Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

Różne takie (górskie) story

Autor Wiadomość
Wiolcia 


Dołączyła: 13 Lip 2013
Posty: 1803
Wysłany: 2018-10-17, 21:50   Różne takie (górskie) story

Rozpoczynam wątek zbiorczy z różnych wyjazdów, z których relacje pewnie nie powstaną. Dużo niestety po drodze umyka i czasem szkoda, że nie ma się czasu, by do pewnych wycieczek wrócić. Niech tu przynajmniej pozostanie jakiś ślad.

Skoro wszyscy bombardują jesienią, na początek kilka ujęć z poprzedniego weekendu. Droga dojazdowa gdzieś dalej, po drodze feeria beskidzkich jesiennych barw, a na koniec Pieniny.

Na Zakopiance korek, zawracamy więc i wybieramy drogę przez Mszanę. Przed Zabrzeżą rzut oka na Koziarz.


Potem skalista Baszta w Tylmanowej.


Skręcamy w stronę Pienin.


Wszędzie słońce, a my wjeżdżamy w mgłę. Na szczęście krótkotrwałą.


Potem jest już lepiej.










Dalej Haligowskie skały. Aż strach się nie zatrzymać na moment.








Przy kawie mamy towarzystwo.


Ostatnio zmieniony przez Wiolcia 2018-10-18, 19:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
laynn 


Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 8358
Skąd: Zagłębie Dąbrowskie
Wysłany: 2018-10-18, 05:58   

No w tym roku to grzech nie jechać jesienią w góry.
Trzy korony zdobyłem pierwszy raz właśnie w taką pogodę. Pamiętam, że żałowałem, że nie mam aparatu...
_________________
Tam na dole zostało Wszystko to co cię męczy
Patrząc z góry wokoło Świat wydaje się lepszy
https://mniejszeiwiekszegory.blogspot.com/
https://www.flickr.com/photos/138543993@N07/albums
Profil Facebook
 
 
Majka 


Dołączyła: 30 Lip 2014
Posty: 919
Skąd: Beskid Mały/ Kraków
Wysłany: 2018-10-18, 13:40   

laynn napisał/a:
No w tym roku to grzech nie jechać jesienią w góry.
Trzy korony zdobyłem pierwszy raz właśnie w taką pogodę. Pamiętam, że żałowałem, że nie mam aparatu...


Ja na pierwszym roku studiów na zaliczenie z turystyki w połowie października przy okrutnie pięknej pogodzie miałam trzydniowy wyjazd do Szczawnicy. Pamiętam,że szliśmy wtedy od Trzech Koron przez Zamek Pieniński po Sokolą Perć. O aparacie nikt nawet nie pomyślał.I wtedy to zakochałam się w Pieninach, bo w Szczawnicy nieco wcześniej ( ze względu na pewnego Ryśka-syna flisaka) :lol
_________________
"Wokół góry, góry i góry
I całe moje życie w górach..."
 
 
Wiolcia 


Dołączyła: 13 Lip 2013
Posty: 1803
Wysłany: 2018-10-18, 19:09   

laynn napisał/a:
No w tym roku to grzech nie jechać jesienią w góry.
Trzy korony zdobyłem pierwszy raz właśnie w taką pogodę. Pamiętam, że żałowałem, że nie mam aparatu...

Chyba raz do tej pory byłam w Pieninach jesienią, na Sokolicy. Lata temu i przy nieszczególnej pogodzie. Więc tym razem przynajmniej z dołu mogłam sobie Trzy Korony pooglądać.

Majka napisał/a:
Ja na pierwszym roku studiów na zaliczenie z turystyki

A ja myślałam, że Ty po polonistyce jesteś... No chyba że to fajna polonistyka była ;) .
 
 
Majka 


Dołączyła: 30 Lip 2014
Posty: 919
Skąd: Beskid Mały/ Kraków
Wysłany: 2018-10-18, 19:25   

Wiolcia, najpierw kończyłam pedagogikę opiekuńczo-wychowawczą i tam były takie przedmioty jak turystyka, metodyka ZHP, ekonomia polityczna-wszystko na pierwszym roku. Turystykę wspominam sympatycznie, wykładowcę też, choć był z Kłaja. Polonistyka to mój drugi kierunek. Tak, że trochę sobie postudiowałam. :lol
_________________
"Wokół góry, góry i góry
I całe moje życie w górach..."
 
 
dakOta 


Dołączyła: 01 Sty 2014
Posty: 405
Skąd: Kraków
Wysłany: 2018-10-18, 22:43   

Majka napisał/a:
wspominam sympatycznie [...]choć był z Kłaja


A jaki to ma związek?
_________________
Zawsze trzeba iść. Jak się nie ma gdzie - tym bardziej.
 
 
Iva 


Wiek: 37
Dołączyła: 04 Wrz 2013
Posty: 1519
Skąd: łódzkie
Wysłany: 2018-10-19, 11:43   

laynn napisał/a:
No w tym roku to grzech nie jechać jesienią w góry.

W takim razie ja grzeszę...
Dobrze, że chociaż las mam blisko ;)
_________________
"Kiedy świat się od ciebie odwraca, ty też musisz się od niego odwrócić."
 
 
laynn 


Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 8358
Skąd: Zagłębie Dąbrowskie
Wysłany: 2018-10-19, 12:15   

Iva napisał/a:
W takim razie ja grzeszę

Czasem warto ;)
A widzisz, ja zaś las w tym roku odpuściłem, zresztą mija ciężki miesiąc, czasu wolnego prawie nie mam...
_________________
Tam na dole zostało Wszystko to co cię męczy
Patrząc z góry wokoło Świat wydaje się lepszy
https://mniejszeiwiekszegory.blogspot.com/
https://www.flickr.com/photos/138543993@N07/albums
Profil Facebook
 
 
Majka 


Dołączyła: 30 Lip 2014
Posty: 919
Skąd: Beskid Mały/ Kraków
Wysłany: 2018-10-19, 12:56   

dakOta napisał/a:
Majka napisał/a:
wspominam sympatycznie [...]choć był z Kłaja


A jaki to ma związek?


Jak to jaki?To nie pamiętasz kawałów o Wąchocku , Kłaju i Rzykach? :lol Krążyły po całym kraju w latach 80-tych, nawet wydanie książkowe miałam. :lol
_________________
"Wokół góry, góry i góry
I całe moje życie w górach..."
 
 
Piotrek 


Wiek: 44
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 7100
Skąd: Żywiec-Sienna
Wysłany: 2018-10-19, 17:26   

A toś mnie zaskoczyła. O Wąchocku i Rzykach (a nawet wariatkowie w Międzybrodzie, Bulowicach i Rybniku) tak ale Kłaja? :o-o

To musi być zajebiste miejsce :D
 
 
dakOta 


Dołączyła: 01 Sty 2014
Posty: 405
Skąd: Kraków
Wysłany: 2018-10-20, 12:07   

No właśnie, też Wąchock pamiętam, ale Kłaj? A poza tym mam przyjaciół w Kłąju - to i dodatkowe zdziwko było.
_________________
Zawsze trzeba iść. Jak się nie ma gdzie - tym bardziej.
 
 
Wiolcia 


Dołączyła: 13 Lip 2013
Posty: 1803
Wysłany: 2018-10-20, 12:15   

Ja tylko Wąchock kojarzę. Ani Kłaju, ani Rzyk (to te koło Andrychowa?).
 
 
Majka 


Dołączyła: 30 Lip 2014
Posty: 919
Skąd: Beskid Mały/ Kraków
Wysłany: 2018-10-20, 12:25   

Tak -Rzyki koło Andrychowa i Kłaj oczywiście ten, niedaleko którego teraz mieszkam. Z Kłaja się nabijali od lat 70-tych z tego powodu ,że ówcześnie panujące tam władze robiły z niego wręcz miasteczko, a wiochą był. Myślę,że mieszkańcy okolicznych miejscowości zwyczajnie zazdrościli.
_________________
"Wokół góry, góry i góry
I całe moje życie w górach..."
 
 
Wiolcia 


Dołączyła: 13 Lip 2013
Posty: 1803
Wysłany: 2019-12-29, 19:31   

Wiadomo było, że pogody nie będzie. Prognozy w tym względzie były bezlitosne. Ale bardzo chciało mi się już pojechać w góry, tym bardziej, że wreszcie nasypało trochę śniegu, którego nie miałam jeszcze okazji uświadczyć w górach tej zimy. Trzeba było też zdążyć przed kolejnym ociepleniem, które ponoć już od jutra.













W ten oto sposób padło na Klimczok. Raz, że blisko, dwa, że szlak krótki, trzy, że dawno na nim nie byłam.
Startujemy z Bystrej, czerwonym szlakiem przez Magurę. Jest szaro, ale tę szarość niekiedy rozświetla ukryte gdzieś słońce. Nawet skrawki (no, skraweczki) niebieskiego gdzieś tam się pojawiają, ale i bez tego jest super. Na dole śniegu mało, a drzewa obsypane są śniegiem, który silniejszy podmuch łatwo zmiecie. Im wyżej, tym śniegu więcej i choiny oblepione są już zmarzniętym śniegiem dokumentnie.











Szlak, wbrew obawom, jest przedeptany. Gdzieś za ruinami schroniska (które oczywiście przegapiam w tym śniegu), robimy przerwę taktyczną. Przygotowania do kawy zaburza nam pojawienie się dwóch białych puchatych psów. Ewidentnie liczą na coś smakowitego. Co śmieszniejsze, przy zejściu sytuacja się powtarza. Tym razem pijemy herbatę i jak na zawołanie - pojawiają się te same psy!

Przy schronisku mglisto, ale i tak wyłazimy na szczyt. Wyciąg nie działa, ciekawe, kiedy narciarze się pojawią? Oglądamy ogródek w pobliżu szczytu (mam mieszane uczucia co do tego miejsca), dziwię się, że chatki już nie ma (kiedyś była), na zamieszczonej gdzieś tam fotografii podziwiam widok na Tatry (w realu się nie da) i złazimy.









W schronisku tłumy! Wiem, że to popularne tereny (latem się tu nie pcham), ale nie sądziłam, że zimą, przy średniej pogodzie, może być tak tłoczno. Zasuwamy więc na dół niebieskim szlakiem i nawet coś po drodze się nam odsłania. Coś, czyli Szyndzielnia ze schroniskiem i wieżą widokową obok. Na moment tylko.























W czasie zejścia trochę podjeżdżamy, ale bezkolizyjnie i bezurazowo udaje się zejść do samochodu. Było świetnie. Wiatr nie wiał, drzewa były oblepione jak należy, więc zimę mogę uznać za zaliczoną.
/29.12.2019/
Ostatnio zmieniony przez Wiolcia 2019-12-29, 19:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
sokół


Wiek: 39
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 8856
Skąd: Bytom
Wysłany: 2019-12-29, 19:37   

No właśnie, widoków brakło, ale te oblepione drzewa tworzą specyficzny klimat. I ten zapach... wilgotnego śniegu. Ech...

Lepiej iść na Klimczok niż się snuć po mieszkaniu!
Profil Facebook
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group