Zaułkami Bytomia

Relacje pozagórskie z Polski.
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6458
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Postautor: buba » 2022-04-15, 13:39

Są miejsca, które istnieją tylko chwilowo. Które, aby je zobaczyć, trzeba wdepnąć w odpowiednie okienko czasoprzestrzeni. W innym terminie są one zupełnie odmiennym terenem, nie mającym kompletnie nic wspólnego z tym poprzednim. Właśnie jedno z takich miejsc odkrywam na powrocie z kolejnej rowerowej wycieczki po Bytomiu.

Obrazek

Jakoś nie chce mi się wracać do domu. Wieczór jest cudny, ciepły i przepełniony śpiewem ptaków.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W powietrzu roztacza się zapach kwiatów w połączeniu ze snującymi się dymami z grilli.

Obrazek

Krąże więc uliczkami zupełnie bezładnie, aby jak najbardziej oddalić od siebie moment, gdy znajdę się w czterech zamkniętych ścianach i znów otoczą mnie obowiązki i codzienna rutyna. Jeszcze jedno kółeczko, jeszcze jedna uliczka, jeszcze jeden zjazd z górki. Taka chęć jakby wyciśnięcia cytryny, wykręcenia jej na jakiejś wyżymarce, aby nawet ze skórki wypłynęła choć kropla soku…

Krzywa kamieniczka z różnych perspektyw.

Obrazek

Obrazek

Zatem tak bezsensownie klucząc, zupełnym przypadkiem i nic nie podejrzewając, zawijam nad jeziorko położone koło Brandki. Polna droga wbijająca w pustocie miała w sobie mocną magię przyciągania - jako miejsce, z którego długo się wraca ;) Nie wiem czy to bajoro ma jakąś nazwę. Może ma, acz ja jakoś nigdy się z nią nie spotkałam. Jest położone na południe od Brandki i dużo od niej mniejsze. Jest również bardziej bagniste, o mniej oczywistych brzegach i zmiennym, zależnym od pogody kształcie. Dotrzeć tam można np. od ulicy Szyb Pilgera, choć ja tym razem jadę chyba przedłużeniem Pogodnej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dojeżdzam do miejsca, gdzie bagno zaczyna sięgać do ⅓ koła i staję z rozdziawioną gębą. Nie ma szans jechać dalej, więc zsiadam i taszczę rower po mlaskającym gruncie, a miejsce zasysa mnie coraz bardziej. Teren w tej chwili jest we władaniu ptaków. Dziesiątek ptaków, które gniazdują, latają, pływają, biją się, kłócą, gonią i szlag wie co jeszcze! Nie docierają tu odgłosy miasta. Wszystko, totalnie wszystko (nawet moje myśli) są zagłuszane kwakaniem, kląskaniem, kwikaniem, gulganiem i wszelakimi innymi odgłosami jakie mogą wydostać się z dziobów wodnych pierzastych stworów! I to wszystko się cały czas kotłuje, zmienia miejsca pobytu. Robiąc zdjęcie, wycelowując aparat w jedno - za każdym razem uzyskujesz obraz już kompletnie czego innego. Tu nie ma mowy o czymś takim jak powtórka - nic dwa razy się nie zdarza!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy w to miejsce też kolejnego dnia z mamą. Zabieramy krzesełka, piwo i jakąś zagrychę. Siedzimy chyba z godzinę czy dwie słuchając otaczających nas koncertów i wręcz nie wierząc w nierealność świata, który nas otoczył. Szukałam takich “ptasich rajów” na Stawach Milickich i nad Biebrzą. Szukałam ich w delcie Dunaju czy na poleskich bagnach, zarówno po polskiej jak i ukraińskiej stronie granicy. Czasem coś zakląskało czy jaka czapla zamiotła ogonem. Ale w najśmielszych snach bym nie przypuściła, że najlepsze w tej kategorii miejsce znajdę właśnie w Bytomiu! Świat nie przestaje zaskakiwać!

