Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

Z sudeckich wędrówek w fotograficznym albumie

Autor Wiadomość
Cisy2 

Wiek: 58
Dołączył: 21 Gru 2013
Posty: 410
Skąd: Świebodzice
Wysłany: 2018-12-23, 15:06   Z sudeckich wędrówek w fotograficznym albumie

To właściwie nie relacja z górskiej wycieczki, ale jakaś tam sobie kolejna już moja górska (a może "okołogórska"?) refleksja...

Otóż tydzień temu, w niedzielę 16 grudnia, łaziłem sobie po południowej części czeskich Gór Orlickich (trasa z Mlynického Dvůru przez Cervenovodské sedlo i Suchy vrch do Lichkova) i na skrzyżowaniu szlaków nad Boudou sfotografowałem znajdujące się tam czeskie szlakowskazy, czyli jak to Czesi mówią směrovníky lub rozcestníky. Robienie zdjęć szlakowskazom to teraz u mnie standard. Fotografie takie "porządkują" w jakiś sposób setki zdjęć robionych podczas nawet jedno- lub dwudniowej wycieczki. A jednocześnie - już po latach - przypominają o przebytej wędrówce lepiej niż fotki drzew rosnących przy szlaku lub nawet świetnie skomponowane zdjęcia wschodów lub zachodów słońca. Niekiedy zaś - zwłaszcza śnieżną zimą przy braku światła słonecznego - są wśród praktycznie czarno-białych zdjęć (no może brunatno-ciemnozielono-szaro-białych?) jednymi z nielicznych ujęć zawierających jakieś kolorowe akcenty.



Już w domu, przyglądając się na ekranie monitora bliżej tej fotografii, zauważyłem, że niemal wszystkie te szlakowskazy zostały umieszczone w tym miejscu w 2016 r. Na prawie wszystkich turistických směrovkach w lewym dolnym rogu zaznaczono rok wykonania tabliczki - 2016. System takiego oznaczania szlakowskazów został wprowadzony w Czechosłowacji w 1969 r. (nie jestem na 100% pewny, czy wcześniej sporadycznie nie pojawiały się tam podobne oznakowania rozcestnikov?) i jest kontynuowany do dzisiaj - już po rozpadzie byłej CSRS - w Czechach i na Słowacji.

Przypomniałem sobie jednocześnie, że stosunkowo niedawno, albowiem w marcu 2014 r., przechodziłem przez ten fragment Gór Orlickich (w pierwszy dzień wiosny, 21 marca 2014 r., zrobiłem sobie wycieczkę z Mladkova przez Bradlo, Suchy vrch, Hvezdę i Orličky do Jablonne nad Orlici) i wszystkie szlakowskazy wydawały mi się wtedy nowiutkie i pachnące wręcz świeżością. A tu nagle zaledwie dwa lata później - bo w 2016 r. - część z nich wymieniona została na nowe. Sprawdzam zatem wśród swoich wcześniejszych fotografii to na razie intuicyjne wrażenie i... rzeczywiście!



Faktycznie, podczas mojej wiosennej wędrówki z 2014 r. tabliczki szlakowskazowe w tym miejscu były nowe, gdyż najstarsza z nich zawieszona została w 2010 r. Dlaczego je wymieniono? Nie wiem. Z pewnością nie zostały zniszczone przez wandali, gdyż za naszą południową granicą takiego zwyczaju znęcania się nad oznaczeniami szlaków po prostu nie ma. Może chodzi po prostu o zdobycie dotacji i zarobienie paru koron? Nie wiem. Tabliczki z 2016 r. różnią się od tych z 2010 r. m.in. tym, że na tych "starych" ( :lol ) przy nazwach miejscowości, w których jest przystanek kolejowy (Lichkov, Mladkov i Techonín) znajduje się oznaczenie skrótowe "ŽST", natomiast na tych nowych piktogram przedstawiający lokomotywę. Są i inne drobiazgi, ale równie mało istotne.

