Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

Turbacz pełen życia

Autor Wiadomość
@nogiwgore 

Dołączyła: 17 Lip 2017
Posty: 67
Wysłany: 2017-09-11, 20:41   Turbacz pełen życia

MNÓSTWO ŻYCIA NA MAŁEJ GÓRZE
Gdybym ja była odpowiedzialna za program nauczania biologii, na pewno wprowadziłabym młodzieży spacer na Turbacz. Pamiętacie te wykresy i tabelki o krążeniu wody w przyrodzie, strzałki przy nauce o łańcuchu pokarmowym? Czy ta wiedza była kiedykolwiek klarowna i zrozumiała dla młodego umysłu, który bardziej chłonie układ gałęzi drzewa, po którym się wspina niż układ strzałek myszka, trawka, kotek, ziarenko… a wystarczyłoby wyjść z klasy i pójść na spacer. Na Turbacz. Góra jest mała i niewymagająca (chociaż wczorajsze 20km w 5 godzin czuje w nogach, szczególnie jak przebiegłam codzienną piąteczkę po moich prywatnych górkach i polankach). Niewymagająca to nie znaczy, że nie ma nic do zaoferowania – wręcz odwrotnie. Oferuje mnóstwo naocznej, namacalnej, wyczuwalnej przyrody. Tej, którą dobrze jest pojąć, by zdać sobie sprawę, że należy z nią współpracować i być jej elementem a nie panem i władcą.
Turbacz mam niedaleko, a nigdy po drodze. Niemniej jednak urosła mi w głowie naprawdę duża góra, bardzo daleko, podobno trudna i wymagająca. Tak, jak szykując się na Kazbek wchodziłam mnóstwo razy na Babią i sama doszukiwałam się pewnych analogii, tak teraz odpowiednikiem mojej nowej góry będzie Turbacz. I bawi mnie już sam fakt, że do kolejnej dużej wyprawy, zapewne wejdę na niego jeszcze kilka razy. Zatem wchodzę znowu w nieznany świat, myśląc o Wielkiej Górze. Ale droga w góry wielkie wiedzie przez te małe. Zatem na razie idę po małej.
To jak było z tą wodą? Że życie. No tak, chociaż w dom to zmywanie, pranie, próżne wystawanie pod prysznicem, napełnianie niebieskich basenów ogrodowych i polewanie kwiatków. A jak nie ma wody do picia? Napij się soku i tyle. Tyle z codzienności. A tam… najpierw jest źródło, ciche i ukryte – tylko liście są mokre i przepuszczają malutkie stróżki nieśmiałej wody. Ta woda spływa w dół i do jednej stróżki dołącza kolejna – są już dwie, zaraz następna i jeszcze jedna i robi się strumień, strumień wpada do rzeki, rzeka do morza – woda z Turbacza może być naprawdę wszędzie. Po drodze spływając z góry odżywia zieleń. Nie tylko te małe paprotki przy strumyku, ale też te ogromne, stare, pokrzywione jak bajkowe twory drzewa. Czasami przy strumyku skoknie żabka, która właśnie zechciała sobie przy nim posiedzieć, ale taki na przykład ryś… też pójdzie się tam napić. Drzewa – te małe, jeszcze bezsilne i nieporadne na wietrze, nie potrafią się przebić ze swoimi witkami ani wysoko, ani szeroko muszą być od drzew dużych. Pamiętamy strzałki? Owoc – nasionko – drzewo – owoc… jak to zabawnie wygląda w podręcznikach. A jak pięknie, kiedy się stoi pod drzewem, które pamięta wszystko a koło niego to mniejsze, które kiedyś urośnie… popadam w zachwyt. Drzewa są tu wyjątkowe. Przy szczycie iglice, na stokach powykręcane stwory a te, które upadły już lata temu srebrno – szare leżą, niczym szkielety dinozaurów. Kiedy idę tymi ścieżkami myślę o każdym pojedynczym ziarenku piasku i jego wieczności, o każdym kamieniu, który smagany materią i atmosferą zmienia kształt, strukturę, położenie, ale zawsze jest elementem całości. Zawsze tam pasuje – zawsze coś będzie utykał i zawsze coś podpierał. O każdej roślince – zawsze jednych będzie żywiła, innych otruje. System idealny. Tylko moja stopa burzy strukturę, tylko mój oddech nie jest tak czysty jak nasycone zapachem drzew powietrze, tylko mój głos nie pasuje do ciszy. Potykam się o korzeń – całą sieć korzeni, które tylko trochę wystają znad ziemi a pod nią tworzą sieć pełną życia. Czuje dobrą, prawdziwą energię, siłę i witalność tego miejsca.
Znowu zaszczyt, że mogę być gdzieś, gdzie nic nie potrzebuje. Zaszczyt, że tak piękne miejsce pozwoliło mi na chwilę być jego elementem. Cieszył mnie tak każdy oddech – ten bardziej wymagający i ten spokojny. cieszy mnie ta potrzeba zmierzania do korzeni a nie na samą koronę, ponad którą nic nie ma. A w korzeniach jest życie i jest moc.
I tej mocy Wam życzę 
Dobrego Wieczoru.














_________________
z doliny pięciu stawów na pięciotysięcznik i coraz dalej.
Profil Facebook
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group