Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

Uwięzieni w Polsce czyli czerwcowe szwendanie po "Ścianie Zachodniej"

Autor Wiadomość
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 4807
Skąd: Oława
Wysłany: 2020-07-20, 08:46   

laynn napisał/a:
To bajka, w której księżniczka uwięziła smoka, co widać na drugim zdjęciu :P


Wszystko na to wskazuje! :lol :lol Acz moze bedzie jakis ciag dalszy bajki np. "zemsta smoka"? bo jak widac smok potrafi przelezc miedzy kratami i wydostac sie na wolnosc! :lol
_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 4807
Skąd: Oława
Wysłany: 2020-07-21, 21:44   

Kolejną wioską na naszej drodze jest Goruńsko. Gdzieś w chaszczach do niej przytykających ma się czaić mauzoleum - ruiny starego grobowca. Zatem wyruszamy na poszukiwania. W naszą stronę wiją się piaszczyste, wygrzane drogi.







Słońce przyjemnie praży w pyski, za drewnianymi, falistymi płotami pasą się konie i gęsi. Niesie się też okolicą gdakanie kur - acz tych obecność zaznacza się jedynie w formie dźwiękowej. Może nie lubią upału i chronią się gdzieś w cieniu albo w budynkach?

W tym roku jest niesamowity urodzaj na maki! Im dalej jedziemy - tym bardziej czerwone są pobocza mijanych dróg!





Niektóre okazy są dosyć gigantyczne!



Zabudowa wioski sugeruje przeszłość przemysłową i pałacową. A i w nowszych budynkach nie brakuje kominów o ciekawych kształtach.













Część kominów nie pełni już swoich podstawowych, dymiących funkcji - jednak nie można ich określić jako w pełni opuszczone. Bo są zamieszkane, a ich przeznaczenie po prostu przeszło drobne modyfikacje :)



W końcu znajdujemy i poszukiwany grobowiec. Miejsce cieniste, drzewa jak zwykle w takich miejscach zjada bluszcz...









Każdy miłośnik starych napisów znajdzie tu coś dla siebie.





Dawnych mieszkańców już chyba tu nie ma… Wygląda na to, że rozpłynęli się w odmętach dziejów… Choć są to tylko nasze domysły z poziomu górnego, wspomagane odrobinę latarką. Nie schodzimy na przeszpiegi w ziejącą czernią i stęchlizną otchłań… Klimaty na wierzchu nas w pełni satysfakcjonują ;)



Odnalezione mauzoleum jest położone na malowniczej górce, a wokół roztaczają się widoki na ceglaną zabudowę okolicy, strzeliste wieże dalekich kościołów czy szumiące łany zbóż…









Do wioski wracamy inną drogą. Mniej piaszczystą, ale również miło meandrującą, dla odmiany wśród drzew starej alei, zapewne pamiętającej jeszcze klimaty pałacowe.



Jedno z drzew ma wielką dziuplę. I zostaje ona szybko zasiedlona! Ja też bym tam wlazła, ale wielka dziupla jest jednak za mała na tłustą bubę ;)

Zamieszkała dziupla z zewnątrz…



Z wewnątrz prezentuje się chyba jeszcze ciekawiej. Dziura sięga chyba ze 4 metry w górę!



Na dwa kolejne noclegi zawijamy nad jezioro Chycina. Jest tu coś na kształt pola namiotowego, ale póki co bywają tu tylko szopy! No właśnie! Tych skubańców się ponoć w zachodniej Polsce namnożyło i wyżerają wszystko co się da! Nie gardzą też śmieciami czy resztkami z garnka. Zostawiłam w wiacie przypalony garnek, poszłam na 15 minut nad jezioro. Wracając błysnęły mi oczka na stole a garnek był wylizany i wyczyszczony do dna! Zero przypalenizny! Dziękuje panie szopie za pomoc! Toż czyściłabym to godzinę! :)

O owych delikwentach wisi tu nawet kartka na słupie! Wreszcie nie jakieś pierdzielenie o wirusie a rzetelna informacja o realnych zagrożeniach! :)



Mięciutkie poszycie chrupie pod stopami. Mieszanina traw, mchów i borówek. No i szyszek! To one mają swój największy udział w “chrupaniu”.











