Forum FAQ Szukaj Użytkownicy Rejestracja Statystyki Profil Zaloguj Albumy Kontakt

Poprzedni temat «» Następny temat

Tobi vs Grań Rohaczy

Autor Wiadomość
sprocket73


Dołączył: 14 Lip 2013
Posty: 1645
Wysłany: 2018-09-22, 12:10   Tobi vs Grań Rohaczy

Synoptycy ogłosili piątek ostatnim dniem letniej pogody, udało mi się wziąć w związku z tym urlop. Ukochana nie mogła, więc przyszło mi jechać samemu. Miałem smaki na Tatry, ale nie wiedziałem gdzie, jakoś nie miałem upatrzonego celu. Wtedy przyszły mi do głowy słowa kogoś mądrego, że zanim zejdzie się na pozaszlaki to trzeba przejść wszystkie szlaki. Oczywiście słowa te mają zastosowanie nie do mnie, tylko do Tobiego, który nie był np. na Rohaczach.

Wstaliśmy o 1:50, tak sobie wymyśliłem, żeby mieć 10 minut zapasu już od samego początku. Podróż minęła szybko. Na parkingu w Dolinie Rohackiej meldujemy się 5:30, jest jeszcze całkiem ciemno. Wyruszamy w górę doliny, a potem niebieskim na Banikovské sedlo (2040).



Słońca długo nie widzę, chowa się za granią, ale ładnie oświetla góry. W końcu wychodzi zza i całkiem ładnie to wygląda.



Wysoko w górze są już jesienne kolory.



Baníkov (2178) zdobywamy o 8:30, całkiem dobry czas. Teraz będzie można bez pośpiechu próbować dojść jak najdalej. Przed nami najtrudniejszy szlak na Słowacji. U nas tylko Orla Perć jest trudniejsza.
Niestety psuje się pogoda, pojawiają się chmury, tylko takie lokalne nad Tatrami. Tworzą się od południa, mocny wiatr je pcha na północ, gdzie się rozpływają i znikają.



Pojawiają się problemy. Mocne porywy wiatru bardzo onieśmielają Tobiego. Jest to pewna nowość, do tej pory nie chodziliśmy w trudnych miejscach w takim wietrze. Musi się przyzwyczaić.



Wędrujemy sobie. Chmury się podnoszą. Widać tendencję do poprawy pogody.



Tyle już przeszliśmy, a przed nami Hrubá kopa (2166).



Całkiem ciekawy krzyż.



Czekam na jakieś trudne miejsca, ale nigdzie nie ma. Tobi radzi sobie doskonale.



Przyzwyczaił się również do wiatru. Nie wpada w panikę przy porywach. W końcu ma 4 łapy.



Połowę trudności mamy już za sobą. Schodzimy na Smutné sedlo (1965), przed nami Rohacze.



Początek jest łatwy, połykamy dystans. Pojawili się też ludzie w dużej liczbie. Tłumów ludzi też się trochę obawiałem, ale nie było ani jednej negatywnej reakcji na psa.



Pod pierwszym z Rohaczy - Plačlivé (2125). Tobi pozuje w ciekawym miejscu.



Przed nami Ostrý Roháč (2088). Tu spodziewam się największych trudności.



Pierwsze łańcuchy wyglądają na bardzo trudne dla psa. Szczelina jest prawie pionowa. Do tego jest korek. Decyduję się na wyjście po skale obok łańcuchów. Daliśmy radę bez problemów.



Jadnak na drugich łańcuchach było najgorzej. Również był korek, do tego schodzenie w dół i również prawie pionowa szczelina. Tobi popatrzył tylko i po jego reakcji i widziałem, że nie ma szans. Zdecydowaliśmy się schodzić obok, po skałach. Schodzenie również dla psa jest trudniejsze niż dla człowieka. Tobi miał kiepski moment. Jakieś blokady psychiczne. Musiałem go solidnie namawiać... w końcu dał radę.



Pogoda coraz lepsza, niestety słaba przejrzystość powietrza. No cóż, nie jest to dzień widokowy, z żyletą.



Został nam już tylko Rohacki Koń. Czyli miejsce owiane legendami, jako najstraszniejsze. Długo obserwowałem ludzi, chcąc przepuścić wszystkich zanim wejdę tam z psem. Ludzie wyczyniają tutaj najdziwniejsze rzeczy. Dziewczyna w różowym trzyma kurczowo łańcuch, a podpiera się łokciem i kolanami. Ja bym tak nie umiał.



W końcu przyszła pora na nas. Prawdę mówiąc czułem, że Tobi poradzi sobie tu dobrze... i miałem rację. Śmigał aż miło. Nawet w ramach ćwiczeń oraz do zdjęć kazałem mu kilka razy przejść tam i z powrotem.



