle że z centrum Wisły. Był jeszcze drugi??

Pamiętam jak zlikwidowali niebieski ze Zwardonia do Rycerki (moim zdaniem decyzja idiotyczna, ale w końcu PTTK wie lepiej). Kilka lat po tym ze Skalanki wybrała się nim ekipa młodych chłopaków, którzy wzięli swojego kolegę, będącego pierwszy raz w górach. Trasa zajęła im cały dzień (z powrotem), wrócili całkowicie wycieńczeni i wściekli: na mapach nadal szlak istniał (na niektórych tak jest do tej pory), w terenie coś tam jeszcze było widać, tylko nie na rozwidleniach :lol
 
 
sokół 


Wiek: 36
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 5384
Skąd: Bytom
Wysłany: 2017-09-14, 10:49   

Ten zielony co jest teraz to jest od niedawna. Idzie przez skolinty. Tamten szedł dolina Jawornik i potem między obecnym niebieskim a czarnym stokami małego soszowa. Ta dolina gdzie teraz się idzie do kolejki.
Profil Facebook
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group