Pierwsze ognisko rozpalamy w znalezionym w lesie grillu. Fajnie, że ktoś go tu zostawił!





Nad jezioro schodzi się po drabinie z korzeni. Rosną tu piękne 4 sosny. Chyba niesamowicie stare! Troche zmartwiło nas, że 3 z nich mają namalowane sprejem krzyżyki… Kurde… Mam nadzieję, że nie planują ich wyciąć! To cała ozdoba tutejszej “plaży”!



Pomościk…



I nadrzewna huśtawka!







W drugi wieczór odkrywamy fajne miejsce ogniskowe nad wodą. Znaleziony grill więc porzucamy, umieszczając tam gdzie stał, oparty o drzewo. Niech dalej służy potomności i innym zbłąkanym wędrowcom!






cdn
_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 4807
Skąd: Oława
Wysłany: 2020-07-27, 19:36   

Na MRU kręcilismy już trochę razy. Może kilkanaście? Może dwadzieścia kilka? Ciężko powiedzieć bo nie liczyłam (jakby ktoś był ciekaw relacji z tamtych wyjazdów to pisałam o nich tu: MRU od dołu: https://jabolowaballada.b...krach-mru.html, MRU od góry: https://jabolowaballada.b...ich-lasach.html ) Ale ten tegoroczny czerwcowy wypad pod ziemię był dla nas z kilku przyczyn wyjątkowy.

Wszystkie poprzednie razy bywaliśmy tam zimą, ostatecznie późną jesienią lub wczesną wiosną. Wejście pod ziemię wiązało się więc z przyjemnym odczuciem ciepła, rozbieraniem z kurtek i odwijaniem zwojów szalików. Z mrozu wkraczało się w teren chłodny, ale o temperaturze zdatnej do biwakowania (ot jedyna moja szansa na zimowe noclegi w terenie ;) ) Teraz - weszliśmy z upału do paskudnej lodówki. Tak.. jak względne może być odczuwanie tych 8-10 stopni. Pozabieraliśmy po dwa swetry na głowę, ale okazało się, że trzeba było zabrać ich jeszcze więcej!

Zawsze dotychczas szliśmy na MRU z ekipą - i to zazwyczaj niemałą. Zupełnie inaczej postrzega się labirynt podziemnych korytarzy w zgiełku, wśród rozmów, śmiechu i kręcących się ludzi. Idąc w trzy osoby jest jakoś tak... inaczej? Inaczej smakuje ciemność i podziemne dźwięki… Poza tym zawsze szliśmy tam z kimś, kto znał te bunkry lepiej od nas. Zawsze ktoś nas prowadził do wejścia, a potem korytarzami na miejsce imprezy lub noclegu. Myśmy po prostu szli, ciesząc się rozmową, śpiewami, robieniem zdjęć lub urokiem pełnych nacieków ścian. Teraz całokształt wycieczki zależał wyłącznie od nas. Nie było na kogo zwalić odpowiedzialności znalezienia otwartego wejścia czy decyzji na podziemnym rozdrożu.

Poza tym - my już tam byliśmy, ale kabaczek nie… Dla niej to była pierwsza wyprawa tak głęboko pod ziemię, do tak przepastnych korytarzy i namacalnej ciemności. Ciekawie było więc spojrzeć na znane miejsce oczami niespełna pięciolatka, który w wielu momentach nieco inaczej patrzy na świat… Wiele kabaczych wątpliwości zostało tego dnia rozwianych, np. co się dzieje z Buką latem. Wiadomo, że Buka wyłazi zimą i wszystko mrozi. A tu już wiadomo - Buka latem schodzi do MRU i tam siedzi! :)

Były więc klimaty totalnie inne od poprzednich, tunele wypełniały nieznane wcześniej dźwięki, cienie i kształty - i jak można się domyślać - oczywiście się pogubiliśmy ;)

Czar podziemnych klatek schodowych…









Kabaczek: “Tu schodów jest więcej niż u babci w Bytomiu!”. No tak.. U babci to tylko 4 pietro ;)









Wszelakie pordzewiałe żelastwa cieszą oczy w podziemnych tunelach.











Rdzawe nacieki ścian przeglądają się w wodzie chlupoczącej pod butami.



















Ta ściana się na nas patrzy! To dobrze czy źle? ;)



I ta też!



Skrzyżowania…



Wąskie przepusty...











Ooooo! To tu jesteśmy bezpieczni? Ufff.. “Koronawirus Zone Free” ;) Czy to znaczy, że tu nie trzeba nakładać maseczek, rękawiczek, pieluch i innych środków ochrony, zabezpieczających przed zbiorową histerią?



Nie ma to jak się pobujać w hamaku w lesie! tzn. kilkadziesiąt metrów pod korzeniami drzew tyż może być! :)









A tu żeśmy źle poleźli. Skręciliśmy w korytarz za wcześnie.. I zrobiła się wielka woda… Ale skoro TAM jest wyjście to poszliśmy... dwie osoby po kolana w wodzie...





...a jedna pod pachą…



Ale TAM wyjścia nie było… ;)



Tak długo zabawiliśmy robiąc zdjęcia, hamakując, ciesząc się naciekami i wlekąc się ślimaczym tempem - że zawędrowaliśmy bliżej niż się nam wydawało ;)

Trzeba było więc zawyć ze złości na własna głupote i cofnąć się… zaś przez lodowatą wodę - i potuptać już tam gdzie trzeba, tylko że w mokrych butach, które przy każdym kroku robią pffff…

A tu już naziemne okolice, gdzie dociera słońce i beton najeżony zbrojeniami miesza się ze spętlonym chaszczem czerwcowych zagajników.









Latem chyba jednak świat jest zbyt piękny i przyjazny, żeby siedzieć pod ziemią! W ciemność przepastnych korytarzy będziemy więc raczej wracać tylko w paskudne okresy roku!



cdn
_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
 
 
kristoff73 


Wiek: 47
Dołączył: 15 Maj 2019
Posty: 572
Skąd: Katowice
Wysłany: 2020-07-27, 20:06   

Buba, w temacie podejścia do covid, jak od dawna wiadomo, prezentujemy odmienne postawy. Ale myślę, że w Turawie pogadamy o tym i o tamtym :-) O ile impreza się odbędzie... I o ile znajdziemy się w tłumie ;)
Co do MRU - Wasza tegoroczna wycieczka to coś zupełnie innego, niż miałem okazję oglądać 7 lat temu (przy okazji pobytu na :toast -braniu w Zielonej Górze). Tam była to zorganizowana wycieczka. Kilka fotek:











_________________
Бродяга. Снусмумрик. Бомж.
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 4807
Skąd: Oława
Wysłany: 2020-07-27, 20:20   

kristoff73 napisał/a:
Buba, w temacie podejścia do covid, jak od dawna wiadomo, prezentujemy odmienne postawy.


Ku temu nie ma watpliwosci. Fanatyk religijny z wojującym ateista nie dogada sie nigdy na temat religii. Ale sa inne fajniejsze tematy na ktore mozna rozmawiac! :D

kristoff73 napisał/a:
Ale myślę, że w Turawie pogadamy o tym i o tamtym O ile impreza się odbędzie... I o ile znajdziemy się w tłumie


Tyz mam taka nadzieje!

kristoff73 napisał/a:
Co do MRU - Wasza tegoroczna wycieczka to coś zupełnie innego, niż miałem okazję oglądać 7 lat temu (przy okazji pobytu na -braniu w Zielonej Górze). Tam była to zorganizowana wycieczka.


Samemu to zupelnie inna bajka! A zwlaszcza w malej grupie! Warto sie tak samodzielnie wybrac - sa emocje. Zwlaszcza jak w przychodzi refleksja "i gdzie my k... teraz jestesmy???" ;)

A co to jest za winobranie? Brzmi - kusząco! :D
_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Ostatnio zmieniony przez buba 2020-07-27, 20:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Adrian 
Cieszynioki


Wiek: 37
Dołączył: 13 Lis 2017
Posty: 3376

Wysłany: 2020-07-27, 20:27   

O kuźwa! Wy jesteście szaleni! Ale miejscówka jest mega! I co tam nasza rura z wycieczki, wy macie przejeba.ną "rurę"!
 