Jamnícke sedlo 1908 - pora na odpoczynek. Widok na Rohacze.



Widok na nasze Tatry - Łopata, Trzydniowiański, Starorobociański.



Na słowacką stronę.



Na najdzielniejszego Górskiego Psa. Spisał się świetnie... a do tego jaki ładny.



W międzyczasie zrobiła się lampa, ciepło, chmury znikły, poprawiła się przejrzystość.



Wychodzimy na Wołowiec (2063).



Ale wiatr wciąż mocny. Zwiewał mi Tobiasza ze słupka ;)



Schodzimy na Rakoń (1879).



Dolina Chochołowska.



Znowu te cudne kolory...



Wołowiec z dołu.



Schodzimy na sedlo Zábrať (1656). Zbliżenie na Kominiarski i Giewont.



Ale to jeszcze nie koniec. Godzina młoda, pogoda marzenie, po co schodzić w dół.



Na pozaszlakach wszystko jest po prostu piękniejsze.



Widok wstecz.



Spotkałem znak krzyża - czyli że jestem na dobrej drodze. A za nim: Rakoń, Wołowiec, Rochacze.



Predná Zábrať (1577). Ścieżka się rozmywa.



Ostatnie widoki - Osobitá (1687).



Zaczyna się. Jak się stąd schodzi? Wybrałem parcie rzez kosówki grzbietem, zamiast kamienistym żlebem prosto w dół.



Dzień się kończył. A my wciąż wysoko. Tym razem podejmowałem same słuszne decyzje odnośnie drogi. Do doliny zeszliśmy idealnie na wysokości parkingu tuż przed zmrokiem.



Po 14 godzinach akcji wszystkie cele górskie osiągnięte. What a lovely day!
_________________
SPROCKET
https://picasaweb.google.com/107852838183145186231
 
 
sokół 
wujek falcon


Wiek: 38
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 7093
Skąd: Bytom
Wysłany: 2018-09-22, 13:41   

Noooo... wybrałeś idealny moment na te Rohacze, jesienią są najpiękniejsze. Super.
Swoją drogą, co ten pies wyczynia, to już inna historia.

Inna sprawa, że to był ostatni gwizdek, bo dzisiaj...

Ostatnio zmieniony przez sokół 2018-09-22, 13:43, w całości zmieniany 2 razy  
Profil Facebook
 
 
ceper 

Dołączył: 02 Sty 2014
Posty: 6314
Skąd: Ziemia
Wysłany: 2018-09-22, 15:59   

Mi by się nie chciało tak leźć. Leżę sobie wygodnie, oglądam foty, zimny sok i pilot tv w zasięgu ręki... ;)
_________________
Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. /Mt 13,12/
 
 
Piotrek 


Wiek: 43
Dołączył: 06 Lip 2013
Posty: 6046
Skąd: Żywiec-Sienna

Wysłany: 2018-09-22, 17:11   

Piękne kolory traw, już widać co nieco ten jesienny klimat.

tak sobie myślę, że powinieneś ze sobą zabierać poduszkę do pieczątek. Jak się gdzie trafi książka wpisów, to Tobi by łapę odbijał :)
 
 
Prezes


Dołączył: 11 Lis 2013
Posty: 94
Wysłany: 2018-09-22, 20:02   

To wszystko jest oczywiście wspaniałe, kiedy można opisać, jak Tobi sobie daje radę, ale mam czasem wrażenie, że jednak mocno ryzykujesz.
Co zrobisz, jak Twój pies kiedyś spadnie i np. się połamie? Wezwiesz HZS?

Przepraszam za ten kamyczek, ale skalna ostra grań to nie jest naturalne środowisko psów. Przypomina mi to trochę cyrk z tygrysami skaczącymi przez płonące obręcze.

I bez urazy - naprawdę fajnie, że chodzisz z psem. Też kiedyś chodziłem (trochę większy był).
Po prostu w mojej subiektywnej ocenie widzę tu krok za daleko.
Ostatnio zmieniony przez Prezes 2018-09-22, 20:12, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
sprocket73


Dołączył: 14 Lip 2013
Posty: 1645
Wysłany: 2018-09-22, 23:19   

sokół napisał/a:
Swoją drogą, co ten pies wyczynia

Wciąż się rozwija :)

ceper napisał/a:
zimny sok

sok jest OK, ale spróbuj kiedyś piwa ;)

Piotrek napisał/a:
Tobi by łapę odbijał

Na razie w tych książeczkach rysuję jego podobiznę ;)


Prezes napisał/a:
Przypomina mi to trochę cyrk z tygrysami skaczącymi przez płonące obręcze.

Hmm... czyli, że powinienem polać łańcuchy łatwopalną substancją i podpalić?
_________________
SPROCKET
https://picasaweb.google.com/107852838183145186231
 
 
Iva 


Wiek: 36
Dołączyła: 04 Wrz 2013
Posty: 1467
Skąd: łódzkie
Wysłany: 2018-09-23, 10:03   

Jaaaakie piękne jesienne kolory! Strasznie mi brakuje Tatr. A Tobi jak to Tobi jest odważny. ;)
_________________
"Kiedy świat się od ciebie odwraca, ty też musisz się od niego odwrócić."
 
 
ceper 

Dołączył: 02 Sty 2014
Posty: 6314
Skąd: Ziemia
Wysłany: 2018-09-23, 15:21   

Prezes napisał/a:
mam czasem wrażenie, że jednak mocno ryzykujesz.
Panie Prezesie, Tobi to miły i przeszkolony towarzysz wycieczek (2 tygodnie temu szedłem z nim wte i wewte z Porąbki na Potrójną), posiada straszne pazury, dzięki którym może się wdrapywać. sprocket zaś to rozsądny facet i nie wystawiłby swego pupila na zbędne ryzyko. ;)

Obawiam się Panie Prezesie, że Pan dobierając sobie współtowarzyszy na górskie eskapady ryzykuje znacznie więcej, bo nawet mając wykupione ubezpieczenie na HZS jest ono guzik warte. :mys5
_________________
Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. /Mt 13,12/
 
 
laynn 
deszczowy facet


Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 6369
Wysłany: 2018-09-25, 06:55   

Fajnie, że udało Ci się przed pierwszym śniegiem jeszcze uchwycić te żółcie. Tak myślałem, patrząc w zeszłym tygodniu, że pewnie jakiś urlop wyrwiesz :)
_________________
"Tam na dole zostało wszystko
Wszystko to co cię męczy...
Od złych rzeczy na dole Jesteś mgłą oddzielony..."
Profil Facebook
 
 
sprocket73


Dołączył: 14 Lip 2013
Posty: 1645
Wysłany: 2018-09-25, 08:21   

laynn napisał/a:
pewnie jakiś urlop wyrwiesz

nie mogłem się opanować :D
i nie żałuję ;)
_________________
SPROCKET
https://picasaweb.google.com/107852838183145186231
 
 
mysia 

Wiek: 28
Dołączyła: 04 Sie 2013
Posty: 25
Skąd: Bytom/Zawiercie
Wysłany: 2018-09-25, 08:36   

sprocket73, woooho! Co za pies : ) Zapewne nie raz przyrównywany do kozicy, więc porównania już nie uczynię. Czaderski jest! To jego najtrudniejsza wycieczka? Bo podejrzewam, że już więcej chodził i to nie jego pierwsza styczność.

A z pogodą cudownie - udało Ci się wykorzystać ostatni moment!
 
 
sprocket73


Dołączył: 14 Lip 2013
Posty: 1645
Wysłany: 2018-09-25, 08:51   

mysia napisał/a:
To jego najtrudniejsza wycieczka?

Jeżeli chodzi o trudności techniczne to najtrudniejsza. Było tam sporo "łańcuchów", w jednym miejscu nawet marudził, ale w końcu dał radę.
Podobnych wycieczek Tobi ma za sobą więcej. Parę tygodni temu byliśmy bezszlakowo na Lodowej Kopie (2603) oraz na Czerwonej Ławce. W zeszłym roku Furkot i Hruby (oba ponad 2400, bezszlakowo). Tak, że nie rzuciłem go od razu na głęboką wodę - stopniowo robi postępy ;)
_________________
SPROCKET
https://picasaweb.google.com/107852838183145186231
 
 
Majka 


Dołączyła: 30 Lip 2014
Posty: 803
Skąd: Beskid Mały/ Kraków
Wysłany: 2018-09-25, 15:56   

Rohacze to ja widziałam z Wołowca i Zawracia. W życiu bym tam nie wlazła, bo mam lęk wysokości. Ja pierniczę, co ten piesio potrafi. Mega bohater z niego.

A fotki przecudne, ale wiadomo przy takiej pogodzie... :)
_________________
"Wokół góry, góry i góry
I całe moje życie w górach..."
 
 
darkheush 


Wiek: 46
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 2022
Wysłany: 2018-09-27, 13:15   

No cóż. Baśka twierdzi, że Tobi to NadPies. Ja śmiem twierdzić coś innego :D

 
 
laynn 
deszczowy facet


Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 6369
Wysłany: 2018-09-27, 14:54   

Hmm, rzeczywiście podobni ;)
_________________
"Tam na dole zostało wszystko
Wszystko to co cię męczy...
Od złych rzeczy na dole Jesteś mgłą oddzielony..."
Profil Facebook
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Copyright © 2013 by Góry bez granic | All rights reserved | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - anime