Kilka zdjęć na potwierdzenie, że to jednak na pewno Bytom :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wspominałam, że nie tylko wodne ptactwo spotykaliśmy w okolicy?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mam też krótki zapis ścieżki dźwiękowej ptasio - żabiej, nagrany telefonem przez moja mamę :) Niestety nie wiem jak wrzucić na forum filmik, więc jakby ktoś chciał zobaczyć to jest w relacji - na samym końcu:
https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... siego.html
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6458
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Postautor: buba » 2023-03-29, 09:17

Tym razem wybieramy się w okolice ulicy Wałowej i Józefczaka. Kiedyś bywały tu uliczne targi różnych rupieci - może i dziś na takowy trafimy? Dziś jednak niczym nie handlują. Nawet w takiej zorganizowanej hali targowej hula tylko wiatr.

Obrazek

Zasady obowiązujące w dni targowe.

Obrazek

Różne tutejsze napisy reklamowe mają już chyba swoje lata.

Obrazek

Obrazek

Zakładzik się przeniósł, bo i chyba wszystko inne się przeniosło z tego budynku. Została tylko ciekawa lampa.

Obrazek

Znajdujemy też kolejną opuszczoną kamienicę, z dokładnie pozatykanymi oknami.

Obrazek

Jedno z niesamowitych miejsc odnalezionych w bytomskich zaułkach - taka jakby wnęka. Miejsce, gdzie kamienica zakręca albo patrząc inaczej - stykają się dwa budynki. I załom nie jest pod kątem prostym - tylko tworzy się malutkie podwórko, zupełnie jak studnia! Bardzo mało światła tutaj dociera, a są okna. Ci z parteru to chyba w ogóle słońca nie oglądali.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obecnie wejście na owo "podwórko" zagradza dykta, ale daje radę ją sforsować.

Obrazek

Udaje mi się wejśc do wnętrza budynku, ale nie ma tam już kompletnych schodów. Trzeba by się wspinać. Nie chcę polecieć na ryj, wiec nie zdobywam górnych pięter.

Obrazek

Przyjemna, wąska uliczka wykładana kostką brukową.

Obrazek

Zaglądamy w kolejne wysprejowane bramy oświetlone przyćmioną, jakby okopconą żarówka. Kabak twierdzi, że te wszystkie żarówki śpiewają - jakby popiskują? Ja niestety tego nie słyszę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Poręcze klatek schodowych są często wzmacniane nowymi deskami - już nie tak ozdobnymi jak niegdyś były te oryginalne.

Obrazek

Obrazek

Okienka. W różnych formach i ujęciach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jedno z podwórek. Kiedyś betonowa studnia - teraz już przyjemnie się zazieleniło. Smutne jest to, że jakikolwiek remont, jakiekolwiek "zagospodarowanie" tego miejsca na bank łączyłoby się z wydarciem tych roślin do ziemi. Jak to jest, że szum liści i kwitnące zioła mogą nie obawiać się o swój los tylko w miejscach opuszczonych albo takich mocno zaniedbanych? Pamiętam, że kiedyś ktoś mnie pytał: "buba, czemu ty tak lubisz te swoje ruiny i ogólny rozpiździel?". I chyba właśnie jednym z ważnych powodów jest to, że w tych miejscach pozwala się żyć roślinom...

Obrazek

Na rogu. I każde okienko inne :)

Obrazek

Od podwórka. Kamieniczka moro. Jakby tak zmrużyć oczy - to wychodzi mozaika szarych, rudych i białych plam.

Obrazek

Różniste balkoniki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Grasują tu jacyś skubańcy!

Obrazek

Wygodne drzwi. Nie trzeba otwierać z klamki, aby wejść do środka.

