Cudne Sudeckie Góry Izerskie
: 2026-09-20, 16:05
Hej!
Czas powrócić na Sudeckie szlaki i zdobyć choć trochę szczytów ze Sudeckiego Włóczykija.
Dzień 1
Trasa: https://mapa-turystyczna.pl/route/157ku
Trasę zapisałem 15 stycznia 2023r. czyli po 3,5 roku dokonałem jej realizacji.
Dlaczego taki wariant, na mapie wyglądała świetnie, bogata w punkty widokowe, szlak obok potoku. Cel Jizera na którą da się wejść zdecydowanie szybciej, ale no po co
Na szlaku byłem dopiero po 10:00. Na wycieczkę zabrałem ojca. Trasa taka na cały dzień na luzie.
Zaparkowaliśmy w Hejnicach. Piękne miasteczko z Barokową Bazyliką Nawiedzenia MP. Najpierw poszliśmy po prowiant do sklepu, po drodze zauważyliśmy, że jakaś impreza się szykuje na placu.

Okazale wyglądały te skałki na szczycie. Vyhlídka Hajní kostel tam my teraz zmierzamy.

Jak to w Czechach szlak całkiem przyjemny szeroki, tylko wszędzie było nawieszane taśm z napisem Horska Sluzba. Okazało się, że dzisiaj jest jakiś bieg, tylko dziwiło mnie to dlaczego ludzie biegają z uprzężami. Na początku musieliśmy nabrać wysokości, miejscami trochę paliło. Gdy wyszliśmy na szlak wzdłuż Cernego Potoku doceniliśmy piękne ukształtowanie Sudetów. Wszędzie było "napruszone kamykami"

Na końcu ścieżki Vodopád Černého potoka

Miejscami miałem wrażenie jakbym chodził po tatrzańskich lasach idąc po kamiennych schodach ostro w górę.

Pierwsza widokowa atrakcja -Vyhlídka Hajní kostel
Same wejścia do punktu widokowego stanowiło ciekawe urozmaicenie i dostarczało adrenaliny. Wiecie, że lubię takie rzeczy.

Lekka mgła była cały dzień, ograniczała widoki na Góry Łużyckie.

Na zdjęciu kolejna skałka - Frýdlantské cimbuří

Znowu ostro do góry. Ludzi było tak w sam raz, co jakiś czas przebiegali biegacze.
Trasa po głazach, na szczęście było sucho, więc bez problemu z przyczepnością.

Ogólnie widoczek Wow, na samą górę wchodziło się po takich skałkach lawirując w prawo i lewo. Ładnie widać Hejnice. Tutaj rozwiązała się zagadka biegaczy. Część trasy pokonywali na wspinaczce. Nigdy się z czymś takim nie spotkałem.


Nie uwierzycie, ale dalej były łańcuchy, klamry i schodki. Chyba trzeba tu przyjechać zimą, gdy tu wszystko zasypie i zakuje lodem, może być ciekawie

Choć może nie szło się swobodnie, po takich krętym, ciasnym szlaku to było totalnie zero nudy. Kolejna skałka.


Za chwilę Polední kameny i widok z niej.
Udało się wypatrzyć mój szczyt do Odznaki Jizere 1122m n.p.m

Smrk 1112m n.p.m oraz polski Stóg Izerski 1106m n.p.m

Jesień coraz bliżej

Żółty szlak zmieniał się krajobrazowo, znaleźliśmy się na takim płaskowyżu przypominającym bardziej polskie Góry Izerskie. Tak przez cały dzień do tych wszystkich punktów widokowych, szczytów prowadziły ślepe szlaki. Trzeba było się potem cofać.

Tak jak na początku szło się bardzo powoli, tak od połowy naszej drogi, to była głownie autostrada, miejscami nawet po asfalcie się szło, jak to w Czechach bywa

Na Jizere właśnie był taki szybki strzał mocno pod górę. Tutaj ludzi mocno przybyło.

Niestety, ale Karkonosze były dość słabo widoczne Szrenice i Wielki Szyszak można było dojrzeć.

Jested na mnie czeka, tak blisko, a jednak tak daleko


Weszliśmy w rejon torfowisk poczułem się jak w Parku Narodowym.

Velká klečová louka kolory MEGA

Knajpa na rozdrożu z piwem w dobrej cenie (50Kc)

Torfowisko Na Čihadle znów z drewnianą ścieżką i małym punktem widokowym.


Dalej to już piesza autostrada, szybko po szerokiej ścieżce, rozglądaliśmy się po bokach za grzybami. Tak dobrym tempem zwiedzaliśmy kolejne skałki np. Sněžné věžičky. Od tego momentu zaczęły się ciągnąć strasznie długie kładki. Jedna prawie kilometr i przerwa na Čertův odpočinek i następna znowu kilometr i to w dół. Zajebista trasa, sporo satysfakcji z chodzenia po tym.




Dalej chaos przy wodospadzie Velký Štolpich. Kręta ścieżka w dół i w górę. Znowu chwilowa zmiana krajobrazu i potem już lasem na ostatni punkt widokowy na Ořešníku. Genialny szczyt, z nie łatwym wejściem i super widokami na okolice. Ořešník jest dobrze widoczny z miasta.





Końcówka czerwonym szlakiem do Hejnic, żeby zdążyć przez nocą. Na dole festyn, albo raczej impreza po biegu. Trwał koncert, dużo stoisk z jedzeniem i napojami. Chwilę popatrzeliśmy, odwiedziliśmy sklep i pojechaliśmy na nockę na pole namiotowe Pod Opaleńcem. Bardzo miły gospodarz. Chyba nie nocowałem jeszcze na polu zorganizowanym w taki sposób.


Trasę naprawdę polecam. 28km i 1200m przewyższeń dla niektórych to sporo, ale jest petarda. Jest mega różnorodnie, poznajemy góry od każdej strony.
To nie koniec wyjazdu...
Czas powrócić na Sudeckie szlaki i zdobyć choć trochę szczytów ze Sudeckiego Włóczykija.
Dzień 1
Trasa: https://mapa-turystyczna.pl/route/157ku
Trasę zapisałem 15 stycznia 2023r. czyli po 3,5 roku dokonałem jej realizacji.
Dlaczego taki wariant, na mapie wyglądała świetnie, bogata w punkty widokowe, szlak obok potoku. Cel Jizera na którą da się wejść zdecydowanie szybciej, ale no po co
Na szlaku byłem dopiero po 10:00. Na wycieczkę zabrałem ojca. Trasa taka na cały dzień na luzie.
Zaparkowaliśmy w Hejnicach. Piękne miasteczko z Barokową Bazyliką Nawiedzenia MP. Najpierw poszliśmy po prowiant do sklepu, po drodze zauważyliśmy, że jakaś impreza się szykuje na placu.
Okazale wyglądały te skałki na szczycie. Vyhlídka Hajní kostel tam my teraz zmierzamy.
Jak to w Czechach szlak całkiem przyjemny szeroki, tylko wszędzie było nawieszane taśm z napisem Horska Sluzba. Okazało się, że dzisiaj jest jakiś bieg, tylko dziwiło mnie to dlaczego ludzie biegają z uprzężami. Na początku musieliśmy nabrać wysokości, miejscami trochę paliło. Gdy wyszliśmy na szlak wzdłuż Cernego Potoku doceniliśmy piękne ukształtowanie Sudetów. Wszędzie było "napruszone kamykami"
Na końcu ścieżki Vodopád Černého potoka
Miejscami miałem wrażenie jakbym chodził po tatrzańskich lasach idąc po kamiennych schodach ostro w górę.
Pierwsza widokowa atrakcja -Vyhlídka Hajní kostel
Same wejścia do punktu widokowego stanowiło ciekawe urozmaicenie i dostarczało adrenaliny. Wiecie, że lubię takie rzeczy.
Lekka mgła była cały dzień, ograniczała widoki na Góry Łużyckie.
Na zdjęciu kolejna skałka - Frýdlantské cimbuří
Znowu ostro do góry. Ludzi było tak w sam raz, co jakiś czas przebiegali biegacze.
Trasa po głazach, na szczęście było sucho, więc bez problemu z przyczepnością.
Ogólnie widoczek Wow, na samą górę wchodziło się po takich skałkach lawirując w prawo i lewo. Ładnie widać Hejnice. Tutaj rozwiązała się zagadka biegaczy. Część trasy pokonywali na wspinaczce. Nigdy się z czymś takim nie spotkałem.
Nie uwierzycie, ale dalej były łańcuchy, klamry i schodki. Chyba trzeba tu przyjechać zimą, gdy tu wszystko zasypie i zakuje lodem, może być ciekawie
Choć może nie szło się swobodnie, po takich krętym, ciasnym szlaku to było totalnie zero nudy. Kolejna skałka.
Za chwilę Polední kameny i widok z niej.
Udało się wypatrzyć mój szczyt do Odznaki Jizere 1122m n.p.m
Smrk 1112m n.p.m oraz polski Stóg Izerski 1106m n.p.m
Jesień coraz bliżej
Żółty szlak zmieniał się krajobrazowo, znaleźliśmy się na takim płaskowyżu przypominającym bardziej polskie Góry Izerskie. Tak przez cały dzień do tych wszystkich punktów widokowych, szczytów prowadziły ślepe szlaki. Trzeba było się potem cofać.
Tak jak na początku szło się bardzo powoli, tak od połowy naszej drogi, to była głownie autostrada, miejscami nawet po asfalcie się szło, jak to w Czechach bywa
Na Jizere właśnie był taki szybki strzał mocno pod górę. Tutaj ludzi mocno przybyło.
Niestety, ale Karkonosze były dość słabo widoczne Szrenice i Wielki Szyszak można było dojrzeć.
Jested na mnie czeka, tak blisko, a jednak tak daleko
Weszliśmy w rejon torfowisk poczułem się jak w Parku Narodowym.
Velká klečová louka kolory MEGA
Knajpa na rozdrożu z piwem w dobrej cenie (50Kc)
Torfowisko Na Čihadle znów z drewnianą ścieżką i małym punktem widokowym.
Dalej to już piesza autostrada, szybko po szerokiej ścieżce, rozglądaliśmy się po bokach za grzybami. Tak dobrym tempem zwiedzaliśmy kolejne skałki np. Sněžné věžičky. Od tego momentu zaczęły się ciągnąć strasznie długie kładki. Jedna prawie kilometr i przerwa na Čertův odpočinek i następna znowu kilometr i to w dół. Zajebista trasa, sporo satysfakcji z chodzenia po tym.
Dalej chaos przy wodospadzie Velký Štolpich. Kręta ścieżka w dół i w górę. Znowu chwilowa zmiana krajobrazu i potem już lasem na ostatni punkt widokowy na Ořešníku. Genialny szczyt, z nie łatwym wejściem i super widokami na okolice. Ořešník jest dobrze widoczny z miasta.
Końcówka czerwonym szlakiem do Hejnic, żeby zdążyć przez nocą. Na dole festyn, albo raczej impreza po biegu. Trwał koncert, dużo stoisk z jedzeniem i napojami. Chwilę popatrzeliśmy, odwiedziliśmy sklep i pojechaliśmy na nockę na pole namiotowe Pod Opaleńcem. Bardzo miły gospodarz. Chyba nie nocowałem jeszcze na polu zorganizowanym w taki sposób.
Trasę naprawdę polecam. 28km i 1200m przewyższeń dla niektórych to sporo, ale jest petarda. Jest mega różnorodnie, poznajemy góry od każdej strony.
To nie koniec wyjazdu...