I tu dopiero zaczyna się moja refleksja nad czeskimi turistickými směrovnikami. Okazuje się, że również i te błaha zdawałoby się kategoria turystycznych gadżetów, ma swoją "wewnętrzną" historię, że można snuć nad poszczególnymi szlakowskazami lub węzłami szlaków jakieś studia, może nie historyczne - bo to w tym przypadku chyba za duże słowo - ale... zresztą kto wie? Właśnie przy tych moich dzisiejszych szlakowych mikroodkryciach zaczynam żałować, że w czasach, gdy na swoje wycieczki wychodziłem z aparatem analogowym, praktycznie nie robiłem zdjęć czeskim szlakowskazom. Mam za to setki fotografii drzew w lesie, mało charakterystycznych widoków i na przykład wrześniowych muchomorów.

A te dzisiejsze, dokonane dzięki aparatowi cyfrowemu i praktycznie darmowym fotografiom, mikroodkrycia są naprawdę fajne. Kilka lat temu (10 kwietnia 2015 r.) w Jestřebich horach, dość blisko Nachodu, natknąłem się na najstarszą znaną mi turystyczną czeską tabulkę - z 1970 r. Pochodziła ona oczywiście jeszcze z czasów czechosłowackich, sygnowana była przez ČSTV, czyli Československý svaz tělesné výchovy - Czechosłowacki Związek Kultury Fizycznej. Na tych dzisiejszych skrót już jest oczywiście inny - KČT, czyli Klub Czeskich Turystów.



Tabliczek nieco młodszych, jeszcze z lat 70. i 80. minionego wieku, mam w cyfrowej wersji jeszcze kilkadziesiąt - głównie z gór czeskich, ale sporo też ze słowackich Karpat. Chociażby takich, jak ta fotka zrobiona w maju 2016 r. gdzieś w Malych Karpatach.



Prędzej czy później, wszystkie te "zabytkowe" szlakowskazy, pamiętające jeszcze czasy Czechosłowacji, zostaną wymienione. Możliwe, że te stare trafią do zbiorów prywatnych jakiś działaczy Klubu Czeskich Turystów lub podobnej organizacji działającej na Słowacji (KST). Dla nas zostaną tylko te uwiecznione na fotografiach.

I tu ponownie wracam do swojej refleksji, że przeglądając stare zdjęcia bardzo rzadko można ujrzeć charakterystyczne, wytłaczane w metalu czeskie i słowackie směrovníky. Próbowałem ostatnio policzyć swoje zdjęcia wykonane aparatem analogowym, na których one się pojawiają. Możliwe, że nie są to moje wszystkie ujęcia, gdyż trochę fotografii na papierze i celuloidowych przeźroczy czeka jeszcze na zeskanowanie. Ale do istniejącego już zbioru dojść może naprawdę niewiele.

Liczba 20 czeskich szlakowskazów sfotografowanych analogiem nie może rzucać na kolana. Wykonałem je podczas 49 wycieczek pieszych w czeskie Sudety, chociaż - w aż czterech przypadkach - były to zdjęcia czeskich szlakowskazów znajdujących się na granicy polsko-czechosłowackiej, które wykonałem podczas wycieczek "polskich". Widać zatem, że podczas moich wędrówek po czeskich górach (ze zwiedzanych przez siebie w czasach "analogowych" pasm pozasudeckich - Szumawy, Rudaw, masywu Brdów, Czeskiej Szwajcarii, Morawskiego Krasu i czeskich Karpat - nie mam ani jednego sfotografowanego smerovnika!), zupełnie nie zwracałem uwagi na uwiecznianie szlakowskazów. Do tego musiałem po prostu dojrzeć. Albo otrzymać cyfrową zabawkę...

No to policzmy ten mój skromny zbiorek czeskich szlakowskazów...

Po raz pierwszy nawinęły się pod obiektyw mojego aparatu (a była to radziecka Smena 8M) zupełnie przypadkowo. 14 kwietnia 1984 r. wybrałem się na jednodniową karkonoską wycieczkę z Podgórzyna przez Przesiekę, Przełęcz Karkonoską, "Petrovkę" do Jagniątkowa. Nie wchodziłem wtedy na terytorium Czechosłowacji, ale z "Drogi Przyjaźni" sfotografowałem czeskie schronisko "Petrovkę", przypadkowo uwieczniając znajdujące się przed nią czeskie směrovniky a przy okazji również zimowy "niemy znak" prowadzący właśnie do Petrovej boudy (wycięta z blachy litera "P", która nawet pokryta grubą warstwą szadzi lub śniegu da się odczytać).



