Oto Taja, suczka rasy Jack Russell Terrier, półroczny mały wariat, chudzinka o wielkiej energii

Trzeba się w końcu wybrać gdzieś na kfiotki, na przebiśniegi … A jak na przebiśniegi to wiadomo że na Tuł !
Krótko i na temat, Tuł jaki jest każdy wie, wielokrotnie byliśmy i jeszcze pewnie wielokrotnie będziemy

Ale są jeszcze tacy co nie byli ! Więc zabrałem kolejnego w naszej rodzinie adepta górskich wędrówek, na pierwszą wycieczkę !
Zaczynamy klasycznie dla mnie, podjeżdżam do Lesznej Górnej, zostawiam auto nad kościołem i ruszamy dosłownie kawałek asfaltem w stronę początku grzbietu Tułu.
Lubię ten moment kiedy stojąc na górce widać owczarnię z kamieniołomem i Jasieniową w tle, a po prawej pojawia się długa i pofalowana łąka

Zaczęło solidnie wiać, ale nadal było ciepło, piękna wiosna …
Wypatruję pierwsze dwa przebiśniegi ! Przyjmuję pozycję na kolanach, bo jakby inaczej



Ledwo wchodzimy w krzaki pojawiają się spore ilości przebiśniegów, jak zawsze można polegać na Tule, całe połacie kwiatków już na nas czekają

Puściłem Taje wolno z nadzieją że nie ucieknie, ani nic jej nie zeżre, albo nie porwie jakiś jastrząb

Przechodzimy grzbiet i docieramy na polanę pod szczytem Tułu, Taja staje pierwszy raz twarzą w twarz ze szczytem !
''Ale ma twardą psychikę …'' ''Zajebiście twardą''

Buszujemy trochę po szczycie, popijam kawę z mlekiem, Taja dostaje smaczka i wodę, jest przyjemnie …
Niestety zrobienie dobrego zdjęcia komuś, kto jest w ciągłym ruchu, do łatwych nie należy !
Ruszamy w powrotną drogę, jakoś tak zygzakiem, ale w stronę auta

Taja pilnuje mnie, wracając co chwilę czy czasem się nie zgubiłem ? Kiedy zatrzymuję się na zbyt długo, robiąc zdjęcia kwiatków, zaczyna piszczeć, tak jak Tobi, tylko On szczeka

Przed wyjściem na asfalt zapinam Taję z powrotem na długą linę, ponieważ jest jeszcze malutka i głupiutka, mam nadzieję że uda się ją ułożyć na grzecznego i posłusznego pieska, jak jej kolega Tobi

I tak wyglądał debiut Taji, mam tylko nadzieję że będzie tylko lepiej …