Renia zdobyła tę ambonkę bez asekuracji:
Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Rozpieszczał, bo od soboty przyszła straszna kupa.
Renia zdobyła tę ambonkę bez asekuracji:


Renia zdobyła tę ambonkę bez asekuracji:
mój blog: http://sebastianslota.blogspot.com/
- sprocket73
- Posty: 6603
- Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
- Kontakt:
- sprocket73
- Posty: 6603
- Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
- Kontakt:
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Imprezy organizowane przez klub Zdobywcy z Żywca z reguły są kompletnymi porażkami. Tym razem miało być inaczej. 20-lecie klubu, wielkie wydarzenie, perfekcyjne planowanie i organizacja. Stwierdziłem, że dam im szansę. Zaczaiłem się na początku niebieskiego szlaku w Rajczy. Wkrótce pojawili się oni, nacierający tłumnie w zwartej kolumnie niczym wojska niemieckie w 1939. Poszczułem psem, ale Zdobywcy nie przerazili się.

Proszę zwrócić uwagę na tego osobnika. Z pyska przyjemny, ale to tylko pozory.

Najpiękniejszy pogodowo moment tego dnia.

Resztki kolorków.

Oczywiście grupa rozciągnęła się. Wydawało mi się, że widzę naszych na pozaszlakowym skrócie na Redykalny Wierch. Chciałem nim kiedyś schodzić, ale wejście na tą drogę jest ciężkie do namierzenia od góry. Czy na zdjęciu są Zdobywcy? To pytanie pozostanie bez odpowiedzi.

Na Cukiernicy próba integracji grupy, jest ok 50% składu. Zmiana planów odnośnie ogniska, będzie na Redykalnym, bo jest obsuwa czasowa.

Na Redykalnym jest nas jeszcze mniej, ale podobno niektórzy już palą ogień.

Ponieważ jest zakaz palenia ognia 100 metrów od lasu, postanowiono zapalić ogień w samym środku lasu.

Ale naprawdę w samym środku...

Dobromił wyciągnął z plecaka drugie śniadanie.

Impreza rozpoczyna się. Przemowy, odznaczenia, nagrody dla największych Zdobywców.

Wygłodniały tłum rzucił się na darmowe kiełbaski niczym pazerna baba z Radomia.

Choć trzeba przyznać, że kiełbaski bardzo dobre. Zjadłem 3, a Tobi chyba z 5

Potem to już sodomia i gomoria. Alkohol lał się strumieniami. Kobiety rywalizowały o względy o samców alfa.

Czas szybko zleciał. Koniec imprezy. Choć tak naprawdę wiele się jeszcze wydarzy.

Korciło mnie aby zejść tym skrótem z Redykalnego, ale już nie chciałem proponować reszcie. Sam udałem się w krzaki.

Bingo - to ta droga. Parę minut w samotności. Choć Zdobywców było słychać z kilometra.

Poczekałem chwilę na grupę i okazało się, że grupy już nie ma. Nastąpiła dezintegracja. Ktoś utopił się w kałuży, ktoś się oświadczył na kolanach, a może tylko przepraszał, ktoś zapolował na niedźwiedzia. Na dodatek wciąż lał się alkohol.

Czasoprzestrzeń rozmazała się. Autobus kolejowej komunikacji zastępczej odjechał z Rajczy bez Zdobywców. Zapadł zmrok. Wielokrotne dramatyczne próby zebrania całej grupy w zwartą kolumnę kończyły się krótkotrwałym sukcesem. Wciąż trzeba było kogoś szukać, wyciągać z krzaków. Dzikie zwierzęta atakowały maruderów i z minuty na minutę było nas coraz mniej.

Na dole okazało się, że przetrwało tylko kilka osób. Zdobywcy zostali zdziesiątkowani. Prezes klubu zarządził odwrót niedobitków na stację PKP.

Dobromiła nie było wśród ocalałych
Proszę zwrócić uwagę na tego osobnika. Z pyska przyjemny, ale to tylko pozory.
Najpiękniejszy pogodowo moment tego dnia.
Resztki kolorków.
Oczywiście grupa rozciągnęła się. Wydawało mi się, że widzę naszych na pozaszlakowym skrócie na Redykalny Wierch. Chciałem nim kiedyś schodzić, ale wejście na tą drogę jest ciężkie do namierzenia od góry. Czy na zdjęciu są Zdobywcy? To pytanie pozostanie bez odpowiedzi.
Na Cukiernicy próba integracji grupy, jest ok 50% składu. Zmiana planów odnośnie ogniska, będzie na Redykalnym, bo jest obsuwa czasowa.
Na Redykalnym jest nas jeszcze mniej, ale podobno niektórzy już palą ogień.
Ponieważ jest zakaz palenia ognia 100 metrów od lasu, postanowiono zapalić ogień w samym środku lasu.
Ale naprawdę w samym środku...
Dobromił wyciągnął z plecaka drugie śniadanie.
Impreza rozpoczyna się. Przemowy, odznaczenia, nagrody dla największych Zdobywców.
Wygłodniały tłum rzucił się na darmowe kiełbaski niczym pazerna baba z Radomia.
Choć trzeba przyznać, że kiełbaski bardzo dobre. Zjadłem 3, a Tobi chyba z 5
Potem to już sodomia i gomoria. Alkohol lał się strumieniami. Kobiety rywalizowały o względy o samców alfa.
Czas szybko zleciał. Koniec imprezy. Choć tak naprawdę wiele się jeszcze wydarzy.
Korciło mnie aby zejść tym skrótem z Redykalnego, ale już nie chciałem proponować reszcie. Sam udałem się w krzaki.
Bingo - to ta droga. Parę minut w samotności. Choć Zdobywców było słychać z kilometra.
Poczekałem chwilę na grupę i okazało się, że grupy już nie ma. Nastąpiła dezintegracja. Ktoś utopił się w kałuży, ktoś się oświadczył na kolanach, a może tylko przepraszał, ktoś zapolował na niedźwiedzia. Na dodatek wciąż lał się alkohol.
Czasoprzestrzeń rozmazała się. Autobus kolejowej komunikacji zastępczej odjechał z Rajczy bez Zdobywców. Zapadł zmrok. Wielokrotne dramatyczne próby zebrania całej grupy w zwartą kolumnę kończyły się krótkotrwałym sukcesem. Wciąż trzeba było kogoś szukać, wyciągać z krzaków. Dzikie zwierzęta atakowały maruderów i z minuty na minutę było nas coraz mniej.
Na dole okazało się, że przetrwało tylko kilka osób. Zdobywcy zostali zdziesiątkowani. Prezes klubu zarządził odwrót niedobitków na stację PKP.
Dobromiła nie było wśród ocalałych
SPROCKET
viewtopic.php?f=17&t=1876
viewtopic.php?f=17&t=1876
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Ło currrva. Jak u Hitchcocka! Zaczyna się szczuciem psem, a potem to już jazda bez trzymanki. Trzeba śledzić nekrologi?
mój blog: http://sebastianslota.blogspot.com/
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Decyzją administracji Dobromił otrzymał nagany :
- za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum
- za niecytowanie w postach wypowiedzi, do których się odnosi
- za relację przypisaną do niewłaściwego działu
- za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum
- za niecytowanie w postach wypowiedzi, do których się odnosi
- za relację przypisaną do niewłaściwego działu
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
pięknie zaokrąglony brzuszek
to było przed kiełbaskami czy po?
mój blog: http://sebastianslota.blogspot.com/
- sprocket73
- Posty: 6603
- Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
- Kontakt:
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Przed. Ostatnio się zważyłem mam już 15 kg nadwagi.
Ale zdjęcie super. Wygląda jakbym Tobiego odrzucił mocą.
Ale zdjęcie super. Wygląda jakbym Tobiego odrzucił mocą.
SPROCKET
viewtopic.php?f=17&t=1876
viewtopic.php?f=17&t=1876
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Fajna relacja! Bardzo lubie właśnie takowe zdjecia/opisy, gdzie wystepuje jeszcze coś oprócz widoczków - popasy, popoje, szczucie psami, dramatyczne zwroty akcji, różniste miny i pozy uczestników itp 
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"
na wiecznych wagarach od życia..
na wiecznych wagarach od życia..
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
zdjęcie super. Wygląda jakbym Tobiego odrzucił mocą.
albo jakby miał wpaść do kałuży
Podróżnik widzi to, co widzi. Turysta widzi to, co przyszedł zobaczyć. (Gilbert Keith Chesterton).
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Bosz...słoniocy chce zjeść Tobiego!
- sprocket73
- Posty: 6603
- Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
- Kontakt:
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Wstajemy rano, a tu biało. Pomyślałem, że warto pochodzić trochę po śniegu. Pojechaliśmy do Andrychowa i poszliśmy do parku.

A w tym parku wielka wieża widokowa. Ale naprawdę wysoka.

Musi być taka, bo drzewa a parku dorodne, a szczyt Pańskiej Góry łagodny, wiec wieża musi wystawać ponad, żeby było coś widać. Choć jak widać, nic nie widać.

Ale nic to, idziemy w góry.

Nie otake kolorki walczyliśmy.

Najpierw szlakowo przez Kotylnicę, z widokiem na Pabisiową Górę, przez którą będziemy wracać, bezszlakowo.

W lesie klimatycznie.

A tu juz porzucamy szlaki i rzucamy się w śniegi.

Prawdziwe śniegowe chaszczowanie z przeszkodami wodnymi.

Pabisiowa Góra całkowicie dziewicza.

Po zejściu z niej dalej ciekawie.

Już myślałem, że utkniemy w rozlewiskach.

Ale doszliśmy do kąpieliska.

Choć niektórzy nie przeżyli...

Taka to była wycieczka.
A w tym parku wielka wieża widokowa. Ale naprawdę wysoka.
Musi być taka, bo drzewa a parku dorodne, a szczyt Pańskiej Góry łagodny, wiec wieża musi wystawać ponad, żeby było coś widać. Choć jak widać, nic nie widać.
Ale nic to, idziemy w góry.
Nie otake kolorki walczyliśmy.
Najpierw szlakowo przez Kotylnicę, z widokiem na Pabisiową Górę, przez którą będziemy wracać, bezszlakowo.
W lesie klimatycznie.
A tu juz porzucamy szlaki i rzucamy się w śniegi.
Prawdziwe śniegowe chaszczowanie z przeszkodami wodnymi.
Pabisiowa Góra całkowicie dziewicza.
Po zejściu z niej dalej ciekawie.
Już myślałem, że utkniemy w rozlewiskach.
Ale doszliśmy do kąpieliska.
Choć niektórzy nie przeżyli...
Taka to była wycieczka.
SPROCKET
viewtopic.php?f=17&t=1876
viewtopic.php?f=17&t=1876
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Kurde w Maju nie było tej wieży, albo ominąłem dużym przypadkiem 
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Coldman pisze:Kurde w Maju nie było tej wieży, albo ominąłem dużym przypadkiem
Ze dwa tygodnie temu ją otworzyli.Były już z niej zdjęcia
Przyjemna zimka,jeszcze tylko błękitu brakło do kompletu.
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
No,patrzcie, jaka piękna integracja na szlaku z Rajczy
Kiedy powtórka?
- sprocket73
- Posty: 6603
- Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
- Kontakt:
Re: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Czas na zimową wycieczkę ze słońcem i błękitem nieba. Odwiedziłem Wielką Rycerzową z Soblówki. Parkuję przy cmentarzu, na który udało się podjechać dopiero za drugim podejściem. Łyse letnie opony sprawują się coraz gorzej. Początkowo ruszam na przełaj przez łąki.

Po tej stronie też wybudowali bardzo dużo domków na wynajem. Soblówka pod tym względem mocno się wyróżnia w okolicy. Skąd tu tyle kapitału?

Smereków Wielki, pozaszlakowa góra na której byłem.

A potem zwyczajnie, czarnym szlakiem, bez kombinowania. Piękna zima.



Tobi się nudzi...

Im wyżej tym więcej zimy.

Na halach śniegu w sam raz na rakiety, no ale nie zabrałem.

Bacówka na Rycerzowej.

Zdjęcie w dybach.

Napis nieco wybrakowany.

Wielka Rycerzowa. Torujemy. Dzisiaj jeszcze nikt tu nie szedł.

Trzeba przyznać, ze pięknie położona jest ta bacówka.

Sporo widoków.

Tatry bardzo ładnie się prezentują.


Szczytujemy.

Teraz idziemy na Małą Rycerzową. Beskid Śląski: Stożek, Czantoria.

Jeszcze raz Tatry.

Postanawiam poszukać szczytu Małej Rycerzowej (szlak omija). Miejscami śniegu po pas. Ja sie zapadam, Tobi mniej.

Rozsutec w drzewach.

Hala Rycerzowa.

Rozsutec w pełnej krasie.

Chatka na hali.

Tobi z ostrożnoscią zbliża się do krawędzi. Mądry piesek.

Bardzo przyjemna hala.

Pożegnanie ze słońcem.

Zejście bezszlakowe wprost do auta, bez problemów.

Ostatnie promienie słońca na Boraczym i Lipowskim.

Bardzo udana wycieczka.
Po tej stronie też wybudowali bardzo dużo domków na wynajem. Soblówka pod tym względem mocno się wyróżnia w okolicy. Skąd tu tyle kapitału?
Smereków Wielki, pozaszlakowa góra na której byłem.
A potem zwyczajnie, czarnym szlakiem, bez kombinowania. Piękna zima.
Tobi się nudzi...
Im wyżej tym więcej zimy.
Na halach śniegu w sam raz na rakiety, no ale nie zabrałem.
Bacówka na Rycerzowej.
Zdjęcie w dybach.
Napis nieco wybrakowany.
Wielka Rycerzowa. Torujemy. Dzisiaj jeszcze nikt tu nie szedł.
Trzeba przyznać, ze pięknie położona jest ta bacówka.
Sporo widoków.
Tatry bardzo ładnie się prezentują.
Szczytujemy.
Teraz idziemy na Małą Rycerzową. Beskid Śląski: Stożek, Czantoria.
Jeszcze raz Tatry.
Postanawiam poszukać szczytu Małej Rycerzowej (szlak omija). Miejscami śniegu po pas. Ja sie zapadam, Tobi mniej.
Rozsutec w drzewach.
Hala Rycerzowa.
Rozsutec w pełnej krasie.
Chatka na hali.
Tobi z ostrożnoscią zbliża się do krawędzi. Mądry piesek.
Bardzo przyjemna hala.
Pożegnanie ze słońcem.
Zejście bezszlakowe wprost do auta, bez problemów.
Ostatnie promienie słońca na Boraczym i Lipowskim.
Bardzo udana wycieczka.
SPROCKET
viewtopic.php?f=17&t=1876
viewtopic.php?f=17&t=1876
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości
