Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

O tym, jak spotkałem Cepra (jakiś czas temu)

Autor Wiadomość
sokół


Wiek: 39
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 9722
Skąd: Bytom
Wysłany: 2017-04-26, 15:10   O tym, jak spotkałem Cepra (jakiś czas temu)

To znów efekt znalezienia płytki archiwalnej..

Dawno, dawno temu, w Wiśle... W maju. Jak dobrze kojarzę, trzy dni po ślubie, taka podróż poślubna...


Wiadomo, jak to w maju... Ciepło, ale burzowo. Niezrażeni, suniemy w trójkę na Soszów.


To ostatnia wycieczka tego roku. W marcu byliśmy na Babiej Górze, w kwietniu na Wołowcu i Kościelcu. W maju już specjalnie nie można było się forsować.


Pogoda jak pogoda. Coś tam wisiało w powietrzu, ale nie padało. Nawet słońce się przebijało.





Wtedy jeszcze nie znałem przejścia Skolintym, więc szliśmy szlakiem niebieskim, niezłym nawet. Było klimatycznie, grzbiet graniczny krył się w chmurach, ale to, co ponizej, było doskonale widoczne.



Na przykład wspomniany wcześniej Skolinty.



No ale widoki się skończyły, bo weszliśmy w chmurę. Zielony las bukowy był kapitalny. A że miałem tylko zwykłego pstrykacza, który mieścił się w kieszeni (ach, ten brak kasy) no to musicie sobie wyobrazić, jak fajnie to wyglądało na żywo.



Na Soszowie była tak gęsta mgła, że musiałem się sporo napocić, żeby nie przegapić Lepiarzówki.



A potem, nagle, wylazło słońce....





Zrobiło się upalnie. Z rozpędu dotarliśmy na Kiczory. Nie wrzucę zdjęcia, jak skaczę po skałkach z petem, bo mi wstyd.



Potem Magda zadała mi pytanie, czy gdzieś w pobliżu jest tartak. Z początku nie wiedziałem o co chodzi. Chodziło o odgłos przewalanych drzew. Takie dudnienie. Po kilku minutach zastanowienia się wpadłem na to, co owe dudnienie może oznaczać.



Po kilku minutach Magda również się dowiedziała.



Oczywiście po chwili wyszło słońce.







W słoneczku doczłapaliśmy do Kubalonki i tam zgłodniałem co nieco...



Wtem znów poczarniało i zaczęło rąbać nad naszymi głowami, więc pół godziny siedzieliśmy w lesie i za bardzo nie chcieliśmy z niego wychodzić.



No ale na szczęście na chwilę się uspokoiło i mogliśmy zejść widokowym grzbiecikiem...



Z widokami na Stożek:



Kobylą i Cieślar:





Miałem wrażenie, że to nie koniec no i się nie myliłem, ewidentnie ta burza się nas przyczepiła, więc zmykaliśmy co sił bezleśnym grzbietem Groniczka do Wisły.



Nie było czasu na podziwianie widoków. Takie zdjęcia robione na szybko oglądałem dopiero w domu.





Zeszliśmy do Dziechcinki i tam zobaczyłem coś, co zwiastowało koniec świata, po czym zlało nas tak, że nie musiałem się w domu kąpać.



A co do tytułu relacji... No cóż, spotkałem Go. Nie ma co ukrywać. Ale nie był zbyt rozmowny. Spędzał majówkę na działce, tak jak ma to w zwyczaju... Niemniej... kształy bębna już miał. :ryb

Ostatnio zmieniony przez sokół 2017-04-26, 15:12, w całości zmieniany 1 raz  
Profil Facebook
 
 
laynn 


Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 9677
Skąd: Zagłębie Dąbrowskie
Wysłany: 2020-06-01, 17:25   

Jakiś Ty młody był panie!
_________________
Tam na dole zostało Wszystko to co cię męczy
Patrząc z góry wokoło Świat wydaje się lepszy
https://mniejszeiwiekszegory.blogspot.com/
https://www.flickr.com/photos/138543993@N07/albums
Profil Facebook
 
 
sprocket73


Dołączył: 14 Lip 2013
Posty: 2738
Wysłany: 2020-06-01, 17:36   

Clickbaitowy tytuł! ;)
_________________
SPROCKET
https://picasaweb.google.com/107852838183145186231
 
 
Adrian 
Cieszynioki


Wiek: 36
Dołączył: 13 Lis 2017
Posty: 2243
Wysłany: 2020-06-01, 18:09   

Bez burzy i deszczu warunki idealne ;)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group