Kolejna fotografia to również "efekt" polskiej wycieczki. Przy okazji jakiejś wycieczki do Bielic, do "Chatki Cyborga", weszliśmy na graniczne Kowadło. W sobotę 15 marca 1986 r. było dosyć mgliście, przez co widoczków nie robiłem. Zrobiłem za to zbliżenie na czeskie szlakowskazy na szczycie Kowadła.



W tym samym 1986 r. uczestniczyłem w zorganizowanym przez Studenckie Koło Przewodników Sudeckich przejściu Sudetów czeskich. Dla mnie był to pierwszy turystyczny wyjazd w czeską część Sudetów. Podczas wędrówki, trwającej blisko pięć tygodni (od 25 sierpnia do 25 września 1986 r.; ja niestety mogłem uczestniczyć tylko w pierwszym, przeszło dwutygodniowym, etapie przejścia), sfotografowałem "aż" cztery szlakowskazy.

Pierwsze z tych zdjęć jest o tyle "historycznie" ważne, że zostało zrobione w miejscu rozpoczęcia wędrówki, czyli przy budynku stacji kolejowej w Horni Poustevnej na Pogórzu Łużyckim. Użyłem słowa "historyczne", gdyż SKPS-owskie przejście czeskich Sudetów było pierwszą tego typu inicjatywą, niemającą wcześniej żadnych analogii.



Dzień później, gdzieś w pobliżu szczytu Jedlova w Górach Łużyckich, wykonałem natomiast takie oto zdjęcie:



...zaś po kolejnych trzech dniach, już w Górach Izerskich, na rozdrożu Bila Kuchyné, gdzie wpakowaliśmy się pod atak gradu, zauroczył mnie taki oto rozcestník





I to jest cały plon z trwającego blisko dwadzieścia dni przejścia!

Rok później, 12 września 1987 r., zrobiłem w Rychlebskich horach, przy Cisarskej boudzie, taką oto fotografię



A później przez dwa następne dni, bohužel (tj. niestety), nic! Żaden rozcestnik nie został uchwycony obiektywem mojego aparatu. A wędrowaliśmy przecież wtedy nie tylko przez Góry Rychlebskie, ale przez dużą część nieznanego mi wcześniej Wysokiego Jesionika.

Dwa lata później, w maju 1989 r., czterodniowa wędrówka przez całe czeskie Karkonosza, będąca jedną z tras SKPS-owskiego Rajdu Sudeckiego, z Harrachova do Svobody nad Upou, zaowocowała tylko dwiema fotografiami szlakowskazów. Zrobionymi zresztą jako jedne z ostatnich podczas wycieczki.

Najpierw w Svobodzie nad Upou uwieczniłem nieistniejącą już dziś dzwonniczkę, do którejś ktoś przymocował kilka smerovnikov,



a nieco później, przy stacji kolejowej w Svobodzie n. Upou, wykonałem ostatnią fotkę podczas pieszej części imprezy (jest jeszcze kilka fotografii zrobionych podczas powrotu do Wrocławia). Po przebudowie dworca w Svobodzie również i te szlakowskazy zostały już tylko "fotograficznym wspomnieniem".



27 grudnia 1989 r. weszliśmy, przy okazji SKPS-owskiego obozu sylwestrowego w Rybnicy Leśnej, na nielegalu na szczyt Ruprechtického Spičaka. Kulminacja szczytu znajduje się kilkadziesiąt metrów od granicy, przekroczenie granicy było więc ewidentne... (świetnie przy tym widoczne na śniegu), ale wtedy - w grudniu 1989 r. - w czasie czechosłowackiej "aksamitnej rewolucji", tego typu wykroczenie zdawało nam się po prostu błahostką. Na wszelki wypadek jednak wyciąłem z tego zdjęcia portrety współuczestników naszego "przestępstwa".



Tu też naruszenie porządku - siusianie mojej pierworodnej na linii granicy państwowej. A na zdjęciu z września 1990 r. widoczny jest również nieistniejący już budynek dawnego czeskiego schroniska i stojące przy nim czeskie szlakowskazy.



