Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

Szarobure Wierchy z bonusem...

Autor Wiadomość
Vision
Wieśniak z miasta...


Wiek: 35
Dołączył: 02 Lip 2013
Posty: 4873
Skąd: Tychy
Wysłany: 2020-02-13, 01:29   Szarobure Wierchy z bonusem...

Parę lat temu, dokładnie niecałe pięć, była taka jesienna październikowa sobota. Szara, bura i do dupy. Tzn. od samego rana padał sobie deszcz. Na zdjęciach go widać nie będzie, ale padało przez dobre pół dnia. Nie wiedzieliśmy, czy w ogóle warto gdzieś wychodzić, czy nie zagościć od razu w jakiejś knajpie na Krupówkach. Pomyśleliśmy, że najwyżej skończymy na piwku w Ornaku i tyle z tego dnia będziemy mieli. Jak za mało, to poprawimy Krupówkami na wieczór. Stało się na szczęście całkiem inaczej i wyszedł z tego bardzo długi dzień w górach...

Zaczęło się w Kirach. Kawałek Doliną Kościeliską, po czym odbicie na czerwony szlak w stronę Ciemniaka. Cały czas padało, tzn. trochę przesadzam, w sumie to kropiło, ale dosyć gęsto. Po wyjściu z lasu, zaczęło dodatkowo strasznie wiać i gówno w sumie było widać.







Przemieszczanie też jakoś specjalnie szybko nam nie szło, chociaż i tak szybciej niż wg czasów mapowych, ale to tylko dlatego, że nie było warunków do robienia zdjęć i aparat w większości przeleżał w plecakach.

Docieramy w końcu do pierwszego szczytu, czyli Ciemniaka. Pogoda cały czas bez zmian.



Po ruszeniu w stronę Krzesanicy, coś drgnęło. Momentami chmury zaczęły się przerzedzać i coś zaczęło być widać. Pamiętam jak się podniecaliśmy, na każdy kontur jakiejś góry, które na kilka sekund wychodziły z pomiędzy chmur. Na nic więcej i tak nie liczyliśmy, więc wszystko co wyglądało inaczej niż szara plama, było dla nas naprawdę satysfakcjonujące. Aż tu nagle, zaczęło się wszystko się zmieniać i było widać z minuty na minutę coraz więcej. Na początku nieśmiało...









Potem coraz to więcej, najpierw, tylko w dół, ale dobre i to.







W tym momencie dalej na nic więcej nie liczyliśmy i mieliśmy wrażenie, że to już było to apogeum widokowe tego dnia. Dla urozmaicenia ukazały się też jakieś zwierzęta.





Potem nieśmiało zaczął wychodzić nam na przeciw jakiś Rycerz, śpiący i nieśmiały, ale jednak to był on.



I jakieś tam inne góry, które mieliśmy w planach dzisiaj zdobyć.



Potem na szczęście, było już tylko lepiej. :)









Ogólnie pisząc, to było szaro, buro i rudo... aczkolwiek coraz ładniej. :) I przede wszystkim przestało padać, dalej wiało, ale też już coraz mniej.













Droga też strasznie się dłużyła, niby cały czas cel było widać, wydawał się bardzo blisko, ale nie szło do niego dojść. Z racji tego, że na początku w ogóle zdjęć nie robiliśmy, to teraz nadrabialiśmy z nawiązką. ;)









Z racji tego, że Małołączniak miał być celem finalnym tej wycieczki, to też się specjalnie nie spieszyliśmy i przedłużaliśmy dojście do niego, a nóż jakaś niespodzianka nas dzisiaj jeszcze spotka i tak się w sumie stało. Tylko całkiem inna niż sobie wyobrażaliśmy. Liczyliśmy co najwyżej na ciut lepszy widok tego dnia. ;)

Na razie było jak było.



















Po trudnych bojach z robieniem zdjęć, udało się stanąć na Małołączniaku. Godzina już prawie 17:00, więc jak na jesień dosyć późno. Pozostaje nam po prostu kierować się szybko w dół. Tak też robimy i zaczynamy schodzić.

Aż tu nagle, zaczęło wychodzić słońce, na sam koniec dnia.

















Giewont co jakiś czas oświetla ładnie powoli zachodzące słońce i zaczyna kusić coraz bardziej. Na początku niby nie wchodzi to w grę, ale z każdym kolejnym krokiem, coraz więcej w głowie się rodzi. Że dzień taki to dupy był cały, więc może jeszcze warto tu trochę zostać i jeszcze raz dzisiaj wspiąć się do góry.











Łamaliśmy się dosyć długo, bo wiadomo było, że skończy się to schodzeniem po ciemku, ale co tam, byle do schroniska na Kondratowej, a potem to już będzie z górki. Kwaterę w Zakopanem mamy, więc możemy i o północy wrócić bez problemu. ;) A Giewont już tak blisko...











A dzień coraz piękniejszy. :DD







I jeszcze w nagrodę jedna kozica, która ładnie pozowała przed samym szczytem.









I jakoś po 18:00, Giewont zostaje zdobyty. Byliśmy ostatnimi ludźmi tego dnia na szczycie więc już nikt nam nie przeszkadzał. Zero ludzi, cisza, spokój i zacne widoczki. Był to mój trzeci raz na Giewoncie i zawsze było podobnie. Tzn. podobnie jeśli chodzi o ludzi, nie o widoki. ;) Dwa razy byłem tam jesienią i raz w weekend majowy i zawsze miałem przynajmniej 20-30 minut, gdzie na szczycie byłem sam, albo z osobami z którymi przyszedłem. Dlatego nie znam tego oblężonego przez ludzi Giewontu i kolejek na szczyt i całkiem miło ten szczyt zawsze wspominam. Pewnie jeszcze nie raz tam wrócę.















Jakoś o 18:30 zaczęliśmy schodzić. Po godzinie byliśmy pod schroniskiem. Było już całkiem ciemno. Ale to było nieważne. Byliśmy bardzo podekscytowani tym Giewontem, a najbardziej tą kozicą na tle zachodzącego słońca. To była taka największa nagroda tego dnia i tylko dla tej kozicy ten trud się nam opłacał. :-o Chociaż sam Giewont i warunki mu towarzyszące też były niczego sobie. :) Tak czy tak zgodnie stwierdziliśmy, że ten Giewont był perełką tej wycieczki i gdyby nie on, to za wiele z tego dnia, nie byłoby co wspominać. :)

Ostatnie zdjęcie spod schroniska i droga w ciemnościach do Zakopanego.



Ogólnie pisząc, to był piękny dzień w Tatrach. :oku
Profil Facebook
 
 
Adrian 
Cieszynioki


Wiek: 36
Dołączył: 13 Lis 2017
Posty: 1640
Wysłany: 2020-02-13, 06:00   

Człowieku! Czemu Ty taki jesteś ... Żeby takie foty chować tyle lat i wcześniej nie opowiedzieć takiej pięknej historii, która cię spotkała :o-o ;)
Pozazdrościć.
A z Giewontem mam podobnie, w życiu nie widziałem ani tłumów, ani kolejki na Giewont :)

Nasza pierwsza w życiu wizyta w Tatrach była Hardcorowa, muszę wrzucić jakieś foto, albo relacje nawet ... ;)

Masz jeszcze jakieś zaległe wycieczki?
Nie krępuj się :lol
 
 
laynn 


Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 8903
Skąd: Zagłębie Dąbrowskie
Wysłany: 2020-02-13, 06:55   

Zdjęcia z pod Giewonta(u?) super. Kozica rzeczywiście taka wisienka na torcie.

Adrian napisał/a:
Masz jeszcze jakieś zaległe wycieczki?

Ma, ma. I niech wrzuca! :)
_________________
Tam na dole zostało Wszystko to co cię męczy
Patrząc z góry wokoło Świat wydaje się lepszy
https://mniejszeiwiekszegory.blogspot.com/
https://www.flickr.com/photos/138543993@N07/albums
Profil Facebook
 
 
Vision
Wieśniak z miasta...


Wiek: 35
Dołączył: 02 Lip 2013
Posty: 4873
Skąd: Tychy
Wysłany: 2020-02-13, 07:24   

Adrian napisał/a:
Żeby takie foty chować tyle lat i wcześniej nie opowiedzieć takiej pięknej historii, która cię spotkała :o-o ;)


Lepiej późno niż wcale. ;) Ale fakt, sam często się zastanawiałem nad tym zjawiskiem, że narobiłem tysiące zdjęć, których nigdy nikt nawet nie zobaczył i nie wiem jaki był sens w ogóle je robić. ;)

laynn napisał/a:
Zdjęcia z pod Giewonta(u?) super.


Dzięki. :DD

laynn napisał/a:
Ma, ma. I niech wrzuca! :)


Coś tam się znajdzie, ostatnio pracuję nad tym. :)
Profil Facebook
 
 
Dobromił 


Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8224
Wysłany: 2020-02-13, 08:11   

A jak zakończyliście wieczór ? :)
_________________
Decyzją administracji naganę otrzymał:

Dobromił - za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum.
 
 
Vision
Wieśniak z miasta...


Wiek: 35
Dołączył: 02 Lip 2013
Posty: 4873
Skąd: Tychy
Wysłany: 2020-02-13, 08:20   

Ciężko powiedzieć, bo szczerze mówiąc nie pamiętam. ;) Raczej doszliśmy na kwaterę i padliśmy spać. ;) Bo wróciliśmy po 22:00, a następnego dnia już po 5:00 ruszyliśmy na Słowację i około 7:00 byliśmy w Tatrzańskiej Łomnicy i poszliśmy na Jagnięcy.
Profil Facebook
 
 
sokół


Wiek: 39
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 9283
Skąd: Bytom
Wysłany: 2020-02-13, 11:21   

Wróciłem w nocy z pracy, zaglądam na telefonie, a tu takie coś... Świetnie, że odkryłeś tą wycieczkę na nowo! I po raz kolejny wyszło, że jak trafisz w odpowiedni moment, to nawet w takich najbardziej popularnych miejscach może być magicznie. Ta kozica to już naprawdę fajna, w sumie im dalej w relację, tym lepiej, ale z początku też było bardzo kilmatycznie. Jesienne, zamglone czerwone wierchy... czegoż chcieć więcej?
Profil Facebook
 
 
Dobromił 


Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8224
Wysłany: 2020-02-13, 11:24   

sokół napisał/a:
Jesienne, zamglone czerwone wierchy... czegoż chcieć więcej?


Poetyckie klimaty wkroczyły na Forum.
_________________
Decyzją administracji naganę otrzymał:

Dobromił - za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum.
 
 
Vision
Wieśniak z miasta...


Wiek: 35
Dołączył: 02 Lip 2013
Posty: 4873
Skąd: Tychy
Wysłany: 2020-02-14, 13:15   

sokół napisał/a:
I po raz kolejny wyszło, że jak trafisz w odpowiedni moment, to nawet w takich najbardziej popularnych miejscach może być magicznie.


Owszem, ja tam w wiele takich miejsc trafiłem, niekoniecznie były to góry, ale nawet zwyczajne popularne miasta w odpowiednich porach potrafią być magiczne. :-o Ale np. nawet na Kasprowym takie chwile trafiały, ludzi żadnych, klimat całkiem inny. :DD

No ale tam na tym Giewoncie na zdjęciach to tak tego nie widać, ale na żywo odczucia były na prawdę niesamowite. :)
Profil Facebook
 
 
Piotrek 


Wiek: 44
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 7264
Skąd: Żywiec-Sienna
Wysłany: 2020-02-14, 20:27   

Fajne takie Tatry-chmurki snuja sie pomiędzy górami ale nie przesłaniają widoków.
No i ujęcie kozicy na tle zachodu słońca mistrzowskie :!
 
 
Vision
Wieśniak z miasta...


Wiek: 35
Dołączył: 02 Lip 2013
Posty: 4873
Skąd: Tychy
Wysłany: 2020-02-16, 22:04   

Piotrek napisał/a:
Fajne takie Tatry-chmurki snuja sie pomiędzy górami ale nie przesłaniają widoków.


Ale to dopiero od połowy wycieczki, bo na początku na prawdę nic nie było widać. Dlatego też zdjęć nie ma, ale potem wyszło ich aż zanadto. ;)

A kozica jakby sama czekała, aż w końcu będziemy na jej wysokości, bo bardzo długo tam stała na tej skałce i byłem przekonany, że właśnie zanim uda się ją złapać na tle tego nieba, to ucieknie, a poczekała. ;)
Profil Facebook
 
 
Iva 


Wiek: 37
Dołączyła: 04 Wrz 2013
Posty: 1532
Skąd: łódzkie
Wysłany: 2020-02-17, 12:49   

Oooo i takie momenty w życiu się pamięta. Robert, to chyba znak, że musisz wrócić szybko w Tatry.
_________________
"Kiedy świat się od ciebie odwraca, ty też musisz się od niego odwrócić."
 
 
Vision
Wieśniak z miasta...


Wiek: 35
Dołączył: 02 Lip 2013
Posty: 4873
Skąd: Tychy
Wysłany: 2020-02-22, 12:06   

Iva napisał/a:
Robert, to chyba znak, że musisz wrócić szybko w Tatry.


Tobie też by się chyba przydało. Czego Ci życzę. :-)

U mnie w tym roku już chyba się uda. Tzn. jak się nic nie zmieni do wakacji to na pewno się uda. ;)
Profil Facebook
 
 
Iva 


Wiek: 37
Dołączyła: 04 Wrz 2013
Posty: 1532
Skąd: łódzkie
Wysłany: 2020-02-25, 15:02   

Vision napisał/a:
Tobie też by się chyba przydało. Czego Ci życzę. :-)

U mnie w tym roku już chyba się uda. Tzn. jak się nic nie zmieni do wakacji to na pewno się uda.


Przydałoby się. Może też się uda. :)
_________________
"Kiedy świat się od ciebie odwraca, ty też musisz się od niego odwrócić."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group