Obrazek

Jedna z ciekawszych, odwiedzonych tego dnia klatek schodowych, znajduje się na ul. Józefczaka 38. Schody idą naokoło, z dużym prześwitem pośrodku. A w dachu na samym środku jest okienko! Zwraca też uwagę ilość rodzajów linoleum, którymi są wyłożone schody. Wielość deseni zapewne jest wspomnieniem wielu lat, różnych osób, niezliczonych sytuacji. Pewnie kolejne pojawiały się w różnych czasach i odmiennych okolicznościach. Teraz mamy przed sobą całą mozaikę tej przeszłości.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Bardzo nietypowe jest tutaj najwyższe piętro. Klatka schodowa robi się wysoka, jakby miała dwa poziomy naraz - no i są tu okna. Wewnętrzne. Wychodzą z mieszkań na korytarz!

Obrazek

Obrazek

Zapukaliśmy. Nikt nie otwarł. Ale może i dobrze, bo nie mieliśmy ze sobą owego browara ;)

Obrazek

W korytarzu jest też sporo rur. Niektóre takie znikąd donikąd, jakby pozostałości dawnych, już nieużywanych konstrukcji.

Obrazek

Odkrywamy dzisiaj kościół, o którego istnieniu nie widzieliśmy! Serio! Tyle lat mieszkać w Bytomiu i taka niespodzianka! Kościół jest przy placu Klasztornym.

Obrazek

Obrazek

Dwa fajne obrazy. Na jednym przedstawiono dusze potępieńcze, na drugim chyba anioły.

Obrazek

Obrazek

Jeden z tutejszych obrazów ma dość długą i ciekawą historię. Jeśli kogoś interesuje - to tu jest opis:

Obrazek


cdn
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6458
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Postautor: buba » 2023-04-04, 09:23

Wędrujemy dalej. Nagle wyłania się z muru jakiś stary napis!

Obrazek

Powoli podążamy w stronę ul. Katowickiej, Karola Miarki. Niestety nie pamiętam dokładnie, który budynek gdzie stał. Jest to chyba niemożliwe ogarnąć przy naszych chaotycznych wycieczkach - zwiedzając zaułki podwórek i wychodząc innymi wejściami niż sie wchodziło, nieraz zupełnie na innych nazwach ulic i kilkaset metrów dalej.

Kamienica z ciekawym takim jakby - kominem? Częściowo w remoncie.

Obrazek

Obrazek

Auto. Uwięzione w bramie. Pandy pilnują, żeby nie uciekło ;)

Obrazek

Obrazek

Fajna witryna sklepowa...

Obrazek

i z lekka przerażający kot...

Obrazek

Kolejne bramy, podwórka, zaułki - gdzieś w rejonie ul. Katowickiej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu jednak nie przejdziemy dalej. Jest mur...

Obrazek

Podwórka zagospodarowane wypoczynkowo - biesiadnie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu widać, że mieszkańcy kochają kwiaty!

Obrazek

Obrazek

Kamienica, która wygląda jakby pączkowała! Jakby kolejne piętra pojawiały się na poprzednich, każde w nieco innej formie. A wszystko utopione w malowniczej asymetrii. Acz może to tylko jakiś defekt mojego aparatu, że tak zakrzywia boki?

Obrazek

Rejony bardziej opuszczone, o oknach pustych albo właśnie bardzo zatkanych...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Różne stare tabliczki przyuważone w różnych miejscach. Łączy je to, że nie są nowe, literki są już nieco zatarte i co najważniejsze - dziś wpadły nam w oczy! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Udaje się też zawędrować w pewien ciekawy rejon. Sektor kilku kamienic przynależących chyba do ul. Rostka - wklinowanych pomiędzy Miarki, Rostka i tory kolejowe. Nie wiem czemu, ale jest tu jakoś inaczej, jakby to była osobna dzielnica. Robi się nagle jakby bardziej pyliście, upalnie, jakby słońce mocniej dogrzewało. Wszystko wokoł staje się płaskie, przestronne, takie uczucie jakby miasto się rozjechało na boki. Kamienice są bardziej podługowate i stoją ustawione osobno, bardziej jak bloki niż zwarta zabudowa ulicznych labiryntów. Wokół rozciągają się szutrowe place pełne dokazującej dzieciarni. Budynki są zamieszkane częściowo. Niektóre okna pozabijano dyktą, w innych widać stojące na parapecie garnki, kwiatki doniczkowe czy gębę z papierosem. Jest jakaś zasada, że opuszczone są partery - życie utrzymuje się na wyższych piętrach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ankry, anteny, kable - a nawet kamera się tu zabłąkała!