Nieco wcześniej, bo w maju 1990 r., jedną z wycieczek w Wysokim Jesioniku rozpoczęliśmy na przełęczy Skřitek, skąd wyruszyliśmy w stronę Vysokej holi i Pradziada. Szlakowskazy wlazły pod obiektyw oczywiście przypadkowo. Na zdjęciu są one ledwo widoczne, koło mapy.




Natomiast 17 grudnia 1990 r. znalazłem się na szczycie Smolnego vrchu w Górach Rychlebskich...



...zaś kilka tygodni później, w styczniu 1991 r., przy schronisku na Křižovym vrchu w Jesionikach



Kiedyś był to fajny i klimatyczny budynek, zaś dziś - zerknijcie, jeśli macie odwagę, do sieci!

Dzień po wizycie na Křižovym vrchu znalazłem się w zachodniej części Jesioników (dla niektórych to już Hanušovicka vrchovina) - w pobliżu Šumperka wdrapałem się na wzniesienie Hradisko.



Święto 11 listopada 1991 r. spędziłem gapiąc się na Diabelskie Auto na Ostašu (Čertovů auto) w czeskich Górach Stołowych. W orientacji pomagał mi oczywiście směrovník.



Pół roku później, 3 maja 1992 r., kończyliśmy SKPS-owski Rajd Sudecki na zamku Edelštejn koło Zlatych Hor w czeskich Górach Opawskich



W sierpniu 1997 r. niechcący sfotografowałem czeskie szlakowskazy przy źródłach Łaby w czeskiej części Karkonoszy,



natomiast całe pięć lat później, bo w czerwcu 2002 r., przy węźle szlaków na szczycie Smreka w Górach Złotych (=Rychlebskich horach) klasa mojej młodszej została uwieczniona taką fotografią



I to już wszystko co mam. Niestety, tylko tyle. A może - "aż" tyle?

PS. Dostałem kiedyś od kolegi z naszego SKPS Jacka Potockiego (nawiasem mówiąc obecnego prezesa Zarządu Głównego PTTK) jego fotografię wykonaną na szczycie Slunečnej, najwyższym wzniesieniu Nizkeho Jesenika (800 m n.p.m.), zrobioną na początku lat 90. XX w. Sylwetki uczestników wycieczki wyciąłem (mnie na tej imprezie nie było). Na jednym ze szlakowskazów, wskazujących kierunek na Moravský Beroun (fotka cz.-b., ale szlak jest niebieski), można odczytać rocznik 1967 (!). Byłby to zatem najstarszy znany szlakowskaz "typu czechosłowackiego". Stuprocentowej pewności jednak nie ma - może być to zniekształcony nieco zapis roku 1987.



To oczywiście też papierowo-cyfrowy zabytek. Dzisiaj na Slunečnej jest tak - dwie moje fotografie z maja 2018 r.



Ostatnio zmieniony przez Cisy2 2018-12-24, 00:34, w całości zmieniany 10 razy  
 
 
sokół 


Wiek: 38
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 8093
Skąd: Bytom
Wysłany: 2019-01-20, 13:11   

Pewnie pozagorskich tematów za wiele nie czytasz więc tutaj Ci złożę najlepsze życzenia urodzinowe! I mam nadzieję oglądać i czytać wiele Twoich ciekawych relacji.
Profil Facebook
 
 
Cisy2 

Wiek: 58
Dołączył: 21 Gru 2013
Posty: 410
Skąd: Świebodzice
Wysłany: 2019-01-20, 23:41   

Sokole, dziękuję Ci bardzo za Twoje serdeczne życzenia.

Tematy pozagórskie i najrozmaitsze inne wątki na naszym forum staram się czytać, a jakże! Rzeczywiście, rzadko kiedy zabieram głos, ale śledzę forum i kibicuję wszystkim forumowiczom.

Co zaś do moich relacji - mam taką nadzieję, że kiedyś się pisarsko uaktywnię nieco bardziej i pokończę kilkanaście napoczętych relacji. Niektóre z nich mają już bardzo dłuuugą brodę!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group