Moja przygoda z górami zaczęła się bardzo późno i na raty. Na początek dwa dni w Żywieckim z noclegiem na Raczy. W I klasie LO. Rok później 3 dni w Tatrach. Nie chwyciło. Po LO byłem dwa razy na Pilsku, raz celach ... pogrzebowych, drugi raz w celach wręcz przeciwnych. Ale dalej góry mnie nie ruszały. M.in. przez stałe biegi na Grojec - w ramach treningów w Koszarawie Żywiec. Chwyciło dopiero w wieku 27 lat - wpływ znajomej. Chodziliśmy razem i z jej córką 8 lat po górach - wg mnie dobry początek, poznałem np wszystkie szlaki reglowe w Tatarach. W międzyczasie poznałem w górach wielu fajnych ludzi i sporo zer ludzkich.
Przygoda trwa i wykracza sporo poza najbliższe góry.
Mój pierwszy raz w górach
sokół pisze:Jak dziś pamiętam podniecenie, gdy szliśmy na moją ulubioną wówczas górę - Wielki Stożek.
Moja pierwsza zdobyta góra w wieku 3 lat , i powrót był ze zjazdem na sankach pierwszy nocleg w schronisku pod Wagą i pierwszy Tatrzański szczyt to Ciężki Szczyt ( heh chciałem iść granią na Wysoką ) , pierwsze Alpy to te najwyższe
Moja Pierwsza wycieczka w góry to była z Dziadkami do rodziny w Beskid Żywiecki. W sumie za dużo po górach żeśmy wtedy nie chodzili, jeden spacer.
Gdy miałem 17 lat pojechaliśmy z klasą w Tatry i wtedy zaczęła się moja miłość. Nie pamiętam dokładnie co żeśmy wtedy zdobywali, ale na pewno Czarny Staw Gąsienicowy, oraz Dolinę Kościeliska ze Smoczą Jamą. Pamiętam jak wtedy zgłosiłem się, żeby pierwszy wbijać na tamtą drabinę i prowadzić zaraz za przewodnikiem
Gdy miałem 17 lat pojechaliśmy z klasą w Tatry i wtedy zaczęła się moja miłość. Nie pamiętam dokładnie co żeśmy wtedy zdobywali, ale na pewno Czarny Staw Gąsienicowy, oraz Dolinę Kościeliska ze Smoczą Jamą. Pamiętam jak wtedy zgłosiłem się, żeby pierwszy wbijać na tamtą drabinę i prowadzić zaraz za przewodnikiem
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Coldman pisze:Nie pamiętam dokładnie co żeśmy wtedy zdobywali
hehehe
mój blog: http://sebastianslota.blogspot.com/
Ja pierwszy raz byłam w górach dopiero w wieku 25 lat, żałuje że tak późno, ale mam nadzieje że uda mi się zobaczyć jeszcze wiele ciekawych miejsc w naszych pięknych polskich górach. Zaczęłam od Bieszczadów i był to wypad na Tarnicę. Kompletnie nie miałam pojęcia jak się przygotować i wyszłam w balerinach 
3 lata temu byłem na ognisku zapoznawczym grupy góry w Poznaniu i na następnego dnia byliśmy w Rudawach Janowickich. Od tej pory zacząłem jeździć regularnie w góry.
Świat gór! Aby go nazwać swoim, trzeba zainwestować znacznie więcej niż krótkotrwałą radość oczu. I może dlatego właśnie człowiek naprawdę kochający góry chce znosić trudy, wyrzeczenia i niebezpieczeństwa na ich skalnych szlakach
Taki stary temat, a ja dopiero teraz na niego trafiłem
Pierwszy raz to jak miałem kilka lat, wycieczki na Równicę z Jaszowca, gdzie bywaliśmy na wczasach. Pamiętam, że jako kilkulatek wlazłem też z tatą na Stożek i to było ogromne przeżycie, zwłaszcza, że chodziło się wzdłuż granicy! Mam wspomnienie, ze jakieś babcie zbierały tam jagody po jednej i drugiej stronie i tata się pytał, które są smaczniejsze
Natomiast pierwsza wielodniowa wyprawa z noclegiem to dopiero jak miałem 22 lata i ruszyłem w wędrówkę po Beskidzie Śląskim i Żywieckim. Pierwszy, historyczny nocleg wypadł... na Pietraszonce!
Pierwszy raz to jak miałem kilka lat, wycieczki na Równicę z Jaszowca, gdzie bywaliśmy na wczasach. Pamiętam, że jako kilkulatek wlazłem też z tatą na Stożek i to było ogromne przeżycie, zwłaszcza, że chodziło się wzdłuż granicy! Mam wspomnienie, ze jakieś babcie zbierały tam jagody po jednej i drugiej stronie i tata się pytał, które są smaczniejsze
Natomiast pierwsza wielodniowa wyprawa z noclegiem to dopiero jak miałem 22 lata i ruszyłem w wędrówkę po Beskidzie Śląskim i Żywieckim. Pierwszy, historyczny nocleg wypadł... na Pietraszonce!
Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy wielki krok naprzód!
Re: Mój pierwszy raz w górach
To był mój pierwszy raz w prawdziwych górach i do dziś bardzo dobrze pamiętam ten wyjazd. Wycieczka klasowa ze Szczecina, druga klasa Technikum Łączności, dla wielu z nas pierwsza okazja, żeby zobaczyć Karkonosze nie tylko na zdjęciach. Sam przejazd był długi, ale emocje skutecznie skracały czas. Największe wrażenie zrobiło na mnie schronisko Strzecha Akademicka – położone wysoko, z widokami, które wtedy wydawały się wręcz nieosiągalne. Pamiętam zmęczenie po podejściu, ciężkie plecaki i ten moment, kiedy wchodziliśmy do środka, gdzie było ciepło, pachniało herbatą i zupą. To właśnie tam po raz pierwszy poczułem, czym jest górski klimat i wspólnota ludzi na szlaku. Pogoda była zmienna, miejscami mgła, chłodno, ale nikomu to nie przeszkadzało. Było w tym coś wyjątkowego – oderwanie od codzienności, szkoły i miasta. Ten wyjazd sprawił, że góry przestały być dla mnie abstrakcją, a stały się realnym miejscem, do którego chce się wracać. Strzecha Akademicka na zawsze zostanie dla mnie symbolem pierwszego górskiego doświadczenia.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości
