W sobotę jeszcze popołudniu wychodzi słońce, więc postanawiam podjechać na Słowacje do potravin. Po zakupach, podjeżdżamy jeszcze na grzbiet. Pilsko za chmurami, Babiej w ogóle nie widać.
Ładnie mają nasi sąsiedzi, ładnie. Trzeba będzie tu kiedyś się przejść.
Po chwili widać zarówno Pilsko jak i Babią:
Zjeżdżając z Przełęczy Glinka zatrzymuję się na sekundę:
Dzień kończy się całkiem ładnym zachodem, a raczej pozachodem, bo z naszej kwatery zachodzącego słońca nie widać:
I tak urlop się nam kończy..
Jak bardzo nam się nie udał urlop? No tragicznie...tak żartowaliśmy. Ale cóż, kolejny pobyt nad Bałtykiem nas bardziej wyziębił, niż wygrzał, więcej padało...a przynajmniej tak nam się wydaje.
Cóż - teraz zachodzi pytanie - co za rok? Deszcz i chłód w Polsce? Czy upały na południu Europy?
