Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

Spontan w Taterki na jesienne kolorki

Autor Wiadomość
sprocket73


Dołączył: 14 Lip 2013
Posty: 5423

Wysłany: 2023-09-12, 07:28   

100 napisał/a:
Wiele wspomnień przywołałeś obrazkami.
Im więcej przygód na wycieczce, tym mocniejsze wspomnienia pozostają ;)

Piotrek napisał/a:
Takie trawy to jeszcze fajnie wyglądają, jak wiatr nimi buja.
Zgadza się, to nawet widać na statycznych zdjęciach. Niestety w ostatnich dniach nie wiało, ale nie ma co narzekać na pogodę ;)

Piotrek napisał/a:
Ciekaw jestem czy u nas by się uchowały takie sklepiki
Też sobie o tym myślałem. Chyba jednak nie przetrwałyby. Nie twierdzę, że "każdy Polak to złodziej", ale trafiłby się jeden na 1000, czyli powiedzmy raz w miesiącu zniknąłby towar lub/i pieniądze i nikomu nie opłacałoby się takiego interesu prowadzić.
Jakiś czas temu rozmawialiśmy z opiekunem "dzikiej" chatki na Wierzbanowskiej Górze. Mówił, że praktycznie co tydzień są zniszczenia, śmieci, a od czasu do czasu znikają różne sprzęty.

laynn napisał/a:
Zresztą zdjęć z pięknymi widokami dużo więcej.
Piękne zdjęcia z pieskiem, prawda? ;)
_________________
SPROCKET
http://gorybezgranic.pl/n...-kim-vt1876.htm
 
 
Prezes


Dołączył: 11 Lis 2013
Posty: 1877
Wysłany: 2023-09-12, 08:01   

Taki sklepik nie ma u nas najmniejszych szans :)
Powoli się to poprawia, ale szacunek dla niedozorowanego mienia jest u suwerena nadal taki sobie.
 
 
sprocket73


Dołączył: 14 Lip 2013
Posty: 5423

Wysłany: 2023-09-12, 08:18   

Część III - Wołowiec

Znowu pospaliśmy długo i na szlak wyruszyliśmy o 8. U mnie wrócił nieprzyjemny ból kolana, odnowiła się kontuzja, która utrudniała mi życie przez ostatnie 2 lata. Ukochana czuła się lepiej, ale też bez rewelacji. Byliśmy więc zespołem pokręconych emerytów stękających przy każdym kroku :D

Zaproponowałem spokojne przejście Doliną Jamnicką nad jeziorka. Nie wspomniałem, że to spory kawałek ;)



Po drodze duża wypasiona chatka. Nawet z gaśnicą. Przeszukałem ją dokładnie, ale sklepiku z piwem nie znalazłem ;)



Do jeziorek jest daleko i są wysoko.



Widok wstecz na Otargańce.



Otwiera się Kocioł Jamnickich Stawów z charakterystycznym widokiem na Rohacz Ostry.



Po prawej trawy na Łopacie wręcz świecą.



Bardzo nam się tutaj spodobało.



Niżni Jamnicki Staw.



Ukochana odpoczywa, ja go sobie obchodzę dookoła.



Tobi wprowadza do stawu psie zarazki.



Widać jak od razu kijanki wiją się z bólu, niektóre już padły.



Postanawiamy iść dalej - na Wołowiec.



Jesienne kolorki :)



Kocioł z góry. Na wprost Łopata, obok Jarząbczy Wierch, z prawej Raczkowa Czuba.



Scieżka w górę. Taka w sam raz. Gdyby to było w Polsce, pewnie byłaby rozdeptana w szeroki chodnik.



Z tyłu zaczyna wystawać Starorobociański, a na prawo od Raczkowej Czuby pojawia się Wyżnia Magura.



Jest i Wyżni Jamnicki Staw.



Przed nami końcówka podejścia na Jamnicką Przełęcz.



A potem Wołowiec.



Widok wstecz na Grań Rohaczy.



Jamnicki staw z góry.



Schodzimy na drugą stronę Wołowca.



Przed nami trawers Łopaty.


Ale my nim już nie idziemy. Skręcamy w dół na bezszlakową scieżkę i robimy sobie mały popas.



Widok w stronę Wołowca.



Schodzimy nad Jamnicki Staw.



Ehh kolorki :)



Dla Tobiego nie miałem dzisiaj wody, więc wypuścił się przodem aby znowu napić się ze stawu, jednak cały czas patrzył, gdzie jesteśmy, żeby nas nie zgubić.



Rozpoczynamy zejście tym samym szlakiem, którym rano tu przysziśmy.



Oj dłużyło się zejście a nóżki bolały.



Taki to był dzień, nazwijmy go regeneracyjnym.
Kocioł Jamnickich Stawów - moim zdaniem najładniejsze miejsce z całego wyjazdu. Nie byłem tam nigdy wcześniej, zawsze oglądałem go tylko z góry.