Obrazek

Sklepik niestety nie był czynny.

Obrazek

Towarzystwo mają tu między narodowe! 2 na 4 auta mają zdecydowanie zamiejscowe blachy.

Obrazek

Kamienica na skraju dżungli.

Obrazek

Widać, że blisko stąd do kolei - nawet schodki mają z podkładów.

Obrazek

Wieżowiec, o ponoć dość mocno pękających ścianach.

Obrazek

Obrazek

Fajne balkony tu mają - z kratkami jak plastry miodu.

Obrazek

W przybudówce mieści się jeden z moich ulubionych ciucholandów.

Obrazek



Kolejna wycieczka. Przenosimy się w inny kawałek miasta. Wejście do jakiegoś tunelu. Niedaleko basenu, po drugiej stronie głównej szosy. Za podwójną kratą. Zaglądając tam nie miałam pojęcia co to za cudo. Tunel? Schron?

Obrazek

Obrazek

Zapytałam o to na fejsbukowej grupie o Bytomiu i udało mi się dowiedzieć ciekawych rzeczy!

"Adolf Ritter i dr Wilhelm Danielsen - tak nazywali się dwaj właściciele willi przy ul. Wrocławskiej, położonych dokładnie vis a vis słynnej modernistycznej pływalni. Pierwszy był budowlańcem, drugi znanym lekarzem. Ich stuletnie dziś domy łączy podziemny tunel, którego łączna długość korytarzy przekracza 300 metrów"

"Podobno tych tuneli nie ma na żadnych planach. No i jeszcze taka ciekawostka, że Ritter był członkiem bytomskiej loży masońskiej."

A tu wiecej informacji o tym miejscu.

OPIS - http://www.tajemniczybytom.pl/2015/09/r ... ctCOAyG_tA

FILM - https://www.youtube.com/watch?v=OdkDHbyDLWY


Kamienica o ciekawym kształcie. Już zupełnie nie pamiętam gdzie...

Obrazek

Tu zwracają uwagę ładne, ozdobne balkony.

Obrazek

Obrazek

Brama. Wydaje mi się, że było to gdzieś w rejonie sądu.

Obrazek

Na ścianach takowe płaskorzeźby.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jedna się komuś spodobała...

Obrazek

Na koniec jeszcze rzut oka na wiadukcik nad wąskotorówką...

Obrazek

i konno przez Miechowice ;)

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Grzes88
Posty: 33
Rejestracja: 2022-05-19, 10:15

Postautor: Grzes88 » 2023-06-15, 11:51

Widziałem tutaj kościół św. Wojciecha w Bytomiu. Moja dawna parafia, do której z chęcią ponownie się wybieram co jakiś czas w niedziele ;)
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6458
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Zaułkami Bytomia

Postautor: buba » 2025-03-10, 17:07

W pewien majowy dzień wybieramy się na wycieczkę po starych Miechowicach. Soczysta zieleń, pachnące krzewy, eksploracje opuszczonych zaułków i rudość ceglanych kamienic.

Więcej w relacji:
https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... eczka.html

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
Pudelek
Posty: 8633
Rejestracja: 2013-07-08, 15:01
Lokalizacja: Oberschlesien

Re: Zaułkami Bytomia

Postautor: Pudelek » 2025-03-10, 19:58

Te latarnie to pewno mają ze 100 lat...
Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy wielki krok naprzód!
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6458
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Zaułkami Bytomia

Postautor: buba » 2025-03-11, 10:38

Pudelek pisze:Te latarnie to pewno mają ze 100 lat...


Możliwe. Wyglądają na fest stare.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6458
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Zaułkami Bytomia

Postautor: buba » 2025-03-13, 11:41

Bytom Miechowice. Kamienica nad rozlewiskiem. Z bajora wystaje zalany zagajnik, a woda podmywa mur i dochodzi praktycznie do samej bramy. Zwiedzanie terenu w letni czas jest trudno wykonalne ze względu na bujno porastającą zieleń, nieraz bardzo kolczastą. Wracamy więc tu zimą.

Więcej w relacji:
https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... e-nad.html

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6458
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Zaułkami Bytomia

Postautor: buba » 2025-03-13, 19:19

Gdzie w Bytomiu można napotkać kopalniane wagoniki? Mnie udało się je wypatrzeć w wymienionych poniżej miejscach:

- przy kopalni Bobrek
Obrazek

- na stacji Karb Wąskotorowy
Obrazek

- przy samochodówce
Obrazek

- przy kościele św. Krzyża (kwietnik)
Obrazek

- przy kopalni Szombierki
Obrazek

Obrazek

- przy kościele św. Jacka
Obrazek

- na pomniku przy kopalni Rozbark
Obrazek

Obrazek

- przy szybie Kopernik

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Jak ktoś kojarzy gdzie jeszcze występują w innych miejscach - to chętnie skorzystam z sugestii i odwiedzę
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6458
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Zaułkami Bytomia

Postautor: buba » 2025-03-17, 17:46

Moje wycieczki w okolice elektrociepłowni Miechowice.

Relacja:
https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... -2024.html

2018
Obrazek

2024
Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6458
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Zaułkami Bytomia

Postautor: buba » 2025-03-24, 11:54

Migawki z wycieczki rowerowej. Bytom Karb w pewien upalny, sierpniowy dzień.

Więcej w relacji:
https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... arbiu.html

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6458
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Zaułkami Bytomia

Postautor: buba » 2025-03-27, 11:08

Zwiedzanie zaułków Karbia mija bardzo przyjemnie, ale postanawiam chwilę odpocząć. Siadam więc w cieniu pod drzewem, na ławeczce o dość nietypowej konstrukcji i zabieram się za picie wody.

Obrazek

Ledwo odkręcam butelkę, gdy zza zabudowań wyłania się czterech jegomości. Panowie twierdzą, że to ich święte miejsce spożywania i jak ja mogłam ich tak paskudnie podsiąść. Mówię więc, że nie ma sprawy, że ja się zaraz stąd zabieram i miejsce zwolnię. "Ale to już za późno. Teraz trzeba postawić piwo!" - wygłasza jeden, a pozostali kiwają głowami na potwierdzenie. Mówię, że ok. Kupię im piwo, ale pod jednym warunkiem - że każdy z panów opowie jakąś ciekawą historię. Najlepiej jakąś opowieść z okolicy, coś co się ich zdaniem wydarzyło najciekawszego "na dzielnicy". Może być śmieszne, może być straszne, może być obrzydliwe albo kryminalne. Ale takie ich zdaniem godne uwagi i zapamiętania. Może być coś, co zdarzyło się koledze, komuś z rodziny albo tylko o tym słyszeli od osób trzecich.

Ekipa zaczyna się drapać po głowach i chrumkać, a ja idę do sklepu. Małego, klimatycznego sklepiku w jednej ze starych kamienic. Kupuję czteropak, ale po przemyśleniu wracam się po schodkach i biorę jeszcze jeden. Pierwszy czteropak to po jednym browarze dla każdego. Drugi będzie jako nagroda za najlepszą opowieść. Coby się panowie postarali :)


