Jadę ponownie do Rycerki. Parkuję pod Praszywką Wielką i równo ze słońcem wychodzę sobie na nią bez szlaku.
Jest fajnie. W pachną liście. Szukam sobie drogi wśród polan, przecinek i traw.
Widok na Praszywke Małą.
Celuję tak, żeby wyjść na rozległe wykaszane hale podszczytowe.
Udaje się bezblędnie. Poszło łatwiej niż myslałem.
Widok z Praszywki na Wielką Raczę.
Teraz kawałek szlakiem. Przyjemne kolorki, lepsze niż w B.Śląskim 3 dni wcześniej.
Pora zobaczyć co słychać na Praszywce Małej. Powoli zarasta, ale wciąż jest fajnie.
Sesja zdjęciowa Nukasa.
Pora ruszać dalej.
W kierunku Będoszki.
Będoszka. Bylem tu 3 dni temu.
Wtedy wyszliśmy szlakiem od południa i zeszliśmy bezszlakowo na zachód. Dzisiaj wyszedłem od północy, z zamiarem zejścia na wschód. Spodziewałem się, że będzie ciekawie. W szczytowej części wąska ścieżka, raczej zwierzęca.
A potem nieciekawy odcinek, ale zakładałem, że jak się przebiję to dalej będzie lepiej.
No więc przebijam się...
I miała być droga widoczna z kosmosu. Tylko z kosmosu nie było widać tych leżących drzew.
Zejście z Będoszki strasznie się dłużyło. Wyszedłem idealnie w Rycerkach przy szlaku na Mładą Horę. Do auta miałem 1 km asfaltem, ale pierwotny plan maksimum zakładał na koniec wyjście na Kiczorkę, którą miałem już parę razy na celowniku, ale nigdy nie starczało czasu. Czyżby teraz znowu miało go zabraknąć? Postanowiłem zawalczyć.
Już na dole niespodzianka. Szlak na Mładą Horę zabarykadowany. Wyznaczone obejście dość szalone, pewnie zaskoczyło niejednego niedzielnego turystę. Oczywiście mnie ta przeszkoda nie powstrzymała.
No pięknie jest. Dobrze zrobiłem, że nie zakończyłem wycieczki na dole.
Kolorki na całego. Niskie słońce jeszcze je podkreśla.
Orientuję się, że jakbym chciał zajść Kiczorke od strony Mładej Hory, to tamto zbocze będzie już w cieniu. Więc spontaniczna zmiana decyzji i atakuję po słonecznej stronie.
Fajnie nabieram wysokości i ścigam się z zachodzącym słońcem.
Troszkę wszystko zarasta.
Ale udaje się zaszczytować na Kiczorce jeszcze za dnia.
Widok na Praszywkę Małą.
Planowałem zejść z Kiczorki wprost do samochodu. Jednak warunki zaskoczyły nawet mnie. Tu jeszcze robiłem zdjęcia i dobrze się bawiłem. Ale potem była walka o przeżycie
Mimo ciężkich chwil, udało się zejść wprost do samochodu i powiedzmy że jeszcze po jasnemu.
Dawno tak nie bylem zmęczony po wycieczce