C.D.N.
_________________
SPROCKET
http://gorybezgranic.pl/n...-kim-vt1876.htm
Ostatnio zmieniony przez sprocket73 2023-09-13, 17:22, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
sokół


Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 12227
Skąd: Bytom
Wysłany: 2023-09-12, 08:23   

Wspaniały wyjazd! Graty wielkie, szczegółnie tego wejścia na Bystrą, musiało być genialnie! I podziwiam Twoje kolana, ja bym umierał po takiej jednej wyrypie, a Ty zrobiłes trzy pod rząd.

Strasznie mi się podobały wstawki o ginących i umierającyh na widok Tobiego zwierzętach, oplułem minitor.
Profil Facebook
 
 
sprocket73


Dołączył: 14 Lip 2013
Posty: 5423

Wysłany: 2023-09-12, 08:32   

sokół napisał/a:
zrobiłes trzy pod rząd
Jeszcze będzie jedna fajna wycieczka ;)

sokół napisał/a:
wstawki o ginących i umierającyh na widok Tobiego zwierzętach
To wiedza ekspertów z FB i z TPN ;)
_________________
SPROCKET
http://gorybezgranic.pl/n...-kim-vt1876.htm
 
 
Dobromił 


Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 14192
Wysłany: 2023-09-12, 08:44   

sprocket73 napisał/a:
Otwiera się Kocioł Jamnickich Stawów z charakterystycznym widokiem na Rohacz Ostry.


Z tych okolic Rohacz wygląda najbardziej demonicznie.

Alpejsko :D
_________________
Decyzją administracji Dobromił otrzymał nagany :
- za obraźliwą formę wypowiedzi oraz ironizowanie na temat innych użytkowników forum
- za niecytowanie w postach wypowiedzi, do których się odnosi
- za relację przypisaną do niewłaściwego działu
 
 
sprocket73


Dołączył: 14 Lip 2013
Posty: 5423

Wysłany: 2023-09-12, 09:21   

Dobromił napisał/a:
Z tych okolic Rohacz wygląda najbardziej demonicznie.


_________________
SPROCKET
http://gorybezgranic.pl/n...-kim-vt1876.htm
 
 
Adrian 
Cieszynioki


Wiek: 40
Dołączył: 13 Lis 2017
Posty: 9120
Wysłany: 2023-09-12, 09:28   

Czy to ostatnie chwile przed emeryturą?

Bo szalejecie jakby jutra miało nie być ;)
 
 
sprocket73


Dołączył: 14 Lip 2013
Posty: 5423

Wysłany: 2023-09-12, 11:07   

Część IV - Kotłowa

Ostatniego dnia postanowiliśmy iść na Kotłową... czyli tam gdzie chciał iść Tobi jak schodziliśmy z Bystrej ;) Podjechaliśmy do Podbanské, tam o dziwo parking wciąż darmowy, ciekawe jak długo. Wyruszyliśmy magistralą w kierunku zachodnim. Po drodze oglądaliśmy jak wyglądają zbocza w stronę Kotłowej. Są to tereny pozbawione drzew, ale drogi zwózkowe już od paru lat zarastają. Stwierdziliśmy, że będzie pewniej wyjść na Kotłową szlakiem.



Wchodzimy więc normalnie do Doliny Bystrej.



Ukochana idzie z kijkami ekologicznymi ;) Moje kolano ma się lepiej. Ogólnie jeszcze nie umieramy.



Szlak jest wąską scieżką idącą długo dnem doliny wzdłuż strumienia.



Wyżej jeszcze kwitnie wierzbówka kiprzyca.



Wyłania się Niżnia Bystra.



Wychodzimy na wysokie piętro doliny.



Kawałek płaskiego. Przyjemny moment ;)



Widok w stronę Bystrej.



Widok wstecz w stronę Jeżowej. Tym grzbietem szedłem.



Przed nami ostatnie bardzo strome podejście na grzbiet.



Widoczek w dół.



Jesteśmy na przełęczy. Widok na drugą stronę. Kamienista i grzbiet, którym kilka lat temu schodziłem. W oddali Tatry Wysokie.



Porzucamy szlak i idziemy na Kotłową.



Widok wstecz na Bystrą.


Przed nami Kotłowa. Jest to bardzo przyjemny i malowniczy odcinek.



Ponownie widok wstecz.



Już prawie na Kotłowej.



Ukochana szczytuje :)



Poszło łatwo, ale tego się spodziewaliśmy. Planujemy teraz zjeść i odpocząć, ale korci mnie zobaczyć jak dalej wygląda ścieżka. Widok na drugą stronę w kierunku Doliny Kamienistej.



Delikatną ścieżkę widać w trawach, ale w kosówkach żadnej. Zoomuję aparatem i przeszukuję morze kosówek. Wydaje mi się, że na środku jakby coś było. Uznaję, że będziemy próbować się przebijać.


Wracam na szczyt. Widok na Dolinę Kamienistą i Pyszniańską Przełęcz.



Parolotniarze latają.



Fajne to musi być tak sobie latać.



No nic, pora ruszać w dół. Ahoj przygodo :)



Dość szybko dochodzimy do granicy kosówki i nie ma przez nią luksusowej ścieżki.



To co jest, wygląda tak.



Ścieżka zarosła. Kosówka zdecydowanie wymaga poprzycinania. Jednak ślad widać, są stare przycięcia, decydujemy się napierać. Problem polega na tym, że pas kosówek jest naprawdę spory. Napieramy więc długo licząc, że będzie coraz lepiej, ale nie za bardzo widać tendencję do poprawy. Są odcinki dla piesków, czyli piesek idzie wygodnie, a ludzie pełzają.



Są odcinki lepsze, z polankami. Niestety czasem jest tak, że z polanki właściwa ścieżka schodzi w bok, ale wielu ludzi idzie i wydeptuje na wprost. Potem taka odnoga kończy się nagle w kosówce kilkoma ślepymi odgałęzieniami. Trzeba się wracać w górę i szukać właściwej drogi. Jest to wyczerpujące i stresujące. Im niżej się zeszło, tym gorsza perspektywa powrotu "po śladach". Chodzenie w kosówkach jest dla ludzi twardych.



Musiało być naprawdę ciężko, bo przeglądając zdjęcia mam sporą lukę. Po prostu przez jakiś czas ich nie robiłem, a zwykle robię w trybie ciągłym. W każdym razie doszliśmy do cywilizacji. Jest chatka, więc jesteśmy uratowani :)



Sporo mają tych chatek i wszystkie w bardzo dobrym stanie. Piwa nie było ;) Ale to chatka chyba dla prawdziwych koneserów, nie sądzę, żeby docierały tu tłumy. Natomiast okolica chatki bardzo ładnie zagospodarowana, nawet trawa na ścieżkach wykoszona.



Do chatki przyszliśmy od góry, do wyboru mieliśmy 3 ścieżki. Na pierwszy ogień poszła ścieżka prosto w dół. Skończyła się po 20 metrach ;)



Wróciliśmy i poszliśmy w prawo. Ta ścieżka wyglądała najlepiej. Po kilkuset metrach miałem pewność, że to ta właściwa. Doskonale przetarta, nawet pnie zwalonych drzew poprzycinane. Jakież było zdziwienie, kiedy po 10 minutach doszliśmy do strumyka i dalej już nie było żadnej możliwości. To było tylko dojście do wody.



Wróciliśmy do chatki i poszliśmy ostatnią opcją. To była dobra droga.



Bez problemów zeszliśmy na dół.



Jeszcze na koniec 15 minut szlakiem i można wracać do domu :)
Zejście z Kotłowej bardzo fajne, wymagające, dla koneserów. Ta adrenalina podczas błądzenia w kosówkach jest jak narkotyk.



W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Zubercu, gdzie dają najlepsze hamburgery na świecie. Nie żartuję, naprawdę najlepsze bezapelacyjnie!



Spontaniczny wyjazd w Tatry był bardzo udany. 4 solidne wycieczki, praktycznie wszystkie po nowych dla mnie terenach. To był ostatni niezeksplorowany przeze mnie rejon Tatr.
Ukochana bardzo dzielna. Mimo kontuzji, spowodowanej prawdopodobnie zbyt szybkim schodzeniem z Barańca, potem bardzo dzielnie walczyła w kolejnych dniach. Tobi również dzielny, choć na tym wyjeździe nie miał okazji żeby się jakoś specjalnie wykazywać. Myślę, że długotrwała kontuzja kolana się u mnie nie odnowiła, mogę zrobić przysiad :)

THE END
_________________
SPROCKET
http://gorybezgranic.pl/n...-kim-vt1876.htm
Ostatnio zmieniony przez sprocket73 2023-09-13, 16:56, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
laynn 


Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 15106
Skąd: Zagłębie Dąbrowskie

Wysłany: 2023-09-12, 11:49   

Ostatnia wycieczka super.
 
 
Tępy dyszel 


Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 2732
Skąd: Tychy
Wysłany: 2023-09-13, 16:22   

Tatry, jesień, kolory, bardziej niszowe miejsca. Ta relacja "sama się czyta"
 
 
Sebastian 


Wiek: 51
Dołączył: 09 Lis 2017
Posty: 5690
Skąd: Kraków
Wysłany: 2023-09-13, 17:18   

Tępy dyszel napisał/a:
Tatry, jesień, kolory, bardziej niszowe miejsca. Ta relacja "sama się czyta"

Sama się "czyta" i to dość szybko. Co do części III - piękne, jesienne kolorki i cudowne światło uchwycone wprawnym okiem wytrawnego turysty.

sprocket73 napisał/a:
Dla Tobiego nie miałem dzisiaj wody, więc wypuścił się przodem aby znowu napić się ze stawu, jednak cały czas patrzył, gdzie jesteśmy, żeby nas nie zgubić.

Może niedługo Tobi pójdzie po prostu sam w góry? Może jeszcze do tego weźmie aparat?

Część IV zostawiam sobie na deser.
_________________
mój blog: http://sebastianslota.blogspot.com/
Profil Facebook
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group