Oczywiście, że potrafi: nazwa wzięła się od tego, że po przyjściu do chatki, zwłaszcza zimą lub w niepogodę turyści (głównie studenci) zdejmowali przemoczone buty, ustawiali obok pieca a mokre i zmarznięte łapy (dolne i górne) "pieścili" w ciepełku wykładając gołe stopy przy piecu. Ot i cała geneza nazwy

Oooo! Super! Dzieki wielkie! Właśnie o to mi chodziło! Wiedziałam ze taka piekna nazwa musi coś znaczyć!

Nie wpadłabym sama, że to ma związek z "łapami", prędzej myślałam o "łapaniu czegoś".
Co do wpisów naszych himalaistów - własnoręcznie skanowałam i powiesiłam

Że się tak pochwalę. Pochodzą z jednej z trzech kronik z lat 80. trzymanych dzielnie przez lata pod kluczem przez Leszka K. (chatkowego), które ocalały przed spaleniem. Można było godzinami nad nimi ślęczeć. Było tych kronik więcej, leżały w kominkowej, jednak swego czasu pewne szemrane i nawalone towarzystwo postanowiło palić nimi w kominku podczas jednej imprezy

Swoją drogą, ciekawe, czy nadal tam są...
Uwielbiam przeglądać takie stare kroniki. Zwłaszcza, ze te starsze wpisy zazwyczaj były robione z większą starannością. Nieraz przewijają się rysunki, komiksy z życia chatki, wklejone zdjęcia, wiersze, opisy jakiś śmiesznych albo strasznych sytuacji - wręcz całe relacje z wyprawy. W jakims schronisku PTTK przeczekiwalismy deszcz i dorwałam sie do takiej kroniki. Ciekawe bardzo było porównanie własnie wpisow sprzed 30 lat, które wręcz umożliwiały na chwilę przenieść w czas tamtych imprez, rajdów czy schroniskowych świąt, a tymi obecnymi... Gdzie najmniejszym wyrazem kary było: "byłem tu Siwy", a najczesciej uwaga była skupiona na tym czy woda w łazience ciepła a zupa "dobrze doprawiona".
Nie wiem co trzeba mieć we łbie żeby spalić kroniki

Jakbym miała zamarznąć to bym wolala już chyba spalić krzesło niz takie coś, co jest nie do odtworzenia... Straszna szkoda.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"
na wiecznych wagarach od życia..