Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

Za Kicorą , Solisko , dzikie pola i ściernisko , czyli moje małe kamesznickie San Francisco

Autor Wiadomość
FasolaNaSzlaku 


Wiek: 40
Dołączył: 12 Maj 2019
Posty: 335
Skąd: z krainy Proćpoka
Wysłany: 2019-10-30, 22:22   Za Kicorą , Solisko , dzikie pola i ściernisko , czyli moje małe kamesznickie San Francisco

Normalnie w pełni zdrowia , bym to w moment zaliczył . A tak przez zakazy zdrowotne podzieliłem sobie to na dwa dni :P

W pierwszym dniu po odprawieniu syna do przedszkola ruszyłem przed siebie . Niby jasno było , księżycowe to coś jeszcze świeciło


Skręcam na górkę za domem . Nie jestem tu sam ...


Zamiast się przywitać to uciekać zaczęły ...


... by po chwili przystanąć i spojrzeć w moją stronę . Popatrzyły tak przez chwile i znów gdzieś pobiegły .


Poszedłem dalej ... w oddali widać mój dzisiejszy cel Solisko . Ot taka górka kawałek od żółtego szlaku na Baranią Górę . Ze swoją nie dużą wysokością 626 m .n.p.m i łagodnym podejściem należy bez wątpienia do tych łatwych do zdobycia ...


Jeszcze kawałek drogi mnie tam czeka , więc trochę pstrykam na lewo i prawo .




W krainie muchomorów pewien niebieski diler w czerwonych getrach , dopalacze przygotowywał dla swych niebieskich kompanów .



Idę tak sobie dalej i pstrykam jak pstrykałem , na lewo i prawo





Solisko tuż , tuż


Lecz zanim tam dojdę , trzeba jeszcze trochę się porozglądać na lewo i prawo .





Tuż przed szczytem stwierdzam iż ktoś tu już dziś był przede mną



Sam szczyt jest tak zarośnięty iż ciężko o ciekawsze widoki ,aniżeli te z drzewami i grzybami w tle



Szybko więc opuszczam szczyt , przechodząc kawałek na drugą stronę , gdzie widoki są już znacznie fajniejsze .





Czas powoli wracać do domu ...





Na jednym z pieńków dostrzegam pewnego forumowego jegomościa ...


... do którego ,szybkim krokiem zmierza wygłodniały robal


Idąc tak sobie asfaltowym odcinkiem mojej drogi ...


... trafiam na kilku miejscowych



Po chwili znalazłem się w domu ... czas na regenerację toż czeka mnie druga część wyprawy na raty

W następnym wolnym od innych zajęć dniu ruszam na kontynuacje Soliskowej wyprawy . Początkowa trasa niemal identyczna jak w pierwszym dniu . Dochodzę tak do miejsca w którym dostrzegam Solisko . Słońce jest w takim położeniu iż przesyt złota ,aż razi po oczach


Mała sesja ...


... i odbijam w kierunku następnego celu na Za Kicorę (744m n.p.m) trochę wyższy szczyt , niż ten ostatnio zdobyty . Droga łagodnie pnie się w górę . Za plecami takowe widoki były



Idę tak sobie dalej , dziką ścieżką . Widoki co raz lepsze ...









Idę tak sobie idę . Ścieżka znika ... a ja zygzakiem na przełaj w górę gnam powolnym krokiem . Kawałek przed szczytem , mała przerwa na zdjęcie swego oblicza ...



... gdy już mam iść w kierunku szczytu , dostrzegam "kamyczek" , który być może zainteresuję pewnego forumowego skałoholika :)



Kamyczek z fotografowany , mogę więc iść dalej





Odnajduję się inna ścieżka wiodąca na szczyt Za Kicory




Ostatnie mikro podejście na szczyt ...


Przypomniało mi się iż syn chciał , bym mu kolejny patyk przyniósł . Myślicie iż ten trzymany w rękach będzie w sam raz? Chyba tak , według mnie ;)


Tuż za zakrętem będzie finisz i szczyt


Jak zwykle ze szczytu Za Kicory widoki bardzo fajne :D . Korci mnie by tam kiedyś o wschodzie zawitać w końcu . Sprawdzić ...




Pora wracać do domu ...



Tu już trochę złą drogę obrałem na zejście ... na szczęście nie trwała ona długo




Rychło znalazłem się na asflacie , z którego jeszcze szybciej z niego uciekłem na polną ścieżkę ...



Nie wszystko jeszcze dojrzało ... choć listopad tuż tuż ...


... a inne już zaczyna gnić


Do domu co raz bliżej



Wszystkie kolory jesieni ...



Dziwaczne grzyby ...


I "spocone" liście


Za chwilę będzie już ciemno


Ostatni mostek ... jeszcze 100 m i jestem w domu



I to by było na tyle ... w listopadzie zamierzam już sobie odpuścić górki wszelakie ... a co mi z tego wyjdzie , czas pokaże :P
Ostatnio zmieniony przez FasolaNaSzlaku 2019-10-30, 22:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
sokół


Wiek: 39
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 9739
Skąd: Bytom
Wysłany: 2019-10-31, 13:15   

Niestety, Robal chyba nie zjadł świnki, bo ta wciąż kwiczy i kwiczy...
_________________
Lepiej paść na stojąco, niż przetrwać bitwę na kolanach
Profil Facebook
 
 
ceper 

Dołączył: 02 Sty 2014
Posty: 7890
Wysłany: 2019-10-31, 13:32   

FasolaNaSzlaku napisał/a:
Na jednym z pieńków dostrzegam pewnego forumowego jegomościa ...
sokół napisał/a:
Niestety, Robal chyba nie zjadł świnki, bo ta wciąż kwiczy i kwiczy...
Raczej kuleje. Szybko bym ją wyleczył bez udziału NFZ - prosta recepta = bat. Oto efekt: :banm :bang :pil8 :gim7
Ów przypadek to złamany paluszek u nogi czy coś wyżej "nie tak z patykiem" i stąd problemy w alkowie? :rof99 :ryb
Można być inwalidą, ale i tak wszystko leży w główce. :mys5
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group