Babskie solo po górach, czyli od bazy do bazy

Relacje z Beskidów od bieszczadzkich połonin po Beskid Śląsko-Morawski.
Awatar użytkownika
_laynn
Posty: 523
Rejestracja: 2024-08-10, 08:10

Re: Babskie solo po górach, czyli od bazy do bazy

Postautor: _laynn » 2025-03-16, 13:29

Uch jak dobrze się doczekać - świetny wpis.
Przy okazji Twoja relacja uzmysłowiła mi, że na wiosenno-letniej Babiej byłem dwa razy. A te kwiaty pod jej szczytem, zieloność jest przepiękna! No to czas tam wrócić!
Fajnie się idzie, jak pogoda się poprawia.
Fajny zestaw niezwykle ;) widokowych selfie.
Awatar użytkownika
Adrian
Posty: 10206
Rejestracja: 2017-11-13, 12:17

Re: Babskie solo po górach, czyli od bazy do bazy

Postautor: Adrian » 2025-03-16, 13:39

Piękny przekrój pogodowy :)

Babia łaskawie coś pokazała, a później to już tylko uczta dla oka :)

Nie ma żartów, kilometrów złojone solidnie :brawo1
Awatar użytkownika
Sebastian
Posty: 6552
Rejestracja: 2017-11-09, 17:18
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Babskie solo po górach, czyli od bazy do bazy

Postautor: Sebastian » 2025-03-16, 14:34

33,6 km i to do tego z dużym plecakiem działa mi na nerwy ;) Kawał trasy zrobiony w długi dzień. Piszesz o "takich samych widokach z każdej góry" i o tym, po co się męczyć? Mój szwagier też tak uważa, że przecież można odpalić film na YT z wycieczki i już, ale on się nie zna. Babia Góra faktycznie najlepsza jest zimą, też kiedyś wychodziłem latem, była piękna pogoda poza dwoma szczytowymi godzinami, gdy wierzchołek zniknął w chmurach.
Fajna zmienna pogoda, przyjemnie się oglądało, choć na szlaku pewnie tak przyjemnie nie było.
Awatar użytkownika
marekw
Posty: 4168
Rejestracja: 2014-06-18, 18:04
Lokalizacja: Sucha Beskidzka

Re: Babskie solo po górach, czyli od bazy do bazy

Postautor: marekw » 2025-03-16, 15:46

Solidny kawał z dużym plecakiem.Ta droga od przełęczy Nad Wąwozem to od zawsze masakra turystyczna,a z rowerem to już p..esrane.
Awatar użytkownika
Wiolcia
Posty: 3717
Rejestracja: 2013-07-13, 19:14
Kontakt:

Re: Babskie solo po górach, czyli od bazy do bazy

Postautor: Wiolcia » 2025-03-16, 20:11

_laynn pisze:Uch jak dobrze się doczekać - świetny wpis.
Przy okazji Twoja relacja uzmysłowiła mi, że na wiosenno-letniej Babiej byłem dwa razy. A te kwiaty pod jej szczytem, zieloność jest przepiękna! No to czas tam wrócić!
Fajnie się idzie, jak pogoda się poprawia.
Fajny zestaw niezwykle ;) widokowych selfie.

Taak, też lubię, gdy dzień, o poranku spisany na straty, pokazuje swe inne pogodowe oblicze. Tak zresztą mówiły prognozy i tym razem się sprawdziło.
Choć Babią wolę zimą, czerwcowa Perć Akademików to jest botaniczne przeżycie!
Selfie są... monotematyczne. Ale śmieszny był ten brak pogody na trzech najwyższych szczytach w ciągu tych pięciu dni.

Adrian pisze:Nie ma żartów, kilometrów złojone solidnie :brawo1

Taki dzień z długim przejściem jest psychicznie nieco trudny, bo trzeba pilnować tych kilometrów, by nie łazić po nocy. Tym razem zeszłam z gór wcześniej, choć na ostatni dzwonek :)

Sebastian pisze:33,6 km i to do tego z dużym plecakiem działa mi na nerwy ;) Kawał trasy zrobiony w długi dzień. Piszesz o "takich samych widokach z każdej góry" i o tym, po co się męczyć? Mój szwagier też tak uważa, że przecież można odpalić film na YT z wycieczki i już, ale on się nie zna. Babia Góra faktycznie najlepsza jest zimą, też kiedyś wychodziłem latem, była piękna pogoda poza dwoma szczytowymi godzinami, gdy wierzchołek zniknął w chmurach.
Fajna zmienna pogoda, przyjemnie się oglądało, choć na szlaku pewnie tak przyjemnie nie było.

Takie same widoki... To trochę tak z przekory, bo ewidentnie mi się te szczyty nie udały. Ale rzeczywiście sporo jest osób, dla których nawet przy pięknej pogodzie łażenie w góry jest bez sensu.
Tym razem zmienna pogoda nie była aż tak dokuczliwa, bo nie padało. Choć te przepychanki mgieł i błękitu mogły trochę denerwować, gdy dawały nadzieję na lepszą pogodę, a potem były z tego nici.

marekw pisze:Solidny kawał z dużym plecakiem.Ta droga od przełęczy Nad Wąwozem to od zawsze masakra turystyczna,a z rowerem to już p..esrane.

Rowerem tam już nigdy! Pieszo też nie za bardzo mnie ciągnie. Chyba już dla tej drogi nie ma nadziei. Szkoda trochę...
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6458
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Babskie solo po górach, czyli od bazy do bazy

Postautor: buba » 2025-03-16, 21:46

Młody survivalowiec, opatulony folią NRC, ucina sobie pogawędkę ze starszym turystą, który przemarzniętemu chłopakowi oferuje pomoc (odrzucona)


A jaki rodzaj pomocy mu oferował?

No cóż, też czasem uprawiam sztukę dla sztuki, więc w sumie nie mnie oceniać…


Najlepszy przykład sztuki dla sztuki to chyba to: ;)

jaki sens jest wspinać się kilkukrotnie na różne, najwyższe przecież, szczyty, jeśli widoki WSZĘDZIE SĄ TAKIE SAME!
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
opawski1
Posty: 1136
Rejestracja: 2016-02-21, 09:15
Lokalizacja: Prudnik
Kontakt:

Re: Babskie solo po górach, czyli od bazy do bazy

Postautor: opawski1 » 2025-03-16, 23:17

O! Można dalej poczytać o Twojej włóczędze przez Beskid!
Głuchaczki to jedno z moich ulubionych miejsc noclegowych, spałem dwa razy i było super. Szkoda, że początek trasy mglisty, ale klimacik jest, choćby krople rosy na pajęczynie :) Potem jednak mgły się rozstąpiły, zawsze lubię ten moment.
Bardzo interesowała mnie druga część Twojej trasy bo zastanawiałem się jak pójdziesz. A dlaczego? z Krowiarek do Zubrzycy to rzeczywiście nieoczywisty kierunek, Śmietanowa, ładnie... tamtędy jeszcze nie szedłem, ale widzę, że końcówka Twojej trasy - niebieski szlak od Przełęczy Nad Wąwozem do Bazy namiotowej "Madejowe Łoże" jest taka sama jak moja (ja szedłem początkiem lipca 24). Widzę też, że przemyślenia o tym szlaku mamy podobne. Jest naprawdę w fatalnym stanie i wędruje się tam źle. Rozjeżdżony, zarośnięty, bardzo błotnisty i jeszcze momentami słabo oznakowany. Z drugiej strony widoczki z tych łąk momentami bardzo urokliwe. Sama baza też bardzo fajna, ale tak jak piszesz niezbyt atrakcyjna dla "turysty plecakowego" bo raz leży na uboczu, a zaledwie jeden szlak, który prowadzi w jej pobliżu za przyjemny do wędrowania nie jest ;)
Prysznic mają fajny, też korzystałem :P Dystans dzienny spory... ja podczas wspomnianej wędrówki miałem podobny, ale jak się przekracza 30stkę dziennie z dużym plecakiem, to już robi się ciężko tzn. potem te kilometry się coraz bardziej dłużą ;)
(ps. też muszę napisać swoją relację, choć wędrowałem inaczej to koło Madejowego Łoża nasze ścieżki się spotkały ;)
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/
Awatar użytkownika
Wiolcia
Posty: 3717
Rejestracja: 2013-07-13, 19:14
Kontakt:

Re: Babskie solo po górach, czyli od bazy do bazy

Postautor: Wiolcia » 2025-03-17, 12:43

buba pisze:
Młody survivalowiec, opatulony folią NRC, ucina sobie pogawędkę ze starszym turystą, który przemarzniętemu chłopakowi oferuje pomoc (odrzucona)


A jaki rodzaj pomocy mu oferował?

Chęć towarzyszenia mu w drodze na dół.

buba pisze:
No cóż, też czasem uprawiam sztukę dla sztuki, więc w sumie nie mnie oceniać…


Najlepszy przykład sztuki dla sztuki to chyba to: ;)

jaki sens jest wspinać się kilkukrotnie na różne, najwyższe przecież, szczyty, jeśli widoki WSZĘDZIE SĄ TAKIE SAME!

Dokładnie! Babia to jeszcze była po drodze, ale Pilsko to już totalnie bez sensu :)

opawski1 pisze:O! Można dalej poczytać o Twojej włóczędze przez Beskid!
Głuchaczki to jedno z moich ulubionych miejsc noclegowych, spałem dwa razy i było super. Szkoda, że początek trasy mglisty, ale klimacik jest, choćby krople rosy na pajęczynie :) Potem jednak mgły się rozstąpiły, zawsze lubię ten moment.
Bardzo interesowała mnie druga część Twojej trasy bo zastanawiałem się jak pójdziesz. A dlaczego? z Krowiarek do Zubrzycy to rzeczywiście nieoczywisty kierunek, Śmietanowa, ładnie... tamtędy jeszcze nie szedłem, ale widzę, że końcówka Twojej trasy - niebieski szlak od Przełęczy Nad Wąwozem do Bazy namiotowej "Madejowe Łoże" jest taka sama jak moja (ja szedłem początkiem lipca 24). Widzę też, że przemyślenia o tym szlaku mamy podobne. Jest naprawdę w fatalnym stanie i wędruje się tam źle. Rozjeżdżony, zarośnięty, bardzo błotnisty i jeszcze momentami słabo oznakowany. Z drugiej strony widoczki z tych łąk momentami bardzo urokliwe. Sama baza też bardzo fajna, ale tak jak piszesz niezbyt atrakcyjna dla "turysty plecakowego" bo raz leży na uboczu, a zaledwie jeden szlak, który prowadzi w jej pobliżu za przyjemny do wędrowania nie jest ;)
Prysznic mają fajny, też korzystałem :P Dystans dzienny spory... ja podczas wspomnianej wędrówki miałem podobny, ale jak się przekracza 30stkę dziennie z dużym plecakiem, to już robi się ciężko tzn. potem te kilometry się coraz bardziej dłużą ;)
(ps. też muszę napisać swoją relację, choć wędrowałem inaczej to koło Madejowego Łoża nasze ścieżki się spotkały ;)

Trzydziestka z plecakiem to już dla mnie trochę jest. Na szczęście tylko dwa dni były takie intensywne. Do tego przeplatane tymi krótszymi i mniej wysiłkowymi, więc można było złapać trochę oddechu.
A kilometry rzeczywiście się dłużą. Szczególnie gdy dzień ucieka.
Bardzo jestem ciekawa tego Twojego wariantu, więc czekam na relację. Może przez Policę? To wariant kuszący, ale byłby zdecydowanie trudniejszy, więc poszłam na łatwiznę :)
Awatar użytkownika
opawski1
Posty: 1136
Rejestracja: 2016-02-21, 09:15
Lokalizacja: Prudnik
Kontakt:

Re: Babskie solo po górach, czyli od bazy do bazy

Postautor: opawski1 » 2025-03-17, 20:31

Wiolcia pisze:Trzydziestka z plecakiem to już dla mnie trochę jest. Na szczęście tylko dwa dni były takie intensywne. Do tego przeplatane tymi krótszymi i mniej wysiłkowymi, więc można było złapać trochę oddechu.
A kilometry rzeczywiście się dłużą. Szczególnie gdy dzień ucieka.
Bardzo jestem ciekawa tego Twojego wariantu, więc czekam na relację. Może przez Policę? To wariant kuszący, ale byłby zdecydowanie trudniejszy, więc poszłam na łatwiznę :)

Tak przez Policę, ale szedłem nie z Krowiarek, ale atakowałem ją z Zawoi, bo wcześniej zszedłem tu z Chatki pod Soliskiem ;) Tego dnia na liczniku 35 km... upał, a pod koniec jeszcze ten szlak i jakaś inwazja końskich much. Jednym słowem miałem wtedy dość, na bazę dotarłem też jakoś o zachodzie słońca :D
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/
Awatar użytkownika
Coldman
Posty: 1504
Rejestracja: 2020-05-19, 22:34
Lokalizacja: Wysoczyzna Kaliska
Kontakt:

Re: Babskie solo po górach, czyli od bazy do bazy

Postautor: Coldman » 2025-03-17, 21:49

Sama końcówka przyjemna, 16 km praktycznie po płaskim, to naprawdę się czuję w nogach taki brak przewyższeń. Ja wiem jak to było na szlaku 3 Pogórzy, jeśli profil trasy jest odpowiedni to nogi niosą. Tym bardziej, że nogi były już rozgrzane. Dla takich celów warto robić tyle kilometrów :D
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Awatar użytkownika
Wiolcia
Posty: 3717
Rejestracja: 2013-07-13, 19:14
Kontakt:

Re: Babskie solo po górach, czyli od bazy do bazy

Postautor: Wiolcia » 2025-03-18, 09:54

opawski1 pisze:
Wiolcia pisze:Trzydziestka z plecakiem to już dla mnie trochę jest. Na szczęście tylko dwa dni były takie intensywne. Do tego przeplatane tymi krótszymi i mniej wysiłkowymi, więc można było złapać trochę oddechu.
A kilometry rzeczywiście się dłużą. Szczególnie gdy dzień ucieka.
Bardzo jestem ciekawa tego Twojego wariantu, więc czekam na relację. Może przez Policę? To wariant kuszący, ale byłby zdecydowanie trudniejszy, więc poszłam na łatwiznę :)

Tak przez Policę, ale szedłem nie z Krowiarek, ale atakowałem ją z Zawoi, bo wcześniej zszedłem tu z Chatki pod Soliskiem ;) Tego dnia na liczniku 35 km... upał, a pod koniec jeszcze ten szlak i jakaś inwazja końskich much. Jednym słowem miałem wtedy dość, na bazę dotarłem też jakoś o zachodzie słońca :D

No tak, Ty szedłeś z innego kierunku. Ale w sumie to zejście z Policy w stronę Przełęczy Nad Wąwozem chyba nie jest też jakoś bardzo znane. Widokowe przynajmniej?

Coldman pisze:Sama końcówka przyjemna, 16 km praktycznie po płaskim, to naprawdę się czuję w nogach taki brak przewyższeń. Ja wiem jak to było na szlaku 3 Pogórzy, jeśli profil trasy jest odpowiedni to nogi niosą. Tym bardziej, że nogi były już rozgrzane. Dla takich celów warto robić tyle kilometrów :D

Twoje młode nogi pewnie by zrobiły jeszcze raz tyle :) Dobrze przynajmniej, że ta szesnastka po płaskim była w drugiej części dnia, a wspinaczka na początku.
Awatar użytkownika
vidraru
Posty: 2544
Rejestracja: 2017-01-27, 18:44
Lokalizacja: Kęty
Kontakt:

Re: Babskie solo po górach, czyli od bazy do bazy

Postautor: vidraru » 2025-03-18, 12:47

W drodze do celu zaglądam jeszcze na bazę namiotową Jaworzyna, ale dziwnie tu pusto jakoś. Choć kartka wyjaśnia, by wołać bazowych, nikt nie wyłania się z domku znajdującego się obok turystycznej chatki. Wchodzę do niej, przybijam pieczątkę, ale nadal nie ma tu żywego ducha.


W zeszłym roku chcielismy tam spać (ktos kiedys mi polecał ze to fajne miejsce), ale juz przy odejsciu ze szlaku słychać było ujadanie psów ras dużych a potem w oddali na drodze pojawił się jeden takowy, nie uwiazany, ale ludzi brak. Czym prędzej wiec sie wycofalismy i poszlismy na Mędralową.

Bardzo możliwe, że Gospodarz na chwilę zjechał po coś do sąsiada, po kogoś na Watówki albo zwyczajnie poszedł na grzyby czy jagody. To prywatna baza, Gospodarz nie ma obowiązku tkwić przyklejony do stołka ;) i jeśli jest otwarta chatka z kuchnią - zawsze znaczy to, że Gospodarz jest. Psy z Jaworzyny zawsze przylepne i kochane były, zupełnie nie ma się czego obawiać, ale obawy rozumiem doskonale, bo sama za pierwszym razem na 86-kilowego Skauta (już go nie ma) reagowałam głęboką rezerwą. Za to właśnie ta cisza i spokój oraz kameralność Jaworzyny to zdecydowanie karta przetargowa, żeby nie iść na zatłoczone Głuchaczki ;)
Lasery wymiatają!!!
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6458
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Re: Babskie solo po górach, czyli od bazy do bazy

Postautor: buba » 2025-03-18, 16:00

Za to właśnie ta cisza i spokój oraz kameralność Jaworzyny to zdecydowanie karta przetargowa, żeby nie iść na zatłoczone Głuchaczki ;)


Troche słabo z ciszą jak psy tak ciągle ujadają. Juz z daleka jak szlismy szlakiem bylo słychac hau hau i auuuu!
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
Lidka
Posty: 530
Rejestracja: 2022-01-26, 14:36

Re: Babskie solo po górach, czyli od bazy do bazy

Postautor: Lidka » 2025-03-18, 18:38

Potem jest odbicie żółtego szlaku na Halę Kamińskiego (lubię!),

ja też!! :)
u słychać było ujadanie psów ras dużych a potem w oddali na drodze pojawił się jeden takowy, nie uwiazany, ale ludzi brak. Czym prędzej wiec sie wycofalismy

no to mnie zaskoczyłaś. Wydawało mi się, że jesteś propsia ;)
aki%20sens%20jest%20wspinać%20się%20kilkukrotnie%20na%20różne,%20najwyższe%20przecież,%20szczyty,

bo są :D
Podróżnik widzi to, co widzi. Turysta widzi to, co przyszedł zobaczyć. (Gilbert Keith Chesterton).
Awatar użytkownika
vidraru
Posty: 2544
Rejestracja: 2017-01-27, 18:44
Lokalizacja: Kęty
Kontakt:

Re: Babskie solo po górach, czyli od bazy do bazy

Postautor: vidraru » 2025-03-19, 08:53

buba pisze:
Za to właśnie ta cisza i spokój oraz kameralność Jaworzyny to zdecydowanie karta przetargowa, żeby nie iść na zatłoczone Głuchaczki ;)


Troche słabo z ciszą jak psy tak ciągle ujadają. Juz z daleka jak szlismy szlakiem bylo słychac hau hau i auuuu!


Wcale nie ujadają ciągle, tylko chwilę jak ktoś pod bazę podchodzi. Coś dziwnego w tym? ;)

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości