Fajna wycieczka, taka nie za trudna

Relacje z Pienin, Gór Świętokrzyskich i innych polskich gór...
Awatar użytkownika
Sebastian
Posty: 6552
Rejestracja: 2017-11-09, 17:18
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Fajna wycieczka, taka nie za trudna

Postautor: Sebastian » 2025-03-15, 15:38

Obrazek

Orawę charakteryzuje małe zalesienie, dużo jest łąk, pól uprawnych i pastwisk, przez to wycieczki po tych terenach zwykle się bardzo widokowe.
To kraina położona na pograniczu polsko-słowackim na południowy-wschód od Nowego Targu. Nazwa tej krainy ma konotacje historyczno-etnograficzne, z punktu widzenia geografii turystycznej można tu znaleźć kilka mniejszych i większych grup górskich - raczej po słowackiej stronie, bo po polskiej raczej jest płasko, z niewielkimi wzniesieniami (nie licząc położonej na granicy Magury Witowskiej). Słowacka część Orawy to dla mnie mało odkryty skarb, kilka odbytych tam wycieczek było bardzo ciekawych, zaś polska charakteryzuje się wielkimi otwartymi przestrzeniami z widokami na wznoszące się nad nimi Tatry i Babią Górę. Całą Orawę charakteryzuje małe zalesienie, dużo jest łąk, pól uprawnych i pastwisk, przez to wycieczki po tych terenach zwykle się bardzo widokowe.
Opisana w tej relacji wycieczka ma miejsce na początku marca, pod koniec jakże skromnej zimy 2024/2025. Warunki i pogoda są typowe dla przedwiośnia, począwszy od dużych skoków temperatury w ciągu dnia a skończywszy na kolorystyce pól i łąk. Plan na wycieczkę jest taki, że ma być widokowo, ale jednocześnie niezbyt forsownie. Trasa raczej „po płaskim", z niewielkimi podejściami, których na dystansie 17,3 km uzbierało się raptem 323 metry.

mapa: https://en.mapy.cz/s/pohevozaga

To moja pierwsza wycieczka górska po dwu i półmiesięcznej przerwie, trudno nie czuć ekscytacji w takiej chwili i ja ją faktycznie czuję, już jadąc przez Kraków w stronę „Zakopianki” bardzo się cieszę na dzisiejszy dzień.
Trasę zaczynam w Jabłonce, parkuję przy Delikatesach Centrum, jest tam duży parking bez tabliczki „tylko dla klientów". Wyruszam w drogę o 7:30, na zewnątrz jest lekki przymrozek, a powietrze jest lekko przymglone. Nie przyjeżdżałem dziś bardzo wcześnie, bo ostatnie suche dni nie dawały nadziei na poranne mgiełki, tak częste na polskiej Orawie i tak faktycznie po drodze było.
Po około dziesięciu minutach wychodzę ponad zabudowania na otwarty teren. Jest nadal zimno, czego dowodzą liczne oszronienia, zwłaszcza w cieniu, choć słońce świeci bardzo mocno. Pierwszy punkt widokowy to dość mocny akcent na początek wycieczki - to łąki pod Wertelowskim Działem o wysokości 698 metrów npm. Bardzo dobrze widać z niech Tatry, pod którymi podnosi się fotogeniczna mgiełka, za to widok w stronę słowackiej Orawy, Pilska i Babiej Góry jest nieco przymglony. Z czasem słońce rozproszy te mgiełki, trzeba się tylko uzbroić w cierpliwość.

Obrazek
Tatry Zachodnie od Łopaty po Pachoła

Obrazek
Giewont, Czerwone Wierchy

Obrazek
Tatry Zachodnie od Bystrej po Rohacze

Obrazek
słońce nad Wertelowskim Działem

Obrazek
Tatry w dużo szerszym ujęciu

Z Wertelowskiego Działu schodzę polami, a potem przez niewielki lasek do Lipnicy Małej. Po drodze napotykam na ostrzegawczą tablicę, która oznajmia, że wycieczka choć łatwa, może być niebezpieczna. W lasku panuje jeszcze chłód i przymrozek, między laskiem a pierwszymi zabudowaniami znajduję niewielkie rozlewisko, teraz jeszcze w pełni zamarznięte. Spotykam też bazie, pierwsze oznaki wiosny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
słowackie góry: Wielki Chocz, Jaworowy Wierch, Magura, Kubińska Hola, Mała Fatra

Obrazek
w stronę Tatr Bielskich

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Babia Góra

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Idę przez wieś. Niewielki kawałek asfaltem. Robi się coraz cieplej.

Obrazek

Obrazek

Podążam dalej zielonym szlakiem w stronę Pakoszańskiego Brzeżku. To taka niepozorna górka na szlaku. Ścieżka jest bardzo przyjemna, wiedzie ładnymi łąkami, a ze ścieżki widać grzbiet położony po drugiej stronie Lipnicy Małej, którym będę wracał do Jabłonki. Zaraz na początku podejścia, jeszcze przed znajdującą się po drodze wieżą przekaźnikową, znajduje się przydrożna kapliczka Boża Męka u Karkoszków, gdzie można się uduchowić. Obok znajduje się zamknięta na kłódkę wiata wraz z miejscem na ognisko, gdzie odbywają się inne praktyki uduchawiające. Takich miejsc na biesiadę w terenie napotkam po drodze jeszcze dwa.

Obrazek

Obrazek
przyszła droga powrotna

Obrazek
Tatry jeszcze raz

Obrazek
kapliczka Boża Męka u Karkoszków

Obrazek
wiata obok kapliczki

Obrazek
pamiątki po praktykach uduchawiających

Teraz czeka mnie spacer praktycznie płaskim grzbietem po łąkach Orawy. Mnóstwo tu przestrzeni, dużo gór dookoła (jeszcze przymglonych - więcej zdjęć będzie z drogi powrotnej), tylko krokusów nie ma. Robi się cieplej, rozbieram się do krótkich spodenek (dobrze że wziąłem - a wycieczka ma miejsce 8 marca) i koszulki z krótkim rękawem. Ścieżka robi się lekko miękka od błotka, ale zarówno teraz jak i w dalszej części dnia owo błoto nie będzie dużym problemem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
zielony szlak

Dochodzę do asfaltowej drogi przecinającej grzbiet i prowadzącej z Lipnicy Wielkiej do Małej pod Pakoszańskim Brzeżkiem. Nic więcej ciekawego mnie na zielonym szlaku nie spotka, schodzę asfaltem do Lipnicy Małej, tam niewielki odcinek między zabudowaniami. Pośród nowej zabudowy odnajduję starą orawską chałupę, a potem już bezszlakowo wchodzę na grzbiet po drugiej stronie wsi i górę Kamonki (751 metrów npm). Mgiełki w powietrzu znikają bezpowrotnie pod wpływem słońca, choć co ciekawe, między domami jest zauważalnie zimniej niż na łąkach nad wsią.

Obrazek

Obrazek

Teraz będę wracał tym bezleśnym grzbietem aż do Jabłonki, a przed samym końcem wycieczki połączę trasę z zielonym szlakiem na Wertelowskim Dziale. Na razie mam zamiar urządzić sobie jakiś postój, co jest o tyle trudno, że ziemia jest jeszcze wilgotna. Niemniej tuż przed dojściem na Kamionki znajduję miejsce przygotowane na ognisko: są ławy wokół niego, jest stół i nawet jest ruszt do pieczenia. Idealne miejsce na postój gastronomiczny.
Mgiełki już zniknęły definitywnie, wreszcie jest możliwość nacieszenia się pełnym, przejrzystym widokiem na okoliczne wzgórza, Pilsko, Babią Górę i Policę. Przedwiosenne kolory traw też stają się jakby cieplejsze, bardziej intensywne.

Obrazek

Obrazek
Babia Góra

Obrazek
grzbiet z zielonym szlakiem, za nim pasmo graniczne

Lepiej też widać słowackie góry położone za Zalewem Orawskim, tylko Tatry cały czas są lekko przymglone. Myślę, że swoje robi też ostre słońce. Choć to początek marca, to na bezchmurnym niebie ono mocno świeci. Podobają mi się tutejsze otwarte przestrzenie, przypominają nieco łąki nad Kacwinem na Spiszu. Orawa i Spisz to dwa regiony nie funkcjonujące mocno w turystycznej świadomości, ale dla mnie ciekawe i warte odwiedzenia.

Obrazek
Zalew Orawski

Obrazek
Tatry: Starorobociański Wierch, Jakubina, Jarząbczy Wierch

Obrazek
Pilsko

Obrazek
orawskie przestrzenie

Uwagę mą zwraca fotogenicznie położony na wzgórzu nad Jabłonką Kościół Przemienienia Pańskiego. Postanawiam podjechać pod niego autem po zejście do wsi, może uda się utrafić jakieś ładne kadry kościoła na tle gór.

Obrazek

Pisałem przy okazji tablicy ostrzegawczej, że wycieczka, choć łatwa, może być niebezpieczna. O tym niebezpieczeństwie nie można zapominać, gdy spotyka się na swojej drodze zwierzęce czaszki, albo blokujące przejście lub przejazd zagrody. Pomimo zagrożenia nadal krajobrazy są bardzo ładne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Tatry nad orawskimi wzgórzami

Obrazek
Polica, Okrąglica

Obrazek
Babia Góra nad orawskimi przestrzeniami

Obrazek
słowackie góry nad Zalewem Orawskim: Wielki Chocz, Jaworowy Wierch, Magura, Kubińska Hola, Mała Fatra

Docieram na Wertelowski Dział. Zaraz pod jego wierzchołkiem znajduje się już trzeci dziś krąg ogniska, niestety zawalony pustymi plastikowymi butelkami. Niemniej miejsce jest ładne, z widokiem na Tatry. Ostatnia przerwa dzisiaj.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
zbliżenie na Czerwone Wierchy

Podjeżdżam jeszcze samochodem pod kościół nad Jabłonką, ale krótka rundka wokół niego jest fotograficznym rozczarowaniem. Nadzieje na kadry jak ze Słowenii pryskają.
Pozostaje jeszcze zakończyć dzień jakimś porządnym obiadem. Wybieram restaurację o dość dziwnie brzmiącej nazwie „Przystań w Kabanosie", ale ta nazwa jest w pełni uzasadniona, gdyż restauracja mieści się na terenie zakładów mięsnych „Kabanos". W restauracji tłumy, ciężko o wolny stolik. Jest to o tyle istotne, że nie jest ona położona w centrum Jabłonki, więc przypadkowo przejeżdżający turysta raczej tu nie trafi, klientela jest na moje oko raczej miejscowa.
Restauracja ma dobre opinie, mimo dużego ruchu nie czekam długo na zamówione danie. Jako że na Słowację tutaj dwa kroki, zamawiam prawie klasyczne słowackie danie: smażony ser z ziemniaczanymi kuleczkami (powinny być frytki) i sosem tatarskim. Do tego dobieram zestaw sałatek. Porcja jest duża, bardzo duża i smaczna, choć bez rewelacji. Pewnym zgrzytem jest fakt, że na prośbę podania piwa bezalkoholowego dostaję Lecha miętowo-limonkowego, bo innego nie mają. To soczek, nie piwo, ale niech będzie.
Nie psuje mi to jednak ogólnego wrażenie dobrze spędzonego dnia na łonie natury, bo to tereny ładne, pogoda dobra, a wycieczka taka nie za trudna i do tego pierwsza od dwóch i pół miesiąca. Tylko krokusów brak...
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 523
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: Fajna wycieczka, taka nie za trudna

Postautor: _laynn » 2025-03-15, 15:59

Piękne tereny! Zielony szlak uwiódł me serce już dawno. Byłem w listopadzie, więc kolory były podobne, choć Ty miałeś szkliste Tatry - co pięknie się prezentowało.
Ja niedaleko mijałem truchło - więc tam wilki przychodzą jak do restauracji ;)
Co do Kościoła, podałem Ci namiary - fajnie się prezentuje :)
Awatar użytkownika
marekw
Posty: 4168
Rejestracja: 2014-06-18, 18:04
Lokalizacja: Sucha Beskidzka

Re: Fajna wycieczka, taka nie za trudna

Postautor: marekw » 2025-03-15, 16:05

Mi dwa dni wcześniej trafiły się troszkę lepsze widoki.Tam gdzie chodziłeś troszkę ciężko o krokusy.A ta tablica ostrzegawcza na Wiertalowskim Dziale to pozostałość po sygnalizatorze lotniczym(tzw.namierniku radiowym).
Obrazek
Piękna wycieczka :) .
Awatar użytkownika
sprocket73
Posty: 6238
Rejestracja: 2013-07-14, 08:56
Kontakt:

Re: Fajna wycieczka, taka nie za trudna

Postautor: sprocket73 » 2025-03-15, 16:23

Superowe tereny. Byłem kilka razy na Orawie "na krokusach". Zawsze obiecywałem sobie wrócić późnym majem, jak zieleń będzie obfita. Do tej pory się nie udało. Może w tym roku...
Awatar użytkownika
Wiolcia
Posty: 3717
Rejestracja: 2013-07-13, 19:14
Kontakt:

Re: Fajna wycieczka, taka nie za trudna

Postautor: Wiolcia » 2025-03-15, 17:31

A tak długa wyjazdowa przerwa wynikała z tej kiepskiej zimy czy jakichś zdrowotnych dolegliwości? Po tak długim czasie pierwsza wycieczka na pewno mocno cieszy.
Bardzo lubię te tereny, po których łaziłeś. Też kiedyś na takie przedwiośnie tam się kręciłam bezszlakowo, ale krokusów trochę było. Ale nawet jak ich nie ma, warto tam połazić dla widoków i przestrzeni.
Awatar użytkownika
Dobromił
Posty: 14858
Rejestracja: 2013-07-09, 08:33

Re: Fajna wycieczka, taka nie za trudna

Postautor: Dobromił » 2025-03-15, 17:47

Bardzo ładnie. Siekanka nożna i ekstraklasa widokowa.

A co do "kiepskiej zimy" - byłem w tym roku na trzynastu wycieczkach górskich. W wielu przypadkach w świetnych warunkach śnieżnych.
Decyzją administracji Dobromił otrzymał nagany :
- za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum
- za niecytowanie w postach wypowiedzi, do których się odnosi
- za relację przypisaną do niewłaściwego działu
Awatar użytkownika
Adrian
Posty: 10206
Rejestracja: 2017-11-13, 12:17

Re: Fajna wycieczka, taka nie za trudna

Postautor: Adrian » 2025-03-15, 17:51

Bije z tej relacji wiosną :D

Lubię ten widok na Babią, no co poradzić kiedy on taki ładny :)
Awatar użytkownika
Sebastian
Posty: 6552
Rejestracja: 2017-11-09, 17:18
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Fajna wycieczka, taka nie za trudna

Postautor: Sebastian » 2025-03-15, 18:20

Wiolcia pisze:A tak długa wyjazdowa przerwa wynikała z tej kiepskiej zimy czy jakichś zdrowotnych dolegliwości? Po tak długim czasie pierwsza wycieczka na pewno mocno cieszy.

Dobromił pisze:A co do "kiepskiej zimy" - byłem w tym roku na trzynastu wycieczkach górskich. W wielu przypadkach w świetnych warunkach śnieżnych.


Zima była relatywnie kiepska, oczywiście pojawiały się momenty śnieżne, ale przeważnie warunki zimowe były tylko bardzo wysoko i pewnie dałoby się w coś wstrzelić, ale po grudniowym Pilsku znowu dopadły mnie problemy z kolanami. Tłumaczę sobie tak, że może nie ma co żałować, bo o fajne wycieczki zimowe było trudno, choć nie było to niemożliwe, jak pokazuje przykład Dobromiła.

Wiolcia pisze:Bardzo lubię te tereny, po których łaziłeś. Też kiedyś na takie przedwiośnie tam się kręciłam bezszlakowo, ale krokusów trochę było. Ale nawet jak ich nie ma, warto tam połazić dla widoków i przestrzeni.

Wybór tego terenu wynikał wprost z jego łatwości, tam po prostu jest przyjemnie i niestromo. Pierwszą część wycieczki można by spokojnie zrobić na rowerze, druga była wg mnie momentami zbyt rozjeżdżona przez traktory i quady.

marekw pisze:A ta tablica ostrzegawcza na Wiertalowskim Dziale to pozostałość po sygnalizatorze lotniczym(tzw.namierniku radiowym).

Tak czułem, że były tu jakieś urządzenia radiowe.

Dobromił pisze:Bardzo ładnie. Siekanka nożna i ekstraklasa widokowa.

Siekanka to raczej na Bobotach i Południowym Gruniu.
Awatar użytkownika
Dobromił
Posty: 14858
Rejestracja: 2013-07-09, 08:33

Re: Fajna wycieczka, taka nie za trudna

Postautor: Dobromił » 2025-03-15, 18:35

Sielanka nie jedno ma imię.
Decyzją administracji Dobromił otrzymał nagany :

- za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum

- za niecytowanie w postach wypowiedzi, do których się odnosi

- za relację przypisaną do niewłaściwego działu
Awatar użytkownika
Wiolcia
Posty: 3717
Rejestracja: 2013-07-13, 19:14
Kontakt:

Re: Fajna wycieczka, taka nie za trudna

Postautor: Wiolcia » 2025-03-15, 18:37

Sebastian pisze:
Wiolcia pisze:Bardzo lubię te tereny, po których łaziłeś. Też kiedyś na takie przedwiośnie tam się kręciłam bezszlakowo, ale krokusów trochę było. Ale nawet jak ich nie ma, warto tam połazić dla widoków i przestrzeni.

Wybór tego terenu wynikał wprost z jego łatwości, tam po prostu jest przyjemnie i niestromo. Pierwszą część wycieczki można by spokojnie zrobić na rowerze, druga była wg mnie momentami zbyt rozjeżdżona przez traktory i quady.

Pierwszy raz w życiu robiłam ten szlak zielony z Jabłonki właśnie na rowerze. Dojechaliśmy aż na Polanę Stańcową. Pieszo trochę by to zajęło.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości