W naszej rodzinie panuje demokracja, więc o dalszym losie Nukiego zadecydowało głosowanie. Wynik głosowania 66,7% głosów za pozostaniem 33,3% za oddaniem do schroniska. W związku z tym, że Ukochana przegrała demokratyczne wybory postanowiła uknuć plan pozbycia się Nukiego poprzez śmierć podczas szkolenia wspinaczkowego.
Jura, okolice Jerzmanowic. Zaczynamy od małych skałek, które są poukrywane w polach. Sielanka.

A może nie do końca sielanka.




Wiele wysiłku, efekt mało spektakularny. Zarośnięte, zachaszczowane skałki. Nuki walczy dzielnie, ale widać ogromny brak doświadczenia i wyczucia. Ciągle ma nieudane akcje. Próbuje gdzieś wskoczyć, spada jak puchata kulka, a potem ponawia próbę.

Zobaczymy jak mu pójdzie w okolicach Grodziska.

Jedno mu trzeba przyznać. Podchodzi do tematu bez kompleksów i próbuje wszystkiego.

Ważny moment. Pierwsze miejsce, gdzie zawahał się czy da radę. Jesteśmy już na pewnej wysokości i na szczęście jakiś lęk wysokości u niego wustępuje. Słucha poleceń.

Szczytujemy na fajnej skałce. Ja przechodzę na skałkę obok, a Nuki nie potrafi. Kolejny ważny moment, nasza pierwsza współpraca, pomagam mu zejść na wprost tam gdzie teraz stoi. Musi mi zaufać, że nie pozwolę mu spaść. Po kilku próbach udaje się pokonać przeszkodę. Ukochana nie protestuje, los pieska jej nie obchodzi.

Idziemy trudnym grzebykiem skalnym.

Dochodzimy na koniec.

Fajne miejsce. Pozostała jeszcze główna najwyższa skała - ta na wprost z obeliskiem.

Powrót. Trudne miejsce którego obawiałem się najbardziej. Przed nami stroma skała, gdzie wcześniej były problemy z zejściem. Kiedy zastanawiałem się jak wyjść, Nuki przyszarżował i wyskoczył o własnych siłach. Prawie miałem zawał, bo jakby odpadł, to byłoby po psie.

Idziemy na główną skałę Grodziska. Wyjście tutaj jest proste, ścieżką od tyłu.

Ukochana zostaje na szczycie, a my ruszamy eksplorować. Tu wysokość jest już bardzo duża, a my sobie schodzimy w dół grzebykiem.

Pojawiają się miejsca trudne technicznie. Nuki musi nauczyć się kombinować.

Oswaja się w wysokością i ze skałami.

Na koniec idziemy na jeszcze jedną skałę - Gołębnik. Nie udaje się zdobyć głównego szczytu, ale trochę powalczyliśmy.

Pora wracać do auta. Coraz więcej tu zabudowań, coraz więcej terenów prywatnych.

Ogólnie Nuki sporo się nauczył. Ma sporo chęci do wspinania, pora na nabywanie doświadczenia, naukę oceny trudności, bo na razie jest w nim za dużo fantazji. Kilka razy spadł z małej wysokości. Mam nadzieję, że wyciągnął wnioski.
Na tej wycieczce postanowiłem nauczyć go jeszcze jednej rzeczy. Prawidłowo gospodarować wodą. Miałem dla niego butelkę, ale uznałem, że ma sobie poradzić bez dodatkowego pojenia. Poranek był chłodny, ale potem w skałach słońce mocno grzało, było tez sporo wysiłku i emocji. Ogólnie eksperyment się udał, więc na następne wycieczki nie będzie już potrzeby zabierania wody dla psa