Maciek

"Miałem wtedy z 13 lat i często z chłopakami chodziliśmy zrzucać węgiel z wagonów. Wskakiwało się na jadący pociąg, zrzucało jak najwięcej węgla na pobocze torowiska, zeskakiwało z wagonu i tyle. Potem tylko przyjść z worami i był węgiel. Na zimę, a nieraz i na sprzedaż. Tego dnia żem przyszedł z kumplami, ale mocno wypity. Jakoś żem wlazł do pustego wagonu i tam zasnął. Obudziłem się jak żem dostał raz i drugi w łeb kamieniem. Mój wagon stał pod jakimś taśmociągiem i węgiel się sypał. Prosto na mnie! W ostatniej chwili żem nawiał, bo potem posypały się bryły rozmiarów większych. Ja cały czorny, ludziska przede mną uciekały. A ja gdzieś pod Tarnowskimi Górami. Ciężko się wracało na dzielnice... "


Rafał

"To było na Brandce. Ja był wtedy jeszcze bajtel. Z ojcem i wujaszkiem pojechał na ryby, jak zawsze. Wieczór jest, siedzimy nad wodą. Ja poszedł za potrzebą w krzaki. A tu widze z daleka, że ojciec duża ryba wyrzuca do wody. Specjalnie odpłynął pontonem od brzegu i taaaki okaz (tu pokazuje rozmiar) bęc w woda. Już my nie łowili tego dnia, zaraz wrócili do domu. Potem mi powiedzieli, że to nie była ryba. I tyle. Długo mi nie chcieli poiwedzieć co to było. Miesiąc później wujaszek mi wychlapał, że to była ludzka noga."


Grzesiek opowiedział znany mi już wcześniej obrzydliwy dowcip o Loli, która miała krótką skórę. To leciało jakoś tak: "Do hotelu robotniczego przychodzi facet i prosi o nocleg. Mówią mu, że w sumie nie ma juz miejsc, tzn. jest jedno wolne, ale w pokoju, gdzie śpi Lola, która ma krótką skórę. Facet się zgadza, idzie do pokoju, kładzie się... ale nie może zasnąć. Smród jak szlag! Im dalej tym gorzej. Jakoś przetrwał do rana. Rano pyta na recepcji: - "Czemu w moim pokoju tak potwornie śmierdziało?" - "Toż mówiliśmy, że tam mieszka Lola, która ma krótką skórę. Jak tylko zamknie oczy to jej się d... otwiera, hahahaha! "
Grzesiek się zarzekał, że owa Lola na Karbiu mieszkała. Kto ją tam wie? Może takich Lol było więcej?


Waldek

"To było dawno. 94 albo 95 rok. Wtedy różne prochy były w modzie. My w tym siedzieli po uszy. Kasa ciągle była potrzebna. Z domu już żem wszystko wyniósł co mógł. Trza było szukać po mieście. Tego dnia żeśmy z kumplem łowili frajerów przy przystanku. Może kto wypity z autobusu wysiądzie i nie będzie portfela pilnował? Może się kogo postraszy, żeby zegarek oddał w dobre ręce? Stoimy, patrzymy, a tu z sześćsetki wysiada gość. Nietutejszy. Garnitur, kapelusz. No elegant taki. Widać, że bogaty w cholerę. Z walizeczką o metalowych kantach. I koleś idzie na dzielnicę. A tu już zaczyna zmierzchać. No i my za nim! Krok w krok. Nie blisko, ale żeby łupu z oczu nie daj Bóg nie spuścić. No bo w takiej walizce to jak nic albo dolary albo złoto! Taka walizka twoja i jesteś innym człowiekiem! Ja już żem to widział Jak wjeżdżam jaką beemą na dzielnicę, keta na ręce, łokieć za oknem, muza bum bum, ciemne bryle na nosie. Każda dupa moja! Ba! W kolejce by stały i przytupywały! No dobra, przyszłość pięknie się rysuje - ale trzeba działać! Elegant zszedł w stronę działek. Jak na życzenie! My za nim! Teraz albo nigdy. Maniek podciął mu nogi, on bęc na ziemię, a ja za walizkę. A on ją trzyma jak diabeł teściową! Też bym trzymał jakbym miał tyle złota! Maniek stoi jak debil. Ja mu krzycze - wykręć mu rękę albo co, a nie stoisz jak ch... na weselu! Maniek się tam z nim szamocze, a ja w tym zamieszaniu zobaczyłem oczy eleganta - były zupełnie czarne. Jak k... węgiel! On w tym momencie puścił walizkę, więc ja w nogi. Maniek za mną. Elegant za nami. Gonił nas długo, ale to my znamy dzielnicę, gdzie za który kamerlik dać nura, żeby zniknać. Elegant jeszcze coś za nami wołał. Brzmiało jak jakieś przekleństwa, ale w nieznanym nam języku. Jakieś: "a bla bla, bri bri kukurururu atata". W końcu my go zgubili. Już pociemniało, noc wokół. Poszli my z Manieczkiem w pola przy Brandce. Autobany jeszcze nie było, dawno to było jak żem ci mówił. Nie będziemy przecież pod blokiem otwierać - tam pełno dobra, zlecą się chłopaki jak muchy do gówna. Długo nie mogliśmy otworzyć walizki. Nóż się złamał. Maniek poszedł po piłę i siekierę. Pancerna skrzynia nie walizka! Otwieramy... już widzę ten blask klejnotów i nawet Baśkę piszczącą pod moim oknem - a tu co?? W walizce jakieś szmaty! Przewalamy je, wyciągamy. Pod szmatami jakieś kocie łapki, szczurze ogony w zalewie, jakieś szkielety wiewiórek - co to k.... jest??? Jakieś fiolki, takie jak u lekarza do tego krew biorą. Wszystko my wybebeszyli... Nawet na pół litra nie będzie. Nawet te szczurze łapki nie są w spirytusie, a w jakimś żółtym gównie, co wali jak piwnica babci Edyty.
Trzecia w nocy. A my na jakiejś hałdzie. W dole pluszcze Brandka. Psy wyją gdzieś na Mechtalu - i jakoś tak chichoczą, jakby z nas? I kto tu się okazał frajerem? Nie ma co wracać na przystanek. Teraz to tylko tacy jak my się włóczą. Nic nie ugramy, najwyżej w mordę zbierzemy. A miało być tak pięknie... Wyjebali my walizkę, szmaty i te kocie łapki (te co nawet z spirytusie nie były) w jakąś dziurę i wrócilim do chałupy. Nie spałem do rana. Wyć się chciało. Z rozpaczy. Nad straconą przyszłością, co my już ją widzieli tak wyraziście... Rano Mańkowa mama dzwoni do mojej. No bo one są koleżanki, a i wiedzą, że my razem łazimy po dzielnicy. Ona przerażona, bo Maniek zwariował. Nie da wejść nikomu do pokoju, krzyczy: "odejdź!! zostaw mnie!!" I rzeczami rzuca. Swoje ulubione kufle z kolekcji za szybką porozbijał. Poleciałem do Mańka, ale nie chciał ze mną gadać. Tylko kufel mi koło ucha śmignął i o szafkę się roztłukł. Mańka potem zabrało pogotowie, bo ponoć ręce do krwi pogryzł. Nie wrócił do domu. Pojechał do szpitala, no wiesz, dla tych co z głową nie po kolei mają. Długo go tam leczyli. Mówili, że to ten no, od tego kleju co wąchamy i tych innych no wiesz... co się bierze. Że to tak bywa u ćpunów, że na głowę siada. Ja jeden wiedziałem, ze przyczyna jest inna...
Ja natomiast żem zauważył, że w ogóle mi z dziewuchami nie wychodzi. Ja to pierwszy żolo był na dzielnicy. Opinię miałem taką, że każda ze mną chciała. A tu nagle problem... Zacząłem po aptekach chodzić, za pigułami, no wiesz... takimi dla starszych panów co to nie mogą... A ja miałem 17 lat!! Dziewuchy zaczęły się ze mnie śmiać, palcami mnie pokazywać. Wołały za mną.. aj, to ja nawet teraz po latach, wstyd mi, nie powiem pani jak one za mną wołały! Opłotkami żem przemykał, żeby mnie ludzie nie widzieli. Nie chciałem już żyć! Ale co? Powiesić się? Tak trochę żal, jak sie ma 17 lat! Zacząłem szukać ratunku. Miałem kuzynkę w Siemianowicach. Ona starsza ode mnie i mądra bardzo. Ona wszystkim pomagała. I w chorobie zaradziła, i jak problem z policją albo komornikiem, i jak człowiek doła łapał z nudy. No mądra dziołcha. I oblatana. Światowa! Ona nawet za granicą była! No i żem do niej pojechał, bo to ostatni ratunek dla mnie.
Opowiedział ja jej całą historię, ze szczegółami, głupio mi było no ale żem musiał. Ona wierzyć początkowo nie chciała. Śmiała się, że dziewuchy pewnie brzydkie. Zaczęła mnie uwodzić, bo to my ze sobą też czasem ten teges (bo wiesz, to daleka kuzynka była). A tu też klops. No i uwierzyła. Powiedziała, że tu taka babka przy zakładach żyje, że ona się zna i na psychologii, i na czarach, i za młodu to nawet porody od krów odbierała. Poszli my do niej. Babka kazała mi odnaleźć walizkę, szmaty i wszystkie te kocie łapki (co to nawet w spirytusie nie były) i jej przywieźć. O rany! To było miesiąc temu! W środku nocy, w stresie tak wielkim jak cycki pani Kojotowej! Poszedł więc ja na te hałdy, na te same co żeśmy tam szli z Mańkiem i walizką - i już mieli raj przed oczami! Wrzucili my wtedy te szmaty w jakąś taką dziurę, jak zapadlisko. Ale które?? Tu co krok jakaś dziura. A my to jeszcze kamieniami i trawą zasypywali... Com ja się naszukał, naklął, napłakał - płakał jak baba, mówię szczerze jak było... Jak pies wył! Ale szukał... Trzeciego dnia znalazł. Włożył do wora - i z tym na Siemianowice! W autobusie mi się wydawało, że wszyscy na mnie patrzą, i na ten mój wór. I że oni wiedzą. Jak ja się bał, żeby np. psy nie wsiadły i do mnie "co ma pan w tym worku?" Czujesz co by było?? Tak żem się spocił, że mokry dojechał do kuzynki. Dał ja tej babce kufer i te wszystkie szmaty. Ona kazała rozpalić wielkie ognisko - tak wielkie, że większe jak ja! Opony nawet dwie my tam wrzucili, żeby cug był i fest gorąc trzymało. No i baba kazała nam odejść, tzn. i mnie, i kuzynce. I wrócić za godzinę czy dwie. My wleźli na dach garażu i podglądali. A ona te wszystkie szmaty wrzuciła w ogień. I coś tam mruczała pod nosem, ja wiem? modliła się? Abo do siebie gadała? Abo jakie zaklęcia tajne mamrotała? A smród był! I to ja ci mówie - to nie był smród opony! Jakby trupa palił! To pewnie te wszystkie łapki w zalewie... Ogień tlił się do rana. No i od tego dnia - jak ręką odjął! Moje wszystkie problemy, choroby, strachy! Ja znów był dawny Waldek! A Maniek? Wyszedł w końcu z tego wariatkowa, do domu wrócił. Ale już nigdy nie był taki jak kiedyś. W domu tylko siedział, o świętych i aniołach gadał, przed ludźmi uciekał. "

Jak się można domyślać - nie było trudno mi rozstrzygnąć konkurs i przyznać nagrodę ;) Waldek dostał dodatkowy czteropak. Bardzo był dumny! I od razu go rozpakował i każdemu koledze dał po piwie. Sprawiedliwie, każdy z panów miał więc w sumie dwa piwa. Może się bał, że jak będzie zbyt chciwy, to jeszcze przypadłość z przeszłości powróci? ;)


Aha! Koledzy nie znali wcześniej tej Waldkowej historii. Też słuchali z otwartymi japami.


Na prośbę panów imiona zostały zmienione.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość