To naprawdę zadziwiające, że Albańczycy walczący z Serbami po lewej stronie linii wytyczonej na mapie są dobrzy, a Albańczycy walczący z Serbami po prawej stronie tej linii są już źli.
Sprawiedliwość "społeczności międzynarodowej" jest bardzo wybiórcza i raczej ciężko doszukiwać się w niej logiki, zdrowego rozsądku i konsekwencji.
Na jednym ze skrzyżowań pod miastem spotykamy ciekawą maszynę.
Podobna do tej co w Skandawie nas koles wozil po swoim sadzie!
Ta konstrukcja naprawdę robi wrażenie, również wielkością: tworzą ją trzy betonowe monolity o wysokości 18- 23 metrów.
Ale chyba nie az tak jak Bełżec? Poki co to miejsce jest dla mnie nie do pobicia jesli chodzi o mrocznosc atmosfery.
Z dawnych czasów zostało tylko międzynarodowe towarzystwo, niestety w Belgradzie w dużej mierze rosyjskojęzyczne, co też nie poprawiało sytuacji. Odniosłem też wrażenie, że część nocujących bynajmniej nie przyjechała tutaj jako turyści, ale po prostu mieszka na stałe.
To zupełnie jak w Wałbrzychu! Tez ostatnio spalismy w czymś nazywającym sie "hostel". I wszystko się zgadza - dominacja rosyjskojezycznego towarzystwa, które raczej pomieszkuje tam na czas dłuższy. Z tą małą różnicą, że ci wałbrzyscy w kubeczkach raczej nie mieli sojowego latte a po korytarzach czesciej sie niosły awantury z prostytutkami niz stukanie w klawiaturę

wśród obsługi pełno Włochów, cóż chcieć więcej?
W sensie, ze Włoch myjący podłogę jest fajniejszy od robiącego to Serba? Myślę, że Kaśka by się mogła wdać w polemikę z tą tezą

Po godzinie zatrzymuję się jeszcze w mieście Bačka Topola (Бачка Топола, węg. Topolya). Miejscowość ma w sumie nazwę w czterech oficjalnych językach, bo chyba także po słowacku i rusińsku.
Tej tabliczce tez robilam zdjecie, bo to chyba rekord ilościowy uznania dla mniejszosci narodowych.