 
kristoff73 


Wiek: 47
Dołączył: 15 Maj 2019
Posty: 572
Skąd: Katowice
Wysłany: 2020-07-27, 20:34   

Cytat:
z wojującym ateista

Ależ ja nie jestem wojujący... :)

Winobranie to duża (nawet bardzo) impreza, na której pobyt jest ciekawy, z tym, że miasto chełpi się, że jest stolicą winnego regionu, a to max kilkadziesiąt małych, rzecz jasna prywatnych, winnic, prowadzonych głównie przez małżeństwa. Którym państwo (urzędy) często utrudniają życie. Ale poświętować można...














I domek w jednej z winnic:

_________________
Бродяга. Снусмумрик. Бомж.
Ostatnio zmieniony przez kristoff73 2020-07-27, 20:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 4807
Skąd: Oława
Wysłany: 2020-07-27, 20:56   

kristoff73 napisał/a:
Ależ ja nie jestem wojujący...


A zdjecie profilowe to przypadek? :P

Ja chyba niestety w tej kwestii mam wojujace podejscie - i troche mnie to martwi. Bo zawsze na rozne tematy gdzie ludzie skakali sobie do gardel - czy tam polityki czy teczowych marszow czy aborcji czy religii czy historii - mam wrazenie ze moje podejscie bylo bardzo wywazone i mimo jakis tam wlasnych sympatii czy antypatii potrafilam na spokojnie rozmawiac z kazda ze stron i sluchac ich racji. Bo tak naprawde mnie to wszystko zgrzewalo. A tu - chyba pierwszy raz jest sprawa, ktora dotknela mnie tak osobiscie, ktora tak silnie zaczela ingerowac w moje zycie i je rozpierdalac, ze nie potrafie powstrzymac emocji, a to osobiste emocje sa czyms co wbijaja w ekstremizm.

Adrian napisał/a:
I co tam nasza rura z wycieczki, wy macie przejeba.ną "rurę"!


Ale wasza rura i tak mi sie podobala! Fakt ze krotsza nieco, ale jej miejsce polozenia bylo bardziej zaskakujace!
_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Ostatnio zmieniony przez buba 2020-07-27, 20:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 4807
Skąd: Oława
Wysłany: 2020-07-27, 21:02   

kristoff73 napisał/a:
Winobranie to duża (nawet bardzo) impreza, na której pobyt jest ciekawy, z tym, że miasto chełpi się, że jest stolicą winnego regionu, a to max kilkadziesiąt małych, rzecz jasna prywatnych, winnic, prowadzonych głównie przez małżeństwa. Którym państwo (urzędy) często utrudniają życie. Ale poświętować można...


To ja poki co namierzylam tylko jedno takie regionalne winne zrodelko, ale kawalek od Zielonej - w Miękini, wiec jeszcze Dolny Slask. Wino dosc drogie tam maja (50-60 zl) za butelke, ale bardzo pyszne! Zwlaszcza ze ostatnio sklepowe wina zaczely mi nie wiedziec czemu szkodzic (starzeje sie?? :rol ) wiec takie bardziej domowe sa tym bardziej w cenie!

Pewnie tam na tym winobraniu mozna pokosztowac roznych fajnych trunkow czy nawiazac kontakty! (ale pewnie w tym roku nie bedzie, grrrr..... ;) )

Bo poki co namierzylam tylko takie wysylkowe zrodelko winne i czesto korzystamy! Z dzikiego bzu najlepsze! :D

http://potegatradycji.pl/
_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Ostatnio zmieniony przez buba 2020-07-27, 21:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
kristoff73 


Wiek: 47
Dołączył: 15 Maj 2019
Posty: 572
Skąd: Katowice
Wysłany: 2020-07-27, 21:19   

Cytat:
A zdjecie profilowe to przypadek? :P

Nie przypadek, raczej typowy obraz współczesnej gęby :-) Pomijając wszelkie kwestie przepisów czy zdrowego rozsądku (który każdy pojmuje inaczej), ja się po prostu dobrze w maseczce czuję. Są tacy, co w ogóle nie noszą, są tacy, co się reflektują za późno, że jej nie założyli, a ja "łapę" się na tym, że można już w końcu zdjąć. Rzecz dotyczy maseczki z jonami srebra, gdyby ktoś pytał :) Ale też nie każdej, bo kupiłem takie, co najpierw trzeba kilka dni rozciągać na wieszaku :D
Czemu dobrze się czuję? Bo nie widzą mojej gęby, od zawsze dziwnie ludzie na mnie patrzą, to teraz przynajmniej wiem, dlaczego :) Jak powiedział Woody Allen: "mam manię prześladowczą, bo jestem prześladowany" :haha
_________________
Бродяга. Снусмумрик. Бомж.
 
 
kristoff73 


Wiek: 47
Dołączył: 15 Maj 2019
Posty: 572
Skąd: Katowice
Wysłany: 2020-07-27, 21:24   

Cytat:
ostatnio sklepowe wina zaczely mi nie wiedziec czemu szkodzic (starzeje sie?? :rol )

Już dawno zauważyłem, że zdecydowanie najlepiej "wchłaniam" wina wytrawne (głównie czerwone), połączenie alkoholu i cukru jest dla mnie zabójcze. Mam kilka sprawdzonych win, po które sięgam. Jeśli chodzi o polskie, to piłem około 5-6 na tyle dobrych, że zapamiętałem - żadne z lubuskiego... Ale ich ceny są dość wysokie... Dożyliśmy jednak czasów, gdy już w miarę łatwo można je kupić, np. w Auchan jest dość duży dział i regularnie są wina z dwóch jasielskich winnic.
_________________
Бродяга. Снусмумрик. Бомж.
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 4807
Skąd: Oława
Wysłany: 2020-07-27, 21:27   

kristoff73 napisał/a:
ja się po prostu dobrze w maseczce czuję.


Nie dusisz sie? Ja nawet gdybym podchodzila do tematu pozytywnie ze wzgledow ideologicznych, to po prostu najzwyczajniej sie dusze. Raz gdy w sklepie nie wystawilam na czas nosa - to mnie prawie z podlogi zbierali. Ale ja zawsze mialam problemy z oddychaniem (np. duszenie sie przy wchodzeniu pod gorke, co mi daje tempo gorskich wedrowek uniemozliwiajace wspolne wyprawy z innymi normalnymi ludzmi), wiec byc moze kwalifikuje sie nawet do grupy, ktora masek nosic nie musi ;) Badanie spirometryczne z czasow studiow wykazalo mi brak pluc ;) Niestety papier na to mi gdzies zaginal w odmetach dziejow.
_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Ostatnio zmieniony przez buba 2020-07-27, 21:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
kristoff73 


Wiek: 47
Dołączył: 15 Maj 2019
Posty: 572
Skąd: Katowice
Wysłany: 2020-07-27, 21:31   

Cytat:
Nie dusisz sie?

Nie. Być może rzecz w doborze maseczki, a często chodzę dość szybko. Zdarza się, że okulary zaparują. Spirometrię dawno temu miałem powyżej przeciętnej, być może ma to jakieś znaczenie. :usmi
_________________
Бродяга. Снусмумрик. Бомж.
 
 
buba 


Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 4807
Skąd: Oława
Wysłany: 2020-07-27, 23:00   

A co to jest Снусмумрик? Bo nigdzie znalezc nie moge! :lol A biorac pod uwage towarzystwo w jakim zostalo umieszczone - to zapewne chcialabym to slowo znac, bo moze sie przydac ;)
_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..
Ostatnio zmieniony przez buba 2020-07-27, 23:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
kristoff73 


Wiek: 47
Dołączył: 15 Maj 2019
Posty: 572
Skąd: Katowice
Wysłany: 2020-07-28, 04:45   

Cytat:
Bo nigdzie znalezc nie moge!

Jak to możliwe?
https://ru.wikipedia.org/...%80%D0%B8%D0%BA
Cytat:
A biorac pod uwage towarzystwo w jakim zostalo umieszczone - to zapewne chcialabym to slowo znac, bo moze sie przydac ;)

Masz rację, to fajny gość! :)
_________________
Бродяга. Снусмумрик. Бомж.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje anime